Woman and the city

Czy kosmetyki naturalne są skuteczne?

16 stycznia 2015

DSC_0898_1

Jeszcze nie tak dawno temu sądziłam, że kosmetyki naturalne = mniej skuteczne. To znaczy dobre dla ludzi bez większych problemów ze skórą. Bo jeśli jakieś problemy masz, to musisz działać szybko! Czymś mocnym, najlepiej chemią.

A potem głębiej zainteresowałam się tematem. Wyczytałam gdzieś, że do popularnych, drogeryjnych specyfików dodaje się perfumy, dzięki czemu pięknie pachną, ale podrażniają i wysuszają skórę. W efekcie musisz ich używać więcej i więcej… Że najlepsze jest szare mydło, woda… Nie zaobserwowałam tego na własnej cerze! Po szarym mydle była jak tarka. Swędząca, łuszcząca się. Nie wiedziałam więc, co o naturalnych kosmetykach sądzić. W pełni im zaufać? Nie ufać w ogóle? Trochę testowałam, czytałam składy, ale nie rwałam włosów z głowy, kiedy w moje ręce wpadał „podejrzany” krem. Tyle, jeśli chodzi o mnie.

Bo jeśli mowa o kosmetykach dla dziecka, nie uznaję żadnych kompromisów. Zanim coś kupię, muszę mieć absolutną pewność, że są dla mojego malucha bezpieczne. Ekologiczne. Dlatego – kiedy firma Pat&Rub zgłosiła się do mnie z propozycją współpracy – ochoczo zgodziłam się poddać testom. Nigdy nie używałam produktów tej firmy, ale wiedziałam, że są w 100% naturalne (cały skład w linkach poniżej).

Może w końcu dowiem się, czy są również skuteczne?

DSC_0914_1

DSC_0918_1

Czas jednak przejść do konkretów. Pod lupę wzięłam dwa produkty Pat&Rub z serii Sweet (dla mam i dzieci):

1. Krem ochronny do twarzy na wiatr i mróz dla niemowląt (od pierwszego dnia życia), dzieci oraz całej rodziny
2. Balsam dla mamy na rozstępy

Jesteście ciekawe, co wyszło w praniu?

OPAKOWANIE

Pan kurier przyniósł do mnie pięknie zapakowaną paczuszkę. Taką, której nie wstyd dać od razu – bez przepakowywania – w prezencie. To dobrze, bo dla nas – mam – to spora oszczędność czasu i już wiem, że jeśli będę się kiedyś zastanawiać nad podarunkiem dla kogoś bliskiego, prawdopodobnie skończy się na zamówieniu kosmetyków Pat&Rub.

Po rozpakowaniu okazało się, że balsam dla mamy jest w tradycyjnej tubce, a krem dla dziecka w pojemniku z pompką. To dobrze. I źle. Źle, bo zawsze mam wrażenie, że w ten sposób marnuje się część kosmetyku (lubię przeciąć opakowanie lub odkręcić wieczko i zebrać resztki ze ścianek). Dobrze, bo ułatwia aplikację – nie ma możliwości, żeby na rękę wlało się za dużo kremu, z którym nie ma potem co zrobić. No i takie opakowanie jest szczelniejsze, więc do kremu dziecka nie dostaną się żadne drobnoustroje, co jest dosyć ważne, jeśli chodzi o kosmetyki naturalne, czyli bez żadnych dodatków przedłużających trwałość.

ZAPACH

Kosmetyk dla dziecka jest bezzapachowy. Super! Nie wiem jak Wasze maluchy, ale mój ma wrażliwy węch i nie lubi, kiedy coś pachnie mu za bardzo. Zawsze się wtedy denerwuje albo oblizuje twarz, a ponieważ to krem do stosowania na zewnątrz, w czasie mrozów, lepiej, żeby się nie oblizywał!

Balsam mamy pachnie przyjemnie, słodko, ale delikatnie. Nie wiem dlaczego, ale miałam wrażenie, że po wylaniu na rękę czuję drożdże. Była to jednak ledwo wyczuwalne i przede wszystkim – w składzie nie ma żadnych drożdży! Za to po posmarowaniu skóry wydawało mi się, że pachnę jak dzień po farbowaniu włosów. Ponieważ to balsam na rozstępy, cellulit i wszelkiej maści przebarwienia, doszłam do wniosku, że widocznie w reakcję wchodzą jakieś substancje czynne. No i nie trwa to zbyt długo. Coś za coś. Brak szkodliwych dodatków perfumujących, czyli w efekcie mniej wyrazista woń, która mogłaby zakamuflować naturalny zapach składników.

KONSYSTENCJA

Krem dla dziecka siłą rzeczy jest tłusty, dzięki czemu stanowi prawdziwą barierę ochronną przeciwko mrozom. Jednak bardzo ładnie się wchłania, nie brudzi, nie ściera od ubrań (szalika, czapki).

Balsam dla mamy ma za to bardzo lekką konsystencję, dlatego początkowo bałam się, że nie poradzi sobie z moją problematyczną skórą, która dotychczas potrzebowała porządnego natłuszczenia, nie tylko nawilżenia (dlatego często po posmarowaniu się balsamem byłam zmuszona używać jeszcze olejków).

Bez nazwy-1

Nie uwierzycie, ale to serce wystarczyło do posmarowania całych (dwóch dla jasności!) nóg! Zazwyczaj zużywałam hektolitry balsamów, zanim moja mega przesuszona skóra się napiła. Produkty Pat&Rub okazały się więc bardzo wydajne. W trakcie smarowania miałam wrażenie, że kosmetyk jakimś cudem pączkuje i powiększa swoją objętość, dlatego trzeba uważać, żeby nie nabrać go za dużo. Kwestia wprawy.

DSC_1015_1

EFEKT

Kostka skóra źle znosi działanie czynników atmosferycznych. Kilka minut na mrozie albo silnym wietrze (przez Wasze okolice też przetaczają się właśnie taaakie wichury?) i od razu po policzkach oraz nosie rozlewają się ogromne, czerwone rumieńce. A potem przesuszenie i łuszczący się naskórek… Wygląda na to, że efektów ubocznych zabawy w zimnie na świeżym powietrzu pozbyliśmy się raz na zawsze.

Ja za to nigdy nie miałam balsamu, który z taką łatwością i tak szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustego filmu na skórze. A mimo to skóra pozostaje gładka i pięknie nawilżona aż do następnej kąpieli! To na pewno najlepszy produkt, jakiego dotychczas używałam.

Mąż kazał jeszcze dopisać, że kiedy klepnął mnie w pupę, miał wrażenie, że jest gładsza i delikatniejsza od pupy Kostka ;). On tak zawsze!

Dodaj komentarz

6 komentarzy do "Czy kosmetyki naturalne są skuteczne?"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kasia HPM
Gość
Kasia HPM

a ja właśnie zwracam się w stronę natury. Mam dość chemii w jedzeniu i kosmetykach… ;)

Malagga
Gość
Malagga

O takim balsamie marzę! Nienawidzę wylewania na siebie połowy butelki, po czym przyklejania się do czego się da… :(

Ela Wilusz
Gość
Ela Wilusz

niestety nie mogę znaleźć na stronie pub&rub tego balsamu jest tylko balsam do ciała zapobiegający rozstępów i uelastyczniający skórę mamy sweet – nie jestem pewna czy to jest ten sam balsam?

Ewelina Miękisz
Gość
Ewelina Miękisz

maja tez swietne peelingi, ceny jednak kosmiczne, cos za cos