Mum and the city

Czas z dzieckiem

22 kwietnia 2014

DSC_1936

Niewiele robiliśmy w te święta. A tak naprawdę zrobiliśmy bardzo dużo!

Był to czas, który w stu procentach poświęciliśmy naszemu dziecku. Choć słowo „poświęciliśmy” nie jest trafne, ale mam nadzieję, że rozumiecie, co miałam na myśli. Nie upiekłam żadnego ciasta, pasztetu, pieczeni. Nie zrobiłam sałatki majonezowej ani galatu.

Po prostu byłam. Tam, gdzie jestem najbardziej potrzebna.

DSC_1824

Żadnego „zaraz”, „potem”, „czekaj”.

Tylko teraz. Bo to, co się właśnie dzieje, nigdy się nie powtórzy. Zbyt często o tym zapominałam w ciągu ostatniego roku!

Pisałam już, że w zeszłym tygodniu nie czułam się najlepiej. Jednak nikt z naszych bliskich nie miał czasu, żeby pomóc. Zabrać dziecko na spacer, bo taką mieliśmy piękną pogodę, a ono razem z mamą w czterech ścianach… Zajęci tym, co najważniejsze. Przygotowywaniem jajek na tysiąc pięćset sposobów, dekorowaniem mazurków, urabianiem twarogu na serniki i wpychaniem mięsa do jelit kiełbasy. Po co to? Dla kogo? Dla rodziny, dzieci, wnuków? Czy dla tradycji?

Potem stoły uginają się od jedzenia, którego nie ma komu zjeść! Bo przecież człowiekowi wystarczy pełen talerz. Ale nie taki po brzegi… Kawałek mięsa, a nie trzy jego rodzaje! Świeże ciasto na deser lub po prostu wielkanocny zając z czekolady. Pisanki zrobione dla zabawy. I nawet te wypucowane w pocie czoła okna – niekoniecznie! Ot tylko, żeby słońce przez nie wpadało do środka i zapraszało na zewnątrz.

DSC_1795

DSC_1798

Dlatego nie mam dla Was zdjęć suto zastawionego stołu, bo prawie wcale przy nim nie siedzieliśmy. Nie mam przepisu na wielkanocną babkę, bo nie chciało mi się jej piec. Mogę za to pokazać coś bezcennego. Radość dziecka, które po raz pierwszy gra z tatą w piłkę nożną.

DSC_1896

DSC_1912

Choć i tych zdjęć nie ma zbyt wiele, bo wolałam tam z nimi być. Nie obok, nie w kuchni przy garnkach, nie „zaraz”, „potem”, „czekaj”. Tylko teraz.

DSC_1851

spodnie – Zara | biały bodziak – Zara | koszula – po tacie (serio! Nie wiem, jak się uchowała, ale jest) | czapka – KappAhl | tenisówki – przywiezione przez tatę z podróży

Dodaj komentarz

8 komentarzy do "Czas z dzieckiem"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Magduśka
Gość
Magduśka

Ja w tym roku też nie zrobiłam prawie nic dla tradycji. Za to widzieć radość w oczach dziecka i słyszeć jego głośny śmiech, kiedy razem spędzamy czas – bezcenne.
ps. zdjęciami się wciąż zachwycam :). I gdyby tak moje dziecię choć na chwilę chciało usiąść w miejscu! ;)

Kuku-Mamuniu
Gość

Oj, nasz też rzadko przysiada na pupie ;).

Agniesia
Gość
Agniesia

Powiem szczerze, że mi się oczy otworzyły jeszcze przed Wielkanocą – byłyśmy z moją pociechą w Teatrze Małego Widza w Warszawie i świetnie się bawiłyśmy. I zdałam sobie sprawę, że rzadko zdarza nam się spędzić czas bez robienia czegoś „potrzebnego”, a te wszystkie zaraz, później, poczekaj zdominowały ostatnio nasze życie. Ale na Wielkanoc twardo nie zrobiłam nic (jajka, jakaś sałatka i obiad – zamiast 80 różnych potraw), a nasze pisanki były bardziej do oglądania niż do jedzenia :) Ale za to jak czas fajnie upłynął… I mam wrażenie, że tak właśnie powinny wyglądać każe święta…

Mama Filipa
Gość
Mama Filipa

I tak jest najlepiej;) My mieliśmy taki drugi dzień Świąt;)

Janka
Gość

a piłka jakiej marki, jeśli można zapytać?

Kuku-Mamuniu
Gość

Piłka starszego kuzyna, kupiona w Decathlonie.
Kuku ma miękką piłkę z materiału (Ikea) i dorosłą, ale lekką, dmuchaną, plażową, wielkości takiej do siatkówki, też z Decathlonu.

martak93
Gość
martak93

Właśnie takiej czapki szukam dla synka, ale widze ze na stonie kappahla juz nie ma, wiec w sklepach pewnie nie ma co szukać?

Kuku-Mamuniu
Gość

Możliwe, że już nie będzie.

A może coś w internecie? Lamama ma lekkie, bawełniane: http://lamama.sklep.pl/kategoria-produktu/czapencje/.
Maxomorra dla chłopców: http://www.tuliluli.eu/produkty/ubranka/akcesoria/2615/.

Mama Makówkowa popełniła niedawno wpis na ten temat: http://makoweczki.pl/lekkie-czapeczki/.

error: Content is protected !!