Woman and the city

Kiedy dorosłam?

30 czerwca 2014

DSC_2191

DSC_2192

Zaczyna się we wczesnym dzieciństwie. Wtedy, kiedy tak bardzo chcemy być już duże. Podbieramy mamie szpilki oraz szminkę lub naśladujemy ją, gotując dla swoich lalek czekoladowy budyń z błota na płytce chodnikowej.

Potem chcemy wkroczyć w dorosłość tym bardziej, im bardziej dostęp do niej jest utrudniony. Mam na myśli wszystkie te papierosy wypalone w ukryciu, piwa wypite na spółkę z przyjaciółką czy nocne powroty do domu.

Wtedy myślałam, że jak będę już naprawdę dorosła, to zrobię sobie tatuaż bez pytania rodziców o zgodę (bo nigdy bym jej nie otrzymała!), a całą wypłatę wydam na ciuchy. Będę chodzić na obcasach i mocno malować oko, nie oglądając się na mamę, która trochę po staroświecku – na ucho – mówiła mi coś o naturalnym pięknie…

A potem skończyłam osiemnaście lat i zdałam maturę. Wyprowadziłam się z rodzinnego domu, obroniłam magisterkę, znalazłam pracę i wyszłam za mąż. Jednak mimo tych wielkich kroków milowych ani razu nie pomyślałam, że to już.

Pewnie wyobrażałam sobie, że któregoś dnia po prostu obudzę się jako dojrzała kobieta, a ten stan będzie mnie cieszyć. Dorosłość w marzeniach ma same plusy! To niezależność, wolność umożliwiająca decydowania o sobie w każdej chwili życia, bez oglądania się na innych…

DSC_2190

I nagle zdałam sobie sprawę, że od jakiegoś czasu jestem po drugiej stronie. Dorosłam. Kiedy? Jak?

Wtedy, kiedy przestałam o dorosłości marzyć w ten niedojrzały, pozbawiony realizmu sposób. Dorosłość to nie tatuaż i reklamówki pełne ciuchów z Zary! To nie możliwość imprezowania do białego rana, bo człowiek prawdziwie dorosły jest odpowiedzialny. Wie, że nawet po najdłuższej nocy będzie musiał podnieść się do codziennych obowiązków, z których utkane jest życie, bo nikt za niego nie poniesie ciężaru całego dnia. Umie przewidzieć konsekwencje swoich wyborów.

Nadal sznuruję tenisówki i nie używam ciemnych cieni do powiek. Jestem świadoma siebie i wiem, że zamiast wydobyć kolor mojej tęczówki, tylko podkreślą podkrążone oczy.

Ale dorosłam. Właśnie wtedy, kiedy – wbrew temu, co sądziłam wcześniej! – zaczęłam żyć dla innych, a nie tylko myśleć o sobie.

DSC_2200

DSC_2208

kombinezon: Mosquito | minimalistyczny naszyjnik – Apart

  • Dokładnie jest tak jak piszesz…. nie myślimy o tym kiedy to się dzieje, a często uświadamiamy sobie, że to już za nami. Pozdrawiam

  • Magduśka

    W takim razie dorosłość Ci służy, bo wyglądasz kwitnąco! I pięknie Ci w nowej fryzurze :). Kusi mnie na taką od dawna, ale wciąż się waham ;). I tak sukces, że jeszcze przed ciążą moje wiecznie długie włosy zamieniłam na krótkie. No… względnie krótkie ;). Pozdrawiam!

  • Jakbym czytała o sobie.. Niesamowite ;)

  • juku

    Czytam Twojego bloga od kilku dni i nie mogę uwierzyć w to, jak bardzo Twoje słowa są moim. Właśnie skończył się mój macierzyński i czasu mam jeszcze mniej niż do tej pory ale w ciągu dnia szukam choć chwili żeby móc przeczytać swoje myśli pisane Twoja ręką. Dziękuję za wspaniałe teksty, z niecierpliwością czekam na każdy nowy akapit. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie!