Mum and the city

Jak zapobiec Katastrofie Pierwszych Dni z dzieckiem?

15 września 2016

DSC_2330

Że dom po pojawieniu się w nim dziecka wywraca się do góry nogami to mało powiedziane. Niewiele młodych mam się tego spodziewa, chyba że mają to szczęście i noworodka w rodzinie, ale większość jednak widziała go tylko w telewizji: rozkosznie różowego, uśmiechniętego, dorodnego, bo tak naprawdę to zazwyczaj odchowany kilkumiesięczniak, który tylko udaje takiego dopiero co wyjętego z mamy ;). Ten prawdziwy jest czerwony jak kurczak, kruchy i boi się tego, co nowe. A że poza brzuchem nowe jest wszystko, boi się cały czas. Chyba że leży na tobie lub obok ciebie, czuje twoje bicie serca i zapach, który już zna. Jeśli ty też to znasz, czytaj dalej – trochę się pośmiejesz. Być może w twoim oku zakręci się też mała łezka wzruszenia na wspomnienie tego, jak było. Jeśli nie, czytaj tym bardziej, bo dzisiaj dowiesz się czegoś naprawdę przydatnego.

DSC_2444

Pamiętam jak w dzień mojego pierwszego wyjścia ze szpitala odwiedził nas mój brat. Popatrzył, poudawał, że się zachwyca małym Kostkiem, a na odchodne powiedział: „Powodzenia! To będą… Dziwne dni!”. Dzisiaj już wiem, że zawahał się, bo szukał odpowiedniego słowa na opisanie tego, co się miało wydarzyć. Nie chciał nas przestraszyć, ale nie chciał też kolorować, że teraz to już tylko lukier oblepi nasz dom, szczęście i spokój.

Po latach sama nazwałam to Katastrofą Pierwszych Dni. W skrócie: KPD. Tygodnie napędzane głównie moimi szalejącymi hormonami i płaczem synka. Jeśli masz to szczęście, dziecko będzie dużo spać, ale tylko w dzień. Jeśli masz to nieszczęście, dziecko będzie dużo spać, ale po piętnaście minut co piętnaście minut. Od teraz przez jakiś czas obiady będziesz jeść o dwudziestej drugiej albo wcale, a pod prysznic chodzić, kiedy ktoś ci przypomni, że już by wypadało.

DSC_2447

Warto się do tego przygotować zawczasu jak na nadejście kataklizmu. Nie, nie będę ci teraz kazała budować schronu dla całej rodziny! Bo przed płaczem noworodka i tak nigdzie nie uciekniesz ;). Tak, usłyszą go nawet sąsiedzi z pierwszego piętra. Ale można zrobić kilka rzeczy, żeby było łatwiej. Przy synku nie wiedziałam, skakaliśmy na głęboką wodę. Pojawienie się Basi nie zmieniło za to w naszym życiu niczego, bo byłam mądrzejsza o doświadczenia, których nie zawahałam się wykorzystać.

DSC_2347

DSC_2348

1. Niech partner weźmie wolne! Koniecznie. Przepędzaj go też ze szpitala o wczesnych godzinach popołudniowych, ale nie po to, żeby mógł iść z kumplami opijać dopiero co narodzone dziecko. MUSI się wyspać, bo już za moment będzie ci baaardzo potrzebny.

Mój przez pierwsze dwa tygodnie latał jak kot z pęcherzem z sypialni do kuchni, z domu do sklepu. Pamiętam, jak wysłałam go po zakupy, a potem zadzwoniłam, że dziecko płacze i ja nie wiem, chyba nie umiem, prędzej odkręcę sobie głowę i położę ją obok niż zdołam uspokoić młodego. Piotr pojawił się z powrotem w drzwiach po pięciu minutach. Z koszykiem sklepowym w ręce, co zauważył dopiero wtedy, kiedy mu powiedziałam. Do dzisiaj nie wiem, czy za te zakupy chociaż zapłacił…

2. Zadbaj o obiadki na najbliższe dwa tygodnie.

Serio, gotowanie będzie ostatnią rzeczą, na którą będziesz miała w tych dniach czas. I ochotę! Możesz pomrozić pierogi, pozamykać mięsa w słoikach, zagonić męża do zrobienia jajecznicy, poprosić mamę, żeby coś przywiozła lub zaopatrzyć się w ulotki knajp z domowym jedzeniem na dowóz. Nadzwyczajne czasy wymagają nadzwyczajnych środków i już.

3. Kup notatnik. Niewielki, podręczny. Dobrze, jakbyś mogła cały czas trzymać go przy sobie i notować.

Ja zapisywałam wszystkie kupki, pory drzemek i karmienia. Kiedy kp i z której piersi, a kiedy dokarmianie i ile ml. Dzięki temu szybko nauczyłam się mojego dziecka i chociaż na początku ni w ząb nie wiedziałam, co chce mi powiedzieć przez swój płacz (to jakiś głupi mit, że dziecko inaczej płacze, kiedy chce jeść, a inaczej, kiedy ma mokro!), wystarczyło jedno spojrzenie w notatki, żeby zgadnąć, że – oho! – może pora spać?

Trzymałam się tych notatek kurczowo, dzięki czemu szybko wyregulowaliśmy tryb życia Kostka. W efekcie po skończeniu trzech miesięcy przesypiał już całe noce, a niewiele później miał trzy długie długaśne drzemki w ciągu dnia. Jak widziałam, że jest właśnie pora drzemki, a on się przebudził, to po prostu usypiałam go z powrotem, aż w końcu nauczył się spać ciurkiem :). Niby nic, a uratowało nasze życie.

Niestety przy Basi notatnika nie kupiłam (naczytałam się, że to działanie wbrew naturze), więc do teraz budzi się o dziwnych porach, o jeszcze dziwniejszych je, a ja ni w ząb bez notatek nie potrafię odnaleźć żadnej regularności w tym, co robi. I to, że my żyjemy na wariackich papierach to nic, ale widzę, że ona też się męczy, głodniejąc co godzinę albo i pół oraz nie dosypiając do końca tyle, ile potrzebuje.

DSC_2340

4. Kładź się spać o 20.

Ja miałam łatwiej, bo dziecko mi ulewało jak Niagara, tylko bardziej. Musiałam więc leżeć z nim i pilnować, żeby się nie zakrztusiło. Chodziliśmy spać razem i budziliśmy się razem. Na początku to wyglądało tak, że średnio co godzinę, w dodatku synek o czwartej nad ranem nabierał takiej ochoty na zabawę, jak ja na after party w czasach panieńskich. Ale dzięki temu, że chodziłam spać, kiedy za oknem było jeszcze jasno (a budziłam się, kiedy było ciemno!), nie zabiłam mojego męża widelcem, kiedy mówił, że jest zmęczony, bo do północy oglądał „Przyjaciół” na Komedy Central.

5. Nie przejmuj się bałaganem.

Że dom będzie wyglądał jak po przejściu Huraganu Katrina, a raczej Huraganu Noworodek. Dla świeżo upieczonego rodzica z wypastowaną na kolanach podłogą to szok, ale powoli się przyzwyczajaj, bo dokładnie tak będzie wyglądać twoje otoczenie przez najbliższe… Osiemnaście lat! Koniec z wypucowanymi kranami i wszystkimi tymi fanaberiami, które odstawiają w sobotnie przedpołudnia bezdzietni oraz emeryci. Teraz, żeby dostać się do kuchni, będziesz musiała nogą podnosić pieluchy tetrowe, stopą odpychać kocyki oraz jednym celnym kopnięciem posyłać zabawki do kąta. Dlaczego nie ręką? Helloł! Miejsce na twoich rękach niepodzielnie zajmie dumny potomek.

DSC_2457

6. Znajdź kogoś, kto ci powie, jak trzymać dziecko: do odbicia, przewinięcia, podczas kąpieli.

To może być szkoła rodzenia. Możesz też obejrzeć filmiki na Youtube (my się z nich uczyliśmy, a co! Tylko nie zabłądź na te z porodem ;)). Jeśli masz kogoś zaufanego, poproś, żeby przyszedł na pierwszą kąpiel. Ważne, żeby był to ktoś, kto nie będzie wtryniał swoich pięciu groszy w kwestie, o które NIE PYTASZ. Ja poprosiłam o pomoc brata, bo wiedziałam, że nigdy nie ma czasu, więc wpadnie na pięć minut, rzeczowo pokaże co i jak, i pójdzie, więc nie będę musiała parzyć mu kawy. Prawda jest taka, że przyjmowanie gości w połogu jest jak jedzenie czekoladek przed okresem – nie chcesz, ale musisz.

7. Kup Bepanthen Baby. Reklama reklamą, ale serio – zrób to!

DSC_2310

I zapakuj go jeszcze do torby szpitalnej. To znowu rada mojego nieocenionego brata. Po porodzie okazało się, że matki, które miały Bepanthen Baby płakały w swoich łóżkach trochę mniej ;). Wspiera regenerację podrażnionych brodawek w pierwszych tygodniach, kiedy dopiero uczysz się przystawiać dziecko do piersi, a i ono się uczy, ssąc dwadzieścia godzin na dobę (real life). Pamiętam, że nie wszystkie się w niego zaopatrzyły, więc moja tubka krążyła po całej sali z rąk do rąk, przekazywana niczym drogocenne złoto albo inny kamień szlachetny. Bo też taką wartość miał dla młodej, zmęczonej porodem i karmieniem matki!

DSC_2388

DSC_2390

Bepanthen Baby to również maść ochronna przeciw odparzeniom pieluszkowym. Jest idealna dla maluszka, bo nie ma w swoim składzie cynku, parabenów i innych konserwantów, a więc nie wysusza jego delikatnej skóry. Dzięki prostemu, a więc bardzo bezpiecznemu składowi nie powoduje również uczuleń, do tego łatwo się wchłania, więc nie musisz wstawać do łazienki, żeby wymyć ręce po jej użyciu, tylko spokojnie możesz leżeć dalej z dzieckiem i odpoczywać (tak to wygląda oczami postronnych), czyli bez przerwy zajmować się swoim dzidziusiem (tak jest naprawdę).

DSC_2383

A może masz jakąś radę dla świeżo upieczonych rodziców? Jak uniknąć albo przynajmniej zminimalizować KPD? Nie bądź wiśnia, podpowiedz, co wiesz!

DSC_2429

* wpis powstał we współpracy z firmą Bayer L.PL.MKT.09.2016.4250

Dodaj komentarz

54 komentarzy do "Jak zapobiec Katastrofie Pierwszych Dni z dzieckiem?"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
e-milka
Gość
e-milka
Swietnie to zebralas – 1. tak, maz ma byc na podoredziu, prosze 2. koniecznie – zamroz, zawekuj i kup mikrofalowke. Zdziwisz sie tez, jak czesto spragniona jak na Saharze odkryjesz, ze kubek do herbaty stoi, jak stal, obok dzbanka, a herbata jest nie zalana. Albo, ze juz taka zimna, jak udalo ci sie ja jednak jakims cudem zalac (a moze to bylo wczoraj?). 4. tak, idz spac kobito. Moja nie przesypiala w ogole, ale moze tez dlatego, ze co usnela, to ja staralam sie ja odlozyc i pedzic do czegos tam, albo chociaz miec iluzje, ze nic sie przeciez nie… Czytaj więcej »
Gajzo
Gość

Pisz mi tak więcej, to do lutego zdążę się uspokoić, a i może nawet zaakceptuję „artystyczny nieład” ;) w chacie.

Agata
Gość

Rzeczywiście my bephanten używamy bez przerwy już dwa lata. Jest idealny :)

Zofia Bogusławska
Gość
Zofia Bogusławska
Zakaz wstepu do szpitala wszystkim poza tatusiem. W sensie ze odwiedzin. Te pare dni na maksa sie wyspac jak tylko sie da. U nas zakaz dotyczyl pierwszych dwoch tygodni rowniez w domu, poza pierwszymi ogledzinami i achami i ochami babci/dziadkow. Dzieckiem mozesz sie „pochwalic” jak bedziesz miala jakąkolwiek pewnosc siebie w jego obsludze. Nie zliczę jak często wiara w siebie i umiejetbosc „obslugi dziecka” byly bezczeszczone przez to ze przez pierwszy tydzien ciotki, wujki, sasiadki, kolezanki mowia ci ze robisz cos zle a wogole to „na pewno chce jesc”. Przez piereszy okres dodatkowo chodzi sie glownie w pizamie i ma… Czytaj więcej »
Zofia Bogusławska
Gość
Zofia Bogusławska

I jeszcze bez notatnika ani rusz :) ja mialam brioko na pierwsze pol roku i moge polecic, jak zostawialam komus kto mial sie zajac dzieckiem to wiedzial co i jak ;)

aNS.STUDIO
Gość

czytam…czytam…i nie wierze ze po nowym roku czeka mnie powtorka z rozrywki!!! ;-) ;-) ;-)
pozdrawiamy! :-)
a co do kremu to stosujemy rowniez zielony linomag…przedszkolne dzewczynki maja czeste „problemy” i zaczerwienione miejsca intymne…chlopcy sa jednak latwiejsi w obsludze… ;-)

Maggdaline.pl
Gość
Maggdaline.pl
Ja bym dodała- nie wiesz co dzieje się na świecie, bo nie masz czasu na wiadomości, gazety, nie mówiąc o książkach. No dobra- przyznam się, że ogarniałam jedynie fejsa podczas karmienia- ale ze mnie matka… Mówisz o 2 tyg- ja chodziłam i płakałam, że nie ogarniam niczego a moja mama mi ciągle powtarzała minie połóg (to magiczne 6 tyg) to wszystko zaczniesz sobie układać na nowo. I faktycznie tak było. Młody skończył 3 miesiące a ja wróciłam już na kilka godzin do pracy, znajduję czas dla koleżanek, wypijam ciepłą herbatę a i książkę czasem jest czas poczytać (no i blogi-… Czytaj więcej »
Olga
Gość

I jeszcze przygotuj się na długie leżenie/siedzenie z małym ssakiem przy piersi :) Przez pierwsze 6 miesięcy karmienia obejrzałam na tablecie: 11 sezonów Chirurgów, 6 sezonów Plotkary, 6 sezonów Prywatnej Praktyki i byłam na bieżąco z kilkoma innymi serialami ;) Także dobre i wygodne miejsce do karmienia np. kanapa plus obok książka/gazeta/tablet/laptop :) I kołyska na kółkach aby przemieszczać się po domu i móc zrobić obiad jak dziecko leży/śpi obok :)

oli82
Gość

ojjj zgadzam sie. mi niestety tego wygodnego miejsca brakowalo. na poczatku karmilam tylko na sztywno na krzesle, wtedy tablet obok i ogladalam, czytalam… az nauczylysmy sie z corka karmic/jesc na lezaco. super wygoda, ale ma niestety jedna wade. mala nie umie jesc juz w zadnej innej pozycji, chyba ze jest meeeega glodna;) bywa klopotliwe poza domem

Olga | Napisawszy.pl
Gość

Możesz oglądać/czytać podczas karmienia <3 Zazdro! Moje dziecko nie cierpi hałasów za głową, kiedy je, więc pozostają mi ebooki. A że je zazwyczaj bardzo szybko, to dużo tego czytania nie mam…

Olga
Gość

Teraz oglądam jak zasypia, więc oglądam na słuchawkach ;) ale jak był mniejszy to mu nic nie przeszkadzało ;)

Kasia
Gość

U nas sie sprawdził bepanthen na 2 chłopaków. To byl 1 krem, który mi.polecila koleżanka. Próbowałam jeszcze dwóch ale tak bardziej dla urozmaicenia, bo sie szybko nudze;) ale niestety. Bepanthen wygrywa :D

Mirka
Gość

Ja byłam tą, która nie miała bepanthenu w szpitalu ale inne mamy miały i od razu wyslalam męża do apteki. Jest z nami od tego czasu do dzisaij.

SandraKK
Gość
SandraKK

A ja dodam, że Bepanthen jest świetny na wysypkę niemowlęcą.
I jeszcze, że Basia jest cudowna! Trzecie zdjęcie – „Mamo, no weź już przestań!” :D moją mała żaba już też tak ma :)

Kasia
Gość

O rany…termin mam za 7 tygodni…Pierwsze dziecko.
Chyba jestem bardziej zaniepokojona ;-)
Trzymajcie kciuki… Moje KPD nadciąga ;-)

martusik
Gość
martusik

odwiedziny rodziny: za drugim razem wyznaczyliśmy jeden dzień i kto chciał mógł przyjść i zobaczyć potomka, była nawet kawa i ciastko. Dzięki temu uniknęliśmy odwiedzin rozwleczonnych w czasie i nie musieliśmy być w ciągłej gotowosći

Olga | Napisawszy.pl
Gość
Notatnik? Mamy XXI wiek, od tego są aplikacje w telefonie ;-) Nie wyobrażam sobie w środku nocy świecić światła i notować, ile karmiłam :-D A tak to dwa kliknięcia i już. Czytałam takie poradniki przed porodem, dzięki czemu bardzo gładko przeszłam przez ten kataklizm :-) Dodałabym jeszcze punkt o przyjmowaniu pomocy. Nie ma się co unosić honorem i być Zosią-Samosią, każde dodatkowe ręce do gotowania, sprzątania czy noszenia dziecka się przydają. Aha, jeszcze o tym płaczu. Może to kwestia mojego dziecka albo tego, że mam wyrobiony słuch, ale dokładnie odróżniam płacz „chcę jeść” od „chcę spać” czy „ratunku, pełna pieluszka”.… Czytaj więcej »
Monika
Gość
Monika

Uuuuu ja mam termin na 26.09 i boję się coraz bardziej tego co będzie potem! To o czym nie wiedziałam to notes. Na szczęście mam jakiś pod ręką i będę używać :) Boję się tych odwiedzin… Mówiłam juz że w szpitalu nie chce innych gości poza mężem. Nie wiem co będzie w domu. Eh i czy w sposób zbyt obcesowy nie wyprosze kogoś w chwili udzielania złotych rad :D

karjola
Gość
karjola

Ja przed porodem tez byłam nastawiona bojowo do odwiedzin i złotych rad. A potem jak przyszło co do czego, to rady teściowej faktycznie mnie denerwowały, ale mamy słuchałam we wszystkim. (moja mama mądra babka jest). Myślę,że na początku nie ma co się bać tych rad, mama jednak dzieci odchowała :) bo na początku to nie wiesz nic. Ale potem jak już znasz swoje dziecko najlepiej ze wszystkich, to rady są zbędne. A może ktoś ci coś fajnego podpowie:)

Kasia A.
Gość
Kasia A.

Ja mam radę :) przed porodem odwiedzić znajomych, którzy mają małe dziecko i zostać dłużej – a nie tylko wypić kawę i uciec :P
Optymalnie by było spędzić choć pół dnia sam na sam z takim dzieckiem :)
Obecnie mam w pracy kolegów, którzy niedługo zostaną ojcami i każemu proponowałam darmowe szkolenie na żywych egzemplarzach moich (trochę większych, ale to nie szkodzi) – chodzi o to, żeby pobyć trochę w hałasie, bałaganie i krzyku. Oswoić się z tematem w praktyce :)

Dominika Maria
Gość
Dominika Maria

Jestem niebywałą szczęściarą bo moja mała córcia (2,5 tyg) duzo śpi ale tylko w nocy, chociaz przez to obowiązki domowe leżą i kwiczą, a ja nie moge sie jeszcze pogodzić z brakiem obiadu Ala masterchef i wszechobecnym bałaganem. w ciazy nabrałam perfekcjonizmu i pedantyzmu i teraz cierpię ?

e-milka
Gość
e-milka
Ja w ogole nie czytalam poradnikow (poza jakims smiechowym typu „Dziecko dla idiotow” i takimi opisujacymi rozwoj, bez zadnych porad wlasciwie), bo wlasnie chcialam zaufac instynktowi. Sama bylam dzieckiem podrecznikowo-poradnikowym, bo moja mama niestety rowniez nie miala kogo zapytac, wiec pochlaniala wszystko, co bylo dostepne za poznego Gierka. Jak tak nie chcialam, przekonana ze milosc i instynkt wystarcza. Ponadto, nie ukrywajmy, wiedzialam przeciez dobrze, czego chce. :) Zycie oczywiscie nauczylo mnie po raz kolejny pokory. A z tymi poradnikami to byc moze wylalam tez dziecko z kapiela – powinnam byla moze bardziej uwaznie sluchac, czytac mam innych. A nie zamykac… Czytaj więcej »
Karola
Gość
Karola
Nie wiem z czego to wynika ( może z tego że mały był bardzo spokojny) ale ja miałam zawsze czas na wszystko- prysznic rano , zjedzenie śniadania ogarnięcie mieszkania itp. Dodam że jesteśmy z mężem tylko we dwoje daleko od rodziny i nikt nam nie pomagał ( to nawet lepiej). Nauczyliśmy maluszka ze nie ma noszenia na rękach i tak po karmieniu był odkladany do łóżeczka i ładnie spał. Co prawda z przesypianiem nocy jest gorzej ( ciągle chce muss się pić wody mimo ze ma już roczek) ale pocieszam się że i to kiedyś przyjdzie. Jak czytam to co… Czytaj więcej »
Kasia Wawrzycka
Gość

Moja koleżanka niedawno urodziła i jadąc do niej z wizytą zamierzam zamiast grzechotki zawieźć jej obiad i ciasto. Ja będą w ciąży nagotowałam obiadów na zapas i to mnie uratowało :)

Asia
Gość

Ahaha. Ja tak robilam jak w pierwszym punkcie. Kiedyś maz pojechal ogladac budowe, a ja do niego dzwonie i w histerii gadam ze maly placze a ja nie wiem co mam robic ani jak go uspokoic. Budowy ze soba nie wzial jak piotr koszyka ale tempo powrotu bylo podobne ;D

Na macierzyńskim
Gość

To i ja się wypowiem. A co! Najgorzej wspominam…nawał pokarmu. Dla mnie ten ból okazał się o wiele, wiele gorszy niż ból krocza po porodzie. Leżałam w nocy, na szpitalnym łóżku, w drugiej dobie porodzie, z dwoma głazami zamiast piersi i płakałam. I pierwsze, co zakupiłam przed drugim porodem to porządny laktator. Polecam wyposażenie torby przyszłej mamy właśnie o ten gadżet. Ratował mnie w pierwszych tygodniach. Boże… Straszne to było. Dobrze, że mam to już za sobą :) Każda mama powinna wiedzieć, że z każdym dniem jest o wiele lepiej :)

mamazpowolaniablog
Gość

Pierwszych tygodni po urodzeniu dziecka nie pamiętam… serio! :)
Po prostu to było jak w jakimś śnie, chodziłam po domu jak lunatyk- nie raz z zamkniętymi oczami, prawie w ogóle nie spałam, a jedzenie wpychał we mnie mąż i pilnował mnie jak małego dziecka, żebym nie umarła z głodu. Też prowadziłam takie notatki, na biurku zawsze miałam linijkę i długopis i dorysowywałam kolejne tabele w moim notatniku, gdzie zapisywałam każde karmienie, wypróżnienie, spanko i rozrywkę. Przy karmieniu zwykle zasypiałam, tak jak i Mała, a bałagan? Gdyby nie mój Mąż to pewnie do dziś bym się nie wygrzebała spod kupy bałaganu :D