Life and the city

Z dzieckiem się nie da? Czyli Blog Conference Poznań 2016

11 czerwca 2016

BCPozman_ 145

Więc najpierw pierwsza edycja. Było fajnie, choć bez pompy, ale każdy, kto kiedykolwiek organizował event, wie, jaka adrenalina trzyma człowieka jeszcze dni i tygodnie po wydarzeniu. Te emocje są naprawdę ogromne! A my wtedy w tych emocjach, podjarani do granic możliwości, szybko ogłosiliśmy, że za rok spotykamy się ponownie. Tym razem na wiosnę. A potem nagle okazało się, że… Jestem w ciąży.

Odwoływać już nie mogliśmy, więc szybko szybciutko przesunęliśmy termin konferencji maksymalnie daleko od terminu porodu. Czyli na czerwiec.

13403300_1004308746319611_5052797711238636477_o

Tylko ja i mój mąż wiemy, w jakim niedoczasie żyliśmy. Przemęczeni, niewyspani, nerwowi. Czy się uda? Czy uzbieramy niezbędne (ogromne, bo i konferencja wielka, a wsparcie miasta znikome) fundusze? Wiele miesięcy negocjacji ze sponsorami, dogrywanie prelegentów i w końcu zwykła, fizyczna praca, czyli przygotowywanie sponsorskich stoisk, sal na prelekcje, panele, warsztaty, meblowanie chill-out roomu, noszenie zgrzewek z wodą i pakowanie gift-packów dla uczestników. A samych gift packów było tysiąc!

BCPozman_ 6

13415581_1004337432983409_7399544991544084459_o

13422442_1004329882984164_5599925654396022738_o

Praca trochę jak na taśmie w fabryce ;). Jeszcze organizacja after party: sala, zespół, d-j i piwo. A gdzie przekąski, lody i kawa?!

13417005_1004321316318354_8421789848677047515_o

13415681_1004307632986389_3771448540885962381_o

Co kilka minut wyskakiwało coś nowego.

W końcówce przygotowań nie brałam już udziału, bo trudno pracować fizycznie z noworodkiem na rękach, ale serce mi pękało, że nie mogę uczestniczyć w projekcie, na którego realizację całkowicie poświęciłam ostatnie miesiące.

Jednak byłam potrzebna gdzie indziej. Matka czasami musi wybrać, więc wszystko spoczęło na barkach naszego teamu (tak! Zobaczcie, z kim ja muszę pracować!).

13418379_1004344986315987_1953222240310279046_o

W tym miejscu chciałam baaardzo podziękować całemu zespołowi: Elwirze i Radkowi Rogodom, Ani i Marcinowi Gołębiewskim, Hani Stróż, Marcinowi Perfuńskiemu, Maciejowi „Zuchowi” Mazurkowi, Jankowi Machyńskiemu i Pawłowi Jarzynie.

Dzisiaj już wiem, że porywanie się na organizację imprezy dla pięciuset osób półtora miesiąca po porodzie było szaleństwem. Ale nie żałuję. Tak wiele się nauczyłam! Przede wszystkim – że rodzina jest najważniejsza i chociaż brzmi to jak pusty frazes, to nim nie jest. Gdzieś się w tym wszystkim razem z Piotrkiem pogubiliśmy. Pomiędzy obowiązkami zawodowymi, a domowymi. Bo to jest tak, że jak telefon dzwoni od rana do wieczora, pilne maile spływają na skrzynkę w setkach i wszystko trzeba na już, a najlepiej na przedwczoraj, do tego noworodek płacze, bo spać chce tylko z mamą, a starszak krzyczy, że na spacer – to trudno ocenić, co jest priorytetem. Tam ucieka kasa, której potrzebujemy, żeby dopiąć wszystko na ostatni guzik, a tu czeka dziecko. A nawet dwoje. Czas to sobie odbić! Leżymy godzinami z Basią, która ma już swoją ulubioną zabawę w guganie i gadamy z Kostkiem o rozmnażaniu żab. Że najpierw skrzek, potem kijanka, której na końcu odpada ogon. Gdyby nie konferencja i permanentny brak czasu, nigdy byśmy tego naszego zwykłego, spokojnego życia nie docenili. Teraz opychamy się nim garściami, jak inni truskawkami w czerwcu. Bez frustracji, że coś gdzieś obok ucieka.

Nie żałuję, bo przekonałam się, że jak się czegoś bardzo, ale naprawdę bardzo mocno chce – to można. Góry przenosić i niebo własnymi rękoma podtrzymać. I że to tylko od nas zależy, bo tylko my piszemy scenariusz naszego życia.

Nie żałuję, bo codzienne obowiązki (opieka nad dwójką maluchów, budowa domu) okazały się teraz łatwe. Jak picie Mohito na wakacjach. Chociaż wcześniej były nie do przeskoczenia! Kiedy ktoś wdrapał się na Mount Everest własnych możliwości, to potem wspinaczka na Giewont jest tylko spacerkiem w słoneczny dzień.

I w końcu nie żałuję, bo duma mnie rozpiera, że własnymi rękoma zorganizowaliśmy coś tak wielkiego. Że znowu w jednym miejscu udało się zebrać najlepszych. Dla całej blogosfery, która jest niesamowita: pełna kolorowych osobowości i najbardziej kreatywnych ludzi na świecie.

Więc nie mogło być inaczej. Wyszła nam z tego petarda!

13392152_1004305972986555_8570688083566128845_o

13412020_1004328852984267_340523461554128163_o

13422272_1004338959649923_7001202891254548825_o

13411772_1004335682983584_5600309228088043252_o

13340258_1004335899650229_1890654691141594340_o

13422413_1004332792983873_284232164452481692_o

13403818_1004320569651762_4122043532560149960_o

13403341_1004339912983161_6526687050011186790_o

13392220_1004309296319556_3203267963841499012_o

13340238_1004319292985223_2106925618812798904_o

BCPozman_ 4

BCPozman_ 97

BCPozman_ 13

13418551_1004312299652589_823260570919749488_o

13422476_1004318459651973_6511771817750755672_o

13391615_1004317892985363_7311213449853426175_o

13340238_1004337856316700_233290496641237810_o

13403160_1004319202985232_8395119222273789710_o

13418526_1004320646318421_716499421713159533_o

BCPozman_ 128

BCPozman_ 108

BCPozman_ 12

BCPozman_ 112

BCPozman_ 139

13418557_1004323609651458_5443877761029410220_o

13412080_1004309466319539_5807842991830726534_o

Za zdjęcia chciałam podziękować Erill oraz naszej kochanej Ani, która nie dość, że ostro pracowała na backstage’u, to jeszcze z aparatem ogarniała wszystko to, co się działo (a działo się naprawdę sporo!) – jeśli macie jakąś sesję w planie (ślubną, brzuszkową, chrzciny), gorąco polecam tego Allegrowicza ;).

#PoznanTravel #Poznan #BCPoznan2016

  • salus salus

    Kochana szkoda, że mnie tam nie było- chciała bym Ciebie i wielu innych blogerów piznac!! Rewelacja!!

  • Basia Światowiec

    oglądając zdjęcia czuje się fajną energię :) i jak zwykle świetny tekst :)

  • Kurczę, ja myślałam, że mi się uda wkręcić po znajomości, ale nie wyszło ? Nie dość dobra widać byłam by przejść sito, a Wam osobiście nie chciałam zawracać głowy – domyślałem się, jak to misi wyglądać od kuchni ? No nic. Może za rok uda się nam spotkać. Ściskam i gratuluję ?

    • Trzeba było pisać! Ja nie zajmowałam się w ogóle formularzami rejestracyjnymi, bo na dniach rodziłam – teraz pluję sobie w brodę, że nawet nie zerknęłam do tego, bo przecież należy Ci się baaardzo :/

      • Gdzież bym śmiała głowę Ci zawracać w takiej chwili ? Ale za rok nie omieszkam ? 4 rok blogowania i jeszcze nigdy nie wzięłam udziału w żadnym meetingu blogerów. Miałam nadzieję, że Twoja impreza będzie tą pierwszą ?? No ale nic. Może za rok ?

  • Ilona urodziłam chwilę przed Tobą. Mój wyjazd też stał pod dużym znakiem zapytania, ale dokładnie tak jak piszesz wszystko zależy od nas i od dobrej organizacji. Razem z mężem i dwumiesięcznym maluszkiem pokonaliśmy ponad 400 km (do starszego Wiktorka przyjechali moi rodzice, którzy z kolei musieli pokonać 300 km), aby być tam z Wami, aby uczestniczyć w tak wspaniałym wydarzeniu, poznać wyjątkowych ludzi i zdobyć cenną wiedzę. Dziękuję! :*

  • Tak, to prawda. Wyszła Wam petarda :))) Ogromne dzięki i ogromny szacun! A teraz to już tylko odpoczywajcie! :)

  • e-milka

    Gratuluje i podziwiam! A jak kiedys ten dom bedzie juz stal, a dzieci wieksze, to moze jakas agencja event management? Chociaz moze wcale nie musicie czekac tak dlugo?

  • Ej, ej, ale jak to, że niby pierwsza edycja bez pompy? Rok temu było świetnie!
    Żałuję, że nie mogłam wziąć udziału w drugiej edycji, ale oglądam wszystkie filmy, czytam po nocach relacje, więc czuję jakbym tam była. Mam nadzieję, że nadrobię za rok ;) Biorąc pod uwagę jak impreza się rozwija, to będzie hiper petarda!
    A teraz odpoczywajcie i cieszcie się sobą. Gratulacje :*

  • Świetna impreza – też żałuje że mnie tam nie było :)

    Gratuluje ;)

  • Tylko dla Mam

    Z punktu widzenia uczestnika tegorocznej edycji, gratulacje. Z punktu widzenia organizatora kilku konferencji ? gratulacje :) Z punktu widzenia mamy ? szacun i gratulacje. Ja bym się nie odważyła w takim terminie :)

  • Wielkie brawa dla Was!

  • Macierzynstwo-raz!

    Wielkie brawa – naprawdę było wspaniale! I cieszę się, że się załapałam na jednym ze zdjęć ;)

  • Było naprawdę dobrze!

  • Dzięki, że mogłam być częścia tego wszystkiego. Naprawdę podziwiam za wytrwałość i za to co osiagneliscie i choć psychicznie stres nie pozwolił mi się wyluzować, to w kwestii wiedzy otrzymałam wszystko co zrekompensowało te emocje. Mam nadzieję, że za rok też uda mi się dostać i nadrobie to. Było super, a ty z tak małym dzieckiem dałaś radę – kłaniam się do samej ziemi :-*.

  • Gratuluję :) Musiało być super :)