Mum and the city

Każda z nas jest supermamą! Ale czasami warto sobie odpuścić

12 października 2015

DSC_2243

Jest takie przysłowie powtarzane przez złośliwców: „Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle”. Ale w pełni się z nim zgadzam! Bo kobieta to taki robot wielozadaniowy: matka, żona i sprzątaczka. A do tego: kucharka, pielęgniarka, nauczycielka, księgowa… Pewnie już wiesz, że mogłabym tak wymieniać do rana? Serio, my jesteśmy po prostu niesamowite!

No bo znajdź mi faceta, który w trakcie mycia zębów myśli jeszcze o tym, żeby przetrzeć lustro w łazience i złożyć ręczniki? Znajdź takiego, co jak go z dzieckiem zostawisz na jedno przedpołudnie, to on będzie wiedzieć, że oprócz zabawy pranie trzeba zrobić, zakupy i obiad ugotować. Nie, jak nie wypiszesz takiemu na kartce, to on nie będzie pamiętać!

A ty musisz.

Na swoich barkach niesiesz dom cały. Z rodziną w środku. Nic więc dziwnego, że czasami zwyczajnie tracisz równowagę. Supermama też ma prawo do odpoczynku. Dlatego mówię ci dzisiaj: odpuść!

Świat się nie zawali. A ty od razu poczujesz się lepiej.

DSC_2261

1. Przestań porównywać się z innymi.

Teraz się do czegoś przyznam: jedyne, w czym jeszcze do niedawna byłam najlepsza to… Porównywanie się z innymi. Gdybym chociaż porównywała się tylko z jedną osobą! Na przykład z sąsiadką, która co prawda schudła błyskawicznie po trzecim porodzie, ale za to gotować nie lubi i jej dzieci na obiad dostają podgrzane parówki. To nie…

Jak ona chciałam schudnąć.
Ale gotować jak ta druga sąsiadka, która po sto pierogów potrafi ulepić!
I zarabiać jak moja koleżanka Ania.
Za to czas mieć dla dzieci jak Kryśka.
I dobrze ułożone włosy, jak ta małpa z telewizji, Mołek.

Zawsze, ale to zawsze wypadałam gorzej niż ktoś inny. Po co to było? Na co? Nie wiem, ale skutecznie podburzało moją samoocenę. Nie rób tak. Nigdy. Patrz tylko na siebie i sobie bij brawo!

2. Nie wkurzaj się o drobiazgi.

Są w życiu rzeczy ważne, nieważne i… Całkowite pierdoły. Z przewagą tych ostatnich. Nie wierzysz? To przypomnij sobie, o co się ostatnio wkurzałaś. Tak, ja też nie pamiętam. Warto więc było?

3. Nie bierz odpowiedzialności za innych.

Dziecko nie odrobiło lekcji i dostało jedynkę? To jego jedynka, nie twoja. Nie musisz sprawdzać mu teraz zeszytów, bo uwierz mi – nie nauczy się, że lekcje to jego obowiązek, jeśli dasz mu do zrozumienia, że to ty zamiast niego będziesz o nich pamiętać.

Mąż rozrzuca po domu skarpetki, zamiast zanieść je do prania? Nie zbieraj. Raz czy dwa skończą mu się czyste i sam zacznie o tym pamiętać. Nie umie uprasować swojej koszuli? Trudno, jest dużym chłopcem. Najwyżej będzie chodzić w pogniecionej. I to on będzie się wstydzić, nie ty!

4. Uwierz, że jesteś tak samo ważna jak mąż czy dziecko.

DSC_2273

Nie musisz wstawać wcześniej, żeby przygotować śniadanie dla całej rodziny. I kłaść się jako ostatnia, żeby pozbierać zabawki z dywanu. Zaangażuj męża, sprzątaj z dzieckiem. Czym skorupka za młodu…

Aha, i też masz prawo zająć się własnymi sprawami. Powiedzieć: „Nie mam czasu”, bo czytasz właśnie bloga ;). To nie grzech, że czasami myślisz tylko o sobie! Jak twoje dziecko, które teraz natychmiast chce z mamą układać klocki czy mąż, który nic nie może, bo ogląda właśnie mecz. Czy ktoś kiedyś miał do nich o to pretensje? To dlaczego do ciebie ma mieć?

5. Po prostu żyj!

Nawet jeśli w domu burdel na kółkach, bo to właśnie ten drobiazg, o którym jutro pamiętać nie będziesz. Nie zamykaj się w klatce czyichś oczekiwań. Żyj po swojemu.

Pamiętaj, że dorosłość jest fajna, bo możesz w końcu robić wszystkie te rzeczy, które chcesz, a nie tylko musisz.

DSC_2266

  • Kasia A.

    Podoba mi się ostatnie zdanie :) Mi się wydaje, że mam zupełnie odwrotnie, tj muszę robic rzeczy, na które nie do końca mam ochotę – bo jednak obowiązków z dziecmi mi przybylo (mimo tego, ze czasem nie zbieram tych skarpetek, maz musi sam sobie prasowac rzeczy itd):P

  • Matko Zabawko

    Nie tylko ja zauważyłam, że pozostawiony mężczyzna z dzieckiem na cały dzień nic nie zrobi? :D

    • No jak to nic??? Dzieckiem sie zajmuje! To mało? – tak, mniej wiecej coś takiego słyszę po powrocie ;) :D

    • Robi! Bałagan :)

  • AlergiczneDziecko

    Podpisuję się pod postem obiema rękami:) Poczytajcie co ja robię, żeby nie zwariować i nie być matką idealną: http://alergicznedziecko.pl/jak-nie-byc-matka-idealna/

  • co to za fotel????

  • Chyba to sobie wydrukuję!

  • Chyba powinnam się tych punktów nauczyć na pamięć.

  • Przyjmę sobie to do serca! ;)

  • pacz.my.work

    Co do odpuszczania sobie, to ciężko mi to przychodziło, aż pojawił się mój syn. Dzisiaj połowa przecieru marchwwkowego na moich ulubionych jeansach, a ja najzwyczajniej w świecie się zaśmiałam a potem wzruszyłam, że takie chwile mogę przeżywać.
    Gotowania i pieczenia sobie nie odpuściłam, bo kocham i mam taki zawód.
    Odpiściłam codzienne mycie moich ukochanych jasnych paneli, które są świetnym tłem dla kłacz?ów, włosów, okruszków czy plam śliny małego. Co robię? Chodzę w kapciach a nie w skarpetach ?

  • Natalia

    Ja też tak mam że kiedy ja jestem do południa w domu z dzieckiem to jakoś zawsze coś zrobię, ugotuję, posprzątam, coś upiorę, nadrabiam zwyczajnie tę niekończącą się górę obowiązków, mój Mąż za to nic nie zdąży przy dziecku zrobić…Bardzo trafiony wpis Pani Ilono, ja niestety często łapię się na punkcie pierwszym, ostatnio był sezon na wszelkiego rodzaju przetwory, pochwalam to bo dlaczego nie, ale ile ja się nasłuchałam o soczkach domowych tak dobrych i zdrowych dla dzieci, moja koleżanka narobiła 100 butelek, inna 50 słoików buraczków bo jej dziecko tak uwielbia a jeszcze inna maliny i coś tam…nie chciałam być gorsza i smażyłam te powidła dla dziecka do 3 w nocy kiedyś, te maliny zaprawiałam, a na 8 do pracy…ja pier****! Przeczytałam w internecie nie wiem czy prawda to czy nie, że przy smażeniu śliwek tracą one wszelkie wartości odżywcze i witaminy…pffff….jak ktoś ma mamusie na wyłączność, zawsze chętną do pomocy i nie chodzi na cały etat do pracy to niech sobie przetwarza, ja nie będę się zabijać na siłę! I wcale nie jestem gorsza tylko dlatego że u mojej koleżanki spiżarnia pełna przetworów a u mnie pustki:) Co najlepsze! Stałam kiedyś w kolejce za tą moją koleżanką i patrze a ona kupuję 5 batoników, 3 butelki słynnego na naszym rynku soku słodkiego, paluszki, lizaki, chrupki…no comment. Buziaki!

    ,

  • Jakbym czytała sama o sobie. Tylko, że ja chciałam być bohaterką nie tylko w swoich oczach, ale i w oczach rodziny. Tylko zawsze to co niby bohaterskie, jak się staje zwyczajem, wszystkim powszednieje, i nikt tego nie zauważa. Wszystko musi być zrobione. No to od jakiegoś czasu odpuszczam. Owszem dziecko jest nadal wychuchane, ale już nie odkurzam kilka razy dziennie tylko co kilka dni, a i obiad jest raz lepszy i bardziej czasochłonny, innym razem ograniczam się do makaronu z sosem. Dzielę obowiązki na na ważne i ważniejsze. Rodzina na tym nie cierpi, za to ja zyskuję. A szczęśliwsza mama i partnerka to i szczęśliwszy dom.