Health and the city

Jak znaleźć czas na aktywność, kiedy ma się małe dziecko?

22 marca 2015

DSC_1165_1

DSC_1173_1

Aktywność fizyczna młodej mamy… Nie da się? Wszystko się da! A jeśli myślisz, że nie, przypomnij sobie, jak ostatnio miałaś ochotę na coś słodkiego, a w domu nawet kostki czekolady… Dało się? No pewnie! Wystarczyło wysłać męża do sklepu, upiec coś samemu lub wyciągnąć ze spiżarki zapomniany słoik dżemu.

Z ćwiczeniami jest dokładnie tak samo! Jeśli chcesz – znajdziesz sposób, jeśli nie – tysiące wymówek.

A przecież fajnie każdego dnia rozruszać się, żeby mieć energię do wieczora – i to bez dożylnego podłączania się do kawy! Spróbujesz?

1. Wykorzystaj naturalną aktywność dziecka.

Ok, dziecko przez pierwsze pół roku nie bardzo jest aktywne. Ale to też można wykorzystać! Noś je, ćwicząc triceps, biceps i inne mięśnie, o których nawet nie słyszałaś. W końcu nikt nie może się pochwalić tak ładnymi ramionami, jak świeżo upieczona mama! Możesz pójść krok dalej i z dzieckiem w ramionach robić… Brzuszki. Albo przysiady. Trening z takim słodkim obciążeniem należy do najskuteczniejszych! Po dziesięciu powtórzeniach czujesz się, jakbyś zrobiła ich ze sto…

Ze starszym dzieckiem jest jeszcze łatwiej, bo drugie imię każdego dwulatka to „błyskawica”, a przecież w wielu aktywnościach możemy (a nawet musimy!) uczestniczyć: pływanie, gra w piłę, jazda na rowerze czy bieganie za rowerem. Czasami bieganie z rowerem na plecach za dzieckiem. Właśnie wkraczamy w ten etap.

DSC_1156_1

DSC_1159_1

DSC_1129_1

Jest intensywnie, ale nie, żebym się skarżyła. Mój syn po prostu dba o kondycję mamy lepiej niż trenerzy kadry narodowej kiedykolwiek dbali o formę naszych chłopaków.

2. Spaceruj.

DSC_1149_1

Jak najwięcej. To naprawdę świetne ćwiczenie, tym bardziej w Polsce, gdzie często mamy do pokonania setki schodów bez podjazdów! W międzyczasie krótki odpoczynek… Tfu! Przebieżka po placu zabaw. Padnij, powstań, skacz! Wnoszenie dziecka na zjeżdżalnię, asekuracja na linkach, sadzanie i zdejmowanie z huśtawki. Tak, pewnie nie do końca zdajesz sobie z tego sprawę, ale każdego dnia wykonujesz nadprogramowego „Killera”.

DSC_1190_1

DSC_2000_1

DSC_1142_1

DSC_1150_1

DSC_1153_1

3. Ćwicz z Ewą w czasie drzemki dziecka.

Nie ma lepszych zestawów ćwiczeń dla młodych mam. Szybko (jeden trening to około 40 minut), ale na tyle skutecznie, że czujesz w mięśniach ogień. A po treningu masz jeszcze czas na prysznic i kawę!

4. Lub po powrocie męża z pracy.

Wieczorami czy w weekendy. Przy ulubionym serialu albo zamiast serialu.

Ja na przykład wypuszczam chłopaków do CH („na dupeczki” – jak cieszy się mój mąż, chociaż w efekcie jedyne dupeczki, jakie ogląda, to golonki, bo robi zakupy spożywcze) i śmigam w tym czasie na siłownię lub pobiegać. Po godzinie spotykamy się na parkingu. Tak, to tylko godzina, a Twoja doba ma ich aż 24! Tyle samo, co doba Beyonce ;).

5. Zabierz dziecko ze sobą na siłownię.

Niektóre siłownie umożliwiają zostawienie dziecka 3+ w specjalnie do tego przygotowanym kąciku zabaw pod opieką wykwalifikowanej przedszkolanki. W Poznaniu jest to na przykład Fabryka Formy, gdzie dodatkowo w weekendy są organizowane zajęcia sportowe dla dzieci pod okiem instruktora. Świetna sprawa, bo masz czas dla siebie, a przy okazji widzisz, jak Twój maluch bawi się z innymi dziećmi. Za rok na pewno zaczniemy z tych opcji korzystać!

Poszukaj, może znajdziesz takie miejsce w swoim mieście? Nieważne jak, ważne, żeby się ruszać. Bo każda aktywność jest dobra!

DSC_1221_1

DSC_1211_1

DSC_1223_1

A rowerek z wpisu – rewelacja! Od zawsze mi się podobał, bo jest najładniejszy na rynku. Drewniany, stabilny z solidnymi, pompowanymi kołami (zapewniającymi amortyzację), a to prawie mission impossible jeśli chodzi o pojazdy od dwóch lat. Jeśli Cię zainteresował, to najtaniej dostaniesz go tu (i w wersji dziewczyńskiej).

Kask (również najwyższa półka, bezpieczny, z atestami) i wiele innych – tu.

  • ewa

    no to ja spaceruję z wózkiem, dźwigam go po schodach, a w trakcie prasowania lubię robić przysiady i spinać poślady ;-)

  • Rany! Sorry, ale od wpisu totalnie odciągnął mnie ten rowerek. Masz rację, najładniejszy na rynku i ten miętowy, mimo że chłopięcy-będziemy go mieć, zdecydowałam właśnie ;) btw. ile obecnie ma Kostek?

  • Ja chciałam w weekend odpocząć od ćwiczeń i w sobotę 2 godziny biegałam wokół domu. Dosłownie! Ja nie wiem skąd moje dziecko ma tyle energii??? Do tego potem biegaliśmy po parku a w przerwach taszczyłam rozhisteryzowanego dwulatka, bo akurat zabroniłam rzucać kamieniami w psy… Dajcie mi jeszcze drugie takie a za rok będę wyglądać jak modelka :-D

    • Haha ;) wiesz, u mnie podobnie: czy pójdę na siłownię, czy na spacer z dzieckiem: spocę się tak samo ;)

      • Więc po co przepłacać? ;-)

        • No właśnie nie wiem? Pewnie po to, żeby odpocząć od chłopaków (nie, w domu się nie da, bo co chwilę słyszę: „Ilona!” lub: „Mama!”) ;)

          • Oj znam to. Ja jeszcze niedawno ćwiczyłam tylko w domu, ale stwierdziłam, że odpoczynek od „mamo!” też mi jest potrzebny ;-)

  • Basia W.

    Ale ładne zdjęcia! I rowerek cudny!

  • Piękny model. My mamy Puky, ale moje dziecię słabo łapie równowagę i nie wychodzimy z nim na zewnątrz, i tak góra dwie minuty się pobawi w domu, na dodatek z naszą pomocą, bo sama w tym nie przejdzie ani kroku. Za to na trójkołowym już umie pedałować, więc mimo mego wewnętrznego sprzeciwu pewnie skończymy na zwykłym rowerku z doczepianymi bocznymi kółkami. Ja na takim jeździłam jeszcze na początku podstawówki, wstyd jak strach, ale co robić, gdy nijak nie umiałam złapać równowagi. Może moje dziecko ma to po mnie. :/

    • Puky też braliśmy pod uwagę, ale chciałam już, teraz, a od dwóch lat są kółka piankowe, na które mąż absolutnie nie wyraził zgody (stwierdził, że rowerek jest do jazdy na zewnątrz, a nie po domu ;)).

      U nas – jak widać na zdjęciach – też idzie… Śmiesznie ;). Ale grunt, że Kostek nie traci zapału :).

      • Ula

        Kostek wygląda na zadowlonego – szybko nauczy sie, zwlaszcza na tak ładnym rowerku :)

      • Kupiłam pukyego, by go potem łatwo sprzedać, popularna tania marka. Na początku też chciałam drewniany, ale były wtedy za wysokie, a teraz żałuję, bo Kluska na pukyego pomału robi się za duża, a nadal nie bardzo na nim jeździ (2,5 roku ma, ale 97cm wzrostu, wicie-rozumicie). Nie pierwszy i nie ostatni mniej trafiony zakup w moim życiu, mam nadzieję, że uda się go za jakiś czas opchnąć, tym bardziej mi nie zależy, by go zdzierała na zewnątrz. Podróżuje z nami jako pasażer w foteliku rowerowym, potem się wybiega w lesie lub na jordanku i jakoś leci. :)

  • uBubinka

    Przede wszystkim – super zdjęcia – widać, że piękna pogoda została dobrze wykorzystana :)
    Ja jakoś kurczę, nie mogę znaleźć czasu i sił na sport :( Łudzę się, że pranie/sprzątanie i gotowanie spalają trochę kalorii. Oczywiście spacerujemy, długo w te śliczne, słoneczne dni. Ale coś mi się wydaje, że mimo wszystko bilans kaloryczny jest na plus. Może wiosna i lato dodacząt roche energii! Czego życzę wszystkim.

    • Dzięki! Nareszcie wyszło słońce, więc jest nadzieja, że zdjęcia będą coraz lepsze :).
      Faktycznie, wiosnę zaczęliśmy aktywnie – wcześniej różnie bywało, bo moje dziecko należy do ciepłolubnych i nie wytrzymywało zbyt długo na spacerku, za to teraz potrafi pół dnia! I jeszcze krzyczy, że nie, do domu nie. Macierzyństwo latem jest o wiele łatwiejsze! :)

      I jasne, że sprzątanie spala kalorie! Np. odkurzanie czy mycie okien jest bardzo dobre na kondycję :). To tak żeby dodać otuchy przed świątecznymi porządkami ;).

  • MauraFrog93

    Fajny wpis. Rowerek cudo! Zastanawiam się tylko czy na wioche się nadaje. Czy nie jest za śliczny i zbyt miejski?

    • No co Ty! Ma koła do zadań specjalnych, więc jak najbardziej! :)

  • Kasia A.

    rowerek jest fajny, ale jak go intensywniej pouzywacie to bedzie poobrapywany :) z tegoz powodu ja az tyle w rowerek nie inwestowalam

  • Bebea

    Witam :) Jak zwykle fajny lekki przekonywujący tekst :) u mnie Ewka 6x w tygodniu, dopiero później obiady, prasowanie i cała reszta… domownicy już sie przyzwyczaili że jak są przesunięcia w planie codziennym i nie zajmą się 40 min szkodnikiem, to sami sobie radzą w kuchni :) a czasem się zdarzy, że po ćwiczeniach mam gotowe jedzonko, jak się moich 3 Panów spręży :):)

    • WOW! 6x w tygodniu!
      Teraz Ty jesteś moją motywacją :) :*

  • Ja ćwiczę znosząc wózek i spacerując po parku. Gdy synek śpi, ćwiczę na stepperze, a jeśli mam siłę to wieczorami biegam :-) muszę dbać o kondycję bo niedługo mój smyk zacznie biegać :-)

  • raf

    BTW: czy rowerek jest cięższy od metalowego?

    • Specjalnie dla Ciebie weszłam z rowerkiem na wagę :b – 4 kg.

      Z tego co sprawdzałam, metalowe ważą od 3,5 (koła piankowe) do 5 (pompowane) – więc nie bardzo cięższy :)

  • Nie rozumiem matek, które siedzą z dziećmi w domu i narzekają na otyłość – przecież dom i dziecko to najlepszy trening, ja na macierzyńskim chudłam w oczach. Jak wróciłam do pracy problem się pojawił, bo od 17 do 20 nadrabiałam moją nieobecność i poświęcałam 100% czasu dziecku. A potem zwyczajnie zasypiałam przy usypianiu malca.
    Teraz mam taką praktykę, że o 20 zaczynam swój dwugodzinny trening na siłowni i nie ma wymówek, bo dziecko wybawione, wykąpane, śpi spokojnie w swoim łóżeczku, a ja zamiast oglądać serial przegryzając paluszki lecę poćwiczyć z babkami i jest super! :)

  • Małgorzata Wojciechowska

    Rozpoznaję maltę :D Też tam często chodzę z moim Kubusiem, lubi jak tam chodzimy, szczegolnie zimą jak zamarza woda ;)

    http://www.kaminskadorota.pl

  • Renata Szybek

    Zawsze biegałam, a teraz biegam na spacery :D Pcham wózek i biegnę, powoli, truchcikiem. Co prawda po porodzie musiałam zainwestować w lepszy stanik do biegania (tu mi się sprawdził yajlee), bo piersi wiadomo, większe. Polecam taką formę aktywności każdej mamie- połączone przyjemne z pożytecznym ;)