Life and the city

DIY: ozdoby choinkowe

15 grudnia 2014

DSC_0757_1

Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, że w okołoświątecznym czasie bardzo często dominującym uczuciem jest… samotność.

Ludzie, którzy nie mają z kim podzielić się opłatkiem i zasiąść do wigilijnego stołu, w te dni odczuwają swoją samotność jeszcze bardziej. Stąd tradycja stawiania dodatkowego nakrycia dla zbłąkanego przybysza. To jasne.

Ale samotni bywamy również wtedy, kiedy mamy swoje rodziny. Ok, my dorośli może nie. Jesteśmy raczej zalatani. Ciągle w biegu, w korkach i w kolejkach. Albo w kuchni. Raczej obok niż razem.

A co się wtedy dzieje z naszymi dziećmi? Sądzicie, że ten miesiąc gonitwy można im wynagrodzić prezentami, które znajdą pod choinką?

I przede wszystkim: po co to? Dla kogo? Dla siebie? Wątpię. Dla rodziny? Raczej nie. Dla tradycji?

Co roku zadaję sobie to pytanie i co roku zastanawiam się, czy nie rzucić wszystkiego zwyczajnie w diabły i nie wyjechać na święta do Tajlandii. Bez stresu i zarzynania karpia.

Może kiedyś?

Tym razem nie miałam jeszcze tyle odwagi, ale postanowiłam, że w mojej rodzinie święta będą inne. Pewnie dlatego nie kupiłam jeszcze prezentów ;). Do centrum handlowego mam zamiar wybrać się z listą: komu, co i gdzie, żeby do minimum ograniczyć spędzony tam czas. Gdybym była odpowiedzialna w całości za przygotowanie wigilijnej kolacji, wszystkiego zrobiłabym tyle, żeby było akurat do posmakowania. Symbolicznie. W końcu na stole stoi aż dwanaście potraw (+ ciasto), nie ma mowy, żeby goście się nie najedli, nawet jeśli na pierwsze danie dostaną trzy uszka pływające w barszczu zamiast dwudziestu pięciu.

Podejrzewam, że właśnie dlatego jestem ostatnią osobą w rodzinie, która zostanie poproszona o przygotowanie świąt ;).

Trochę więc z nadmiaru czasu, ale również dlatego, że grudniowy shopping nie należy do moich ulubionych sportów, ogłosiłam szlaban na kupowanie bombek, ozdób, girland czy innych czubków. Wszystkiego tego, co raczej zbędne i wyjdzie z mody za góra dwa lata. Wiecie, na choinkach był już kolor czerwony, złoty, granatowy też pamiętam jak przez mgłę, potem chyba biały, całkiem niedawno szary i czarny, a teraz różowy i purpurowy? Czy na odwrót? Widzicie, miesza mi się… Mam ogromną piwnicę, ale – na Boga! – nie po to, żeby trzymać w niej kupowane co roku bombki. To już wolę wino!

Tak więc: postanowione! Na naszej choince zawiśnie tylko to, co zrobi(liś)my sami. Za rok, najpóźniej za dwa lata obok naszych drewnianych ozdób pojawi się radosna, papierowa twórczość dziecka. A za trzydzieści lat przyniosę z piwnicy kartony i – trzymając na kolanach wnuki – zamiast tłumaczyć im: „To był rok 2014… W modzie były jeszcze czarne bombki, a ludzie składali sobie życzenia przez Facebooka” opowiem: „To był rok 2014… Wasz tata miał wtedy tyle lat co wy, a to pierwsze ozdoby, które zrobiliśmy razem…”.

DSC_0696_1

Mam nadzieję, że zapoczątkowaliśmy właśnie rodzinną tradycję wspólnych przygotowań do świąt. Bo nie oszukujmy się: w naszej kulturze te przygotowania są już chyba ważniejsze niż same święta, ale można przecież inaczej, wspólnie, przy jednym stole, a nie gubiąc się pomiędzy wieszakami w H&M.

DSC_0734_1

DSC_0740_1

Dlaczego drewno? Z wielu powodów. Po pierwsze to surowe ładnie wygląda, zwłaszcza powieszone na naturalnej choince. Po drugie takie ozdoby są bezpieczne, nie tłuką się, co przy dziecku, które jeszcze nie do końca odpowiada za własne czyny, na pewno ułatwia sprawę. Po trzecie: są uniwersalne – pasują do wszystkiego. No i trwałe – można ich używać przez wiele, wiele lat. Przecież drewno tak pięknie się starzeje!

Czy każdy może zrobić takie zawieszki? Pewnie! Potrzebujesz:
– kawałka drewna (do kupienia w każdym sklepie budowlanym, może to być na przykład surowa deska podłogowa),
– pomysłu na figurki,
– ołówka, którym ten pomysł przeniesiesz z głowy na papier, a następnie na drewno,
– wyrzynarki (my kupiliśmy najtańszą i dała radę, bo nie kombinowaliśmy za dużo z formą ozdób),
– papieru ściernego,
– sznurka.

U nas wyglądało to tak, że tata wycinał narysowane przez mamę kształty, mama szlifowała, a Kostek bawił się drewnianymi „zabawkami”.

DSC_0723_1

DSC_0756_1

DSC_0731_1

DSC_0729_1

DSC_0754_1

Jak widzicie, nie wszystko jest równiutko przycięte czy zeszlifowane, ale o to chyba chodzi w całej zabawie DIY? Żeby – zamiast idealnych kształtów – nasze ozdoby miały duszę i opowiadały jakąś historię.

Mimo, że to był pracowity początek grudnia, cieszę się, że w szale przedświątecznych przygotowań nie zapomnieliśmy o tym, co najważniejsze: czyli o wspólnym, rodzinnym spędzaniu czasu. Niekoniecznie na zakupach…

DSC_0767_1

  • Anka

    Przepiękne te wasze ozdoby ! Już się nie mogę doczekać zdjęcia waszej choinki .

    • Podejrzewam, że to najbrzydsza-najpiękniejsza choinka, jaką w tym roku zobaczysz ;).

  • true ann

    Wow wyszło pięknie :) A możesz proszę podać konkretny model wyrzynarki? Przyznam, że dotąd nie ubieraliśmy w naszym mieszkaniu choinki, ale za rok nasza M. będzie na świecie i będzie miała 8 miesięcy…

    • Też z kwietnia?

      Mamy dokładnie taką: http://www.ceneo.pl/2113194, ale przyznam, że braliśmy na wariata, kompletnie bez rozeznania, co jest na rynku.

      • true ann

        Dzięki za info :) mimo, że na wariata, to nie mam wątpliwości patrząc na te cuda, że się sprawdziła i to najważniejsze :)

        • Tak, szlifowanie trwało jeden wieczór, więc bardzo ładnie przycięła ozdoby, zwłaszcza proste formy jak serca, gwiazdy, ptaszki :).

  • OlaSz

    hmmm czytam i nie wierzę co prawda jeszcze w tym roku ozdoby robię sama (Pisklak ma 8 miesięcy) ale myślę dokładnie tak jak TY. A prezenty zrobiłam przez internet i teraz czekam tylko na kurierów ;-) Dlaczego gubimy ten piękny czas przygotowań – dla mnie to wstęp bardzo ważny do pięknych Świąt. U Nas w tym roku choinka będzie cała w cytrusach (które właśnie się suszą w piekarniku) cukierkach, piernikach laskach cynamonu i wanilii;-) ale w przyszłym roku jak Pisklak podrośnie to kto wie? Super pomysł z drewnianymi ozdobami – a za rok część z nich Kostek może pomalować ;-) Wesołych Rodzinnych Świąt.

    • U nas też suszone owoce oraz pierniki ;). I już wiem, że z roku na rok te przygotowania będą coraz fajniejsze (wspólne strojenie choinki, chociaż już teraz Kostek pomagał jak mógł ;), wspólne pakowanie prezentów, pieczenie…). Wesołych Świąt Kochana dla Ciebie oraz całej Twojej Rodziny :).

  • annNS

    jejku! PRZE…piekne te OZDOBY!! do takich to tylko zywa choinka :) rozumiem ze ta sprzed roku lezy i…i niech tam lepiej zostanie ;) hihi :) ja rowniez jestem fanka naturalnych ozdob :) u nas kroluja wieeelkie smakowite pierniczki, szyszki oraz paczka czy dwie czarno-bialych bombek czy innych aniolkow :)
    przesylam przedswiateczne pozdrowienia :)

    • Na Facebooku była właśnie dyskusja, jak dziecko zmienia człowieka ;). To tak w temacie mojej starej choinki (i właściwie całego mieszkania) oraz tego, jak urządziłabym dom teraz… Również pozdrawiam ;).

      • annNS

        to fakt…wieeeeelke sie PRZEZ nich zmiania ale tez wiele DZIEKI nim ;)

        pamietaj czego nie moze zabraknac w twoim nowym domu – pojemnej szafy…i jeszcze jednej…i kolejnych dwoch :)
        bo niedlugo sie zacznie…karetki, straze pozarne, kopary, wyscigowki…puzzle, planszowki, ksiazki i ksiazeczki, karton kamieni z ogrodka, z wakacji, a to z parkingu spod lidla ;) suszone liscie, szyszki, przerozne prace plastyczne…no i lego…TONA lego…a pozniej pojawia sie dziewczynka i do tego zestawu trzeba dorzucic lalki, wozki, misie, koniki i przerozne sukienki ;) heheh :)

  • C U D O W N E!!! Dużo u nas zrobionych własnoręcznie ozdób, ale takich jeszcze nie mamy, muszę pamiętać o tym za rok! Są odjazdowe!! ps. ja w tym roku przygotowuję u siebie święta, aaaaaaa!!!!

    • Aaaa! Ja przygotowywałam w zeszłym roku. Kostek był jeszcze na tyle mały, że woleliśmy być w domu (chodził wcześnie spać, no i sporo spał w dzień, więc moglibyśmy jechać gdzieś tylko na godzinę-dwie). Ale goście przywieźli ze sobą większość potraw: uszka, barszcz, karpia, kapustę, ciasta, nawet sos grzybowy ;). Ja musiałam tylko nakryć do stołu, ugotować ziemniaki i przygotować opłatki ;).

      Rozdysponuj potrawy po całej rodzinie! Wiesz, w stylu: „Co roku taki pyszny barszczyk robicie… Nie, nie chciałabym robić problemu… Ok, skoro chcecie, możecie przywieźć ze sobą!” – powinno być łatwiej ;).

      • aaa to w tej kwestii nie ma u mnie problemu, wręcz muszę prosić żeby nie przesadzali z potrawami, które chcą przywieźć;-))) Mam spoko familię;-)

  • Niesamowity pomysł :) W tym już nie, ale w przyszłym skorzystam :)