Mum and the city

To dobrze, że twoje dziecko kłamie

17 stycznia 2017

dziecko kłamie

„Mama! Połknąłem tabletkę!” – zawołał wczoraj wieczorem mój czterolatek. Od dwóch miesięcy przed snem dajemy mu lekarstwo uodparniające, które trzeba ssać, a nie połykać, o czym on sam dobrze wie, ale… Czasami się zapomina ;). „Kochanie, musisz bardziej uważać! Tej tabletki nie można połykać! Następnym razem poczekaj, aż sama się rozpuści…” – upomniałam go łagodnie. „Aha. Lozumiem – Kostek zmartwił się, ale tylko na chwilę, bo w ciągu sekundy wymyślił, jak z tego wybrnąć – w takim lazie juź się lozpuściła!”. Wiedziałam dobrze, że to nieprawda, bo tabletkę dałam mu dosłownie kilka minut wcześniej, a że co wieczór ssał ją przez co najmniej pół godziny, tym razem również nie mogła zniknąć w tak krótkim czasie.

RATUNKU! MÓJ CZTEROLATEK KŁAMIE!

Zresztą, na wymyślaniu alternatywnej rzeczywistości złapałam go po raz kolejny w ciągu ostatnich miesięcy. Po powrocie z przedszkola potrafi na przykład pięknie opowiadać, że wszystko zjadł: zupkę szczawiową, której w domu nie tknie, a do tego drugie danie, nawet jeśli przeczytałam na tablicy, że dzisiaj był znienawidzony przez niego makaron.

I teraz mogłabym rozpaczliwie rwać włosy z głowy. Mogłabym zanosić się szlochem, bo też co z niego wyrośnie! Ale tak naprawdę…

UCIESZYŁAM SIĘ!

Jeżeli myślisz, że wystarczy dobrze dziecko wychować, aby nigdy nie mijało się z prawdą, to tak, jakbyś wierzyła w latające wróżki. Albo że krasnale rzeczywiście mieszkają pod muchomorami.

Niemal wszystkie dzieci kłamią. Co sprytniejsze zaczynają opowiadać niestworzone historie już w wieku dwóch lat, za to później mówienie nieprawdy jest tak powszechne jak jedzenie przez matki czekolady w ukryciu, bo robi to aż 90% czterolatków (90% kłamie, a nie je czekoladę w ukryciu ofc)! Naukowcy (tym razem z Kanady, a nie ze Stanów ;)) przeprowadzili nawet specjalne badania, podczas których zostawiali dzieci w pokoju z kamerami, ukrywając przed nimi zabawkę pod kocem. Prosili, aby te pod żadnym pozorem nie zaglądały pod kocyk, ale kiedy tylko wychodzili z pokoju, 9 na 10 dzieci po prostu MUSIAŁO podejrzeć, co tam się znajduje. Oczywiście po powrocie badacza prawie żadne dziecko się do tego nie przyznało. Przed starszymi dziećmi położono za to kartki z pytaniami i odpowiedziami na odwrocie. Dzieci, które podejrzały odpowiedź, nie wahały się wykorzystać potem swojej wiedzy, a na pytanie naukowców, skąd o tym wiedzą, odpowiadały, że pamiętają ze szkoły.

DSC_6811

Wbrew pozorom nie powinno to być powodem do niepokoju, a… Dumy. Żeby wymyślić prawdopodobne kłamstwo, mózg musi wykonać naprawdę potężną pracę: zintegrować zdobyte informacje oraz wykorzystać je na swoją korzyść. Okazuje się, że dzięki kłamstwom dzieci rozwijają po prostu swoją wyobraźnię oraz funkcje poznawcze. W skrócie: im inteligentniejsze dziecko, tym wcześniej zaczyna kłamać. A tylko naprawdę szczwane bestie potrafią robić to dobrze :).

Uff… Nareszcie bez wstydu możesz przyznać, że twoje dziecko jest mistrzem w opowiadaniu niestworzonych historii, prawda?

I nie, nie martw się, to wcale nie znaczy, że ma zadatki na polityka! Według badań dzieci po szesnastym roku życia wyrastają z tego i kłamią coraz mniej – a większość dorosłych nagina rzeczywistość tylko w sytuacji, w której nie chce zranić drugiej osoby.

OK, W TAKIM RAZIE NIE MUSZĘ REAGOWAĆ NA KŁAMSTWA MOJEGO MALUCHA?

Nie do końca. Na pewno nie powinno się karać czy krzyczeć, kiedy złapiemy nasze dziecko na kłamstwie, ale warto je uświadamiać, dlaczego mówienie prawdy jest ważne i że każde kłamstwo niesie ze sobą jakieś negatywne skutki. Według psychologów powinniśmy dołożyć wszelkich starań, żeby dziecko zrozumiało to przed ósmym rokiem życia, bo potem może być już niestety za późno. Choć oczywiście ono nie od razu swoją wiedzę wykorzysta ;).

DSC_6802

Jako rodzice mamy też obowiązek zdecydowanie zwracać uwagę zwłaszcza wtedy, kiedy kłamstwo naszego dziecka rani inne osoby. Czyli pokazujemy po prostu co jest dobre, a co złe. Tłumaczymy, tłumaczymy, do znudzenia tłumaczymy, a jeśli się nie uda, to… Trudno, najwyżej nasza latorośl będzie pracować w bankowości.*

* według badań właśnie ludzie pracujący w banku – wcale nie politycy! – kłamią najwięcej (źródło)

__________________________________________________________________________________________________________________

SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? UWAŻASZ, ŻE JESZCZE KOMUŚ MOŻE SIĘ PRZYDAĆ? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • e-milka

    Jakie ladne wydanie Pinokio! Ja bylam taka szczwana bestia. Tzn. nigdy nie bylam z tych dzieci, ktore w domu mialy
    „slonia w karafce”, posiadanie czegos tam nie bylo trescia moich opowiesci, ale opowiadalam tak wiarygodnie rozne historie, ze wracaly do mnie jak bumerang. Dzieci wierzyly, ich rodzice nie byli pewni, pytali moich, a moi pytali mnie, co znowu wymyslilam. Na przyklad, kiedy gratulowano im… kolejnego dziecka. :) Dlatego jestem wyrozumiala, kiedy moj synek opowiada o… poprzednich rodzicach i domu (a nie jest adoptowany, o reinkarnacji jeszcze nie slyszal). Pisalas w poprzednim poscie o chlopcu, ktory bije. Tu zalecalabym rowniez ostroznosc – w kazdej grupie jest taki powiedzmy Antos, ktory bije nawet… kiedy go nie ma. Czasami dzieci przypisuja rozne wystepki jednemu dziecku w grupie. Ale tez rozrozniam miedzy fantazjowaniem a klamstwem, ktore moze miec przykre lub grozne konsekwencje i staram sie wyjasniac. Poznalam tez osoby dorosle – pseudologow i od tej pory rowniez jestem ostrozniejsza sluchajac roznych opowiesci. To czesto bardzo charazmatyczne osobowosci, latwo ulec ich urokowi, ale niestety zupelnie niewiarygodne.

    • O tak, nie od razu pobiegłam na skargę do przedszkola :). Przez kilka dni zadawałam podchwytliwe pytania, no ale wtedy mąż (odprowadzając małego do przedszkola) widział przez szybę, że chłopiec faktycznie go uderzył. No i zdziwiło mnie, że Kostek zna słowo: „bije” – nie używamy go w domu, jakoś nie było wcześniej potrzeby nawet w rozmowach mówić o biciu, to zjawisko tak odległe dla mojego dziecka jak – powiedzmy – fotosynteza.

      Też bardzo mi się podoba to wydanie „Pinokia”! Tak bardzo, że często gęsto daję w prezencie inne książki z tej serii (wszystkie równie piękne!) i… Spotykam się ze zdziwieniem rodziców: „A co to za dziwne rysunki?” :D

      • e-milka

        Tak myslalam, ze sprawdzilas. Po prostu juz mam nieco doswiadczenia i spotkalam sie i z Antosiem-fantomem jak i bylam swiadkiem w trakcie przyzwyczajania corki do przedszkola jeden z chlopcow spokojnie sie bawil sam i nagle, bez prowokacji zadnej cisnal klockiem celujac w inne dziecko. Znam wiec i to i to. :) A jaka to seria?