Mum and the city

W czym jesteś dobra, Mamo?

9 września 2016

DSC_2195

Swoje niedostatki mogłabym wymieniać bez końca. A to, że nie odmroziłam mięsa na obiad, o czym zorientowałam się dopiero za pięć piętnasta. A to, że miałam przyszyć Piotrowi guzik, który położyłam w specjalnym miejscu, żeby go nie zgubić, a potem oczywiście znaleźć tego miejsca nie mogłam! Mam też wrażenie, że tylko ja zawsze zapominam wyjąć pranie z pralki i tłukę się wtedy po nocy, bo mi się dopiero przed snem samiutkim przypomina. Kiedyś chciałam sobie założyć ogródek warzywny w rogu domu: posiałam sałatę, rzodkiewkę, zioła jakieś, których nigdy potem na oczy nie zobaczyłam. Sąsiad mnie trochę pocieszał, że taka ziemia u nas, tylko czosnek dobrze rośnie, ale przecież widziałam, jak w swoim ogródku zrywał ogórki na obiad! I papierówkami przez płot częstował Kostka. Czasami mam wrażenie, że to co innym przychodzi z łatwością, to mi z jakimś wielkim trudem. Jak dwutakt w podstawówce, kiedy im bardziej wszyscy patrzyli, tym bardziej mi się nogi plątały. Jeśli czujesz się czasami podobnie, ten tekst jest właśnie dla ciebie.

DSC_2776

Nie uwierzysz, ale powstawał DWA TYGODNIE. Tak, dwa tygodnie zastanawiałam się, czym mogłabym się pochwalić, podczas gdy jednym tchem potrafię wymienić, co mi nie wychodzi!

I wtedy pomyślałam, że może to nie jest tak, że kompletnie nie wyrabiam? Może to, co innym wydaje się czystą podłogą, dla mnie jest podłogą brudną i na kolanach będę ją szorować, ciągle niezadowolona z efektu? Może inni chodzą na co dzień z oderwanym guzikiem i nic im to nie robi, tylko ja widzę problem tam, gdzie go nie ma?

Może po prostu wymagam od siebie za dużo?

Dlatego stwierdziłam, że MUSZĘ to w końcu napisać. Bo potrzebuję takiej wyliczanki. Każda z nas potrzebuje przecież i nie ma w tym „chwaleniu się” niczego złego!

1. Potrafię naśladować głosy: w jednej sekundzie jestem starym dziadkiem, a w następnej pięcioletnią dziewczynką.

Moja polonistka zasugerowała kiedyś, że powinnam zdawać na aktorstwo. Ja jednak kompletnie nie nadaję się na scenę – sto razy bardziej wolę ukrywać się za ekranem komputera ;).

Ale jakieś tam zdolności do wydawania odgłosów paszczowych mam, co wykorzystuję nie tylko w czasie kłótni z mężem, ale przede wszystkim czytając dziecku książki. A ono zawsze słucha z rozdziawioną buzią! I chociaż Kostek woli, żeby do snu kładł go tata (bo jego zawsze można przekabacić i rozmawiać z misiem do 21, podczas gdy mama już dawno gasiłaby światło), to jednak na czytanie książeczek woła już mnie.

DSC_2723

DSC_2725

2. Nigdy nie nawalam.

Najpierw chciałam napisać, że jestem dobrze zorganizowana, ale… Minęłabym się z prawdą! Tak naprawdę godzinami potrafię szukać nieopłaconego rachunku z energetyki, który powinien być przecież w teczce, a jeśli go tam nie ma, to wiadomo, czyja to wina. Że Piotra, bo nigdy moja.

Ale mam coś takiego w sobie, że jak coś obiecam, to to zrobię. Może się walić, palić, a ja słowa dotrzymam, choćbym miała stać na rzęsach dzień cały i klaskać stopami.

Jak dziś pamiętam pierwsze urodziny Kostka – wcale nie dlatego, że kamień milowy, zdmuchnięta świeczka i łzy wzruszenia w oczach. Obiecałam wtedy synkowi garden party i… Pochorowałam się dzień wcześniej. Ale skoro powiedziałam A, musiałam zrobić B, a nawet Z: od samego rana piekłam ciasto, stroiłam taras w ogrodzie i przygotowywałam obiad. Za pięć trzynasta wszystko było dopięte na ostatni guzik, ostatnia równiutko pokrojona truskawka wylądowała na szczycie tortu, a goście do samego końca nie domyślili się, że jestem chora, chociaż miałam pod szyją zamotany szalik „dla ozdoby” ;).

3. Sprzątam jak Perfekcyjna Pani Domu, tylko naprawdę.

Nie mogłabym na ten przykład zatrudniać pani, która pomogłaby mi wymyć okna, bo choć szczerze tego nie cierpię (i zabieram się za to tylko po wizycie w urzędzie dla rozładowania napięcia), wiem, że nikt nie wymyłby ich tak dobrze jak ja.

Za to chętnie przyjmę panią do gotowania. I to od zaraz!

4. Moje ramiona koją ból.

DSC_2225

DSC_2228

DSC_2218

Mam świetnego męża. Naprawdę. Wszystko ogarnia przy dzieciach, czasami nawet lepiej ode mnie, ale kiedy te chorują, nic nie zastąpi im ramion mamy.

Z różnymi rzeczami synek biegnie najpierw do taty (zwłaszcza kiedy chce czekoladę przed obiadem!), ale jeśli się przewróci, tylko mój całus sprawia, że przestaje boleć. Ok, i kolorowy plasterek.

5. Z tym punktem miałam najgorszy problem, więc zapytałam męża:
– Nooo… Sprzątać potrafisz! – stwierdził od razu.
– Mam.
– No i marudzić!

Zostawię to bez komentarza ;).

DSC_2265

Bo prawda jest taka, że za każdym fajnym dzieciakiem stoi jakaś fajna mama.

Często mówię do Piotra zapatrzona w naszą dwójkę: „Patrz! Jakie cudowne!!!”. I wtedy on zachowuje się jak paw, tylko zamiast rozłożyć ogon, pręży klatę, po czym stwierdza: „Wiadomo! Z moimi genami nie mogło być inaczej!”. Ale to nie tak, że dzieci same takie wychodzą: radosne, odważne, inteligentne. To przecież nasza praca codzienna. Dowód na to, jakie z nas zajebiste mamy i nawet nie próbuj teraz zaprzeczać!

DSC_2732

To co? W czym ty jesteś dobra? Wystarczy wymienić tylko pięć rzeczy, żeby poczuć się lepiej! Mam jednak nadzieję, że zastanawianie się nad tym zajmie ci mniej czasu niż mi ;).

  • Miły i przyjemny tekst :) Aż się pokuszę o wypisanie tych 5 rzeczy i mam nadzieję, że razem z tym mój humor do końca dnia pozostanie taki jak przy pisaniu ;)
    1. Jestem najlepsza w wywieszaniu prania :D Uwielbiam to, wszystko równo, każda rzecz ma swoje miejsce na sznurku, albo druciku – i oczywiście każda klamerka, jeśli o kolor chodzi jest w odpowiednim miejscu – mam takie zboczenie, że nie przypnę jednej bluzki dwoma kolorami ;)
    2. Piekę najpyszniejsze torty i robię najfajniejsze urodziny dla moich dzieciaków. Jak sama wiesz, to czasem nie lada wyzwanie :)
    3. Potrafię uszyć wszystko co moje dzieciaki chcą – a jeśli nie, to dwa dni później już potrafię ;)
    Niby mam przerośnięte ego, a utknęłam przy punkcie czwartym… :P
    4. Umiem zrobić coś z niczego, ze starej marynarki przytulankę, ze starych butelek sprzęty muzyczne, ze kartonów po butach ładne pudełka na zabawki itp.
    5. Potrafię przytulać najlepiej na świecie – i chyba każdy rodzic powinien tę umiejętność wykonywać NAJ :)
    P.S. Możemy się zamienić na tydzień – Ty wpadniesz do mnie posprzątać, a ja do Ciebie gotować ;)

  • salus salus

    Lubię takie wpisy i Was!! Cudownie wyglądać je!! ?

  • To trzeba otagować i rozkręcić jak np. #myfirst7jobs Moze #5thingsimgoodat ? Taka zbiorowa afirmacja blogerek :)

  • Puenta jest najlepsza:) To prawda, że choć różne, to wszystkie jesteśmy zajebiste :)

  • Beata Beti

    Pięciu to nie wysmyczę ale…
    1. Pani oddając mi Dziecia z przedszkola popatrzyła na mnie z uśmiechem „ale Pani to jest zorganizowana…”. Pomyślałam: aha nie widziałaś nas rano; ale podziekowałam i zapakowałam świętą trójce: Młody w chuście, średniak do spacerówy a przedszkolak na dostawkę bo nogi to tylko na placu zabaw nie bolą :D
    2. Aż taka zołza ze mnie chyba nie jest ponieważ mój kuzyn patrząc na naszą gromadkę stwierdził, że gdyby miał pewność iż jego potomstwo bedzie tak radosne jak nasze to robiłby od razu :D to tak a propos że za fajnym dzieckiem fajna mama
    3. Wracając ostatnio z przedszkola, pchając przed sobą 3 urwisy zostałam dokładnie zlustrowana przez 3 japiszony (dwa żeńskie i jednego męskiego). Komentarz Panny ok 30-letniej ubawił mnie bardzo: dlaczego te kobiety tak sobie niszczą życie?? ja tego nie rozumiem… No więc wzięłam te moje niszczycielskie żywioły do domu i spędziłam z nimi niszczące życie popołudnie hehe
    4. Pytając Małża o zdanie też usłyszałam „marudzenie i narzekanie” ale może to i dobrze bo ktoś w końcu musi trzeźwo patrzeć na życie ;)

    • Punkt trzeci cudny! :) Tak to cudnie opisałaś, że zamarzył mi się trzeci japiszon (najlepiej żeński!) :). Pozdrawiam! :)

  • e-milka

    Kurcze, a jakbys u mnie czasem posprzatala, a ja Ci ugotuje? A gotuje, nie chwalac sie, swietnie. To raz. Jak Tefal – mysle o wszystkim. No nie, PIT lezy az sie u niego upomna, ale potrafie przewidziec wiele. Zaprosili nas na pieczenie ciasteczek? Dzieci zagniotly, powycinaly i zaczynaja sie nudzic bo ciasteczka sie pieka? Nie boj nic – ciocia Emilka wyciaga jak Adam Slodowy puszke z piernikami do ozdobienia. I zapasowy cukier puder do lukru tez ma, bo wie przeciez ze gospodynii wyjdzie przy takim popycie;) To dwa. Ten talent przydaje sie np. przy organizacji dzieciecych urodzin, wesele corki to bedzie spacerek. Ludzie lubia moje zdjecia, a ja sie ciesze kiedy widze je na czyjes komodzie. Nie mam pojecia o technice, pewnie zupelnie dyletanckie sa, ale chyba udaje mi sie uchwycic nature portretowanego. To trzy. Wiem o kazdym romansie na dlugo przed plotkami. To cztery. I zachowuje to dla siebie. To piec.
    Ale poza tym – same wady.