Mum and the city

Czy dziecko to dobry interes?

26 sierpnia 2014

DSC_0009wlasne
Za co kochasz swoje dziecko? Za uśmiech. Bo wtedy pojawiają się te rozkoszne dołeczki w jego policzkach. Za buziaki, które co chwilę rozdaje, ale tylko mamie! Za wieczorne piski podczas zabawy w chowanego. Za porannego przytulasa. Za sposób w jaki wystawia brzuszek do miziania i za ten wyjątkowy zapach, w którym odnajduję nutę własnego.

Właściwie to za nic. Kocham go, bo jest. Oddaję całą siebie i nie czuję żadnej straty. Nawet wtedy, kiedy mnie odpycha, bo nie jest właśnie w humorze. Kiedy płacze, a moje ramiona nie są żadnym ukojeniem. Czasami ucieka ode mnie do taty. Albo obrzuca klockami, bo nie pozwoliłam mu upychać ich za kanapą. Wtedy też go kocham.

Miłość macierzyńska jest bezwarunkowa. Czasami nie przychodzi od razu, stoi pod drzwiami Twojego serca i czeka, aż je otworzysz. Trzeba się zatrzymać, żeby ją tam zobaczyć. Zaprosić do środka. Wejdzie z impetem, nie zdejmie nawet butów i zabałagani cały Twój salon. Na początku jest jak gość nieproszony: przeszkadza, opowiada tylko o sobie, spać nie daje. Musisz jej usługiwać: jeść i pić dawać, sprzątać po niej, kawał swojego łóżka odstąpić, a jakby tego było mało – pół pensji oddać. Ale nie chcesz jej wypraszać. Nawet na zwykłe: „Dziękuję!” po podaniu ciepłego mleka nie czekasz. Byle smakowało. Właśnie tak z nią jest.

Tak być powinno. Powinniśmy kochać nasze dzieci, nie chcąc niczego w zamian. Bo zasłużyły tylko dlatego, że są. Ja wiem najlepiej, że nie zawsze jest łatwo. Ile przepłakanych dni i nocy za nami. Jak na nic nie mam czasu. Że dokładnie od szesnastu miesięcy chodzę niewyspana. Jednak nie oczekuję, że Kostek jakoś mi się odwdzięczy. Zaopiekuje się mną na starość, trawnik skosi, okna pomyje. Pomoże finansowo, kiedy emerytura okaże się zbyt niska. A przecież zrezygnowałam dla niego z pracy na etacie! I co z tego? To był mój świadomy wybór. Jak całe macierzyństwo zresztą.

Ostatnio miałam okazję usłyszeć historię innego świadomego macierzyństwa. Matka trójki dzieci, wszystkie oddane. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ilu maluchów przebywających w domach dziecka to sieroty? Zaledwie trzy procent! Pozostałe mają rodziców.

Kobieta tej trójki nie chce zrzec się praw rodzicielskich. Podobno tak bywa. Dosyć często zresztą. W znaczący sposób utrudnia to oczywiście znalezienie rodziny zastępczej i praktycznie uniemożliwia adopcję.

Bo w całej tej historii wcale nie chodzi o dzieci. Kiedy dorosną, zdobędą zawód i stabilną pracę, ich rodzice przypomną sobie o nich i zwrócą się o alimenty. Setki takich spraw polskie sądy widziały i setki alimentów przyznały. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie? Nie w naszym kraju! Tutaj rodzenie dzieci jest traktowane jak inwestycja na przyszłość. Nie tylko w patologicznych rodzinach, bo na pewno Ty też słyszałaś argument o szklance wody, którą będzie Ci miał kto podać na starość… Zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego takie myślenie jest niewłaściwe?

Bo prowadzi do wypaczeń. W skrajnych przypadkach zachodzenie w ciążę okazuje się dobrym interesem. Wprowadzono becikowe, nie zastanawiając się nad jego konsekwencjami. Obowiązek alimentacyjny wobec prawnych opiekunów jest chętnie nakładany na pełnoletnie dzieci. Dzięki temu państwo zostaje zwolnione z płacenia świadczeń socjalnych, więc i my – podatnicy – powinniśmy być zadowoleni, bo nie musimy z własnej kieszeni finansować ludzi, którym – często, jeśli nie zawsze – nie udało się w życiu na własne życzenie. A jednak nie potrafię przejść obok tej sprawy obojętnie.

Patrzę na mojego syna i przełykam łzy, kiedy pomyślę, że gdzieś tam jest dziecko w jego wieku, też być może z błękitnymi oczami, tylko smutniejszymi. Bo nie ma przy nim mamy. Teraz. Kiedy jej potrzebuje. Odezwie się za dwadzieścia lat. Wtedy, kiedy ona będzie potrzebować jego…

Dodaj komentarz

13 komentarzy do "Czy dziecko to dobry interes?"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Tedi
Gość
Wiesz, u nas nie jest tak źle. Prawdziwe tego typu problemy mają państwa bardziej socjalne niż Polska. Na przykład w Czeskiej Republice wystarczy mieć 5 dzieci, aby nie musieć pracować. W tego typu rozwiązaniach lubują się zwłaszcza Cyganie (umówmy się, że nie tylko, ale głównie). I tak rodziny mają po kilkoro dzieci, nie pracują bo i po co a dzieci są zaniedbane. Z tymi dziećmi rodzice się nie bawią, wieczorami płaczą, bo nikt ich nie ma ochoty przytulić. Nic więc dziwnego, że wyrastają na takich samych dorosłych jak ich rodzice. Kółko się zamyka. Mi jest zawsze żal jak widzę takie… Czytaj więcej »
Przewijka
Gość

Nie rozumiem tego, nie potrafię. Nie chcę mieć oczekiwań w stosunku do Młodego, nie wiem nawet, czy potrafię takie mieć. Chciałabym, żeby mnie kochał, szanował, ale nie oczekuję tego od niego. Po prostu robię wszystko, co w mojej mocy, żeby być dobrą mamą, która zasługuje na tą miłość i szacunek.

Tymomama
Gość
Tymomama

Odkąd przyszedł na świat Tym, nie mogę oglądać żadnych kampanii o krzywdach dzieci, smutnych filmów o nich, bo w każdym małym bohaterze historii widzę swojego synka i płaczę jak bóbr. A kocham go za to, że jest (bo długo żyłam w przeświadczeniu, że nigdy go nie będzie) i kocham pomimo wszystko (a sporo tego pomimo wszystkiego ;))

[http://tymomama.blogspot.com]