Mum and the city

Już od dawna nie biorę udziału w konkursie na Matkę Roku!

19 stycznia 2017

DSC_6896

Kiedy na świat przychodzi twoje dziecko, to nawet jeśli nie chcesz, zostajesz zaprzęgnięta do wyścigu. Już na porodówce położne zaglądają przez twoje ramię, czy przypadkiem nie jesz winogron przyniesionych przez męża, bo przecież pestki, to może zaszkodzić dziecku! Raczej nie zaszkodzi, ale wiadomo, że dobra matka je tylko podłej jakości metkę, którą karmią w szpitalu, a po powrocie do domu warzywa gotowane na parze i suchy ryż. Tak na wszelki wypadek, bo kolki. Wszystko robi na wszelki wypadek, odmawia pomidora i pizzy, a latem truskawek. I zawsze chucha na zimne.

DSC_6891

Obcy ludzie, na przykład pan taksówkarz, zadają pytania w stylu: „A karmi pani piersią?”, „A jak długo ma pani zamiar? Bo moja żona to karmiła dwa lata!” lub: „A gdzie czapeczka?”. Z tą czapeczką to w ogóle grubsza sprawa, bo nawet jeśli ją założysz, zawsze znajdzie się ktoś, kto ci powie, że przecież ciepło jest, nie powinnaś, teraz się dzieci hartuje, a nie przegrzewa, nie słyszałaś o szwedzkich kilkulatkach biegających boso po śniegu?

DSC_6820

A kiedy mija kilka miesięcy, rodzina zaczyna dopytywać, czy masz zamiar wrócić do pracy i jeśli mówisz, że po roku, to jesteś dobrą matką, a jeśli chcesz wcześniej lub później, to niestety – złą. Z tym że nawet po tym roku możesz być matką-nie-do-końca, bo dałaś dziecko do żłobka albo matką-co-to-nieodpowiedzialna całkowicie, jak mogła obcą babę do domu sprowadzić, nianię znaczy się, no kto to słyszał, z nimi to nigdy nie wiadomo, na TVN-ie przecież pokazywali!

Koleżanki interesują się, czy śpisz z dzieckiem, czy nosisz w chuście, bo jak tylko w wózku, to skwitują to cmoknięciem. Ale przynajmniej kangurujesz? Wiesz co to okres krytyczny w życiu dziecka? Nie? No to kochana, szybciutko sobie wygoogluj! Jak można być tak nieświadomym w swoim rodzicielstwie?!

I wtedy jakoś tak zupełnie nieświadomie zaczynasz biec razem z innymi matkami, nerwowo podglądając przez ramię, czy przypadkiem cię nie wyprzedzają. To wtedy pojawiają się te wszystkie (najlepiej głośno wypowiadane, bo inaczej się nie liczy!) deklaracje, że karmić masz zamiar do osiemnastego roku życia, że więcej nie kupisz parówek, a do picia tylko woda i sama będziesz owsiankę w nocy gotować, bo kto to słyszał gotowe kaszki, tfu, tfu. Słodyczy twoje dziecko nie zobaczy nigdy, a telewizor tylko przez piętnaście minut pod warunkiem, że trzy lata skończone.

W WYŚCIGU BIORĄ UDZIAŁ – A JAKŻE! – RÓWNIEŻ NASZE DZIECI

DSC_6875

DSC_6883

DSC_6881

– A siedzi już?
– Mam nadzieję, że raczkuje, bo jak nie, to może mieć dysleksję.
– Chodzi? To niedobrze (bo jak nie chodzi to wiadomo, że powinien; a jak chodzi, to stanowczo za wcześnie dla jego kości!).
– Mówi „mama”? Moja córka w tym wieku cały wierszyk potrafiła wyrecytować!
– Pokaż, co potrafisz!
– Potrafi już coś?

No jasne, że potrafi! Obślinić całą rączkę i rozciamkać kromkę chleba, ale tego głośno żadna z nas nie powie, bo raz, że gluten (a gluten nie jest dobry), a dwa, że przecież nie może być gorsze od innych! To wtedy matka wyjmuje klocki, sortery i inne stoliki edukacyjne, bo dzisiaj dziecko nie może tak po prostu turlać się po dywanie, no pochwalić się wtedy nie ma czym, takie zwykłe dziecko, cholera, przegram przez ciebie ten wyścig!

PRZY DRUGIM DZIECKU ŚWIADOMIE SIĘ Z NIEGO WYPISAŁAM

DSC_6845

Drugie dziecko.

To było tak, że mój synek miał gdzieś ścigające się obok matki i… Wszystko robił w swoim tempie. Chodzić na ten przykład zaczął dzień po tym, jak skończył osiemnaście miesięcy. „To stanowczo za późno!” – uświadamiał mnie na ulicy sąsiad, który w życiu wcześniej żadnego słowa ze mną nie zamienił.

No i co ja miałam niby zrobić? Powiedzieć mu, no wstawaj na te nogi, zrób to dla mamusi? Bo sąsiedzi patrzą?

I tak nauczyłam się po prostu obserwować z boku cały ten wyścig. Stać, kiedy mnie wymijają, zawracać, kiedy moje dziecko tego potrzebuje i iść pod prąd, chociaż coraz częściej na tej drodze spotykam również inne matki łamiące wszystkie przepisy. Bo tak.

Jeszcze do mnie nawołują te, co biegną przed siebie, żebym się nawróciła i pobiegła razem z nimi. Jeszcze pytają: „A karmisz jeszcze?”, „A siedzi już?”, na co z reguły nie odpowiadam. Jeszcze komentują, kiedy stwierdzę na Facebooku, że mój synek zna hasło do mojego tableta, że nie powinien w ogóle z niego korzystać, przerażające to jest, „a moja córka to nawet tableta trzymać nie potrafi!”. Niby dla dobra dziecka te wyrzuty sumienia w matce trzeba wywołać. Ale mnie to nie rusza.

DSC_6867

Nie wstydzę się przyznać, że czasami nie ogarniam, bo nie biorę udziału w konkursie na Matkę Roku.

Nie muszę nikomu udowadniać, że jestem całkiem dobra w tym, co robię. Codziennie widzę to w spojrzeniu moich dzieci. Codziennie słyszę od synka, że kocha mnie „tak baldzo, baldzo!”.

I to mi wystarcza.

DSC_6899

DSC_6905

__________________________________________________________________________________________________________________

SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? UWAŻASZ, ŻE JESZCZE KOMUŚ MOŻE SIĘ PRZYDAĆ? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:

Dodaj komentarz

31 komentarzy do "Już od dawna nie biorę udziału w konkursie na Matkę Roku!"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
pestki
Gość
pestki
A co robisz że Basia na nogach ma buty? Mojej wszystko spada ze stópek, dobrze że nie chodzi bo by bez butów chodziła ? A ma już prawie rok. Moim zdaniem te pytania czy siedzi chodzi itp trochę się biorą z tego, że przyjęty jest pewien schemat określający co każde dziecko powinno umieć w danym czasie np. wzięty z książeczki zdrowia. Jeśli mi ktoś zadaje takie pytania nie czuję że robi to w złej intencji i też sama takich intencji nie mam pytając, ot po prostu jestem ciekawa ?. A jak ktoś mi powie, że powinna już chodzić to odpowiem,… Czytaj więcej »
Kasia A.
Gość
Kasia A.

ja rowniez nie biore udziału :)

e-milka
Gość
e-milka
Wyscig zaczyna sie juz w ciazy. Po pierwsze – data urodzin. Wiadomo, ze wiosna najlepsza, od biedy lato, ale nie w wakacje, bo co z kinderbalem? A ja, glupia nie wiedzialam nawet, ze sie w pewne miesiace uwaza, a kto nie uwaza ten ma jak ja – dzieci jesienno-zimowe i nici z garden party. Po drugie – jak mozna jesc i pic cos takiego, wiadomo, dla dwojga a nie za dwoje, a ta ktora ma sklonnosci do obrzekow, to w ogole won z instagramu. I brzuszek musi byc jak pileczka, albo niemal niewidoczny, ale w tym drugim przypadku uwazaj, czy… Czytaj więcej »
oli82
Gość

haha:) ciekawe z ta data urodzin. ja mam corke wiosenna i uwazam, ze to super okres pod takim wzgledem, ze po porodzie szybko zrobilo sie cieplo, nie mialam problemu z tym ubieraniem, rozbieraniem. dni co raz dluzsze, optymistyczniej ogolnie:) pewnie kazda pora roku ma swoje plusy i minusy, ale moja tesciowa na kazdym kroku podkresla, ze cale szczescie mala nie urodzila sie latem… bo biedne dziecko nie mialoby imprez urodzinowych;) mysle, ze to jednak wynika z jej doswiadczeńia. Syn, a moj maz jest z sierpnia i rzeczywiscie „kinderbali” za bardzo nie mial, ale nigdy nie narzeka z tego powodu:)

e-milka
Gość
e-milka

Jak bylam w drugiej ciazy to zaczelam „lazic” po grupach roznych. I dowiedzialam sie miedzy innymi, ze niektore dziewczyny probuja naprawde wplynac na date narodzin. I poczulam sie, powiedzmy troche nieswojo. Bo za kazdym razem u nas po prostu to nieco trwalo, zanim sie udalo, i wyszlo jak wyszlo czyli w drugim wypadku nieomal na Gwiazdke :) Ale sa tez zalety – wcale nie trzeba plaszcza nowego – obie jesienie/zimy chodzilam z rozpietym, tak mi goraco bylo.

oli82
Gość

z tym plaszczem to prawda. przechodzilam ciaze przez zime i najwaznejsza i najwieksza inwestycja byly dwie pary spodni, na sile jedna by wystarczyla. wiekszosc moich sukienek o kroju litery A sluzyla do konca ciazy:) a jesli chodzi o grupy to jakos nie moge sie przekonac….bylam na dwoch, ale na tym skonczyla sie moja przygoda

Marta
Gość

Córkę rodziłam w kwietniu, a syna w sierpniu i mówię Wam dziewczyny, pi….lic te sukienki, wiosna wygrywa :-D

Olga
Gość
Wydaje mi się, że jak przy większości rzeczy najważniejsze to znaleźć jakąś równowagę pomiędzy „Jejku dziecko kuzynki chodzi od 3 miesięcy a on nie/mówi już zdaniami a on prawie nic/muszę kupić tylko bio produkty” a nieprzejmowaniem się zupełnym „Co będę czytać o fotelikach, kupię najtańszy w markecie, w końcu kiedyś fotelików nie było i żyjemy/dam niemowlakowi czekoladę, w końcu kiedyś matki dawały dzieciom cukier do obiadków i co? żyją, co będę się przejmować”. Czytać i dokształcać się w ważnych rzeczach, ale nie popadać w przesadę i paranoję – tego trzymam się od starania się o ciąże i wydaje mi się,… Czytaj więcej »
granato
Gość
granato

A ja dziś z Twojego przepisu upichciałam Małemu jajecznicę na parze :)))
Wpis trafiony w punkt. Chyba jak zawsze ;)

Zuzia
Gość

To ja jestem chyba wyluzowana bo mnie nigdy te pytania nie denerwowały.Traktowałam je jak temat pogody i co gorsza sama je czasem zadaje :-)

oli82
Gość

ja w sumie tez jakos poki co nie reaguje i nawet w ciazy z wielka cierpliwoscia odpowiadalam na przerozne pytania i pozwalalam dotykac swoj brzuchol. Pewnie wynika to z tego, ze ciaza przebiegala ok i mamy silne dziecko, ktore robi rzeczy przed czasem albo o czasie. Mysle, ze jak bedzie robic duzo pozniej niz pokazuja schematy, a ktos po raz kolejny zapyta czemu jeszcze nie chodzi czy czemu sama nie je to zaczne sie wsciekac:)

Karola
Gość
Karola

I za to lubię Cię czytać, ze jesteś normalna :)

Karo
Gość

Tak…ostatnio popełniłam grzech ciężki-nie założyłam synkowi bawełnianej czapeczki robiąc zakupy w ikei??? Leżał także w łóżeczku w bodziaku z krótkim rękawkiem – czy nie jest mu za zimno?!Tak jakby temperatura z za okna panowała i w mieszkaniu?? Pluskamy sie razem w wannie bo niedługo zaczynamy chodzić na basen-czytaj – syn kąpie się w moich brudach???????? bujak?masakra wykrzywiasz mu kręgosłup! Karmisz piersią i jesz czekoladę???? Ps.Śietny wpis – wpasował się do mojego dzisiejszego dnia ???

Drop
Gość
Przy drugim dziecku na szczęście wiele się odpuszcza i wrzuca na luz. Przy pierwszym wszystko było nowe, wielu rzeczy wyczekiwałam (może nie tyle ze względu na wyścig, co tak zwyczajnie – z ciekawości jak to będzie). Przy drugim za to czas tak mi nagle przyspieszył, że przy każdej nowej umiejętności mam szok: Aaa, to już?! Przecież to taka dzidzia jeszcze (a tu już rok prawie, haha). Ja sobie uświadomiłam, że ten wyścig szczurów nie ma sensu w momencie kiedy dotarło do mnie, że wielu rzeczy z rozwoju starszaka wcale już nie umiem tak szczegółowo przypisać do danego miesiąca. Bez sprawdzenia… Czytaj więcej »
e-milka
Gość
e-milka
No wlasnie, zapomina sie i stad sie biora potem opowiesci juz starszych mam o ich cudownych dzieciach, ktore juz w miesiacu x robily to czy tamto. Ale co tam starszych – corka brata zaczela chodzic dokladnie jak moja, bratowa wyslala wtedy zdjecie i sobie zapamietam, ze dokladnie jak moja. 3 lata pozniej bratowa przekrecila zegar o dwa miesiace do tylu, choc obie zaczely chodzic (za) wczesnie, to jednak w 10tym a nie 8mym miesiacu. A ja mam wszystko „udokumentowane” na zdjeciach, dzieki temu rzeczywiscie moge sprawdzic przyblizony oczywiscie wiek, kiedy cos tam (aparat zawsze mam pod reka). Ale tez widze… Czytaj więcej »
Gajzo
Gość
Ja jestem przerażona… Tym wspomnianym w poście wyścigiem nad sprawnościami z każdej dziedziny życia dziecka też, ale na ten moment (póki jeszcze tej gonitwy nie doświadczyłam) jestem bardziej sfrustrowana całym ciążowym okresem. Tym, że 2 kreski na teście muszą być absolutnie równoznaczne z niekończącą się euforią. Że za normalne uznaje się wycie na każdej reklamie z kotami, bobasami i pieluchami. Że na każdym Ktg powinny szklić mi się oczy – w końcu słyszę bicie serca dziecka. Co tam, ze dla mnie to trochę jeszcze abstrakcja i nie do końca czuję ten dziki zachwyt. Wolę za to wypytać o wszystko, podjąć… Czytaj więcej »
Elwira Zbadyńska
Gość
Elwira Zbadyńska

A przy trzecim to dopiero włączasz na luz ;) :D

mamazpowolania.pl
Gość

Oj, z lękiem czytałam ten wpis, bo już w pierwszym akapicie okazało się, że jestem złą matką! Zeżarłam na sali Poporodowej 1,5 kg winogron z wielkimi pestkami i jeszcze czestowalam sąsiadkę. Dopiero dziś się dowiedziałam jak to o mnie świadczy i czemu sąsiadka odmawiała. ..?

Ewa
Gość

Cholera, az wygooglowalam co to ten okres krytyczny.
Fajny blog. Chyba zostane za dluzej.
Pozdrawiam

Joanna Filar
Gość
Joanna Filar
Jak dobrze, że w całym tym prześciganiu się (w sposobach karmienia, wychowania) są mądre mamy/kobiety, które zamiast być idealną i wpisywać się w ogólny schemat „bo tak trzeba, bo tak muszę, bo tak powinnam”, idą własną drogą mówiąc o tym w otwarty sposób. Dokładnie 14 tygodni temu wypisałam się z tego wyścigu, kiedy na świat przyszło moje pierwsze dzieciątko. Jakie są tego zalety? Kiedy wyjdziesz poza schemat i przestaniesz się nim kierować zauważysz W KOŃCU swoje dziecko. Dostrzeżesz, że macierzyństwo jest piękne, kiedy przestaniesz sobie stawiać coraz to wyżej i wyżej poprzeczkę, byle by tylko dorównać innym matkom. Poczujesz się… Czytaj więcej »
Sylwia Wośkowiak-Kierepka
Gość
Dziękuję Ci, bardzo dziękuję! Myślałam, że tylko ja z tych, które mają w czterech literach, co potrafią dzieci innych. Moje potrafią to, co potrafią. Nie popycham ich na siłę do przodu. Pomagam, daję możliwości, zachęcam, jednak nigdy nie zmuszam. Jakoś nie odstają od rówieśników, choć nie chodzą na pierdyliard zajęć dodatkowych. Mój syn zaczął przemierzać świat na dwóch nogach po skończeniu szesnastu miesięcy, nie raczkując wcześniej wcale. To było pole do popisu dla ludzi ,,dobrych rad”. Córeczka za to jest znacznie mniejsza od rówieśników ze względu na wcześniactwo i też nie raz słyszałam, że za mała… Nie ma co się… Czytaj więcej »