Health and the city

Jest jedna ważna rzecz, o której wszyscy wiedzą, ale nie każdy rodzic pamięta

8 maja 2017

DSC_9807

Spodziewamy się dziecka! Nie, nie ja i Piotr, ale w mojej najbliższej rodzinie niedługo pojawi się maluch :). Wiadomość ta spadła na nas jak grom z jasnego nieba i bardzo to wszyscy przeżywamy. Bo musisz wiedzieć, że rodzice są… Dojrzali i odchowali już dwójkę dzieci!

Ponieważ to późne oraz świadome rodzicielstwo, matka bardzo dba o swoje i maluszka zdrowie – pilnuje diety, przeszła również szereg badań prenatalnych, podczas których wszyscy mocno zaciskaliśmy kciuki. Całe szczęście po kilku dniach niepewności okazało się, że dzidzia ma się doskonale :). A ponieważ minął już półmetek ciąży, pomagam rodzicom skompletować wyprawkę (bo niemowlęcych ciuszków i gadżetów ci u mnie dostatek ;)).

DSC_9824

W trakcie jednej z rozmów wyszło, że przyszli rodzice planują zmagazynować krew pępowinową. Zapytali mnie o zdanie. Ja sama coś tam kiedyś o krwi pępowinowej słyszałam, ale nigdy nie zgłębiałam tematu bardziej. Aż do teraz. Postanowiłam o tym poczytać, żeby wiedzieć, co doradzić i okazało się, że temat jest niezwykle ciekawy. Myślę sobie nawet, że każdy rodzic powinien mieć przynajmniej podstawową wiedzę o tym: co, po co, kiedy i jak? Dlatego postanowiłam o tym również napisać.

DSC_9797

Co to jest krew pępowinowa?

Kiedy dumny tatuś lub położna przetnie pępowinę, to zostaje w niej i w łożysku krew. Ta krew do niedawna była wyrzucana, ale potem różne mądre głowy doszły do wniosku, że szkoda ją marnować, bo znajduje się w niej mnóstwo cennych komórek macierzystych.

Co to są komórki macierzyste?

Komórki macierzyste mają nieograniczone możliwości dzielenia się oraz przekształcania w inne rodzaje komórek organizmu, czyli mogą zastępować te, które zostały w jakiś sposób uszkodzone.

Jedynymi źródłami komórek macierzystych jest: krew pępowinowa, szpik kostny i krew obwodowa. Jednak komórki macierzyste z krwi pępowinowej mają najwięcej zalet, bo są młode – nie mają w sobie nawet śladu żadnej choroby, więc w trakcie przeszczepu przyjmują się lepiej. Mogą być wykorzystane nawet przy niepełnej zgodności, a więc ratować życie całej rodziny. No i przede wszystkim w razie W nie musimy szukać dawcy, nie tracimy więc całych miesięcy czy lat, w trakcie których rozwija się choroba, bo są natychmiast dostępne. Jednym słowem: dziecko samo dla siebie jest dawcą. I to najlepszym z możliwych!

DSC_9830

DSC_9836

Kto, kiedy i jak pobiera krew pępowinową? Czy to boli?

Nie, pobranie krwi pępowinowej nie boli i jest całkowicie bezpieczne dla zainteresowanych, to znaczy dla matki oraz jej dziecka. Zaraz po porodzie może to zrobić położna, która prowadziła twój poród.

I co dalej z tą krwią się robi?

Krew pępowinową zamraża się i przechowuje w specjalnych bankach krwi.

W Polsce mamy banki rodzinne, np. pierwszy i największy Polski Bank Komórek Macierzystych oraz banki publiczne. Publiczne banki są bezpłatne, lecz próbki krwi nie należą do rodziców i mogą zostać wykorzystane do leczenia każdego chorego.

Jeśli natomiast krew jest przechowywana w bankach rodzinnych, rodzice w każdej chwili mogą ją wykorzystać do leczenia własnych dzieci. Jest to opcja płatna.

Ile to kosztuje?

Usługa jest już duuużo tańsza niż jeszcze kilka lat temu i tak na przykład w najczęściej wybieranym przez rodziców Polskim Banku Komórek Macierzystych kosztuje 2 tys. złotych. Dodatkowo płatność można rozłożyć na dogodne raty.

Nie bez powodu po raz drugi wspominam o PBKM, bo posiada wszystkie certyfikaty, własne laboratorium, wykwalifikowaną kadrę i doświadczenie w wykorzystaniu zdeponowanej krwi, na co obok ceny również warto zwracać uwagę. Bo z krwią pępowinową jest trochę jak z oszczędnościami naszego życia – wiadomo, że lepiej nie zanosić ich do pierwszego lepszego banku, o którym nikt nigdy nie słyszał, tylko do miejsca o stabilnej i ugruntowanej pozycji. Żeby mieć pewność, że będą bezpieczne przez kolejne lata, a nie rozpłyną się w powietrzu jak placówki Amber Gold.

DSC_9769

Po co pobierać krew pępowinową?

W tej chwili komórki macierzyste są wykorzystywane w leczeniu 80 chorób, m.in. białaczki, guzów, autyzmu, dziecięcego porażenia mózgowego czy stwardnienia rozsianego. Wykorzystuje się je też zamiast implantów do regeneracji ścięgien, wiązadeł, mięśni, chrząstek stawowych, a nawet całych stawów!

Jak długo można przechowywać krew pępowinową?

Teoretycznie przez setki lat. Jednak jeśli chodzi o praktykę, najstarsze próbki krwi pępowinowej przechowywanej w bankach mają teraz 24 lata.

Czy warto?

DSC_9802

Na to już każdy rodzic musi odpowiedzieć sobie sam. 2 tysiące to nie jest mało, ale ile z nas bez mrugnięcia okiem kupiło wózek za podobną lub wyższą cenę? Ile z nas wybrało na czas ciąży prywatną opiekę ginekologiczną, płacąc przez 9 miesięcy 150 złotych (plus badania krwi i prenatalne!)? No właśnie.

Jeśli chodzi o ochronę zdrowia dziecka, to naprawdę nie jest wygórowana kwota. Zaoszczędzić można na ciuszkach, wybierając te z drugiej ręki. Poszukać na Allegro używanej kołyski czy fotelika samochodowego, kupić w Ikei najtańsze krzesełko do karmienia. Ograniczyć koszty tam, gdzie nie mają one żadnego wpływu na bezpieczeństwo naszego wyczekanego malucha.

DSC_9786

DSC_9753

Żałuję, że sama nie pomyślałam zawczasu o zmagazynowaniu krwi pępowinowej. Najbardziej przekonuje mnie fakt, że wykorzystuje się ją w leczeniu chorób, których osobiście boję się najbardziej (jak białaczka, chłoniak, autyzm, stwardnienie rozsiane). I że można ją wykorzystać np. lecząc rodzeństwo, choć wiadomo, że każdemu z nas się wydaje: choroby? To mnie nie dotyczy!

Zdrowie jest najważniejsze. Niestety, nie znamy przyszłości i nie wiemy, co może się przytrafić naszym bliskim. A przechowywanie krwi pępowinowej w banku jest jednym z najlepszych zabezpieczeń przyszłości rodziny.

DSC_9865


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? UWAŻASZ, ŻE JESZCZE KOMUŚ MOŻE SIĘ PRZYDAĆ? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:

Dodaj komentarz

13 komentarzy do "Jest jedna ważna rzecz, o której wszyscy wiedzą, ale nie każdy rodzic pamięta"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Renewarte
Gość

To fajny pomysł jest. Słyszałam już o nim dużo wcześniej. Ale mam jedno wrażenie, że w Polskim szpitalu, to nie jest takie proste poprosić to by zgromadzili taką krew. Bo u nas w kraju to wszystko jest problematyczne.

Gosia
Gość

Tylko ze oprócz kosztu pobrania krwi pepowinowej płaci się również za jej przechowywanie :/ niestety nie wiem jaka to kwota ale w razie choroby to pewnie okazałoby się że to tak naprawdę grosze..

Ania
Gość
My się zdecydowaliśmy – i to tydzień czy dwa przed porodem! Zero problemów! W szpitalu zero problemów. Może dlatego, że to Poznań…, ale nie osądzam. Jedynie mąż musiał zadzwonić, że już urodziłam i oni (PBKM) zestaw odebrali. Rzeczywiście opłaty wpisowe, do wyboru badanie materiału przed zamrożeniem lub ubezpieczenie, to koszt 2-4 tys. zł, niemniej potem wszystko zależy od pakietu (czy sama krew pępowinowa, czy ze sznurem czy krew łożyskowa) oraz liczby lat, za jakie płacimy z góry. I tak za rok przechowywania to około 550-7900 zł. Wiadomo, że im dłużej, tym za rok przechowywania wychodzi taniej. I tak, płacąc kwotę… Czytaj więcej »
Kił R
Gość
Kił R

Jest jeden problem z krwią o którym nikt nie wspomina. Ilość zmagazynowa przy porodzie wystarczy może do 2 roku życia dziecka jeśli zachoruje. Jeśli na bialeczke, chloniak, aplazje szpiku itp zachoruje dziecko np. 8 letnie to ilość krwi pępowinowej pobrana przy porodzie jest zbyt mała by ją wykorzystać

Justyna Pióro
Gość
Justyna Pióro

Podczas spotkania z przedstawicielką PBKM przed moim porodem dowiedziałam się, że już w tym momencie prowadzone są badania dotyczące namnażania tych komórek… Wiadomo, że medycyna rozwija się w niesamowitym tempie, jest to najlepszy argument za tym, żeby tę krew deponować. Być może za 10, 20 lat wykorzystywana będzie ona do takich celów, o jakich teraz nawet nie śnimy.

Avenlin Nilneva
Gość
Avenlin Nilneva

Bardzo rzuciło mi się w oczy sugerowanie kupna używanego fotelika na Allegro (czyli takiego, którego historii kompletnie nie znamy a to przecież bardzo istotne czy fotelik nie jest czasem powypadkowy albo za stary!) i komentarz: „Ograniczyć koszty tam, gdzie nie mają one żadnego wpływu na bezpieczeństwo naszego wyczekanego malucha.”. Serio? ;) Mam nadzieję, że to po prostu niefortunny dobór argumentów i naprawdę nie miałaś tego na myśli ;)