Mum and the city

Katar to nie koniec świata! Czyli najlepszy sposób na odporność, który MUSISZ znać!

16 października 2018

Boimy się o nasze dzieci, bo to największy skarb, jaki posiadamy. Pierwsze przykazanie każdego rodzica to: chronić. Zakładamy więc barierki ochronne, żeby nie wchodziły na schody; asekurujemy, kiedy są na placu zabaw; biegniemy na pomoc, jak tylko zaczynają się kłócić w piaskownicy o łopatkę; a gdy złapią katar – zamykamy je w domu. Zupełnie zapominając przy tym, że strach jest właściwie najgorszym z doradców! Gdzie byś teraz była, gdybyś na każdym kroku go słuchała?


ŚWIATA NIE DA SIĘ OBŁOŻYĆ GĄBKAMI. DZIECKA TYM BARDZIEJ!

Czasami, kiedy patrzę na współczesnych rodziców, to mam wrażenie, że najchętniej obłożyliby swoje dzieci gąbkami. Nasz strach o nie sięga tak daleko, że robimy rzeczy, o których naszym matkom nawet by się nie śniło! Codziennie zadajemy sobie pierdyliard pytań: szczepić czy nie szczepić? Jajka z jedynką czy eko? Świeżo wyciskany sok czy marchewka? Przodem czy tyłem do kierunku jazdy? Pasta z fluorem czy bez? Emolient czy szare mydło? Czy te buty w wystarczający sposób imitują środowisko bosej stopy? Ile bawełny jest w bawełnianym bodziaku?

Mogłabym tak wymieniać do wieczora ;). To, co wolno było naszym rodzicom – nam absolutnie już nie wypada! Dziecko z gołą pupą na plaży? Z kluczem na szyi? Wiszące na trzepaku? Taplające się w błocie? Biegające po deszczu???!

Pamiętam jak napisałam kiedyś, że mój kilkulatek bawi się SAM w domowym ogródku. „Nigdy nie wiesz, kto będzie przechodził ulicą”, „Ja bym się bała!”, „Jesteś nieodpowiedzialną matką” – to tylko część komentarzy, która pojawiła się pod tym wpisem.

I jasne, jesteśmy świadomymi rodzicami, często mamy rację! Ale są sytuacje, w których zwyczajnie przeginamy :).


PIERWSZY ROK W PRZEDSZKOLU

Spędza sen z powiek chyba większości z nas. Obok obaw – jak dziecko poradzi sobie bez mamy i czy ładnie zje cały obiadek? – pojawia się również strach o choroby.

Ja sama byłam przerażona, bo mój syn ledwo poszedł do przedszkola – wrócił, pociągając nosem. Więc tak to teraz będzie wyglądać? W głowie miałam historie innych matek, które opowiadały, że dziecko jeden tydzień jest zdrowe, drugi tydzień choruje, potem znowu kilka dni zdrowe i znowu… Choróbsko! I tak w kółko!

Całe szczęście w naszym przypadku okazało się, że jest zupełnie inaczej. Synek pochorował trochę przez pierwsze miesiące, ale już zimą się uspokoiło i teraz choruje 2 razy w roku – zazwyczaj jesienią i wiosną, taki standard można powiedzieć, bo ja i Piotr też w tym okresie łapiemy przeziębienia.

Normą jest, że dziecko, które idzie do przedszkola, w pierwszym roku zachoruje 8-10 razy. Czyli średnio… Raz w miesiącu! To dużo. Ale naprawdę nie musimy się tego bać!


A GDYBY TAK SPOJRZEĆ NA KATAR INACZEJ?

Nie jak na wroga publicznego numer jeden, a jak na sprzymierzeńca. To normalne, że dzieci chorują, dlatego na małoletnich wołało się kiedyś „smarkacze”, chociaż dzisiaj już nie wypada ;). Smarkacz, czyli ktoś, kto często pociąga nosem. Infekcja nie jest końcem świata, bo właśnie dzięki niej organizm uczy się walczyć, wzmacnia się, nabiera naturalnej odporności.

Jak wspomóc ten mały organizm w walce? Przede wszystkim się nie bać!

 

BO NAJWAŻNIEJSZY JEST RUCH I ŚWIEŻE POWIETRZE!

Niby wszyscy się z tym zgadzamy – przynajmniej w internecie! Że codzienne spacery, że zła pogoda nie powinna być przeszkodą, że nie przegrzewamy i hartujemy… Tymczasem na ulicy obserwuję coś zupełnie innego!

Mały deszcz wystarcza, żebyśmy szczelnie pozamykali się w naszych domach. Ulice świecą pustkami, nie licząc pojedynczych przechodniów chyłkiem przemykających z auta do domu lub do sklepu. Jesienią WSZYSTKIE place zabaw pustoszeją, jest tylko smutna, dyndająca huśtawka, ja i moje dzieci. W parkach próżno szukać mam z wózkami, im zimniej – tym jest ich mniej. I tak aż do wiosny, kiedy znowu zaczyna świecić słońce. A i wtedy dzieci są wypuszczane na zewnątrz z pewną taką nieśmiałością, najczęściej zapięte pod szyję i w czapkach na głowach, a tę czapeczkę co rusz poprawia rodzic, żeby przypadkiem ucho spod niej nie wyjrzało.

Kilka kropli z nosa i już zakaz wychodzenia z domu, a jedyne świeże powietrze w okresie jesienno-zimowym jakie fundujemy dzieciakom to często to filtrowane przez oczyszczacz w domu.

Czy to ma jakikolwiek sens? Śmiem twierdzić, że nie, bo polskie dzieci to jedne z najczęściej chorujących w Europie!


JAK TO WYGLĄDA W INNYCH KRAJACH?

Mam to szczęście, że mieszkacie w różnych rejonach świata i bardzo często piszecie mi, jak to z tym hartowaniem dzieci wygląda u was.

W Anglii na przykład katar nie jest żadną przeszkodą! Dzieciaki biegają z gilem po pas, nikt się nad nimi nie trzęsie, a lekarze antybiotyki przepisują tylko w ostateczności, a nie tak jak u nas „na wszelki wypadek”. Śmiejecie się, że obraz matki w puchówce oraz dziecka w krótkim rękawku jest dość często na ulicy spotykany. Wystarczy zresztą spojrzeć na outfity najmłodszych z królewskiej rodziny: George chyba okrągły rok biega z gołymi nogami, a to, że zaraz po wyjściu ze szpitala oraz w czasie chrztu w ZIMNYM kościele nie miał na głowie CZAPECZKI zaszokowało naszych rodaków.

W takiej Hiszpanii dzieci też nie znają rajstopek. Pamiętam, jak mój brat po wycieczce do Barcelony zimą opowiadał: „I wyobraź sobie, że biegają w spódniczkach oraz krótkich spodenkach, a tam dziesięć stopni. Nasze dzieciaki już dawno w rajtuzach i spodniach przy takich temperaturach, a one siedzą na murku jak gdyby nigdy. Już to widzę w Polsce: uważaj, bo złapiesz wilka! U nas nawet w-f jesienią i zimą odbywa się w sali gimnastycznej, a oni prawie wszystkie lekcje szkolne mają na świeżym powietrzu! Tak, matematykę i biologię też!”.

Ok, ale w Anglii i Hiszpanii jest inny klimat – powiesz. I muszę się zgodzić! Jednak w Skandynawii są już niższe temperatury niż u nas, a dzieciaki w przedszkolach mają drzemki na zewnątrz okrągły rok. Biegają po śniegu i nikt nie woła za nimi: „Uważaj, bo się przemoczysz!”. W ogóle wystarczy popatrzeć na skandynawskie Instagramy, gdzie królują zdjęcia: trzaskający mróz, śnieg i życie na tarasie z kubkiem parującego kakao w ręce. Pod wełnianym pledem, ale jednak NA ZEWNĄTRZ, a nie ciągle w domu.


NIE TRZĘŚ SIĘ NAD DZIECKIEM Z KATAREM

Bo katar to naprawdę nie koniec świata, chociaż sama kiedyś – po pierwszych dniach mojego dziecka w przedszkolu – popełniłam artykuł pt. „Katar to choroba!”. Ha! Dzisiaj się z własnego przewrażliwienia śmieję.

Prawda jest taka, że katar może zapoczątkować chorobę. Podczas pierwszego roku Kostka w przedszkolu nauczyłam się, że czas reakcji jest najważniejszy. Droga, jaką katar ma u małego dziecka do pokonania z nosa do gardła, a potem oskrzeli jest bardzo krótka. Zdarzyło się niestety, że zbagatelizowaliśmy siąpiący nos i skończyło się zapaleniem oskrzeli. Innym razem ropa z nosa wybiła uchem – wystarczył dosłownie jeden dzień, żeby moje dziecko obudziło się w nocy z okropnym bólem i zapaleniem. To była sroga lekcja życia, dzięki której nauczyliśmy się, żeby reagować od razu. Dzięki temu nic poważnego się nie dzieje :).

Jako fanka naturalnych sposobów wspomagania odporności zawsze najpierw sięgam po nebulizator i inhalujemy się solą morską oraz podaję Pneumolan. Jego skład to samo dobro: ekstrakty z werbeny i dziewanny, z pelargonii afrykańskiej, korzenia goryczki żółtej oraz bzu czarnego – czyli dokładnie to, czym leczyło się dzieci od pokoleń! Syrop Pneumolan jest mega skuteczny: wzmacnia organizm, wspomaga funkcjonowanie układu odpornościowego oraz oddechowego, daje też ulgę dzieciom, kiedy pojawia się pierwsze łaskotanie w gardle. Można go stosować od 3. roku życia dziecka – i co najlepsze: ze względu na najwyższą koncentrację składników naturalnych wystarczy jedna łyżeczka dziennie!

katar

katar

Za to od dawna szukaliśmy z Piotrem sposobu, żeby ulżyć dzieciom z katarem w nocy. Żeby nie budziły się co chwilę przez zatkany nos i żeby nie było konieczności zakrapiać go co kilka godzin, bo jak wiadomo – krople wysuszają śluzówkę. Dla noworodków jest maść majerankowa, ale co dla starszych dzieci?

Jako blogerka parentingowa jestem informowana o większości nowości, jakie pojawiają się na rynku dla dzieci. W ten sposób dowiedziałam się o Pneumolan aroma-plaster – przecież to jest genialne! Właśnie na to czekaliśmy! Plastry Pneumolan to lek, w którego składzie znajdziesz olejki eteryczne z eukaliptusa, mięty oraz lawendy. Ułatwiają oddychanie i pięknie udrażniają nos. Naklejasz je na noc, dzięki czemu dziecko spokojnie ją przesypia, a ty razem z nim! Plastry można zresztą stosować również w dzień (od drugiego roku życia dziecka).

katar

Uwolnij dziecko od czapeczki i dołącz do drużyny samoodpornych!

Moja recepta na budowanie odporności dziecka jest prosta: ruch i świeże powietrze. A ty masz może swoją własną? Chętnie poznam twoje sposoby!


Spodobał Ci się wpis? Podaj dalej!


Dziękuję, że jesteś ze mną!

Dodaj komentarz

38 komentarzy do "Katar to nie koniec świata! Czyli najlepszy sposób na odporność, który MUSISZ znać!"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Ola
Gość

Polecam też Olbas oil, oprócz kilku kropel na piżamkę żeby w nocy mała lepiej oddychała przed spaniem do kąpieli jako inhalacja :) o pneumolanie nie słyszałam, muszę wypróbować, bo Zuza od dwóch tygodni ciągle z filmami chodzi i kaszle jak stary palacz. O dziwo się jeszcze trzyma ??

Kasia
Gość

Tez używamy tez olbas oils przy zapchanym nosie. Prawda jest również taka, że katar po prostu często musi potrwać kilka dni i nie ma drogi na skróty.

Kasia
Gość
Tez polecam ruch na powietrzu ? z wszelakich zarazków najbardziej osobiście nie cierpię wszelakich jelitowek, bo to jest dla nas najbardziej uciążliwe. Nasze dzieci nigdy nie pija elektrolitów, po prostu im to przez gardło nie może przejsc i zawsze się martwię czy się nie odwodnia. A zdążyło nam się już być z nimi w szpitalu (z jednym i drugim) z tego powodu wiec moje obawy są uzasadnione. Katary i kaszle to już tak nam spowszednialy ze jeżeli osluchowo jest ok to nikt się tym w ogóle nie przejmuje. Mamy też alergika wiec niejako się musieliśmy przyzwyczaić do częstszych niż u… Czytaj więcej »
Justyna
Gość
Justyna

Żeby się dziecko nie odwodnillo dobrze jest podawać wodę z glukoza i wyjątkowo w tej sytuacji sprawdzi się niezdrowa cola ale przez to że ma tak dużo cukru u dziecka nie dojdzie do odwodnienia.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Z tą cola i cukrem się nie zgodzę, bo cukier wiąże wodę i szybciej się dziecko odwadnia. Nam zabroni o wręcz dawać cokolwiek słodkiego w jakiekolwiek postaci. Cola i słone paluszki są ok, ale na wakacjach. A w domu najlepsze elemtrolity niestety, a jak dzieciaki nie piją, jak moje z resztą, lekarka nam poleciła wodę z odrobiną soli i kropla soku z cytryny, tak że y nie zmieniło smaku, ale jednak wartości w organizmie pozostały. U nas zadzialalo

Pati
Gość

Zgadzam się tutaj w Anglii gdzie mieszkam wszystko leczy się Paracetamolem i ogólnie jest takie podejście, żeby nie zawracać gitary i nie pojawiać się w przychodni jak sprawa nie jest poważna a temperatura wysoka. Mieszkamy już kilka lat i ani razu nie przepisano nam czy dzieciom antybiotyku, który w Polsce był grany często. Chociaż wielu rodakow narzeka na tutejszą służbę zdrowia ja sobie cenie ten luz że nie robi się igieł z wideł i dzieci z katarem funkcjonują naormalnie, a nawet chodzą do przedszkola!

Magdalena
Gość
Magdalena

Dla mnie również ruch i świeże powietrze plus zdrowa dieta. No i staram się nie przegrzewać!

Ania Piskorz
Gość
Ania Piskorz

8-10 razy nooo przyznam, że trochę mi ulżyło :)

Kasia
Gość

nas już na wstępie przy 1 dziecku zanim poszlo do przedszkola pediatra uprzedzila, ze może sie tak zdarzyć, ze dziecko będzie chore raz na miesiąc i że to jest zupełnie normalne. co pozwolilo mi uniknąć samozadręczania się – dlaczego dziecko w 1 roku pobytu w przedszkolu chodziło w systemie 2 tygodnie w przedszkolu 2 tyg w domu. w następnym roku było oczywiście dużo lepiej :)

Martyna
Gość
Martyna

To ja może opowiem jak wyglądało to u mnie ? Oliwia w wieku 1 roku poszła do żłobka był to wrzesień przez pierwsze pół roku jak to z reguły bywa grypa za grypa. Minęło pół roku i spokój aż do następnej jesieni. Kolejny sezon: choroby ilość 4, antybiotyki ilosc 2. Przy kolejnym sezonie zero chorób poza 1-2dniowymi przeziebieniami, zero antybiotyku. Teraz Oliwia ma 4 lata i rozpoczynamy kolejny sezon mam nadzieję że będzie dla nas równie łaskawy tym bardziej że w domu 2 miesięczny braciszek. Ps ogólnie już nie pamiętam kiedy ona była chora… odpukac ?

Agata
Gość

My używamy starego dobrego Vica przy katarze :-) A w ramach profilaktyki spożywamy miód, sok z czarnego bzu, dużo cebuli i kiszone warzywa zimą. Praktycznie w każdą pogodę wychodzimy na dwór i ubieram córkę tak jak siebie, sama decyduje czy jest jej ciepło czy zimno. Kiedyś teściowa byla przerażona, że dziecko zmarznie, ale ostatnio przyznała mi rację :-)

Paula
Gość

Wszystko racja ale ta dziewczynka ze smoczki3m w tym wieku….nie wiem jak to skomentować żeby nie urazić. Trochę masakra

Kasia
Gość

U mnie starszy syn tez do około 3 lat używał smoczka. Jakoś mu samo przeszła chęć na smoka, jak juz go przestalismy męczyć. Młodszy zato zupełnie bez smoka, natomiast do 3 lat ‚wisiał na piersi i któregoś dnia tak po prostu przestał praktycznie z dnia na dzien. Nie wiem skąd w ludziach się bierze taka chęć komentowania zachowania innych dzieci i wyznaczAnia co jest w porządku a co nie.

Laurka
Gość
Laurka

Benzoesan sodu w skladzie i juz przechodzi chec testowania.na syrop gluk-frukt.przymknac mozna oko.

Magda
Gość

My zaczęliśmy używać olej z nasion czarnuszki codziennie rano i na razie (odpukać) jedna gorączka przez 2 miesiące a kiedyś każdy katar kończył się zapaleniem oskrzeli

Justyna
Gość
Justyna

Właśnie to jest to. Moja mama jak widzi, że dzieci nie mają rajstopek to ” O matko jak ty te dzieci tak bez rajstopek puszczasz, zmarzną” A dodam, że owszem zakładam im ale do mamy jest 10 min autem, więc, myślę że nie ma takiej potrzeby, ale nie przetłumaczysz…

Vero
Gość

Pneumolan zawiera konserwant benzoesan sodu. Najgorszy i najbardziej toksyczny jaki istnieje. I po co robic reklame tak szkodlowemu syropowi ????

Malinka
Gość
Malinka

Też stosujemy Pneumolan – zawsze zdaje egzamin :)

Aga Adamek
Gość
Aga Adamek

Świetny wpis, zgadzam się, moje dzieci funkcjonują z katarem tak jak zawsze chociaż szybko reaguję ale nie sądzę żeby to był powód żeby zamykać je w domu.

Ania B
Gość
Ania B

Świetny wpis! To bardzo ważne, żeby dziecka nie przegrzewać. Ja w przeszłości też miałam skłonności do zbyt ciepłego ubierania synka. Efekt? Ciągły katar i przeziębienia. Trzeba jak najwięcej o tym mówić bo ciągle widzi się dzieci w czapkach i szalikach, kiedy na dworze jeszcze ciepło. Od kiedy pilnuje, żeby nie ubierać synka zbyt ciepło nie chorujemy, czasem tylko mały katar. I też u nas sprawdza się Pneumolan, a plasterki to jest świetna sprawa. Naklejam na piżamkę i noc przespana, przez nas oboje :)

trackback

[…] jeśli chodzi o katar u dziecka, pisałam już o tym w jednym z wpisów, że czas reakcji jest najważniejszy, bo w tak małym organizmie ropa z nosa szybko wędruje […]

error: Content is protected !!