Mum and the city

Jak zapobiec Katastrofie Pierwszych Dni z dzieckiem?

15 września 2016

DSC_2330

Że dom po pojawieniu się w nim dziecka wywraca się do góry nogami to mało powiedziane. Niewiele młodych mam się tego spodziewa, chyba że mają to szczęście i noworodka w rodzinie, ale większość jednak widziała go tylko w telewizji: rozkosznie różowego, uśmiechniętego, dorodnego, bo tak naprawdę to zazwyczaj odchowany kilkumiesięczniak, który tylko udaje takiego dopiero co wyjętego z mamy ;). Ten prawdziwy jest czerwony jak kurczak, kruchy i boi się tego, co nowe. A że poza brzuchem nowe jest wszystko, boi się cały czas. Chyba że leży na tobie lub obok ciebie, czuje twoje bicie serca i zapach, który już zna. Jeśli ty też to znasz, czytaj dalej – trochę się pośmiejesz. Być może w twoim oku zakręci się też mała łezka wzruszenia na wspomnienie tego, jak było. Jeśli nie, czytaj tym bardziej, bo dzisiaj dowiesz się czegoś naprawdę przydatnego.

DSC_2444

Pamiętam jak w dzień mojego pierwszego wyjścia ze szpitala odwiedził nas mój brat. Popatrzył, poudawał, że się zachwyca małym Kostkiem, a na odchodne powiedział: „Powodzenia! To będą… Dziwne dni!”. Dzisiaj już wiem, że zawahał się, bo szukał odpowiedniego słowa na opisanie tego, co się miało wydarzyć. Nie chciał nas przestraszyć, ale nie chciał też kolorować, że teraz to już tylko lukier oblepi nasz dom, szczęście i spokój.

Po latach sama nazwałam to Katastrofą Pierwszych Dni. W skrócie: KPD. Tygodnie napędzane głównie moimi szalejącymi hormonami i płaczem synka. Jeśli masz to szczęście, dziecko będzie dużo spać, ale tylko w dzień. Jeśli masz to nieszczęście, dziecko będzie dużo spać, ale po piętnaście minut co piętnaście minut. Od teraz przez jakiś czas obiady będziesz jeść o dwudziestej drugiej albo wcale, a pod prysznic chodzić, kiedy ktoś ci przypomni, że już by wypadało.

DSC_2447

Warto się do tego przygotować zawczasu jak na nadejście kataklizmu. Nie, nie będę ci teraz kazała budować schronu dla całej rodziny! Bo przed płaczem noworodka i tak nigdzie nie uciekniesz ;). Tak, usłyszą go nawet sąsiedzi z pierwszego piętra. Ale można zrobić kilka rzeczy, żeby było łatwiej. Przy synku nie wiedziałam, skakaliśmy na głęboką wodę. Pojawienie się Basi nie zmieniło za to w naszym życiu niczego, bo byłam mądrzejsza o doświadczenia, których nie zawahałam się wykorzystać.

DSC_2347

DSC_2348

1. Niech partner weźmie wolne! Koniecznie. Przepędzaj go też ze szpitala o wczesnych godzinach popołudniowych, ale nie po to, żeby mógł iść z kumplami opijać dopiero co narodzone dziecko. MUSI się wyspać, bo już za moment będzie ci baaardzo potrzebny.

Mój przez pierwsze dwa tygodnie latał jak kot z pęcherzem z sypialni do kuchni, z domu do sklepu. Pamiętam, jak wysłałam go po zakupy, a potem zadzwoniłam, że dziecko płacze i ja nie wiem, chyba nie umiem, prędzej odkręcę sobie głowę i położę ją obok niż zdołam uspokoić młodego. Piotr pojawił się z powrotem w drzwiach po pięciu minutach. Z koszykiem sklepowym w ręce, co zauważył dopiero wtedy, kiedy mu powiedziałam. Do dzisiaj nie wiem, czy za te zakupy chociaż zapłacił…

2. Zadbaj o obiadki na najbliższe dwa tygodnie.

Serio, gotowanie będzie ostatnią rzeczą, na którą będziesz miała w tych dniach czas. I ochotę! Możesz pomrozić pierogi, pozamykać mięsa w słoikach, zagonić męża do zrobienia jajecznicy, poprosić mamę, żeby coś przywiozła lub zaopatrzyć się w ulotki knajp z domowym jedzeniem na dowóz. Nadzwyczajne czasy wymagają nadzwyczajnych środków i już.

3. Kup notatnik. Niewielki, podręczny. Dobrze, jakbyś mogła cały czas trzymać go przy sobie i notować.

Ja zapisywałam wszystkie kupki, pory drzemek i karmienia. Kiedy kp i z której piersi, a kiedy dokarmianie i ile ml. Dzięki temu szybko nauczyłam się mojego dziecka i chociaż na początku ni w ząb nie wiedziałam, co chce mi powiedzieć przez swój płacz (to jakiś głupi mit, że dziecko inaczej płacze, kiedy chce jeść, a inaczej, kiedy ma mokro!), wystarczyło jedno spojrzenie w notatki, żeby zgadnąć, że – oho! – może pora spać?

Trzymałam się tych notatek kurczowo, dzięki czemu szybko wyregulowaliśmy tryb życia Kostka. W efekcie po skończeniu trzech miesięcy przesypiał już całe noce, a niewiele później miał trzy długie długaśne drzemki w ciągu dnia. Jak widziałam, że jest właśnie pora drzemki, a on się przebudził, to po prostu usypiałam go z powrotem, aż w końcu nauczył się spać ciurkiem :). Niby nic, a uratowało nasze życie.

Niestety przy Basi notatnika nie kupiłam (naczytałam się, że to działanie wbrew naturze), więc do teraz budzi się o dziwnych porach, o jeszcze dziwniejszych je, a ja ni w ząb bez notatek nie potrafię odnaleźć żadnej regularności w tym, co robi. I to, że my żyjemy na wariackich papierach to nic, ale widzę, że ona też się męczy, głodniejąc co godzinę albo i pół oraz nie dosypiając do końca tyle, ile potrzebuje.

DSC_2340

4. Kładź się spać o 20.

Ja miałam łatwiej, bo dziecko mi ulewało jak Niagara, tylko bardziej. Musiałam więc leżeć z nim i pilnować, żeby się nie zakrztusiło. Chodziliśmy spać razem i budziliśmy się razem. Na początku to wyglądało tak, że średnio co godzinę, w dodatku synek o czwartej nad ranem nabierał takiej ochoty na zabawę, jak ja na after party w czasach panieńskich. Ale dzięki temu, że chodziłam spać, kiedy za oknem było jeszcze jasno (a budziłam się, kiedy było ciemno!), nie zabiłam mojego męża widelcem, kiedy mówił, że jest zmęczony, bo do północy oglądał „Przyjaciół” na Komedy Central.

5. Nie przejmuj się bałaganem.

Że dom będzie wyglądał jak po przejściu Huraganu Katrina, a raczej Huraganu Noworodek. Dla świeżo upieczonego rodzica z wypastowaną na kolanach podłogą to szok, ale powoli się przyzwyczajaj, bo dokładnie tak będzie wyglądać twoje otoczenie przez najbliższe… Osiemnaście lat! Koniec z wypucowanymi kranami i wszystkimi tymi fanaberiami, które odstawiają w sobotnie przedpołudnia bezdzietni oraz emeryci. Teraz, żeby dostać się do kuchni, będziesz musiała nogą podnosić pieluchy tetrowe, stopą odpychać kocyki oraz jednym celnym kopnięciem posyłać zabawki do kąta. Dlaczego nie ręką? Helloł! Miejsce na twoich rękach niepodzielnie zajmie dumny potomek.

DSC_2457

6. Znajdź kogoś, kto ci powie, jak trzymać dziecko: do odbicia, przewinięcia, podczas kąpieli.

To może być szkoła rodzenia. Możesz też obejrzeć filmiki na Youtube (my się z nich uczyliśmy, a co! Tylko nie zabłądź na te z porodem ;)). Jeśli masz kogoś zaufanego, poproś, żeby przyszedł na pierwszą kąpiel. Ważne, żeby był to ktoś, kto nie będzie wtryniał swoich pięciu groszy w kwestie, o które NIE PYTASZ. Ja poprosiłam o pomoc brata, bo wiedziałam, że nigdy nie ma czasu, więc wpadnie na pięć minut, rzeczowo pokaże co i jak, i pójdzie, więc nie będę musiała parzyć mu kawy. Prawda jest taka, że przyjmowanie gości w połogu jest jak jedzenie czekoladek przed okresem – nie chcesz, ale musisz.

7. Kup Bepanthen Baby. Reklama reklamą, ale serio – zrób to!

DSC_2310

I zapakuj go jeszcze do torby szpitalnej. To znowu rada mojego nieocenionego brata. Po porodzie okazało się, że matki, które miały Bepanthen Baby płakały w swoich łóżkach trochę mniej ;). Wspiera regenerację podrażnionych brodawek w pierwszych tygodniach, kiedy dopiero uczysz się przystawiać dziecko do piersi, a i ono się uczy, ssąc dwadzieścia godzin na dobę (real life). Pamiętam, że nie wszystkie się w niego zaopatrzyły, więc moja tubka krążyła po całej sali z rąk do rąk, przekazywana niczym drogocenne złoto albo inny kamień szlachetny. Bo też taką wartość miał dla młodej, zmęczonej porodem i karmieniem matki!

DSC_2388

DSC_2390

Bepanthen Baby to również maść ochronna przeciw odparzeniom pieluszkowym. Jest idealna dla maluszka, bo nie ma w swoim składzie cynku, parabenów i innych konserwantów, a więc nie wysusza jego delikatnej skóry. Dzięki prostemu, a więc bardzo bezpiecznemu składowi nie powoduje również uczuleń, do tego łatwo się wchłania, więc nie musisz wstawać do łazienki, żeby wymyć ręce po jej użyciu, tylko spokojnie możesz leżeć dalej z dzieckiem i odpoczywać (tak to wygląda oczami postronnych), czyli bez przerwy zajmować się swoim dzidziusiem (tak jest naprawdę).

DSC_2383

A może masz jakąś radę dla świeżo upieczonych rodziców? Jak uniknąć albo przynajmniej zminimalizować KPD? Nie bądź wiśnia, podpowiedz, co wiesz!

DSC_2429

* wpis powstał we współpracy z firmą Bayer L.PL.MKT.09.2016.4250

  • e-milka

    Swietnie to zebralas – 1. tak, maz ma byc na podoredziu, prosze 2. koniecznie – zamroz, zawekuj i kup mikrofalowke. Zdziwisz sie tez, jak czesto spragniona jak na Saharze odkryjesz, ze kubek do herbaty stoi, jak stal, obok dzbanka, a herbata jest nie zalana. Albo, ze juz taka zimna, jak udalo ci sie ja jednak jakims cudem zalac (a moze to bylo wczoraj?). 4. tak, idz spac kobito. Moja nie przesypiala w ogole, ale moze tez dlatego, ze co usnela, to ja staralam sie ja odlozyc i pedzic do czegos tam, albo chociaz miec iluzje, ze nic sie przeciez nie zmienilo (hi, hi) – no i jak to, bez wiadomosci, filmu, jakiejs dobrej ksiazki? A skutek byl wiadomo jaki – ona sie budzila, a ja zamiast cos zalatwic, czy rozwijac sie (he, he) zeby nie byc ta matka-polka, darlam wlosy z glowy. Obie bylysmy niewyspane jak cholera. Teraz zasypiam z dziecmi i budze sie wczesniej, to jest system dla mnie. 5. Potwierdzam. Spojrz na to pozytywnie, ze masz zywe, kreatywne dzieci, ktore nie siedza tylko nad tabletem i staraj sie wierzyc, ze brudne dziecko w brudnym mieszkaniu to szczesliwe dziecko :)
    Ode mnie, choc wiem ze to trudne – nawiaz kontakt z mama dziecka w podobnym wieku. Oczywiscie nie z taka, ktora ma na wszystko patenty (a prawda jest taka, ze jej pomaga cala armia pomocnikow) i nie taka, ktora mowi ci, ze jej dziecko juz sie przewrocilo na brzuch samo w trzeciej dobie (bo wiesz, ze odtad wejdziecie w wyscig pociech i wasza znajomosc skonczy sie z chwila, gdy twoje dogoni lub przegoni tamto w jakiejs kwestii rozwojowej). Juz wiem – znajdz blog, ktorego autorka ma podobne przemyslenia jak ty i sobie poczytuj, komentuj czasem ta jedna reka, na ktorej akurat nie lezy potomek i poczuj sie lepiej po kazdym wpisie. :)

  • Gajzo

    Pisz mi tak więcej, to do lutego zdążę się uspokoić, a i może nawet zaakceptuję „artystyczny nieład” ;) w chacie.

    • Artystyczny nieład nie mija, ale wszystko poza tym – tak :). To tak na pocieszenie ;).
      Co więcej, okazuje się, że płacz noworodka to nic w porównaniu z niezamykającą się nigdy buzią trzylatka O.o – noworodek w końcu się zmęczy, a trzylatek? Nigdy!

      A tak w ogóle jak się czujesz? Gardło już zdrowe? Przechodziłam kilka chorób w drugiej ciąży, bez mocarnych lekarstw – masakra. Ale okazało się, że człowiek na samej witaminie C może się wyleczyć nawet z zapalenia płuc :).

      • Gajzo

        Jest lepiej, ale jednak chorowanie z płukanką do gardła i solą morską u boku, to trochę jak wojowanie złamanym patykiem.
        I ten ból mięśni, jakieś takie ogólne rozbicie, słaby nastrój. A jeszcze zima przede mną… Już nie wspominam o tarczycy. Pamietam tą naszą ostatnią rozmowę i jak nic dałabym sobie obciąć palca, że jestem zdrowa jak ryba.
        Dodatkowo mogłabym spać całymi dniami, a potem mam takie poczucie, że tyle roboty przede mną, a ja sobie w najlepsze przesypiam większość dnia i nocy.

        • Pierwszy trymestr taki jest – ja spałam nawet po 14 godzin na dobę w pierwszej ciąży, a w drugiej przysypiałam na kanapie nie wiedzieć kiedy (obok krzyczący i skaczący młody, a ja nic, spałam jak ta lala, chociaż normalnie mam lekki sen). Potem to całe szczęście mija i kobietę rozpiera mega energia, tym większa, im dalej w las (tzw. syndrom wicia gniazda – ja robiłam wtedy remont, tzn. malowaliśmy meble dla synka, a w drugiej ciąży sprzątałam, sprzątałam, sprzątałam: każdą szafę, każdą szufladę, wywalałam, sortowałam, układałam – dzięki temu na poród zrobiło się sporo miejsca dla młodej w mojej garderobie, bo do dzisiaj nie ma nawet swojej szafki, tylko trzy półeczki. I starcza). No i ostatni miesiąc, wtedy już człapanie, chociaż ja fenomenalnie wspominam obydwie ciąże (poza pierwszymi trymestrami właśnie).

          • Gajzo

            No właśnie to jest kurcze 21 tydzień, więc mam nadzieję, że zaraz mi to minie. Z tym sprzątaniem to też, jak nie śpię, to myje w szafkach, wyrzucam, pucuje okna (chociaż zaraz będą na nowo brudne), wypadałoby wyprać zasłony, dywan… W ogóle może chcesz się odszpargalić po Kostku-noworodku? ? Bo im dalej w las z wyprawką, tym bardziej nie wiem i dochodzę do wniosku, że kupowanie nowego na chwilkę jest bez sensu, a do olx’a nie mogę się przekonać ?.

          • Matko, jak ten czas szybko leci!

            Co do wyprawki, to niestety – u nas ze wszystkiego korzysta młoda, a co miałam na zbyciu, to wysłałam do koleżanki, która rodzi na dniach. Ale masz rację, nie warto kupować nowego, na pewno nie pierwszy fotelik, ubranka, itp. Dziecko w pierwszych miesiącach prawie w ogóle nie niszczy, a szybko wyrasta, więc spokojnie można z drugiej ręki.

          • Gajzo

            No strasznie szybko ?.
            Tak myślałam, także ostatnio szukam, szukam… Przy wózku sobie poużywam ??.

          • Asia

            Niszczy. Moj tez ulewal jak niagara i wszystko ohaftowane piecset milionow razy i ze sporej czesci sie juz nie spieralo mimo zapierania i szorowania

          • Mleczko się spiera, gorzej z marchewką ?.

            Ale myślę, że sponiewierane ciuszki i tak nie są wystawiane na sprzedaż.

          • Asia

            Sloiczkowa marchewka musi byc barwiona. Marchewka przyrzadzona samodzielnie tak nie plami. Już ja widze jak siedza w labolatoriach i zastanawiają sie jak matkom zycie uprzykrzyc i czym ta marchewke sloiczkowa pokolorowac ;)

  • Agata

    Rzeczywiście my bephanten używamy bez przerwy już dwa lata. Jest idealny :)

  • Zofia Bogusławska

    Zakaz wstepu do szpitala wszystkim poza tatusiem. W sensie ze odwiedzin. Te pare dni na maksa sie wyspac jak tylko sie da. U nas zakaz dotyczyl pierwszych dwoch tygodni rowniez w domu, poza pierwszymi ogledzinami i achami i ochami babci/dziadkow. Dzieckiem mozesz sie „pochwalic” jak bedziesz miala jakąkolwiek pewnosc siebie w jego obsludze. Nie zliczę jak często wiara w siebie i umiejetbosc „obslugi dziecka” byly bezczeszczone przez to ze przez pierwszy tydzien ciotki, wujki, sasiadki, kolezanki mowia ci ze robisz cos zle a wogole to „na pewno chce jesc”. Przez piereszy okres dodatkowo chodzi sie glownie w pizamie i ma nieskonczony jet lag.

    I nie lubie sie nie zgadzac, ale bepanthen nie jest najlepszy. Najlepsze jest mleko wlasne. Kropelka wycisnieta i rozsmarowane. Serio. Ale nie mowie ze „zgin przepadnij Bepanthenie” ;) Po prostu mleko lepsze ;)

    • Ja musiałam ostro walczyć o laktację. Na początku nie miałam nawet tej „kropelki”, a ból przeraźliwy już pierwszego dnia (przy Basi stwierdziłam nawet, że to gorsze od porodu, ale wtedy poród miałam lekki ;)).

      • Zofia Bogusławska

        Dlatego mówie, Bepanthen to nie zło :) Jest super. Ale jak mozna, mleko matki lepsze. Powiedziala ta, ktora miala do krwi rozerwane a Bepanthen w takich sytuacjach niestety spowalniał gojenie.. za to smarowanie co 15-20 min kropelką wyleczylo mnie do całkowitego zabliźnienia w 1 dzien. JEDEN. A miałam, przepraszam, ale muszę, coś a’la „urwany sutek”. I nie przesadzam. Serio.

  • Zofia Bogusławska

    I jeszcze bez notatnika ani rusz :) ja mialam brioko na pierwsze pol roku i moge polecic, jak zostawialam komus kto mial sie zajac dzieckiem to wiedzial co i jak ;)

  • czytam…czytam…i nie wierze ze po nowym roku czeka mnie powtorka z rozrywki!!! ;-) ;-) ;-)
    pozdrawiamy! :-)
    a co do kremu to stosujemy rowniez zielony linomag…przedszkolne dzewczynki maja czeste „problemy” i zaczerwienione miejsca intymne…chlopcy sa jednak latwiejsi w obsludze… ;-)

    • WOW! Naprawdę? Gratulacje ogromne! Ale super wiadomość :).
      No i wiesz jak to jest z trzecim, podobno wychowuje się już „samo” ;).

      • przebierac i karmic tez bedzie sie samo. hihihi ;-) ;-) ;-) najgorsze ze wypada srodek zimy…a tu trzeba leciec po starszego do szkoly…potem po mlodsza do przedszkola…a male jak to male nigdy nie ma ochoty robic tego co ty akurat masz zaplanowane ;-)

        • Eee, u nas już Basia musiała się przystosować do trybu naszego życia, a nie my pod nią.
          Pewnie dlatego nie potrafi jeść ani spać ciurkiem – ciągle jej ktoś przerywał, bo trzeba na budowę, do sklepu albo starszakowi nosa wytrzeć.

          • wiem wiem…mlodsza przez pierwszy rok w ogole nie spala w ciagu dnia…potem tez nie, ale juz byla „samodzielna” ;-) starszy byl ksiazkowym egzemplarzem…no ale robilam grzecznie notatki, na lodowce mialam wywieszona rozpiske co kiedy i jak (pory jedzenia, spania, spacerkow). przy corce rowniez jak u was – pelna improwizacja ;-)
            najmlodszy albo sie dostosuje albo bedzie nas terroryzowal ;-)

  • Maggdaline.pl

    Ja bym dodała- nie wiesz co dzieje się na świecie, bo nie masz czasu na wiadomości, gazety, nie mówiąc o książkach. No dobra- przyznam się, że ogarniałam jedynie fejsa podczas karmienia- ale ze mnie matka… Mówisz o 2 tyg- ja chodziłam i płakałam, że nie ogarniam niczego a moja mama mi ciągle powtarzała minie połóg (to magiczne 6 tyg) to wszystko zaczniesz sobie układać na nowo. I faktycznie tak było. Młody skończył 3 miesiące a ja wróciłam już na kilka godzin do pracy, znajduję czas dla koleżanek, wypijam ciepłą herbatę a i książkę czasem jest czas poczytać (no i blogi- wiadomo) Teraz drugi potomek w drodze i już wiem, że pierwsze tygodnie to będzie jedna wielka masakra… szkoda, że wcześniej nikt mi o tym nie wspomniał (tzw. baby blues) a Bepanthen to krem jak krem. Dla mnie cena wygórowana- na rynku są mniej komercyjne i równie zdrowe kremy dla dzieci no i na brodawki niezawodny maltan.

    • Przy synku przez rok byłam totalnie rozchwiana emocjonalnie! Wyrzucałam męża z domu, a potem przepraszałam go – średnio co kilka dni. Przy córce miałam piękny poród i cały połóg chodziłam jak na haju (słynna oksytocyna i endorfiny), a teraz już tylko oponka na brzuchu mi przypomina, że niedawno rodziłam ;).

      Co do kremu – u nas się bardzo sprawdził :).

      • e-milka

        Ty wyrzucalas meza, ja kilka razy ucieklam. Raz zostawilam go z placzaca corka i szprotkami na patelni. On smazyl, o cos poszlo i wylecialam trzaskajac drzwiami. Ale jak to ja – wrocilam na karmienie oczywiscie. Co dziwne – wszystko ogarnal, szprotki usmazone na zloto, dziecko nie poparzone i juz bez placzu. :) Po drugim synku to samo – haj i odlot totalny i poczucie mocy.

  • Olga

    I jeszcze przygotuj się na długie leżenie/siedzenie z małym ssakiem przy piersi :) Przez pierwsze 6 miesięcy karmienia obejrzałam na tablecie: 11 sezonów Chirurgów, 6 sezonów Plotkary, 6 sezonów Prywatnej Praktyki i byłam na bieżąco z kilkoma innymi serialami ;) Także dobre i wygodne miejsce do karmienia np. kanapa plus obok książka/gazeta/tablet/laptop :) I kołyska na kółkach aby przemieszczać się po domu i móc zrobić obiad jak dziecko leży/śpi obok :)

    • oli82

      ojjj zgadzam sie. mi niestety tego wygodnego miejsca brakowalo. na poczatku karmilam tylko na sztywno na krzesle, wtedy tablet obok i ogladalam, czytalam… az nauczylysmy sie z corka karmic/jesc na lezaco. super wygoda, ale ma niestety jedna wade. mala nie umie jesc juz w zadnej innej pozycji, chyba ze jest meeeega glodna;) bywa klopotliwe poza domem

    • Możesz oglądać/czytać podczas karmienia <3 Zazdro! Moje dziecko nie cierpi hałasów za głową, kiedy je, więc pozostają mi ebooki. A że je zazwyczaj bardzo szybko, to dużo tego czytania nie mam…

      • Olga

        Teraz oglądam jak zasypia, więc oglądam na słuchawkach ;) ale jak był mniejszy to mu nic nie przeszkadzało ;)

  • Kasia

    U nas sie sprawdził bepanthen na 2 chłopaków. To byl 1 krem, który mi.polecila koleżanka. Próbowałam jeszcze dwóch ale tak bardziej dla urozmaicenia, bo sie szybko nudze;) ale niestety. Bepanthen wygrywa :D

  • Mirka

    Ja byłam tą, która nie miała bepanthenu w szpitalu ale inne mamy miały i od razu wyslalam męża do apteki. Jest z nami od tego czasu do dzisaij.

  • SandraKK

    A ja dodam, że Bepanthen jest świetny na wysypkę niemowlęcą.
    I jeszcze, że Basia jest cudowna! Trzecie zdjęcie – „Mamo, no weź już przestań!” :D moją mała żaba już też tak ma :)

    • Oj, zacałowałabym ją całą! Młody już nie zawsze pozwala (ma swoje „dorosłe” sprawy), więc korzystam póki mogę :).
      Dobrze, że piszesz o tej wysypce, my mamy taką od upałów (na szyjce, nawet widać na ostatnim zdjęciu) i nie wiedziałam, czym smarować.

  • Kasia

    O rany…termin mam za 7 tygodni…Pierwsze dziecko.
    Chyba jestem bardziej zaniepokojona ;-)
    Trzymajcie kciuki… Moje KPD nadciąga ;-)

  • martusik

    odwiedziny rodziny: za drugim razem wyznaczyliśmy jeden dzień i kto chciał mógł przyjść i zobaczyć potomka, była nawet kawa i ciastko. Dzięki temu uniknęliśmy odwiedzin rozwleczonnych w czasie i nie musieliśmy być w ciągłej gotowosći

  • Notatnik? Mamy XXI wiek, od tego są aplikacje w telefonie ;-) Nie wyobrażam sobie w środku nocy świecić światła i notować, ile karmiłam :-D A tak to dwa kliknięcia i już.

    Czytałam takie poradniki przed porodem, dzięki czemu bardzo gładko przeszłam przez ten kataklizm :-) Dodałabym jeszcze punkt o przyjmowaniu pomocy. Nie ma się co unosić honorem i być Zosią-Samosią, każde dodatkowe ręce do gotowania, sprzątania czy noszenia dziecka się przydają.

    Aha, jeszcze o tym płaczu. Może to kwestia mojego dziecka albo tego, że mam wyrobiony słuch, ale dokładnie odróżniam płacz „chcę jeść” od „chcę spać” czy „ratunku, pełna pieluszka”. Ale trochę musiałam poczytać o tym i posłuchać wycia ;-)

    • Jak urodziłam synka telefonu używałam tylko do dzwonienia. Potem założyłam bloga i wszystko się zmieniło ?

  • Monika

    Uuuuu ja mam termin na 26.09 i boję się coraz bardziej tego co będzie potem! To o czym nie wiedziałam to notes. Na szczęście mam jakiś pod ręką i będę używać :) Boję się tych odwiedzin… Mówiłam juz że w szpitalu nie chce innych gości poza mężem. Nie wiem co będzie w domu. Eh i czy w sposób zbyt obcesowy nie wyprosze kogoś w chwili udzielania złotych rad :D

    • karjola

      Ja przed porodem tez byłam nastawiona bojowo do odwiedzin i złotych rad. A potem jak przyszło co do czego, to rady teściowej faktycznie mnie denerwowały, ale mamy słuchałam we wszystkim. (moja mama mądra babka jest). Myślę,że na początku nie ma co się bać tych rad, mama jednak dzieci odchowała :) bo na początku to nie wiesz nic. Ale potem jak już znasz swoje dziecko najlepiej ze wszystkich, to rady są zbędne. A może ktoś ci coś fajnego podpowie:)

  • Tak. To mija. I ta wiedza jest najważniejsza! Przy synku tego nie wiedziałam, bo wszyscy mi mówili: „Ciesz się, ciesz tym okresem, potem będzie tylko gorzej” i „Teraz narzekasz? To jak ty sobie poradzisz jak zacznie się bunt dwulatka?!” ? myślałam, że wpakowałam się w niezłą kaszanę.

    Teraz miałam w sobie spokój, bo wiedziałam, że ten armagedon, dni i noce powywracane do góry nogami to tylko chwilowe i kiedyś wszystko wróci do normy. Ba! Będzie nawet lepiej niż przed pojawieniem się dziecka ?.

    • karjola

      Dzięki Ci za te słowa:)! my matki musimy się wspierać.Oczywiście łzy mi w oczach stanęły jak to przeczytałam, ale tak już mam ;) kiedy te cholerne hormony przestaną działać???

      • U mnie dopiero po roku wszystko się unormowało. Czytałam kiedyś, że przy pierwszym dziecku właśnie koło roku wszystko zaczyna się stabilizować. Przy drugim tylko trzy miesiące były „cięższe” (ale nie ciężkie, tak naprawdę pierwsze dziecko zmienia wszystko, drugie nic, bo już jesteś w trybie: rodzina, odpowiedzialność, nie ja na pierwszym miejscu, nie zawsze można się wyspać do woli, itp.).

  • Dzięki :* mamy z tym problem w ostatnim czasie.

  • Kasia A.

    Ja mam radę :) przed porodem odwiedzić znajomych, którzy mają małe dziecko i zostać dłużej – a nie tylko wypić kawę i uciec :P
    Optymalnie by było spędzić choć pół dnia sam na sam z takim dzieckiem :)
    Obecnie mam w pracy kolegów, którzy niedługo zostaną ojcami i każemu proponowałam darmowe szkolenie na żywych egzemplarzach moich (trochę większych, ale to nie szkodzi) – chodzi o to, żeby pobyć trochę w hałasie, bałaganie i krzyku. Oswoić się z tematem w praktyce :)

  • Dominika Maria

    Jestem niebywałą szczęściarą bo moja mała córcia (2,5 tyg) duzo śpi ale tylko w nocy, chociaz przez to obowiązki domowe leżą i kwiczą, a ja nie moge sie jeszcze pogodzić z brakiem obiadu Ala masterchef i wszechobecnym bałaganem. w ciazy nabrałam perfekcjonizmu i pedantyzmu i teraz cierpię ?

    • Miałam tak samo! Z nudów w ciąży utrzymywałam w domu porządek na błysk. Dodatkowo jeszcze przyzwyczaiłam męża, że po powrocie z pracy czeka na niego obiad na stole i nie musi NIC sprzątać (siedziałam w domu, to ogarniałam wszystko poza dużymi zakupami do południa. A i przed ciążą pracowałam w szkole, więc wracałam do domu przed nim, często np. o 13). Nie, że się potem buntował czy oczekiwał ode mnie utrzymania tego stanu rzeczy, ale nie miał wyrobionego nawyku sprzątania po sobie i nie umiał gotować. Więc po porodzie o mało się nie zajechałam ?

  • e-milka

    Ja w ogole nie czytalam poradnikow (poza jakims smiechowym typu „Dziecko dla idiotow” i takimi opisujacymi rozwoj, bez zadnych porad wlasciwie), bo wlasnie chcialam zaufac instynktowi. Sama bylam dzieckiem podrecznikowo-poradnikowym, bo moja mama niestety rowniez nie miala kogo zapytac, wiec pochlaniala wszystko, co bylo dostepne za poznego Gierka. Jak tak nie chcialam, przekonana ze milosc i instynkt wystarcza. Ponadto, nie ukrywajmy, wiedzialam przeciez dobrze, czego chce. :) Zycie oczywiscie nauczylo mnie po raz kolejny pokory. A z tymi poradnikami to byc moze wylalam tez dziecko z kapiela – powinnam byla moze bardziej uwaznie sluchac, czytac mam innych. A nie zamykac sie w myslach zaraz, bo przeciez „moje takie nie bedzie”. :)

  • Karola

    Nie wiem z czego to wynika ( może z tego że mały był bardzo spokojny) ale ja miałam zawsze czas na wszystko- prysznic rano , zjedzenie śniadania ogarnięcie mieszkania itp. Dodam że jesteśmy z mężem tylko we dwoje daleko od rodziny i nikt nam nie pomagał ( to nawet lepiej). Nauczyliśmy maluszka ze nie ma noszenia na rękach i tak po karmieniu był odkladany do łóżeczka i ładnie spał. Co prawda z przesypianiem nocy jest gorzej ( ciągle chce muss się pić wody mimo ze ma już roczek) ale pocieszam się że i to kiedyś przyjdzie. Jak czytam to co opisujesz to naprawdę miałam chyba 7 niebo z moim Małym. Z mojego doświadczenia to na odparzenia i niemowlęcia najlepsze jest mleko mamy od razu wszystko schodzilo. Nie uzywalam żadnych kremów czy zasypek.

    • „Nauczyliśmy maluszka że nie ma noszenia na rękach” – tylko widzisz, są dzieci, które takie się rodzą: chcą być na rękach, nie że mama przyzwyczaja. Same nie zasną, a i w trakcie spania nie chcą z tych rąk zejść. Wynika to z jakiejś wrażliwości (tak mi się wydaje), że wszystko poza brzuchem jest obce i one się zwyczajnie boją – lampki zapalonej w rogu, psa szczekającego na zewnątrz, itp. W ramionach mamy czują się bezpiecznie, bo znają jej zapach i pamiętają bicie serca z brzucha.

      W naszym przypadku uczenie, że nie ma noszenia na rękach równałoby się wysłuchiwaniu wielogodzinnych płaczów (ale takich na granicy histerii, bo te dzieci brak zaspokojenia potrzeby bliskości odczuwają tak samo intensywnie jak na przykład głód).

      Także nie ma czegoś takiego jak: nauczyć/przyzwyczaić dziecko do rąk. Niektóre takie po prostu są, inne nie (bo zakładałam, że matka, która nie nauczyła, jednak nie pozwalała dziecku wypłakiwać się do woli?).

      • Karola

        Jak zaczynał płakać to wystarczyło mu pospiewac albo za rączkę potrzymac i zasypial. Widocznie miałam szczęście:) zobaczymy jak będzie przy kolejnych dzieciach.

  • Moja koleżanka niedawno urodziła i jadąc do niej z wizytą zamierzam zamiast grzechotki zawieźć jej obiad i ciasto. Ja będą w ciąży nagotowałam obiadów na zapas i to mnie uratowało :)

  • Asia

    Ahaha. Ja tak robilam jak w pierwszym punkcie. Kiedyś maz pojechal ogladac budowe, a ja do niego dzwonie i w histerii gadam ze maly placze a ja nie wiem co mam robic ani jak go uspokoic. Budowy ze soba nie wzial jak piotr koszyka ale tempo powrotu bylo podobne ;D

  • To i ja się wypowiem. A co! Najgorzej wspominam…nawał pokarmu. Dla mnie ten ból okazał się o wiele, wiele gorszy niż ból krocza po porodzie. Leżałam w nocy, na szpitalnym łóżku, w drugiej dobie porodzie, z dwoma głazami zamiast piersi i płakałam. I pierwsze, co zakupiłam przed drugim porodem to porządny laktator. Polecam wyposażenie torby przyszłej mamy właśnie o ten gadżet. Ratował mnie w pierwszych tygodniach. Boże… Straszne to było. Dobrze, że mam to już za sobą :) Każda mama powinna wiedzieć, że z każdym dniem jest o wiele lepiej :)

  • Pierwszych tygodni po urodzeniu dziecka nie pamiętam… serio! :)
    Po prostu to było jak w jakimś śnie, chodziłam po domu jak lunatyk- nie raz z zamkniętymi oczami, prawie w ogóle nie spałam, a jedzenie wpychał we mnie mąż i pilnował mnie jak małego dziecka, żebym nie umarła z głodu. Też prowadziłam takie notatki, na biurku zawsze miałam linijkę i długopis i dorysowywałam kolejne tabele w moim notatniku, gdzie zapisywałam każde karmienie, wypróżnienie, spanko i rozrywkę. Przy karmieniu zwykle zasypiałam, tak jak i Mała, a bałagan? Gdyby nie mój Mąż to pewnie do dziś bym się nie wygrzebała spod kupy bałaganu :D