Health and the city

Katar to nie choroba?

12 września 2016

DSC_3023

Modny jest obecnie tak zwany „zimny chów”, choć jego zwolennicy bardzo oburzają się na tę nazwę. Mnie ona ni ziębi, ni grzeje, bo nie należę do osób, które czepiają się słówek i dopatrują ataków na własne przekonania tam, gdzie ich nie ma. Pewnie po tym krótkim wstępie domyśliłaś się, że sama jestem zwolenniczką nie trzymania dzieci pod kloszem: chodzą one przez większą część roku bez czapek, rajstopki ubieram tylko na zabawy w śniegu, temperatura w naszym domu nie przekracza 21 stopni, a dzieciaki biegają po nim boso. Bardziej dlatego, że tak lubią, a nie że dopatruję się w gołych stopach jakichkolwiek właściwości leczniczych. Jeśli chodzi o zdrowie dzieci działam bardzo intuicyjnie, dlatego nigdy nie przekonuję innych matek, że mam rację, zdejmij tę czapkę na Boga, przecież mamy środek lata, karm lodami i myj pod szlauchem w ogrodzie, żeby wzmocnić odporność. Niestety, w sieci jest mnóstwo ekspertów mądrzejszych od lekarzy, którzy często gęsto jednym nieopatrznym zdaniem mogą doprowadzić do katastrofy.

Kiedy byłam młodą i niedoświadczoną jeszcze w chorobach mamą, słuchałam tych starszych stażem z czcią i nabożeństwem. Zachwycał mnie zwłaszcza rodzicielski luz – bo ja go w sobie nie miałam – i umiejętność nie przejmowania się bzdetami. O, takim katarem na przykład!

KATAR TO NIE CHOROBA

DSC_2938

Słyszałam chyba od zawsze i jest w tym zdaniu sporo prawdy, o ile jesteś dorosłą i na co dzień zdrową osobą: bez obniżonej odporności i innych takich, które potrafią uprzykrzyć życie.

Pech chciał, że mówiły to matki o swoich dzieciach:
– Ja tam z katarem posyłam do przedszkola.
– Póki nie ma gorączki, nie trzeba iść do lekarza.
– Chyba nie biegasz do przychodni z każdą bzdurą?
– Daj sobie spokój, od kataru jeszcze nikt nie umarł.
– Dzieci od zawsze biegały z gilem po pas.

Tak się tego nasłuchałam, że kiedy Kostek po kilku dniach w przedszkolu zaczął pociągać nosem, nie zatrzymałam go w domu. Przecież to tylko katar! Posmarka, pokicha i mu przejdzie. Nabiera odporności, nie ma potrzeby konsultować wszystkiego z pediatrą. Dziwnie patrzyłam na mamy, które do przedszkola nie przyprowadziły, że przewrażliwione jakieś. Ja mojemu włożyłam chusteczkę do kieszeni i zrobiłam „pa pa” na pożegnanie.

Katarem zaraził oczywiście mnie, a ja Basię. Szybko to poszło, bo kichnęła o dwudziestej, a już w nocy dostała gorączkę, więc rano na sygnale pognaliśmy do przychodni. Okazało się, że to zapalenie gardła, ale zdążyliśmy na czas – obyło się bez antybiotyków i innych zupełnie przecież niepotrzebnych stresów.

DSC_2967

Za to młody pochodził jeszcze 3 (słownie: TRZY) dni pozornie zdrowy jak ryba, tylko trochę bardziej marudny. Ale myślałam, że to przedszkolny stres, bo poza tym nie miał żadnych objawów: rozpierała go energia, nie skarżył się na ból gardła, nie stracił apetytu, nie gorączkował, nie kaszlał. Spał dobrze. Katar jakby przechodził. Ale intuicja matki nie śpi. Ok – i doświadczenie. Pamiętałam dobrze, jak wiosną zupełnie bezobjawowo przechodził zapalenie oskrzeli, które przeszło w zapalenie płuc i o mało nie skończyło się szpitalem. Coś mi podpowiadało, że trzeba go osłuchać. Niby to tylko katar, ale umówiłam wizytę do lekarza. I nagle bach: mamy zawalone oskrzela. Recepta i do domu. Tym razem nie zdążyliśmy na czas. A wystarczyło przyjść dzień czy dwa wcześniej!

KATAR TO POCZĄTEK CHOROBY

Nie wiem, co siedzi w głowach matek, które bagatelizują katar twierdzą głośno, żeby olewać katar. Bo to, co robią w swoich czterech ścianach to ich sprawa, ale nie wiem, czy są świadome, że biorą na siebie odpowiedzialność za zdrowie obcych im dzieci?

Zdaję sobie sprawę, że w dobie: „lekarz to złooo, od razu przepisuje antybiotyk, więc lepiej się trzymać z daleka” idę bardzo pod prąd ;). Ale po rozmowie z panią doktor dowiedziałam się, że choroba zawsze zaczyna się od kataru. Wydzielina z nosa podrażnia gardło, powodując swędzenie i ból. Jeśli nie zareagujemy w porę, zejdzie niżej do oskrzeli, a potem do płuc. Im mniejsze dziecko, tym krótsza droga dla wirusów i bakterii, więc mniej czasu potrzeba, żeby zwykły katar przeszedł w poważną chorobę. W przypadku Basi to kilka godzin (dlatego jeśli masz w domu niemowlę, ZAWSZE reaguj od razu), w przypadku Kostka kilka dni, chociaż to już na pewno zależy od osobistej odporności. Ale jeśli twój maluch w czasie choroby biega, skacze, muchy łapie i nigdy się nie skarży, warto wyrobić w sobie nawyk osłuchiwania go u specjalisty nie tylko przy pierwszym katarze, ale również po chorobie, żeby sprawdzić, czy na pewno wszystko jest czyste.

DSC_2984


NIE PRZEJMUJ SIĘ!

Nie, nie chcę straszyć, a zdaję sobie sprawę, że dokładnie tak teraz brzmię :). Zupełnie nie o to mi chodzi! Chciałabym po prostu przestrzec – nauczona własnymi błędami – żebyś obserwowała swoje dziecko i słuchała intuicji, a nie innych. Jeśli na przykład martwi cię drobna wysypka – idź, sprawdź ją. To nic nie kosztuje, ok, w idealnym świecie to nie powinno nic kosztować (a jak jest naprawdę, nie muszę przecież pisać ;)).

My – matki – mamy jakiś niesamowity dar przewidywania nieprzewidywalnego, który łatwo stracić, kiedy wszyscy wokół wtrącają się i radzą.

Nie przejmuj się, kiedy ci mówią, że jesteś przewrażliwiona, bo z każdą bzdurą lecisz do lekarza. A gońcie się! Przecież zawsze lepiej zareagować za wcześnie niż za późno.

DSC_3033

PS Na koniec mam jeszcze małą-wielką prośbę do Mam z Poznania. Jako że w temacie chorób jestem totalnym świeżakiem, poszukuję aktualnie pediatry, który nie zapisuje antybiotyku „na wszelki wypadek”, tylko po wnikliwych badaniach. Ktoś, coś? Mam nadzieję, że tacy istnieją i to nie są żadne miejskie legendy! Będę bardzo wdzięczna za każdy kontakt Kochane :*

  • Emi

    Wystarczy zbadac crp. Po jego poziomie mozna poznac czy infekcja bakteryjna czy wirusowa i czy potrzeba antybiotyku czy leku przeciwwirusowego. Prosta sprawa;)

    • Nie dla mnie. Nie chcę sama decydować, czy podać antybiotyk, czy nie, dlatego szukam lekarza, który na takie badania kieruje. Ci, którzy nie kierują, a położy się takowe przed nimi, mówią:
      – Zawsze w końcu dochodzi do nadkażenia bakteryjnego.
      – Nikt nie leczy oskrzeli bez antybiotyku, to głupota.
      – U tak małych dzieci nie można ryzykować.
      – Skończy się szpitalem.

      Nie jestem lekarzem, nie mam żadnej wiedzy, nie mi roztrząsać czy rację mają w internecie czy w przychodniach ;).

  • Grrrr mój ulubiony problem żłobkowy. Rodzice przez całą jesień i zimę puszczają dzieciaki z ‚tylko katarem’ i wszystkie wiecznie chore. Nasza Hanka zalicza przez to kilka razy zapalenie oskrzeli. Jak już jest katar i lekki kaszel, to lecę do lekarza, bo wiem, że zaraz będą inhalacje niestety. I szkoda, że mamy posyłają swoje chore dzieci do żłobka, bo przecież nie mogą wiecznie brać zwolnienia. Za to pozostali rodzice mogą? Strasznie mnie wkurza ten temat.
    Co do pediatry w Poznaniu – niestety nie pomogę. Nasza jest beznadziejna i sama będę się rozglądać za nowym lekarzem.

  • Katar to nie choroba – z tym się zgodzę w 100% – katar to bowiem objaw chorobowy, czyli sygnał dla nas, że coś jest nie tak…
    Ja jestem z tych przewrażliwionych, choć staram się nie przegrzewać dzieci i je hartować. Niestety córeczka urodziła się przedwcześnie i na niewielkie podwyższenie temperatury ciała reagowała drgawkami gorączkowymi. Stąd mój lęk i niepokój.

  • U mnie w Holandii z katarem nie przyjmią dzieci do lekarza, gorączka musi trwać minimum 3 dni by cię umówili(ewentualnie taka 40stopniowa). Tu jest całkiem inne podejście, wszystko ma być jak najbardziej naturalnie, dużo porodów w domu, żadnych cesarek na życzenie(nawet przekręcają dzieci w brzuchu jak źle są ułożone), 3 godziny po urodzeniu młodszego(na moje życzenie poród w szpitalu) wypisali już nas do domu. Moi synkowie 3latka i 1.5 roku jeszcze nie mieli żadnego antybiotyku,tutaj na wszystko paracetamol przepisują, może z 3 razy (łącznie dla obydwu dzieci) byliśmy u lekarza. Katar mają non stop jesienie i wiosną , kaszel tez często. Jak 99% dzieci z przedszkola więc normalnie z tym starszak chodzi. Czasami mnie wkurza to ich podejście (jak np lekarz domowy najpierw wszystko leczy paracetamol zanim da skierowanie do specjalisty, tutaj nie ma czegoś ze płacisz i idziesz do specjalisty, wszystko przez domowego musi przejść) ale chyba powoli zauważam plusy w porównaniu do Polski gdzie non stop antybiotyk na wszystko zapisują.

    • Na wszystko nie – na zapalenie oskrzeli i płuc.

      • KasiaA

        Zapalenie oskrzeli to tez nie jest powód do podania antybiotyku.. Moze to tez leczyć wziewami. Mamy alergika w domu i ma często zapalenie oskrzeli i w większości przypadków antybiotyk nie jest konieczny

        • Wiem, ale niestety w Polsce lekarze przepisują antybiotyk na zapalenie oskrzeli „na wszelki wypadek” lub żeby się asekurować (w sumie to nie wiem, co nimi kieruje ;)).

  • Olka

    U nas od pierwszych chwil kataru lub tylko katarku w ruch idzie inhalator, oczywiście wlewam tylko sól fizjologiczna i inhaluje kilka razy dziennie, katar wysusza się w 3-4 dni, trzeba tylko szybko zareagować. Z kaszlem tak samo… Obu synów przyzwyczailam od 1.miesiąca życia i dziś mój młodszy 20-miesięczny syn sam sobie trzyma maskę i się inhaluje ;-)

    • Mój mały skubaniec nie usiedzi, ale tak, widzę, że muszę go tego nauczyć.

      • Kasia A

        W przypadku kaszlu inhalacje do ‚wysiedzenia’ mozna zastąpić ‚psikanymi’ tj psik przez tubę i kilka wdechow :) my przerobiliśmy okolo 10 pediatrów i mamy w końcu swojego, ale niestety we wrześni :/ Ciężko trafić na dobrego. Albo właśnie na wstępie juz piszą antybiotyk albo w druga stronę – samoleczenie na 1 syropie :) nie wiem jak u Was w przedszkolu, ale u nas dzieci z kaszlem i katarem chodzą caly rok czy lato czy zima wiec caly rok obrabiamy inne zarazki :) tyle, ze sie po prostu juz do tego przyzwyczailismy

        • Mamy i tubę :) ale lekarz mówił, że to jest trochę mniej skuteczne od nebulizatora?
          Dostałam kilka kontaktów na facebooku i na priv, poczytam opinie w necie i… Zobaczymy co z tego wyjdzie.

  • Katarzyna Smycz

    Katar to nie (zawsze) choroba. Mam teraz w grupie dużo dzieciaków z katarem, ale ewidentnie wg mnie (laika medycznego) to nie przeziębienie, zapalenie, etc tylko alergia. Dlatego uważam, że większość rodziców dobrze zna swoje dzieci i wie „co w trawie piszczy”, a zawsze lepie pójść i sprawdzić u lekarza

    • Takie było mniej więcej moje przesłanie: nie „latajcie do lekarza”, a „obserwujcie i słuchajcie intuicji. Jednak zdawsze lepiej sprawdzić niż się niepokoić”.

      No i że w dobie wyluzowanego rodzicielstwa nie ma co pouczać mamy, która z katarem idzie do lekarza. Ja patrzyłam krzywo – przyznam – ale już nie będę. Każda z nas wie, co robi (zna swoje dziecko).

      • magi

        Tylko często bywa tak, że jedno dziecko biega z golami, ale ogólnie jest zdrowe i ten wirus przechodzi mu prawie samoistnie, a obok bawi się mój alergik, który wszystko przechoruje z gorączką. I ja osobiście mam żal do mam, które puszczają podziębione dzieci do przedszkola. Im to może nie szkodzi, moja buba potem cierpi i dusi się w nocy.
        W temacie antybiotyku, trudna sprawa, przy każdym przeziębienia robić wyniki krwi (CRP)? Miejmy litość dla dziecka. Faktem jest, że lekarze dają recepty na antybiotyki, bo duża część rodziców tego oczekuje. Mam znajomą pediatre, która opowiada jacy roszczeniowi są rodzice. Kochane mamy więcej wiary w lekarza i w to, że umie leczyć.

  • Milka6300

    Ja na szczęście nie trafiam na lekarzy, którzy chcą leczyć od razu antybiotykiem.
    Co do kataru, to mogę polecić „Katarek plus” do ściągania. Podłącza się to do odkurzacza i lecimy z glutami. Z fridą nie dawałam rady wszystkiego ściągnąć z noska, tylko się męczyłam. Kupiłam z polecenia lekarki, potem poleciłam koleżankom i nikt nie żałuje.

  • Justyna

    Polecam dr Felerowicz przyjmuje prywatnie przy ul. Biedrzyckiego. Bardzo dobry fachowiec na prawdę.

  • Zuzia

    Bravo, w końcu racjonalne podejście. Mam już dość czytania o zabójczych szczepionkach i posyłaniu chorych dzieci do przedszkola żeby inne „uodpornić”.

  • Gajzo

    Ja wlasnie leczę zapalenie gardła… Prawie 3 tydzień. I chociaż kaszel mam praktycznie z głowy, to pozostał zapchany nos. Dorośli tez zarażają, przychodzą chorzy do pracy i uważają, że ogólnie nie ma problemu, a uleczy ich moc komputera.
    Ale fakt, ja przykładowo zaczęłam od wymazu z gardła (oczywiście na prośbę lekarza), zeby poznać bakterię z która przyszło mi walczyć (i bez cienia watpliwości dostać chociaż mały sygnał, ze jest konieczność wprowadzenia antybiotyku), wiec crp rownież powinno byc wykonane z inicjatywy pediatry, a nie dociekliwego rodzica.

  • Paulina

    dr n. med. Kostrzewa-Szymiec Danuta – Praktyka Lekarzy Rodzinnych „Ognik”. Młody niedługo kończy 2 lata, ani razu antybiotyku :-)

  • Ali

    kiedy jeszcze nie mialam dzieci, a nawet i wtedy kiedy pierwsze pojawilo sie na swiecie tez myslalam ze katar to takie nic, i ze z katarem to moze latac caly rok… Ale okazuje sie ze kazde dziecko inne jest – jeden bedzie latal caly rok z gilem do pasa i nic mu z tego nie wyjdzie wiecej, a drugi tak jak moj starszak od razu dostanie zapalenia gardla czy innej anginy! Nie wiem z czego to wynika bo nie jest jakos generalnie chorowity, ale jak tylko podlapie katar to niemalze od razu przechodzi to w cos powazniejszego. Dlatego ja kazdy lekki katarek od razu likwiduje kroplami, sprayami, syropami, inhalacjami itp zeby sie potem nie meczyc. O dziwo, mamy teraz mlodszego osobnika w domu, ktory chorob od starszego brata odpukac nie przejmuje, a i katar moze miec tygodniami i w nic mu ten katar powaniejszego nie przechodzi.

    • e-milka

      U nas to samo – u starszej corki nigdy nie bylo „po prostu” kataru – zawsze sie rozwijalo dalej, u mlodszego synka czasem naprawde na tym sie zaczyna i konczy, podejrzewam, ze jak wiele dzieci ze starszym rodzenstwem ma lepsza, juz wytrenowana odpornosc.

  • Dorota Starybrat

    Moja córcia (3 lata i 3 m-ce) poszła do żłobka zaraz po ukończeniu roczku (teraz chodzi do przedszkola), więc sporo „przedszkolnych” chorób mamy już za sobą. Moje doświadczenie mówi, że katar katarowi nie równy. Gęste, zielone gluty to infekcja bakteryjna, która zazwyczaj schodzi do oskrzeli i wtedy już bez antybiotyku ani rusz. Przejrzysty, rzadki katar to nic strasznego i samo przejdzie po kilki dniach. Najlepiej zaopatrzyć się w nebulizator i inhalować. U nas stosujemy- sól fizjologiczna oraz leki typu Nebbud i Berodual (zawsze mam je w domu i stosuję nawet bez konsultacji z lekarzem. Jak się skończą to przy okazji proszę lekarzy o receptę i bez problemu dają). Małej na początku maska i siedzenie kilka minut w miejscu niekoniecznie odpowiadały, ale od kiedy inhalacja to zabawa w „trąbę słonia” nie mamy z tym żadnego kłopotu. Po zakończeniu zabiegu „pod maskę” idą lalki i pluszaki, bo przecież oni też są chorzy, więc Młoda jest zadowolona. Warto podkreślić, że bakterie z zielonego, „zaklejającego” zatoki kataru często atakują również uszy i wtedy też niestety trzeba zastosować antybiotyk.
    Niemniej jednak, zgadzam się z Iloną, że trzeba jak najszybciej osłuchać oskrzela, bo dzieciaki na początku swojej przedszkolnej drogi często mają zapalenie oskrzeli.
    Co do gardła- większość infekcji u maluchów to sprawka wirusa. Antybiotyk jest absolutnie zbędny. Mój pediatra wpoił mi jedną prostą zasadę: jeśli czuć ostry nieprzyjemny zapach z buzi dziecka, to mamy do czynienia z infekcją bakteryjną, czyli anginą i trzeba zastosować antybiotyk. Jeśli nie czuć „odoru” z gardła, to jest to wirus i trzeba łagodzić ból, zbijać gorączkę i czekać aż samo przejdzie. Co do gorączek- przy anginach temperatura zazwyczaj nie jest wysoka- 38, 38 i trochę, przy wirusach bywa 39 i wyżej.

  • Misia Uetz

    Jestem mamą 5 miesięcznych bliźniaków, jeszcze całkiem niedoświadczoną. Dwa dni temu synek złapał katar, wybudzało go to w nocy i podczas drzemek. Pojawiła mu się też drobna wysypka. Przypomniałam sobie o Twoim wpisie i następnego dnia zapisałam go do lekarza. Na wstępie pediatra „ochrzaniła” mnie, że przychodzę z czymś takim, bo przychodząc z katarem mogliśmy wyjść z rota wirusem. Powiedziała, że dopóki nie ma podwyższonej temperatury i kaszlu to lepiej przeczekać. Niestety moja intuicja często zawodzi i prawdę mówiąc nie zawsze wiem, co jest dla bobasów dobre i kto ma tzw. rację.

  • Beata Kos

    Czyli jak starsza ma katar powinnam ją wywieźć bo zarazi młodszą. Jak ja z mężem będę chora to uciekniemy od dzieci ;-) Taki żarcik ;-)

  • U nas ten problem jest bardzo aktualny, bo obecnie razem z córką siedzimy chore w domu, bo ona zaraził się od żłobkowego dziecka właśnie tym niegroźnym kabaret, który w konsekwencji przewodził się w zapalenie ucha i oskrzeli. Co tu więcej mówić, dla mnie katar to, jak to zgrabnie określiłaś, początek choroby.

  • asia

    dr Beata Błaszak – pediatra i pulmonolog-super lekarz!

  • zinka

    Ja wiem, że katar to nie jest choroba, ale trudno mi się patrzy jak moje dziecko nie może spać w nocy i prawie wypluwa wszystko w poduszkę bo oddycha tylko przez buzię. Cytryny, czosnek wszystko już było. Nawet jak ją wyprowadzę z gorączki to ten katar jest kilka dni dłużej i męczy najmocniej. Jakaś dobra maść do polecenia przez was? albo inny domowy sposób?

    • istnalola

      Ważne przy katarze żeby nawilżać sobie śluzówkę w nosie więc możesz jakiegoś spray’u poszukać. Osatnio rozlądałam się już nawet na zapas na ten okres przeziębień bo zawsze wolę w domu coś mieć dla dzieci i chyba jakąś nowością jest nozitix bo pani z apteki powiedziała mi, że nie spływa do gardła tylko osadza się w nosie. To jeszcze lepiej, bo jak to coś dziwnego spływa do gardła to dzieci na pewno nie chciałyby brać :)