Mum and the city

Jestem zbyt zajęta życiem, żeby mieć czystą podłogę!

6 sierpnia 2017

Na jednej z facebookowych grup wyświetliła mi się ostatnio taka wiadomość: „Cześć, jestem mamą dwuletniego brzdąca. Niedawno wróciłam do pracy. Wstaję o 5, szykuję siebie i dziecko do żłobka, skąd odbieram je po pracy o 17:30. Potem już pędem do domu: gotowanie, sprzątanie, pranie, zakupy i… Ani się obejrzę, a jest noc! Jak to pogodzić? Jak ze wszystkim zdążyć?”.

Od razu do pytania podpięło się mnóstwo innych kobiet, które stwierdziły: „O! To również mój problem!” i: „Chętnie poczytam odpowiedzi!”.

Więc stwierdziłam, że skoro tyle babek to nurtuje… No to odpowiem. Jak być najlepszą mamą na świecie, zarabiać kupę kasy, mieć piękny, duży i czysty dom, codziennie obiad na stole oraz czas dla męża wieczorem i jeszcze na jakieś rozwijające zainteresowania???

Nie da się. No po prostu się nie da!


SORRY, ALE JESTEM ZBYT ZAJĘTA ŻYCIEM, ŻEBY MIEĆ CZYSTĄ PODŁOGĘ!

To jest tak, że w pewnym momencie kobieta staje pod ścianą, a raczej wysokim, ceglanym murem. Którego nie przeskoczy! Może zacząć walić w niego głową, ale to też na niewiele się zda: bo tego muru nie przebije! Pokaleczy się tylko niepotrzebnie. Zestresuje.

Ja też przed tym murem stałam, ja też brałam rozbieg, żeby go pokonać.

A potem postanowiłam podejść do tego sposobem. Czyli zrobiłam sobie w głowie (choć można na kartce) listę codziennych obowiązków i po kolei – acz metodycznie – wiele punktów spychałam coraz niżej. Na przykład:

Oczywiście, u każdej z nas ta lista może wyglądać zupełnie inaczej! I to żaden powód do wstydu, kiedy na jej szczycie pojawi się np. gotowanie czy sprzątanie zamiast pracy albo kosmetyczka i fryzjer zamiast czystego domu. Co więcej! Ta lista wygląda inaczej w różnych okresach naszego życia, na przykład jeszcze rok temu – krótko po porodzie – mój mąż zajmował niechlubną, bo jedną z ostatnich pozycji, ale wiadomo… Noworodek w dom, partner na kanapę ;).


SAMA TAK WYBRAŁAŚ, PRAWDA?

Ale kiedy różne mądre dziewczyny zaczęły radzić: „Odpuść. Wynajmij panią do sprzątania. Pomyśl o niani. Zamów dietę pudełkową. Sprzątaj raz w tygodniu. Lub proś o pomoc” to te, które chciały lepiej się zorganizować, żeby ze wszystkim w ciągu dnia zdążyć, oburzyły się:

„Ale jak? Zamawiać obiady? Przecież to niezdrowe! Muszę mieć jajka od zielononóżki i ekologiczną kurę od gospodarza, po którą jeżdżę nawet 120 km. Chleb też piekę sama!!!”

lub: „Mam nie ogarniać chaty co wieczór? I co? I te zabawki tak będą leżeć, a ja mam iść spać???”.

było też: „Pranie raz w tygodniu? Ja muszę prać codziennie! Każdą rzecz zakładam maks. jeden raz, to samo dzieci i mąż. No, może poza kurtkami.”

I ok. Tak jak pisałam: każda z nas ma prawo do własnych priorytetów. No ALE:

Jeśli po mięso na rosół jedziesz 120 km, a przed pracą pieczesz chleb, to nie dziw się, że brakuje ci czasu dla siebie. Sama tak wybrałaś, prawda?

Jeśli przed snem wolisz posprzątać, to do kogo możesz mieć pretensje, że nie masz kiedy zjeść z mężem romantycznej kolacji? Do doby, że nie rozciąga się jak gumka w starych gaciach? Czy jednak trochę do… Siebie?

Jeśli codziennie MUSISZ zrobić pranie, to trochę jak ja – bo ja codziennie muszę poćwiczyć. Inni pukają się w głowę, ale to nasza decyzja. Mi jest z nią dobrze. Nie chciałabym w tym czasie robić czegoś innego. A ty?

ŻYCIE JEST SZTUKĄ WYBORU

Praktycznie od urodzenia musimy wybierać, na czym zależy nam bardziej. Jako dziecko wybierałaś sobie na urodziny jedną zabawkę w sklepie, nie mogłaś chyba wynosić z półek wszystkiego, jak leci? A potem, w szkole średniej? Ja musiałam zdecydować, czy chcę mieć trójki z czwórkami od góry do dołu, czy jednak cisnę ten polski na maksa, a matma tylko o tyle, żeby zdać. Też tak miałaś?

To dlaczego nie potrafisz zdecydować teraz?

Nie da się przez całe życie być uczennicą z samymi celującymi na świadectwie. To jakiś mit szkodliwy, że można mieć wszystko: wysokie stanowisko w pracy i czas na zabawę z dzieckiem. Wytrenowane ciało i wolne wieczory, żeby robić przetwory na zimę.

Mit, w który niepotrzebnie uwierzyło tysiące Polek.

Ja wybrałam brudną podłogę w tygodniu i obiad co kilka dni przywieziony z miasta. Kiedy skończymy budowę, a dzieci trochę podrosną (czyt. Basia pójdzie do przedszkola), być może znajdę czas na zakupy i na kosmetyczkę. Wtedy się wylaszczę, a teraz? Teraz odpuszczam.

Ty też odpuść. Wbrew pozorom odpuszczanie jest całkiem fajne :).

No już. Idź, włącz sobie ten serial. A zabawki z dywanu zawsze możesz posprzątać jutro! ;)


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? UWAŻASZ, ŻE JESZCZE KOMUŚ MOŻE SIĘ PRZYDAĆ? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • Zofia Bogusławska

    Sie wylaszczysz powiadasz jak Basia w przedszkolu?!? To chyba cos mnie ominelo i ona juz do niego chodzi, bo Ty jestes wylaszczona laska kobieto juz teraz :)

    • Tak, maluję się do zdjęć, ale na InstaStory widać jak wyglądam na co dzień, haha ;)

  • Jolanta Klucznik

    No jak nic się rozumiemy. Ja też odpuszczam, bo przeciez ten kurz na komodzie jak polezal tydzień, to jeszcze jeden dzień może. No nie można mieć wszystkiego, trzeba wybierać, czy umyć okna, czy może lepiej pobaraszkowac z dzieckiem puki jeszcze nie chodzi, bo za chwilę mogę jej nie dogonić: ).

  • Olga

    U mnie na pierwszym miejscu jest dziecko i mąż
    na kolejnym mój czas na odpoczynek a dopiero potem samodoskonalenie się i sprzątanie… Pranie robię jak jest ładna pogoda lub jak nam czegoś zaczyna brakować, prasowanie i odkurzanie są na szarym końcu, gotowanie wyżej bo całkiem lubię i robię to codziennie a nawet 1-4 razy w miesiącu coś piekę :) no chyba że jest gorąco :P

  • e-milka

    Ja tez odpuscilam (i zapuscilam to i owo ;)). Ale mnie tez trzyma przy zyciu przyklad madrych kobiet, ktore zrobily tak samo. Kiedy poznalam jedna z nich miala dzieci 4 i 5 lat i syf w samochodzie, ze nawet mnie, balaganiare, to uderzylo. Sama bylam w ciazy i pelna idealistycznych wyobrazen o mnie siedzacej w dlugie jesienne wieczory z gruchajacym oseskiem w czysciutkim mieszkaniu. No bo kiedy, jak nie teraz, bede miec tyle czasu. ;) I had no idea. Tymczasem ona w wiecznej gonitwie, bo praca i dzieci to tu to tam podrzucic, bo z dziecmi, bo dla i przez dzieci. Minelo kilka lat. Teraz ja jestem w Rush Hour zycia, a ona mowi mi: ?Wiesz, teraz wracam czesto do pustego mieszkania. Dzieci same organizuja sobie czas. A ja szukam, czego by sie nauczyc, bo co, mam tak lizac te podlogi?!?

  • Wanda Panda

    Dzięki za ten wpis! Myślałam, że lubię wszystko perfekcyjnie, ale wychodzi na to, że nie… To znaczy perfekcyjnie to było kiedyś a teraz jak jest dziecię to priorytety zmienione: najważniejsze dziecko, jedzenie (ale często kupowane gotowce) i sen.
    Nie sprzątam codziennie – byle w zlewie brudne gary nie zostały na noc – a tak to odkurzanie raz lub dwa razy w tygodniu (zależnie od natężenia stopnia zakurzenia ?), łazienka raz w tygodniu, pranie jak się uzbiera, prasowanie – nie pamiętam kiedy ostatnio, przecież i tak się pogniecie ?

  • Co
    do zajęć i odpuszczania niektórych z nich przeczytałam kiedyś świetną
    bajkę [dla dorosłych 3:) ]. Zbyt długa aby przytoczyć dlatego linkuję. Mam
    nadzieję, że pozwolisz
    http://todopieropoczatek.pl/trudne-sytuacje/jak-zapanowac-nad-domowym-chaosem-i-czy-oplaca-sie-odpuszczac/

  • Ewelina Stolarczyk

    Ja po urodzeniu dziecka całkowicie zrezygnowałam z prasowania ubrań. Po wyjęciu z pralki roztrzepuję je i ładnie rozwieszam ,aby nie były wymiętolone, przy zdejmowaniu „rozprasowuję” ręką i składam. Prasuję jedynie rzeczy na jakieś większe wyjścia ,które są rzadkością. Mąż dostał swój kosz na pranie i robi sobie sam łącznie z rozwieszaniem i składaniem. Także tw dwie rzeczy mi odpadły. Czasem jak mi sie nie chce to nie gotuję, tylko zamawiamy pizzę lub jemy coś na mieście. Podłogę myję raz na tydzień. Odkurzam jak jest naprawde nasyfione, średnio co drugi lub trzeci dzień. I choć jestem pedantką i uwielbiam mieć w domu błysk przy dziecku zrozumiałam , że tak się nie da, chyba że będzie to kosztem mojego zdrowia.