Mum and the city

Grr… 7 rzeczy, które na bank usłyszysz od bezdzietnych!

20 listopada 2016

DSC_5479

Tego nie można sobie wyobrazić. No po prostu nie można! Zupełnie tak, jak nie da się opisać. Życia z dzieckiem. I choć słyszałam od bezdzietnych znajomych: „Ja wiem, jak to jest, bo mam psa!”, tylko uśmiechałam się wtedy pod nosem, bo to trochę tak, jakby ktoś twierdził, że wie wszystko o Tajlandii, przecież ogląda program „Azja Express”. Nic tylko pokiwać głową, ale w duchu pomyśleć: „Pożyjemy, zobaczymy!”. Więc nie tłumaczę, nie twierdzę, że ja mam rację i tylko rację, ale… Pośmiać się trochę z tekstów bezdzietnych chyba nikt mi na własnym blogu nie zabroni? A jest kilka takich zdań, które – słyszane w kółko! – najbardziej zapadły mi w pamięć…

1. Nie możesz ich zabrać ze sobą?

Wiadomo, że dzieci zasypiają, gdzie popadnie. Na podłodze w czasie parapetówki, w wózku w zadymionej knajpie, w kinie i na kolanach u mamy przy weselnym stole.

Niestety, tylko w wyobrażeniach tych, którzy dzieci jeszcze nie mają ;).

2. Ale co za problem podrzucić dzieci do dziadków?

Żaden, ależ skąd. Przecież wszyscy tylko czekają, żeby móc się zaopiekować moimi słodkimi maluchami. Ty nie? Jaka szkoda, bo wiesz, chętnie podrzuciłabym ci moje dzieciaki przynajmniej na godzinkę!

3. Wpadnę do ciebie, jak dzieci będą spać!

Napijemy się winka, włączymy muzykę… Że nie może być głośno, kiedy one śpią? Nie przeginaj, czytałam, że dzieci trzeba przyzwyczajać do hałasu, a nie chodzić wokół nich na paluszkach! To co, zaprosimy jeszcze Magdę, Kaśkę i Hankę?

4. Jesteś zmęczona? Czym?

Te same osoby twierdzą oczywiście, że one są baaardzo zmęczone pracą. Że oddałyby wszystko, żeby posiedzieć w domu tak jak ja. Nie musieć zrywać się na dźwięk budzika o ósmej rano i siedzieć przed kompem przez BITE OSIEM godzin.

Otóż… Rozczaruję cię. Mama pracuje nie osiem, a dwadzieścia cztery godziny. Bez wolnych wieczorów, weekendów, urlopów czy świąt. I przykładowo ja do dzieci zrywam się o szóstej rano. O czwartej, trzeciej i o północy też. Właściwie od kwietnia nie przespałam ani jednej nocy, a czasy, kiedy mój budzik był nastawiony na ósmą wspominam z łezką w oku. Nie, nie że było wtedy tak ciężko, tylko że minęły bezpowrotnie!

5. Przesadzasz! Ja słyszałam, że poród naturalny wcale tak nie boli.

Ja też to słyszałam. I nawet uwierzyłam!

Teraz wiem, że kobiety mówiły tak, żeby mnie nie straszyć, kiedy mój brzuch zaczął już przypominać mały, nadmuchany balonik. Sama zresztą od jakiegoś czasu mówię przyszłym mamom: „Będzie dobrze, zobaczysz!”. Bo będzie – w naszych wspólnych opowieściach przy innej niedzieciatej koleżance.

6. Co za problem jechać do Chorwacji samochodem?

Wujek mojego kolegi żony był i bardzo sobie chwali. A wakacje all inclusive są dla lamusów…

Jak również dla rodzin z dwójką małych dzieci ;).

7. Jeszcze nie umyłaś okien na święta? Ja myję przynajmniej raz w miesiącu!

Aha, a ja nic nie robię, tylko leżę i pachnę.

Pssst… Przy małych dzieciach opróżniona zmywarka to już ogromny sukces, ale co ja tam będę mówić! Kiedy nie miałam jeszcze dzieci, byłam dokładnie taka sama.

Uśmiecham się teraz do tej Ilony, od której lata świetlne mnie dzielą, choć tak naprawdę kalendarzowe tylko trzy. Dwa kwietniowe poranki na porodówce i dwa małe człowieczki później zrozumiałam, że teorii na temat życia z dziećmi można mieć mnóstwo, dopóki one się w nim nie pojawią. Bo kiedy już są, nie wiesz nawet, co dzisiaj zjesz na kolację. I czy w ogóle ją zjesz ;).

DSC_5484

Bez nazwy-2

  • monika

    oo tak! ja też myślałam, że na macierzyńskim odpocznę od pracy, a tu taka niespodzianka. w dodatku trafił mi się w sierpniu egzemplarz, który ewidentnie nie lubi spać?więc nawet nie mam jak odespać
    musiałam sama przez to przejść żeby zrozumieć, żę to nie taka sielanka jakby się mogło wydawać
    ps.jaka Basia już duża! :)

  • iza z matiza

    kostek podobny do ciebie , a mała to cały tatuś!!!

  • oli82

    ja tez tak peplalam przed dzieckiem…. ;) musze miec bardzo kulturalnych znajomych i rodzine, ze nie ustawili mnie do pionu:-)

  • A ja najbardziej lubię, kiedy bezdzietni zapowiadają idealny scenariusz na wychowanie dziecka: a moje będzie spało w swoim łóżeczku, zawsze od 7 wieczorem, spać będzie do rana, bez pobudek. Nie zapłacze, nie zakwili, takie to będzie dobrze zaprogramowane dziecko ;) Plus oczywiście odniesienia do miliona metod wychowawczych jedynie słusznych :D
    Na szczęście życie takie sprawy weryfikuje ;)
    Fajny post :)

    • O to to! Dokładnie!

    • e-milka

      A czasem, bo nie sprawiedliwosci dziejowej, takim ludziom naprawde trafi sie „dobrze zaprogramowane dziecko”. Chodza wtedy dumni, no bo wiadomo przeciez, przy tych genach i z takim wychowaniem inaczej byc nie moglo. Nie mysla ani przez chwile, ze to po prostu charakter, ale sa przekonani, ze to ich zasluga.
      Moi znajomi tak mieli – piersze dziecko bardzo spokojne, bawilo sie samo, mozna bylo je zostawic w pokoju na dluzsza chwile. Rodzice dumni i skorzy do udzielania wszystkim rad, bo uwazali sie za swietnych („A czemu nie sprobujecie tego, a kupcie to, a my to robimy tak”). A potem pojawilo sie drugie i ich wlasne „patenty” sie nie sprawdzily. Drugie bylo placzliwe, nieodkladalne, z problemami wszelakimi, typowy high need baby. Dobrze, ze oboje sa naprawde swietnymi ludzmi z dystansem do samych siebie i teraz z tego sie smieja, ze byli tak przekonani o swoich pedagogicznych zdolnosciach. Mnie dzieci, a wlasciwie juz sam pierwszy porod nauczyly, ze wcale nie wszystko ode mnie zalezy i nie wszystko da sie zaplanowac i „ustawic”. Za to, tak sobie mysle coraz czesciej, nie za wszystko mozna tez rodzicow winic i to jest bardzo uwalniajaca mysl (choc to miecz obosieczny – czas pozegnac sie z przekonaniem, ze nasi rodzice sa winni wszystkim naszym zyciowym niepowiedzeniom ;))

    • karjola

      Ja tak mówiłam….a potem urodziłam dziecko i wszystko poszło się paść ;)

  • Paulla

    Super temat i dokladnie tak jest ze nasi bezdzietni znajomi nas nie rozumia.np moja znajoma nie ma dzieci i ciagle na nic nie ma czasu bo musi sprzątać.bo boli ja glowa bo ma okres.a co byloby gdyby miala male dziecko?gdzie mialaby czas na wszystkie inne rzeczy ktore trzeba robic kazdego dnia?brak słów.

  • e-milka

    Tak to jest Rubikon, kolejny krag wtajemniczenia. Pamietam, jak kolezanka z pracy zostawala na tylko jednym piwku, bo w domu czekala na nia corka, ktora sama wychowywala. Ale ta corka to juz duza byla, jakies dziewiec lat, bez przesady, dziwilam sie wtedy „nadopiekunczosci” jej mamy. :) Kilka lat pozniej ubieram moje drace sie jak zwykle niemowle, ubieram cieplo bo zima, brat przyjechall i mamy isc do sklepu za rogiem. Brat poirytowany najwyrazniej placzem malej poddaje zupelnie serio „swietny” pomysl – „A nie mozesz jej zostawic? A co jej sie stanie przez te piec minut?”. Zatkalo mnie wtedy na taki brak przewidywania i empatii. Ale przeciez kilka lat wczesniej mogloby pasc z moich ust. :) I had no idea…

  • Sonia

    7 rzeczy, które ciagle słyszę od dzieciatych: jak będziesz miała dziecko to zrozumiesz…,jak będziesz miała dziecko to DOPIERO zrozumiesz, kiedy nie miałam dzieci to …, jak ktoś nie ma dzieci to nie zrozumie że…,sory ni bedzie mnie dziś w pracy moje dziecko jest chore… (3xw tym tygodniu), wpadnij, popilnujesz mi dziecka (hahaha),poczekaj z tymi dziećmi.

  • anna

    Może warto pomyśleć zanim się coś napisze? Może niektórzy bezdzietni nie są bezdzietni, bo tak chcą, tylko latami starali się o dziecko, ale się nie doczekali. Może z ust tych bezdzietnych w życiu nie wyszły tak głupie słowa, tylko jak znajome opowiadają o dzieciach, albo tulą swoje maleństwa, to zwieszają głowę, żeby ukryć smutek? Może do rozpaczy doprowadza ich traktowanie z góry i robienie z nich idiotów przez tych, którzy mają szczęście mieć dzieci? Pomyślała Pani o tym?

    • Rozumiem, że słowo „bezdzietni” nie powinno być w ogóle używane, żeby nikogo nie urazić?
      Bo inaczej Twojego komentarza nie umiem wyjaśnić (osoba, która bezskutecznie stara się o dziecko raczej nie ma w zwyczaju namawiać: „Ej! Chodź ze mną na piwo/wódkę/dyskotekę, a dzieciarnię komuś podrzuć!”).

    • Olga

      Chyba czytałyśmy inny tekst… Albo bardzo chcesz mieć dzieci i nie możesz i na samo słowo „bezdzietny” reagujesz „nie powinno być tekstów o bezdzietnych, bo ja chce mieć dziecko”

  • Monika

    Ja podobne teksty slucham od babci mojej córki. Ona wychowała dwóch synów. Ja nic nie robie. Leżę i pachne. Nie może uwierzyć że czasami na 3/4 czy 1/2 obowiazków domowych nie mam czasu. Dziwne… hmm…

  • salus salus

    Hahaha – same życie!

  • Monika

    Ja to zamiast psa to słyszałam to opiekuję się brata córką? Opieka a wychowywanie to są dwie różne rzeczy ale tak samo nie dyskutuje bo argumenty powalają mnie…

  • Kasia A.

    tak… Wczoraj sie szarpnęłam na mecz Lecha poznań – i zdziwienie znajomych (bezdzietnych) – ale dlaczego nie wzięłaś dzieci (lat 2 i 6) i męża?
    my jak będziemy mieć dzieci, będziemy je wszędzie zabierać! i dlaczego nie masz męża ze sobą (a kto sie ma zając na ochotnika parę godzin dziećmi?:) tez brak chetnych :)

  • Aleksandra

    Czy większość matek musi tak narzekać na swój los ? Przecież same chcialyscie mieć dzieci – cieszcie się więc szczęściem jakie dają ;). Dziecko to nie tragedia. Jeśli czujecie się niedocenione za trud – no cóż, nie za wszystko trzeba być od razu docenianym. Czasem trzeba poczekać aż dorosną i same podziękuja. Bycie matka to chyba nie jakaś droga krzyżowa ? Bo tak większość to przedstawia :)

    • Male Malenstwo

      Dokładnie, robią z siebie ofiary losu. Mnie też denerwują teksty dzieciatych: jaka ja jestem biedna zapracowana i zmęczona a jak ty masz fajnie i masz mnóstwo czasu na wszystko. Otóż nie zawsze mam ,a jeśli już mam – to tak, mam się fajnie – chciałaś mieć dzieci teraz nie narzekaj. Te wszystkie narzekania wyglądają jakby ktoś za karę został zmuszony do rodzicielstwa.

  • ola

    A tutaj się nie zgodzę. To właśnie od tych z dziećmi ciągle się słyszy że porób przecież nie boli. Że jest jak bajka fakt faktem „coś tam boli” ale po 3 minutach się o nim zapomina bo dostaje się dziecko na ręce i wszystko jest kolorowo i piękne. Moja koleżanka w to wierzyła w końcu mówiły to do niej dziewczyny który miały dzieci. Urodziła. poród wspomina straszne, ledwo dała radę i powiedziała że takich bzdur jak opowiadają matki nigdy nie słyszała. Bo i to nie jedna już dwie moje koleżanki wierzyły w te bajki.

    • Yyy… A przeczytałaś coś poza nagłówkami?

      • ola

        Przeczytałam i przecież mój komentarz idealne pasuje do „Sama zresztą od jakiegoś czasu mówię przyszłym mamom: ?Będzie dobrze, zobaczysz!?. Bo będzie ? w naszych wspólnych opowieściach przy innej niedzieciatej koleżance.”. Czy chyba nie rozumiem po polsku ? :)

        • Wiesz, problem z osobami, które dopiero planują mieć dziecko jest taki, że Wy nie chcecie znać prawdy. Kiedy opowiadałam, jak jest naprawdę (nawet tutaj na blogu), pojawiały się głosy: „Jak możesz tak mówić?”, „Po co tak narzekać?”, „Chyba wiedziałaś, na co się decydujesz?”, „Przez ciebie teraz nie będę chciała mieć dzieci!”, „Nie pisz tak!”, „Na pewno nie jest tak źle!”.

          Więc my w gronie matek możemy sobie pożartować, że hard core, wspinaczka na Kilimandżaro to przy tym pikuś, ale przy bezdzietnych lepiej mówić: „Szybko o tym zapomnisz!”, „No jest ból, ale do wytrzymania”, żeby nie widzieć potem tej miny zbitego psa i nie słuchać pretensji, że: „mogłaś mnie nie zniechęcać”.

  • e-milka

    To prawda, tez odnosze wrazenie, ze tekst niedoczytany przez niektorych. A przeciez, najwieksza ironia i w tym tekscie tez jest to zawarte, jest to ze te wypowiedzi tak naprawde to mogly byc nasze, z czasow zanim zostalysmy „matkami pelna geba”. Wiele z nas, ambitnych, wyksztalconych kobiet, nie wyobrazalo sobie, ze cos moze nas ograniczac, przeciez „szlysmy jak burza”. No tak sie z bachorami certolic, no tak sie zaniedbac przy dzieciach, w domu siedzi a nawet nie posprzatane jest – przyznaje sie bez bicia, sama tak nie raz myslalam. Ale teraz to rozumiem.

  • Guba

    Najbardziej uwielbiam wszelkie rady i niezwykle istotne komentarze dotyczące wychowywania potomstwa. Najlepsze są te od bezdzietnych w stylu „dlaczego nie położysz go do łóżeczka? Pewno sam zaśnie”, „nie gotujesz mu dwudaniowego obiadu?”, „nie za zimno mu?” itd. itp. :D Nie wiem, dlaczego ludzie zakładają, że gdy urodzisz dziecko, to potrzebujesz całej masy ‚bezcennych’ porad…

    • Kurczę, nad tym samym się zastanawiam!

      I że niby to w dobrej wierze, ma mi pomóc… Aha. Potrzymanie młodej, kiedy wycieram nos starszakowi albo pogranie z nim w piłkę, kiedy przewijam Basię by mi pomogło, a nie ciągłe rady: rób tak, nie rób tak, po co tak, a dlaczego nie tak.

    • Martyna Czopek

      Właśnie przez to przechodziłam, Zosia ma 5 miesięcy i każdy traktuje mnie jak kogoś kto nie posiada instynktu macierzyńskiego, każdy ma się za lepszego. Najlepiej było jak usłyszałam, że mam małą zostawić do wypłakania bo wymusza noszenie na rękach i wejdzie mi na głowę, miała 2 miesiące! Przeszło po jakimś miesiącu. Dałam radę i uzmysłowiłam wszystkim że będę zaspokajać potrzeby dziecka, ale przykre jest to, że stoi nad głową osoba, która sama miała dziecko i powinna wiedzieć jak to jest, jak osoby trzecie wcinają się w wychowywanie dzieci (sama mi opowiadała jak miała ciężko), zwłaszcza, że teraz mamy inne czasy i dziękuję za rady, że koniecznie karmienie co 3 godziny, a kiedy dziecko ma gorączkę i kaszle sama zadecyduję jak poważny jest stan dziecka, co robić, bo podobno „panikowałam”, a 38,7 to wcale nie gorączka :/

  • ABB

    Ojej budzik na ósmą rano :-) Pamietam te piękne czasy kiedy praca w korpo dawała mi możliwości wyspania się do ósmej bo na dziewiątą spokojnie zdążyłam a nawet piętnaście po :-) A teraz o niebiosa…o ósmej jestem już po porannym karmieniu (nie licząc tego o czwartej) o 13ej staram się nie zasnąć przy usypianiu Małej choć przyznam się, że muszę odpłynąć choćby na 20 min a o 22 marzę tylko o tym by wtulić głowę w poduszkę. I choć nowicjuszką nie jestem to jednak 7 lat odstępu zrobiło swoje i znów uczymy się z mężem od nowa życia z Małą Rewolucjonistką :-)))

  • beata

    Komentarz do podpunktu nr 4 jak i reszty nie dotyczy chyba autorki ‚A ja się nie mam zamiaru poświęcać dla mojego dziecka’ ?
    Teksty jak znalazł dla ‚ niepoświęcających’.
    Pozdrawiam serdecznie.

    • Nie odbieram tego w kategoriach poświęcenia, tylko świadomego wyboru. Dzieci takie są, że budzą się w nocy (zwłaszcza niemowlaki, o czym wiedziałam), więc nie będę udawać, że nie słyszę, bo śpię (choć zdarza się, że udaję, wtedy mąż wstaje ;)).

      Poświęceniem jest dla mnie sytuacja, kiedy siedząc na macierzyńskim, nie robię nic poza zajmowaniem się dziećmi. Nic dla siebie. Z roku na rok przedłużam wychowawczy, nie pracuję, bo zajmuję się dzieckiem; nie rozwijam się, bo dziecko; nie chcę wyjść z domu, bo nie zostawię dziecka z ojcem; nie mam żadnego poletka dla siebie, a kiedy dzieci wyfruwają… Zostaję z niczym, bo były całym moim światem.

      Poświęcenie jest wtedy, kiedy z czegoś rezygnujesz w imię „wyższego dobra” (bo myślisz, że tak trzeba), choć dotkliwie odczuwasz tę stratę. Np. bardzo chcę jechać do Chorwacji, ale nie pojadę, bo dzieci się umęczą. U mnie to raczej: nie chcę jechać do Chorwacji, bo się umęczę, wolę all inclusive.

  • Bożena Jędral

    Macierzyństwo cudna sprawa „10 wkurzających tekstów bezdzietnych” :*
    http://www.mama-trojki.pl/2014/11/10-wkurzajacych-tekstow-bezdzietnych.html

  • True story! Zwłaszcza kiedy jest się mamą takiego absorbującego człowieczka jakim jest mój Syn ? a myślałam, że ze zmywarką tylko ja mam problem ?

  • karjola

    I jeszcze „no weź nie przesadzaj”. :D. To tekst mojej siostry: no weź nie przesadzaj, kiedy właśnie po ciężkich bojach uspilam dziecko i zakazuje głośnego oddychania ;) no weź nie przesadzaj, kiedy proszę kaszlacego kolegę, żeby nie siedział blisko dziecka. No weź nie przesadzaj ;) nagram ja i puszczę w odpowiednim momencie. Aaaa i jeszcze mówi, że ona swojemu dziecku nie będzie dawała smartfona żeby sobie pogralo :D

    • Tak!

      Ogólnie my z mężem próbujemy zapamiętać te teksty i kiedy tylko ci niedzieciaci będą mieli dzieci… Wkroczymy do akcji z tymi samymi zdaniami ;). Pewnie będzie wesoło!

  • Olga

    oj ja zanim miałam dziecko uważałam, że co to za problem, żeby dziecko nie oglądało żadnej bajki do 2 roku życia (haha) i że dziecko wcale nie będzie spało w naszym łóżku :D

  • Elka

    Haha, dokładnie. Takiej beki jak z dzieciatych to z nikogo nie ma. Na okrągło tylko zupki i kupki, jakby im mózgi wypaliło xD

  • Magda A-B

    100% racji :D

  • Anna Nowak

    Nie mam dzieci.

    Trafiłaś 0/7, gratuluję!

    Aha, nie myję okien raz w miesiącu. Po co? Im rzadziej, tym lepiej – mniej słoneczka i takie tam.

  • Marta Kapłan

    Nie mam dzieci i bardzo denerwuje mnie podejscie niektorych ludzi,ktorzy maja dzieci…gadki typu jak nie masz dzieci,to na pewno masz duzo czasu nie znasz sie na zyciu,co Ty robisz w domu itp,itd…Mam pasje i zainteresowania,ktore pochlaniaja moj czas i jestem z tego zadowolona…