Woman and the city

Jak szybko zostać rozwódką?

21 kwietnia 2015

3

Dzisiaj postanowiłam wyjść na przeciw wszystkim tym zbłąkanym duszyczkom, które z tęsknoty za wolnością prowadzą z mężem wojny podjazdowe. Mam dla Was krótki, ale mega skuteczny poradnik, jaką pozycję zająć na froncie damsko-męskim, aby jak najszybciej się rozwieść:

1. Pozycja na Księżniczkę.

Kiedy idzie do sklepu, jest bardzo zajęta. W jednej ręce torebka, w drugiej… Telefon. Oczywistym jest więc, że to jej facet będzie pamiętać o dokumentach oraz zamknięciu drzwi na klucz, wepnie fotelik do auta i posadzi w nim dziecko, a na końcu schowa wózek do bagażnika. To ponad siły księżniczki, która musi w tym czasie pomalować usta, zanim pokaże się ludziom na oczy, więc sadowi się wygodnie na przednim siedzeniu (nigdy po stronie kierowcy!) i robi dzióbek do lusterka.

Jak to z księżniczkami zazwyczaj bywa, jest im niewygodnie na ziarnku grochu, nawet jeśli mają pod tyłkiem dziesięć materacy, więc po wymalowaniu ust wychylają głowę z samochodu i obserwując, jak mąż siłuje się z wózkiem, poganiają: „No co tak długo, no?!”.

1

2. Pozycja na Bronkę.

Brzmi swojsko, ale tak naprawdę to siostra przyrodnia Księżniczki. Zupełnie różna, ale jednak podobna. Jej facet – jak w tym kawale! – idąc w zatłoczone miejsca, spokojnie może wołać: „Proszę się przesunąć, idę z bronią!”. I wtedy wchodzi ona – Bronka.

Celnie zabija jednym z dwóch zdań: „Bo ty to zawsze!” lub: „Bo ty to nigdy!”.

Niby wszystko dobrze, ale niech chociaż raz facet zapomni odłożyć szklankę do zmywarki… I się zaczyna: „Bo ty zawsze robisz wokół siebie syf i nigdy nie pamiętasz, żeby posprzątać!”. Potem następuje długa litania mająca na celu wywleczenie na światło dziennie wszystkich przewinień w czasie przeszłym i zaprzeszłym, bo Bronka – choć czasami wybacza – nie zapomina nigdy. Przy okazji strzela w kolano również sobie, bo negatywne emocje nikogo nie męczą bardziej niż osoby, która je w sobie nosi i wysyła w świat.

3. Pozycja na Zosię Samosię.

A to już całkowite przeciwieństwo Księżniczki. Wszystko sama. Gdzie mi tu z tymi łapami?! Odejdź, bo przeszkadzasz… Nie umiesz tego, daj, ja zrobię lepiej… Kastracja bez rozlewu krwi.

7

Po jakimś czasie samowystarczająca Zosia dochodzi do słusznego wniosku: „A na co mnie ten facet?!”. Szybki rozwód bez orzekania o winie, bo on oczywiście też od dawna miał dość sytuacji, w których nie mógł wykazać się swoją męską siłą oraz przebojowością.

4. Pozycja na Mietłę.

Mężczyźni to wzrokowcy, o czym często zapominamy, zwłaszcza po ślubie. Raz, że nie mamy czasu, dwa – czujemy się już bardzo pewnie. Tak więc powyciągany i brudny dres staje się naszą codziennością. A on nie ma na czym oka zawiesić, więc zawiesza je na przypadkowych kobietach na ulicy. W końcu któraś to spojrzenie odwzajemnia…

Ja nie twierdzę, że dzień bez pełnego makijażu jest dniem straconym, ale umówmy się – to minimum wokół siebie zrobić można. A nawet trzeba! Czyli wymyte włosy zamiast miotły na głowie, zadbana cera, czysty podkoszulek. Niech widzi, że się dla niego starasz i wie, że nie opłaca się iść w długą, bo drugiej takiej nigdzie nie znajdzie! Ja to wiem, Ty to wiesz, niech więc i on się dowie. Oraz zapamięta.

5

5. Pozycja Strategiczna.

Gdyby ta kobieta – zamiast przeznaczać całą swoją energię na rozgrywki damsko-męskie – zaczęła grać w szachy, byłaby w tej dziedzinie mistrzem. Strateg z niej pierwsza klasa. Niestety, jeśli chodzi o sterowanie swoim facetem – robi to od dupy strony. Na przykład nie mówi wprost, o co jej chodzi, bo skoro mąż kocha, to powinien sam się domyśleć.

Jej ulubione zdanie to: „Jest w porządku” tudzież: „Wszystko ok”, podczas gdy wewnątrz cała buzuje. Lubi też zadawać podchwytliwe pytania typu: „Czy nie wyglądam w tej sukience grubo?”, ale wcale nie po to, żeby usłyszeć prawdę. Bo jak ją usłyszy, to gromy z nieba! O ile typowe zagrywki kobiece działają na początku, o tyle po latach facet czuje się, jakby stąpał po ładnie zagrabionym polu minowym. Nigdy nie wie, kiedy straci rękę, nogę lub głowę, dlatego po jakimś czasie zaczyna się wycofywać, bo nie ma zamiaru przez całe życie domyślać się, co zrobić, żeby nie wdepnąć w kolejną minę.

W swoim związku wykorzystałam już chyba wszystkie dozwolone i niedozwolone chwyty, przez co mój mąż średnio raz na pół roku pakował się, żeby jechać do mamusi. Ale mnie się trafiło jak ślepej kurze ziarno… Znaczy cierpliwy jest i musi bardzo kochać ;).

4

Dlatego teraz radzę całkiem serio: jeśli nie chcesz stracić faceta, po prostu NIGDY nie rób tego, o czym pisałam wyżej.

9

fot. Maciej Pawlik

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o