Mum and the city

Czy kupiłabyś chłopcu lalkę?

29 października 2017

Kiedy dowiadujemy się, że jesteśmy w ciąży, aż przebieramy nogami, żeby poznać płeć naszego dziecka. Na badanie połówkowe czekamy prawie tak samo niecierpliwie jak na samo rozwiązanie. I nagle jest! Lekarz oznajmia nam, że to chłopiec! Biegniemy czym prędzej do sklepu po niebieskie śpioszki, chwytając w locie również to słodkie, drewniane autko, co by je postawić w domu, w centralnym miejscu. Jeśli spodziewamy się dziewczynki – kupujemy pierwszą szmacianą lalkę. A potem rodzi się dziecko, które tak naprawdę ma to w nosie, bo od autek i lalek woli ręce mamy, sortery, ręce mamy, wieże, ręce mamy, wszystko tylko nie autko i lalka. Przynajmniej przez pierwsze dwa lata życia.

Czy któraś z was wpadła na pomysł, żeby kupić zabawkę na odwrót: chłopcu lalkę, a dziewczynce autko? Nie? Dlaczego? Jakim cudem jeszcze przed porodem znamy zainteresowania naszych dzieci? Tylko na podstawie ich płci?

Powiesz pewnie, że tak, to wystarczy. A ja zapytam: czy to, że jesteś kobietą, z automatu oznacza, że nie lubisz samochodów albo piłki nożnej? Czy nie masz absolutnie żadnej koleżanki, która w dzieciństwie wspinała się na drzewa i absolutnie żadnego kolegi, który wolał w tym czasie gotować razem z mamą? Czy nie znasz kobiety wykonującej „męski” zawód, na przykład pracującej na budowie? Ja znam – robiła wykończeniówkę w naszym nowym domu. Tak! Baba!

Na pewno też znasz faceta pracującego jako pielęgniarz, nauczyciel czy fryzjer.


A GDYBY TWÓJ SYN POPROSIŁ O LALKĘ W SKLEPIE?

Jestem zdania, że żeby wychować syna na prawdziwego mężczyznę, nie powinno się rozdzielać zabawek na chłopięce i dziewczęce.

Celowo nie wspominam o kobietkach, bo dzisiaj to właśnie one mają trochę łatwiej. Jeśli bawią się dinozaurami, to raczej nikt nie zabiera im tej zabawki i nie przekonuje, że jest dla nich nieodpowiednia.

Ale wyobraź sobie teraz, że spotykasz na ulicy chłopca, który przytula… Lalkę. Jak na niego patrzysz? Co myślisz? Czy nie zastanawiasz się przypadkiem, gdzie jest jego siostra, której tę lalkę na pewno niesie? Czy nie oceniasz jego rodziców? A może im współczujesz?

A gdyby twój własny syn poprosił o lalkę w sklepie? Kupiłabyś mu?

Nie musisz mi odpowiadać, odpowiedz sobie. Ale zastanów się przy tym nad jednym: jak u diaska za dwadzieścia kilka lat twoje dziecko ma być opiekuńczym i troskliwym tatą, skoro do bycia opiekuńczą i troskliwą przyuczałaś tylko córkę, a jemu to praktycznie uniemożliwiłaś?

Jak możemy mieć pretensje do naszych mężów (czy teściowych), skoro same też przykładamy rękę do tego, żeby w przyszłości to głównie kobieta, córka nasza zajmowała się dziećmi i domem???


SPOKOJNIE, TO TYLKO STEREOTYP

Ja to widzę bardzo wyraźnie, bo mam tak zwaną „parkę”. Która w dodatku bawi się w jednym pokoju (na moje nieszczęście: w salonie), gdzie i lalka leży, i autko. Dzieci SAME wybierają, czym chcą się bawić zgodnie ze swoimi zainteresowaniami. Nikt im tego nie narzuca ze względu na płeć.

I dzięki temu wiem, że preferencje związane z płcią to stereotyp, który wcale nie ma pokrycia w rzeczywistości! Moja córka najchętniej bawi się klockami, konstruując ogromne wieże. Na drugim miejscu są rowery, hulajnogi oraz piłki, a na trzecim pociągi, autka i warsztat. Taki wiek, pewnie się zmieni, choć zdaję sobie sprawę, że gdyby była pierwszym dzieckiem, no to nie mogłaby w pełni rozwijać swoich zainteresowań, bo ani hulajnogi, ani tych torów, autek czy pewnie nawet piłek w naszym domu do zabawy by nie było. Może jakieś tam klocki, ale na pewno nie w takiej ilości, jaką odziedziczyła po bracie.

Pewnie miałaby wybór między jedną lalką a drugą. Między kuchenką a wózkiem. Między kucykiem Pony a bujanym.

I to nie jest tak, że bawi się tym, bo obserwuje brata! W życiu nie widziałam go przy warsztacie, klocki wyjmuje może raz w roku, a od samochodów woli mapy, książki oraz… „Babskie” gotowanie!

Wiem, że teraz trudno ci sobie wyobrazić syna bawiącego się lalką. Pewnie nawet cieszysz się, że nigdy na to nie wpadł ;). Ale pomyśl, że wszystko to tylko kwestia stereotypów. Odgórnie narzuconych. Bezsensownych, bo co to komu szkodzi, że dziecko ma lalkę? To tak, jakby komu przeszkadzało, że kobieta idzie na studia, do pracy i do urny wyborczej. A przecież jeszcze niedawno nie mogła!

Kto wie, może i w kwestii lalek w chłopięcym pokoju za jakiś czas wszystko się zmieni?



Super, że dotarłaś do końca wpisu! I<3U
Teraz bardzo ważna sprawa.

SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI POLAJKUJESZ GO LUB UDOSTĘPNISZ <3

 


Dziękuję, że jesteś ze mną!
  • Mama Ayla

    Syn mój ma lalkę, kiedyś miał nawet więcej niż jedną, spokojnie też wychodzimy na plac zabaw z wózkiem i lalkę gdy ma na to ochotę. Ma również warzywa i owoce do zabawy, kiedyś miał zestaw do sprzątania. Nie widzę w tym problemy, tak jak i w tym że gdy był młodszy uwielbiał bajkę my Little pony czy barbie. Dziecko to człowiek a człowiek ma prawo bawić się w taki sposób jak lubi bez względu na wiek

    • e-milka

      Moj synek ma lalki po siostrze i mial etap zabierania ich na spacer (tak ok. 3 lat). W swoim wozku, bo wozek dla lalek juz sprzedalam. Wywolywal tym czasem konsternacje, choc przeciez widok faceta z wozkiem nikogo nie dziwi. A kupiona dla niego lalka jest chlopcem i sluzy do nauki zapinania i ubierania, ale niespecjalnie sie nia bawi.

  • Patrycja Rudź

    Ech, ja sama na mikolaja kupilam swojemu synowi lalke. Jak listonosz przyniosl, to zobaczylam ze w dodatku jest ciemnej karnacji:) ale to zaden problem, bo faktycznie czasami sie nią bawi (raczej na zasadzie uciekania lalką przed potworami czy czymkolwiek innym, równie strasznym). I to faktycznie, tylko od nas i osob, które maja wplyw na zachowanie (i w wychowanie) naszego dziecka, zalezy to jaki będzie. Dlatego z autopsji działając (bawilam sie autkami, a nie jestem babochłopem), nie mam zadnego problemu z tym, ze moj syn sie bawi lalką, garnkami czy kurka rysuje kwiatki ;)

  • Na razie nie wiem czym mój syn będzie się bawił, ale wcale się nie zdziwię jeśli jego ulubionymi będą lalki starszej siostry :), za to moja córka, jak miała rok, dostała fascynacji autami! Stare resoraki, taty i wujka to było to! Bajkę Auta załam z mężem na pamięć! A autkami bawiła się jak…lalkami :D nadawała imiona, bawiła się i w ogóle, nikt jej tego nie zabraniał, teraz ma 8 lat, i autka nadal ma, ale widzę, że chodzenie do szkoły spowodował powrót do lalek :)

  • Katarzyna Gniaź

    Siostry chciały sprawić moim synkom prezent na Mikołaja, a że mieli naprawdę dużo różnych zabawek postanowiłam im kupić blaszki z foremkami do pieczenia ciasteczek. Jakież było zdziwienie znajomej w sklepie, że to nie dla córeczki a synków, którzy lubią z mamą piec. Do dziś mój 8 i 9-latek uwielbiają ze mną piec i gotować:)

  • e-milka

    To ja chyba dziwna jestem. Pierwsza rzecza, ktora kupilam dziecku, i to ledwo po potwierdzeniu ciazy, byly ksiazki. Tuwim, Makuszynski, Krecik, pszczolka Maja i kilka sztywnostronicowych encyklopedii i bajek. Wtedy moje dziecko bylo jeszcze „Robakiem”. Chyba nie musze dodawac, ze „I had no idea”, no coz, dzieci nie znalam wtedy z autopsji. :) Ale notabene corka jest molem ksiazkowym i juz jako roczniak bardzo sie nimi interesowala.
    Samochod dla corki kupilam bardzo wczesnie, klocki tez. Najwieksza dyskusje wywolalam w gronie kolezanek kupujac corce zestaw do sprzatania („no co ty, na sprzataczke pojdzie?”). Do czasu – po wizycie u mnie musialy kupic swoim, bo dzieciaki uwielbialy sie nim bawic. Synek moze bawic síe ciastolina, malowac, wycinac, a nawet, o zgrozo, uzywac brokatu. Oboje pomagaja w kuchni (dla nich to zabawa). Teraz synek ma fiola na punkcie kolejek, ale wczesniej byla faza na konie i tez nie zabranialam. A moze to czasy takie dziwne. W moich czasach tez wiadomo lalki, misie, ale wiekszoscia zabawek bawilismy sie wspolnie. Syn przyjaciolki mojej mamy uparl sie na wozek i lalki (miala dwoch chlopcow), a w zyciu doroslym skonczyl informe (uwazana nieslusznie za typowo meska dziedzine), wiec nie ma co sie spinac. :)

  • Mój syn ma lalkę ,uszytą przeze mnie. Jest to lalka chłopiec ,ma na imię Józek :)
    Lalka jeździ z nami na wycieczki ,na wakacje , nie obejdzie się spania bez Józka. Nie sądzę żeby ta lalka go „zniewieściła „,syn jest łobuzem i ma zainteresowania typowo chłopięce ,ale myślę że ta lalka to taki jego przyjaciel ,dodatkowo go uczy trochę troszczenia się o kogoś ,bo jak jest zimno to Józkowi ubiera bluzę i buty ,jak kupuję mu skarpetki to przypomina ,że dla Józka też trzeba nowe skarpetki :).
    Także według mnie lalka dla chłopca to nic dziwnego :) Pozdrawiam