Mum and the city

Czym nie warto się przejmować, kiedy zostajesz mamą?

20 września 2015

DSC_1735

DSC_1736

DSC_1737

Jesteś mamą. A więc jesteś również kobietą, czyjąś córką, prawdopodobnie partnerką, gospodynią domową, kucharką i być może pracownicą. Masz naprawdę kupę spraw na głowie! Po co dokładać sobie kolejne?

Aha, no tak. To nie ty je dokładasz, tylko inni. Znam to aż nazbyt dobrze!

Ale wiesz co? Teraz wiem, że wszystko (ej, ale naprawdę WSZYSTKO!), czym przejmowałam się w ciągu pierwszych dwóch lat życia mojego syna jest bez znaczenia. Absolutnie bez żadnego kurde wpływu na jego przyszłość. I wiesz co? Przejmowanie się tym wszystkim było niepotrzebne, żeby nie powiedzieć, że było zwyczajnie… Głupie!

Bo takie problemy to nie problemy. Dlatego: olej. Puść mimo uszu i rób swoje, kiedy tylko usłyszysz:

1. Poród naturalny jest najlepszy!

Podobno wpływa na zdrowie dziecka. I późniejszą więź pomiędzy nim a matką.

Ha! Ha! Hahaha! I jeszcze raz, żeby było dobitniej: hahahahahaha!

Jeżeli ktokolwiek myśli, że te kilka minut w czasie skurczy partych ma większy wpływ na to, co czuje matka do dziecka niż całe ich późniejsze życie, te wszystkie wspólne miesiące i lata, to… To nie jest na tyle mądry, żeby warto go było słuchać ;).

2. Tylko karmienie piersią!

Podobno karmienie piersią to najlepsze, co możesz swojemu dziecku dać. Serio? To ja naprawdę współczuję dzieciom, które w ciągu CAŁEGO swojego życia nie dostaną już niczego lepszego!

Ale nie rozchodzi się tylko o karmienie piersią, a o: słoiczki czy papki? A może BLW? Z własnej grządki czy kupione? W markecie czy na straganie? Od tego zależy przecież: zdrowie, odporność, a nawet inteligencja twojego dziecka!

Tylko że na te sprawy ma wpływ tyle zmiennych, że naprawdę trudno dać tutaj jednoznaczną odpowiedź i zawyrokować: dziecko karmione piersią na pewno nie będzie baranem, a to karmione mlekiem modyfikowanym już tak. I to baranem na antybiotykach. A weź idź z takimi teoriami!

3. I jak dbasz o rozwój swojego dziecka?

Na początku wyboistej, macierzyńskiej drogi bardzo na mnie działał napis „zabawki edukacyjne”. Myślałam, że jeśli nie kupię na ten przykład edukacyjnej karuzelki, to moje dziecko zostanie daleko w tyle za innymi dziećmi, które od pierwszych dni stykają się z tymi wszystkimi wypaśnie rozwijającymi zabawkami zaprojektowanymi przez ekspertów.

Teraz wiem, że zabawka ma dać dziecku przede wszystkim frajdę. Dzięki której ono da ci odetchnąć. Naprawdę, po to są zabawki – żebyś miała chwilę dla siebie! Ok, żeby rozwijać trochę też, ale… Umówmy się! Dla takiego malucha edukacyjne jest wszystko, nawet walenie łyżeczką w pokrywki garnków czy lizanie plasteliny.

A nuda wyzwala niezłe pokłady kreatywności!

DSC_1704

DSC_1693

DSC_1690

4. Siedzisz w domu, powinnaś mieć porządek!

Jako perfekcyjna świeżo upieczona mama chciałam mieć też perfekcyjny dom. Czyli utrzymany w perfekcyjnym porządku. Tak, dom mamy niemowlaka! W perfekcyjnym porządku!

Potrafiłam wstać godzinę przed moim dzieckiem (a moje dziecko budziło się w nocy na karmienie!) i układać, pucować, odkurzać tylko po to, żeby wszystkie te czynności powtórzyć w porze drzemki. A potem śmiałam się gorzko w twarz każdemu, kto radził mi położyć się z Kostkiem w ciągu dnia. „A kto to wszystko ogarnie?” – pytałam zła, bo zmęczona.

Ano nikt. Bo to NAPRAWDĘ nie musi być ogarnięte. Zamiast jeździć na szmacie, lepiej cieszyć się dzieckiem – niech żadne wyrzuty z powodu bałaganu nie odbiorą ci tych pierwszych chwil! Bałagan nie zając – nie ucieknie (sprawdzone – potwierdzone! Pielucha, która spadła na podłogę, następnego dnia też tam będzie). W przeciwieństwie do dzieciństwa twojego dziecka. Umyka szybciej niż jesteś to w stanie przewidzieć.

DSC_1684

DSC_1748

DSC_1757

DSC_1755

DSC_1747

5. Inne dzieci już tak, a twoje jeszcze nie?!

Mam przewrotnego syna, więc doskonale znam ten strach. I te pytania. „A siedzi już? Stoi? Chodzi? Mówi? Robi na nocnik? A na drutach?”. No kurde! A co cię to???

Kiedy inne dzieci podnosiły się na nóżki, Kostek usiadł. Kiedy one zaczynały biegać, on łaskawie postanowił wstać. Podczas gdy rówieśnicy mówią już pełnymi zdaniami, mój pierworodny uczy się pierwszych wyrazów. Za każdym razem przeżywałam stres. Pediatra, neurolog i te sprawy. Bo przecież w internetach pisali, że jak na dwa lata nie zna całego słownika, to coś musi być nie tak! Tak, musi. Z matką, która w takie bzdury wierzy.

DSC_1718

Teraz wiem, że w macierzyństwie tylko jedno ma znaczenie: czy masz czas zawsze wtedy, kiedy twoje dziecko cię potrzebuje? Kiedy woła lub przychodzi? Bo chce się pobawić, porozmawiać lub tylko przytulić?

Jeśli tak, wszystko robisz naprawdę wspaniale!

DSC_1759

DSC_1771

DSC_1764

DSC_1706

DSC_1773

Piasek kinetyczny (coś pomiędzy piaskiem a ciastoliną, tylko lepsze!) – TUTAJ

  • Ven

    Piasek kinetyczny super sprawa :) też polecam <3

    • W dodatku nie brudzi, nie rysuje powierzchni, nie sypie się (aż tak bardzo ;)), a dziecka nie ma :).

      • Kasia A.

        nie wiedzialam, ze cos takiego jest :) przyznam szczerze, ze punktu 4 nadal nie mam opanowanego :P i ciagle mnie to irytuje, choc mamy w domu dziecko od 5 lat. juz wychodzilismy na prosta (z balaganem), ale mlodszy wprowadza swoje porzadki i znow mozna sie przewrocic gdziekolwiek o cokolwiek :/

        • Ja słyszałam, ale jakoś nie miałam okazji kupić, aż w końcu byliśmy w Smyku, -20% na wszystko, głupio było wyjść z pustymi rękoma, no to wzięliśmy ten piasek i co? I okazało się, że to prawdziwy hit! :)

  • karjola

    Moim zdaniem najlepszą zabawką edukacyjną jest….. pudełko kartonowe: tyle rzeczy można z tego wyczarować…:)
    „Pieluszka, która spadła na podłogę jutro też tam będzie”-piękne zdanie:) I mam wrażenie odnosi się nie tylko do macierzyństwa tylko do całego życia:nie przejmować się pierdołami, tylko skupić się na tym co naprawdę ważne. Bo te ważne bardzo szybko przemijają a pieluszka na tej podłodze zostanie…

  • Dominika

    I kocham Cie czytac za takie wpisy!! Nie ma matek idealnych ???

  • Chociaż zgadzam się z wyrażonymi poglądami, to wydaje mi się, że takie podejście musi wyniknąć z osobistego doświadczenia. W teorii wszystko jest łatwe i oczywiste, w rzeczywistości jednak zapominamy się i ulegamy schematom czy uginamy się pod poczuciem winy. Rodzę w listopadzie, ale już teraz się spinam i podchodzę do wszystkiego śmiertelnie poważnie…mam nadzieję, że nie dam się zwariować ;)

    • Trzymam w takim razie kciuki i życzę dużo spokoju oraz luzu – takiego, jaki ja mam dopiero teraz. I żeby u Ciebie pojawił się wcześniej!

  • Justyna

    Mam w domu dwulatka i dopiero niedawno przestałam się przejmować takimi pierdołami. Śmieję się z samej siebie, jak przypomnę sobie jakie to wielkie problemy spędzały mi sen z powiek (pół roku i jeszcze nie siedzi, Boże – tak długo nie raczkuje itp.). A piasek właśnie zamawiam ;) Będzie miało dziecko zajęcie ;)

  • Ja rodzę w tym tygodniu (niech to już się stanie!!!! bo jestem dziś 6 dni po terminie! Jak miło przeczytać taki tekst TERAZ- ciekawe jak to będzie!

    • Trzymam kciuki Kochana!
      I masz tu ode mnie kopa szczęścia na drogę – KOP! ;)

  • Moje dziecko piło z butelki praktycznie od początku, nie miało karuzelki, a żyje i ma się dobrze! Jeszcze wielu rzeczy w życiu nie będzie mieć i nie zrobi tak, jak jego rówieśnicy. Walić to!

    • Ja uległam i kupiłam karuzelkę.
      Kurde, nawet minuty spokojnie nie poleżał, patrząc na nią! A taką miałam nadzieję! Ale on z tych dzieci, co to w ogóle spokojnie nie leżały – albo na rękach, albo płacz i żadna edukacyjna zabawka nie była w stanie tego zmienić ;).

      • Hahahaha, ja też kupiłam, teraz sobie przypomniałam :D Ale jak już zapłaciłam, to się okazało, że sprzedawca ma tylko kolor różowy i grzecznie zwrócił mi kasę, a potem już się jakoś nie złożyło ;-) Widocznie nie była mojemu dziecku pisana :D

  • Dobrze napisane ja już zrozumiałam to troszkę wcześniej, ale dobrze sobie to od czasu do czasu przypomnieć :)

  • Sama prawda! Świetny wpis, trzeba kierować się swoją intuicją i nie słuchać całkowicie cioć, sąsiadek i internetów.

  • pestki

    My tam mamy karuzele fajne melodie ma i do dzisiaj słuchamy ale nie mam pojęcia co ona ma edukacyjnego?. A co do zabawek to moje dziecko toleruje tylko brum brum czyli auta którego to słowa wymówić oczywiście nie potrafi choć za dwa miesiące kończy dwa lata. Ale ja się z nim świetnie dogaduję ? gorzej, że na placu słyszę „o jest ten dziwny chłopiec”?, ponoć wygląda na starszego, chce się bawić ze starszymi tylko nie potrafi odpowiedzieć nawet jak ma na imię. Mnie czasem tylko irytuje to, że uważa się, że dobre zabawki to drewniane zabawki, owszem mamy i takie ale jak piszesz ważne, żeby zabawką cieszło się dziecko nie rodzic. Co do karmienia piersią to jednak uważam, że jest najlepsze co możemy dać dziecku oczywiście na ten czas karmienia więc nie bierzmy tego dosłownie. Przeszłam naprawdę ciężką drogę żeby karmić i pomimo że nie było to dla mnie żadne metafizyczne przeżycie to cieszę się że się udało i każdego do tego namawiać będę.