Woman and the city

Hity miesiąca, czyli czym żyłam w kwietniu

30 kwietnia 2017

Kwiecień-plecień poprzeplata trochę zimy… Dużo zimy, wcale lata. Ale to i tak jeden z moich ulubionych miesięcy w roku, w końcu moje dzieci mają w tym czasie urodzinki :). Choć nie samymi dziećmi przecież matka żyje!

Często pokazuję coś na Insta Story – co kupiłam, gdzie byłam. Wy o to pytacie, a potem wszystko gdzieś znika :). Dlatego postanowiłam zebrać na blogu to, czym w ostatnim miesiącu żyłam i co budziło wasze największe zainteresowanie. To taki krótki przewodnik z inspiracjami, tym razem na wiosnę. No bo w końcu ta wiosna przyjdzie, prawda? Więc uparcie zaklinam rzeczywistość, kupuję słoneczne okulary, oglądam letnie sukienki, maluję włosy na różowo, dbam o dietę mojej rodziny (w której ślimaki znalazły się tylko przypadkiem!), a wszystkiego tego dowiesz się z tekstu poniżej.

ZAKUPY

zakupy

1. Po te nietypowe kolczyki wybrałam się do Lilou na początku miesiąca i kiedy zapytałam o „zauszniki” pani chyba tylko z grzeczności nic nie odpowiedziała. Po krótkim wyłożeniu sprawy („chodzi o te gwiazdki, co się zakłada za uchem!”) okazało się, że szukam NAUSZNIC. Są boskie. Można kupić dwa takie same kolczyki lub tylko jeden, jeśli często nosisz włosy za uchem. Ja tak zrobiłam, a w drugim – nieodsłoniętym – noszę zwykłą gwiazdkę klasyczną.

Kolczyki wyglądają trochę, jakbyś miała kilka dziurek, z czego bardzo się cieszę, bo kiedyś chciałam, a mam tylko jedną, ponieważ byłam grzeczną dziewczynką i (prawie) zawsze słuchałam się mamy, więc w okresie nastoletniego buntu nie poprzekłuwałam sobie różnych części ciała. No, poza pępkiem – bo to mogła odkryć dopiero na wakacjach, choć długo żyłam nadzieją, że nie dowie się nigdy ;).

2. Na okrągłe okulary przeciwsłoneczne z takim czymś na górze czaiłam się rok. ROK! Kiedy przymierzyłam je po raz pierwszy, wyśmiał mnie mąż. No i dobrze, bo teraz w New Yorkerze znalazłam nie tylko okrągłe i z takim czymś na górze, ale do tego różowe! To znaczy z różowymi szkiełkami, chociaż świat przez nie jest koloru żółtego. Tak, też nie wiem, jak to zrobili.

3. W tej długiej sukni w kolorze fuksji zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Wygląda trochę jak plażowa sukienka, a trochę jak wieczorowa, wystarczy założyć do niej obcasy. Jeszcze jej nie kupiłam, bo martwi mnie fakt, że nosi się ją bez stanika, a ja zupełnie nie wiem, co na to moje piersi po dwóch ciążach. Ale nie było dnia, żebym nie zajrzała na stronę Riska i do niej nie wzdychała!

4. Całe szczęście nie mieszkam już z mamą i istnieje spora szansa, że różowy kolor zdąży się zmyć z mojej głowy, zanim mnie w nim zobaczy. Tak, te szampony są całkowicie zmywalne – można wybrać jednodniowy spray, którego nie polecam, bo farbuje nie tylko włosy, ale wszystko, czego one dotkną. No chyba że wybierasz się właśnie na festiwal, ale że pewnie jesteś jak ja matką, to nie podejrzewam.

W ofercie Colorista Loreal są też farbki, które mają się utrzymać do tygodnia i takie, które do dwóch. W najróżniejszych kolorach! Na początek wybrałam brudny róż, a kusi mnie jeszcze turkus. Zobaczymy (i pokażemy!), co z tego wyjdzie.

Psst… W Super-Pharm trwa właśnie na nie promocja ;). Coś czuję, że tej wiosny na ulicy będzie więcej różowych głów, nie tylko moja ;).

 

WNĘTRZA

prl

Wkraczamy właśnie w ten ciekawy etap budowy zwany wykończeniówką. Mamy już płytki, przyjechały podłogi, zamawiamy więc schody i drzwi. Kto obserwuje mnie na Insta Story, ten wie, ile razy rozwodziłam się w ostatnim czasie z mężem i dlaczego ;).

Powolutku rozglądam się też za meblami, a że w ostatnim roku zapałałam miłością do wzornictwa z czasów PRL, to zamiast chodzić po pachnących nowością salonach, ciągnie mnie bardziej do sklepów z antykami i na giełdy staroci, gdzie wypatrzyłam w ten weekend vintage resoraki (1). W sieci błądzę po dziwnych, najdziwniejszych stronach i tak oto, poszukując okrągłego lustra w aluminiowej ramie do łazienki, zakupiłam… Plakat współczesny (2), ale w klimacie komunistycznych grafik. Już go widzę w korytarzu, na wejściu. Takie ważne przesłanie dla domowników i gości ;).

Kuszą mnie też te stare komódki (3), ale koniecznie zrobione po nowemu (dokładną instrukcję jak i źródło zdjęcia znajdziesz TUTAJ). Bo dwa fotele starsze ode mnie (4) już mam: jeden klubowy wyszperany na OLX i odnowiony kilka lat temu, a drugi zostawiony przez byłą właścicielkę domu czeka cierpliwie na swoją kolej w piwnicy.

MIEJSCA

DSC_9594

Ponieważ wszyscy odpoczywają na początku maja, my długi weekend zrobiliśmy sobie w kwietniu. Wybraliśmy się do SPA dr Ireny Eris na Wzgórzach Dylewskich. O matko z córką i synem, jak ja odpoczęłam!

Przede wszystkim przepiękna okolica ze stajnią za oknem i malowniczymi brzózkami (całe szczęście ich sadzenie nie zostało jeszcze w Polsce zakazane ;)) oraz GE-NIAL-NĄ kuchnią. Obiad, a zwłaszcza kolacja to każdego dnia było małe święto i znowu te z was, które oglądają nas na Insta Story, miały okazję na bieżąco obserwować, jak mój maż po raz pierwszy je ślimaki ;).

Ja za to po raz pierwszy odwiedziłam łaźnię rzymską (tzw. parową), w której po prostu się zakochałam i chcę jeszcze, a Basia grzała dupkę w saunie solankowej i ziołowej. Czyli że wakacje z dwójką dzieci mogą być całkiem przyjemne ;).

DSC_9550

ZNALEZIONE W SIECI

Wywiad z Agnieszką Stein na temat uczenia dzieci samodzielności, ale tym razem inaczej niż radzą wszyscy wokół. Warto przeczytać, bo na wiele kwestii otwiera oczy.

I krótka, a raczej długa, zawiła i absurdalna historia ruchów antyszczepionkowych – jeśli dotychczas wahałaś się, co robić (szczepić czy nie?) to po przeczytaniu tego artykułu przestaniesz mieć wątpliwości.

MÓJ BLOG

W kwietniu najczęściej odwiedzanym wpisem – i zarazem wywołującym najwięcej kontrowersji! – był ten o „córeczce tatusia” (TUTAJ). Czy to źle, że ojciec traktuje swoją córkę jak księżniczkę? I czy w dorosłym życiu nieświadomie powielamy zachowania naszych rodziców? Wbrew pozorom zdania na ten temat w komentarzach były dość podzielone ;).

Spodobał wam się również przepis na brownie z fasoli – jeśli jeszcze go nie widziałaś, koniecznie zajrzyj! Kto wie, może twoim dzieciom zasmakuje tak samo jak moim?

Koniecznie daj znać, czy ci się podobało, bo tylko w ten sposób wiem, czy warto ten cykl kontynuować!


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? UWAŻASZ, ŻE JESZCZE KOMUŚ MOŻE SIĘ PRZYDAĆ? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • Magdalena Baniewska

    Jak dla mnie super pomysł z tym cyklem. I coraz bardziej przekonuje się aby zrobić sobie kolorowe pasemka albo końcówki. Podobno nastoletni bunt zaczęłam przechodzić w wieku 25 lat, więc dlaczego nie? ?

  • salus salus

    :)

  • Cykl jest naprawdę świetnym pomysłem :) Bardzo podoba mi się ta sukienka w kolorze fuksji ale też obawiam się czy dobrze by w niej wyglądała.