Mum and the city

Jak nauczyliśmy dziecko przeklinać? I dlaczego to polecam?

23 sierpnia 2017

dziecko przeklina

W każdej, nawet najlepszej rodzinie przychodzi taki moment, kiedy nasz rozkoszny maluch staje na środku pokoju i już całkiem nierozkosznie, ale głośno i dobitnie mówi: „DUUUPA!”. Albo powtarza inne, jeszcze soczystsze wyrazy.


Zajechaliśmy na stację paliw. Kolejka była długa, więc grzecznie ustawiliśmy się w rządku za innymi autami. Mija kwadrans i nagle z tylnego siedzenia słyszymy głos naszego dziecka:

– No kulwa, ile musimy czekać!!!


Jak każdy chyba rodzic w takim wypadku zrobiliśmy w myślach szybki rachunek sumienia. To jasne, że Kostek powtórzył nasze, zasłyszane gdzieś tam, kiedyś słowa. Najprostszą więc radą dla rodziców, których dziecko używa brzydkich wyrazów, byłoby: „Nie przeklinaj!”.

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić.

I chociaż teraz pilnujemy się podwójnie, to jednak nie jestem aż taką optymistką i wiem, że czasami w emocjach jakaś „cholera” może nam się wymsknąć. Jesteśmy tylko ludźmi, a kto bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem!

Ode mnie więc tak nieżyciowej rady nie usłyszysz, mam za to 4 inne, dzięki którym problem przeklinania dziecka zupełnie przestanie was dotyczyć:

Jak oduczyć dziecko mówienia brzydkich wyrazów?


PO PIERWSZE: Nie śmiej się!

Ja wiem, że trudno nie wybuchnąć śmiechem, kiedy nasz słodki kilkulatek, który z trudem skleca pojedyncze zdania, nagle zaczyna używać TAKICH wyrazów. To zawsze brzmi tragikomicznie.

Ale musisz zachować powagę! Żeby maluch wiedział, że to naprawdę nic fajnego. Zrób srogą minę i przejdź do punktu następnego.


PO DRUGIE: Wytłumacz.

Bez krzyku, bez „olaboga jak możesz!” pokajaj się trochę. Tak, bo to twoja wina, a nie dziecka.

Oczywiście, możesz się odrobinę pooburzać (kto rodzicowi zabroni?), ale pamiętaj, żeby środek ciężkości był we właściwym miejscu. Czyli mów, że owszem, dorosłym czasami się zdarza, ale to naprawdę nie jest ok. Tak samo jak nie jest fajnie, kiedy krzyczą albo palą papierosy. Dorośli też robią głupoty, ale nie trzeba ich w tym naśladować – warto być mądrzejszym :).


PO TRZECIE: Umów się.

Jak oduczyć dziecko mówienia brzydkich wyrazów?

To zawsze działa, bo dzieciaki uwielbiają wszelkie umowy, zakłady, negocjacje, w których mogą być stroną czynną, a nie bierną. No po prostu lubią, kiedy traktujesz je jak równych sobie. Nie narzucasz, tylko coś z nimi ustalasz.

I tak my ustaliliśmy, że za każdym razem, kiedy Kostek usłyszy przekleństwo (z naszych ust czy z ust kolegi w przedszkolu), zawoła: „Nie mów tak brzydko!” lub: „To nieładnie!”. Dzięki temu jeszcze lepiej się pilnujemy, bo reprymenda od kilkulatka naprawdę jest ostatnią rzeczą, którą ktokolwiek chciałby usłyszeć.


I PO CZWARTE NAJWAŻNIEJSZE: Naucz dziecko przeklinać… z kultur
ą!

Z punktu widzenia polonistki: słowo jak słowo. Nie wiadomo właściwie, dlaczego niektóre wyrazy zostały uznane za „brzydkie”, a inne nie. Dlaczego „cholera” to przekleństwo, ale „dżuma” czy „ospa” to tylko choroba :). Prawdopodobnie dlatego, że ma ostre brzmienie (podobnie jak „kurwa”, gdzie „r” wybrzmiewa dość intensywnie, a położenie na nie nacisku faktycznie pomaga troszku uspokoić skołatane nerwy). Upewnij się, że dziecka nie ma obok i przeklnij sobie siarczyście. Prawda, że mam rację?

Po co więc dusić w sobie złość czy frustrację, skoro można ją po prostu z siebie wyrzucić? Wykrzyczeć? Bo istnieją jakieś normy społeczne i nikt z nas nie chciałby, aby dziecko zaczęło „wyrażać się” przy teściowej albo w sklepie pełnym obcych ludzi :). Dlatego ja osobiście jestem za szukaniem zamienników, czyli kulturalnym przeklinaniem. U nas w domu od jakiegoś czasu świetnie funkcjonuje: „kuchnia felek kartofelek!” i „motyla nóżka!” ewentualnie, jak za bardzo ktoś się zapędzi: „kurrr…czaki pieczone!”.

To też rozładowuje napięcie, może w trochę inny sposób, bo poprzez śmiech, ale i tutaj sprawdza się pierwsza zasada rodzicielstwa: NIEWAŻNE JAK, WAŻNE, ŻE DZIAŁA!

Jak oduczyć dziecko mówienia brzydkich wyrazów?



Super, że dotarłaś do końca wpisu! I<3U
Teraz bardzo ważna sprawa.

SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI POLAJKUJESZ GO LUB UDOSTĘPNISZ <3

 


Dziękuję, że jesteś ze mną!
  • Olga

    mi się podobała gdzieś rada na to co robić jak dziecko non stop powtarza np. cholera, dupa lub coś w tym stylu
    „ok, możesz sobie mówić dupa, ale nie wolno Ci mówić marakuja (wymyśl dowolne śmiesznie brzmiące dla dziecka słowo)” – co robi dziecko? Oczywiście wrzeszczy na cały głos marakuja :D a potem zmieniamy „ok, to możesz mówić marakuja, ale nie możesz mówić …” i dziecko jakoś tak dochodzi, że „dupa” to słowo jak słowo i nie trzeba nim rzucać co 30 sekund w tłumie :)

    • Haha! Świetne! Zapamiętam :)
      Co prawda nasz młody jest z tych rozsądnych, co to nie trzeba sto razy mówić, żeby zrozumiał i wziął sobie do serca (nawet muszę w drugą stronę, bo się za bardzo wszystkim przejmuje), ale Basia to insza historia („Nie” oznacza dla niej: „Tak”), więc być może kiedyś się przyda :)

  • e-milka

    Ha to sie zawsze smieje, ze mam najgorzej. Co mowia niemal wszystkie matki, kiedy latorosli sie wymsknie? Ze z przedszkola przyniosla. A ja co mam, k…, mowic? Z przedszkola? Z niemieckiego?

  • Andżelika

    Póki co u nas problemu wulgaryzmów nie istnieje. Nasze dzieci w tej dziedzinie są do tyłu. Córka prawie 9 lat druga 6. Ta starsza przyszła zapytała się co to jest kurwa bo dzieci często mówią. Wytłumaczyłam, że to jest bardzo brzydkie słowo i obrażające kogoś i nie powinno się tak mówić. Na razie wystarczyło. Akurat zarówno ja i mąż, czy moi rodzice, czy teściowie nie bluźnią w sumie znajomi też nie to może na razie mamy tego problemu bo nie mają gdzie usłyszeć. Zobaczymy jak będą starsze

  • mama.muminka

    Noe przeklinam. Po prostu.