Mum and the city

Co przydarzyło się matce? Historia brutalna, ale prawdziwa!

4 października 2017

Kiedy nie miałam jeszcze dzieci, wydawało mi się, że jestem straaasznie zmęczona. Do pracy dojeżdżałam pod Poznań, z zupełnie innej strony niż mieszkałam, co dla osoby bez prawka oznaczało: pobudkę o piątej, przejażdżkę autobusem, tramwajem, drugim tramwajem, autobusem podmiejskim i krótką, piętnastominutową przebieżkę z przystanku. W dodatku wyspać się do południa mogłam tylko w co DRUGI WEEKEND, bo kończyłam studia podyplomowe. I wiesz co? Teraz oddałabym wszystko, żeby mieć ten co drugi weekend wolny! Właściwie wystarczyłby mi jeden w miesiącu albo… Raz na pół roku!

Jeśli kiwasz właśnie potakująco głową, to znaczy, że ten tekst jest dla ciebie! Pewnie znasz ból nieprzespanych nocy :). Droga między twoim łóżkiem, a łóżeczkiem dziecka jest wydeptana, bo przemierzasz ją z zamkniętymi oczami co trzy godziny na karmienie? A w skrajnych przypadkach nawet co godzinę, żeby podać smoczka, nakryć, utulić albo… Zabrać na maminą poduszkę?


My tak mamy z naszą półtoraroczną Basią, która w ciągu całego swojego życia w całości przespała dosłownie… Jedną noc. Zainspirowana tymi wydarzeniami kilka dni temu zaczęłam na Facebooku niewinną zabawę w: „Po czym poznać, że dziecko ciągle budzi się w nocy?”. Ano po tym, że jego matka w sklepie mówi:

– Poproszę cztery pałki z piersi kurczaka!*

* (historia prawdziwa)


Wyznanie moje spotkało się z jednym hejtem (oj już przestańcie wy współczesne matki narzekać, niedobrze mi przez was, kiedyś było gorzej!) oraz falą zrozumienia. Czytając wasze odpowiedzi, zaśmiewałam się przy czwartej tego dnia kawie, a potem stwierdziłam, że możemy przecież pośmiać się razem!

I chociaż dla kogoś z zewnątrz to będzie czysta abstrakcja, ten wpis po prostu MUSIAŁ powstać.

CO PRZYDARZYŁO SIĘ NAPRAWDĘ ZMĘCZONEJ MATCE? WASZE WYZNANIA!

NA ZAKUPACH:

„Poprosiłam kiedyś o kilogram jajek” (Iza)

„Płaciłam za zakupy kartą do CCC” (Małgosia)

„Ja poprosiłam o pół kilograma schabu bez mięsa” (Ola)

„Bujałam w przód i w tył wózek… Sklepowy!” (Marta)


W DOMU:

„Ostatnio próbowałam otworzyć klatkę, wpisując do domofonu pin do bankomatu – niestety, nie dał pieniędzy” (Kinga)

„Obrałam banana, wyrzuciłam środek, a dziecku dałam skórkę” (Kasia)

„Włożyłam chleb do lodówki, a kiedyś nawet znalazłam tam telefon i klucze od domu” (ta sama Kasia, Królowa Wpadek)

„Ja tam wsadziłam zużytego pampersa do pralki i go wyprałam” (pocieszyła nas wszystkie Emilia B.)

„Wczoraj zaczęłam malować usta tuszem do rzęs” (Emilia R.)

„Ja ostatnio zamiast lakieru do włosów użyłam antyperspirantu męża” (Marlena)

„To ja na odwrót. Spryskałam się pod pachami lakierem do włosów” (przyznała się Anna)

„Zamiast pasty do zębów wycisnęłam dzieciom na szczoteczki krem z tubki” (Aneta)

Ale i tak internety wygrała Anna K.:

„Umyłam twarz żelem do higieny intymnej!”


POZA DOMEM:

„Po czterech latach nieprzespanych nocy (najpierw Helka, potem Franek) wyszłam w dwóch różnych butach i zorientowałam się dopiero w połowie spaceru” (Ewelina)

„Zawołałam podczas zajęć fitness: zginamy stopy w kolanach!” (Weronika)


PRZEZ TELEFON:

„A szukałyście kiedyś telefonu, świecąc latarką w telefonie?” (zapytała Kasia)

„Nie. Ale kiedyś dzwoniłam do ojca mojego dziecka i żaliłam się, że zgubiłam telefon” (Bernadetta)

Pośmiałaś się? To dobrze! A teraz czas na ciebie! Przyznaj się, tylko szczerze: jakie głupoty zdarzyło ci się zrobić ze zmęczenia?


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? UWAŻASZ, ŻE JESZCZE KOMUŚ MOŻE SIĘ PRZYDAĆ? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • polajkujesz go albo udostępnisz na moim fanpejdżu,
  • dasz mi o tym znać komentarzem,
  • zaobserwujesz mojego Facebooka, żeby być ze wszystkim na bieżąco,
  • dołączysz do nas na Instagramie :)
  • Sandra

    Ja zmywając makijaż, na wacik zamiast płynu micelarnego, nalałam zmywacz do paznokci….i….zaczęłam nim trzeć oko…. ;)

    • Zdarzyło mi się! Ale zorientowałam się przed przyłożeniem wacika!

      Za to kiedyś gotowałam obiad, posypałam kurczaka czerwoną, ostrą papryką (żeby skórka ładnie się zarumieniła), po czym o tym zapomniałam, rzęsa wpadła mi do oka i… Reszty można się domyślić ;)

    • Ewelina Kowalczyk

      Tez tak kiedys zrobilam. Dramat. :)

  • Magdalena Baniewska

    Ja jednego wieczoru umyłam włosy żelem pod prysznic a po kąpieli poszłam dopić zimną herbatę. Przechyliłam kubek zanim przybliżyła go do ust i wylałam całą na siebie. Kurczę, jak wstałam do pracy o 2.45 aby zdarzyć na pociąg 4.15 to byłam bardziej przytomna!

    • Zdarzyło mi się tak z kawą/herbatą/wodą, zdarzyło!

  • Patrycja Rudź

    No. Z tym wozkiem sklepowym to nagminne. I jezdzenie kilka razy po jedna i tę samą rzecz do sklepu. Jade specjalnie po ziemniory. Kupilam mnostwo innych rzeczy. I przecież musze znowu jechać bo nie kupilam ziemniakow. I tak 3 razy… a obiad szaranczy trzeba zrobic…

    • To mój mąż tak ma, że codziennie jedzie po… Masło np. :)

  • U mnie bujanie wózka sklepowego to był swego czasu notorycznie wykonywany przejaw macierzyństwa bez dziecka ? jak czytam te wpadki mam to większość przytrafila mi się co najmniej raz ????

    • Agnieszka Guz

      Wózek sklepowy to nic ja w nocy jak mały płakał bujajalam jego ojca i przez sen mówiłam ciiiii

  • Zofia Bogusławska

    Moja mama nasypała herbaty do kubka, nasypała cukier i zalała cukierniczkę wrzątkiem :)
    Drugim razem przelewała rosół przez sitko,żeby pozbyć się szumowin, z tym że nie podłożyła garnka i wylała rosół do zlewu (ale sitka nie zapomniała :p)

    Mnie to się chyba specjalnie nic nie zdarzało poza tym że regularnie z niedospania zawieszam sie w sklepach i przy kasie kompletnie nie wiem co mialam kupic.

  • Magdalena

    Będąc w sklepie płaciłam dowodem osobistym zamiast kartą której i tak przy sobie nie miałam, w pierwszym miesiącu córki gdy wstawalam do niej to lunatykowałam i z rękoma ułożonmi tak jak trzymam córkę stałam i sie kołysałam z nogi na nogę, mąż się pyta co robie ja odpowiadam usypiam Kinie kiedy ona juz dawno leżała w łóżeczku, dużo razy miałam podobne sytuację.

  • matkawariatka

    Córka 4 letnia miala ospę, ja 1,5 miesiąca po porodzie z malym ssakiem przy piersi, nalałam w nocy podczas ataku drapania się przez córkę, na łyżeczkę fiolet zamiast fenistilu w kroplach…

  • Justyna Czy

    Wyciągnęłam 1/4 naczyń że zmywarki, narzekając jednocześnie na to, że coraz gorzej ta zmywarka domywa i co można by w tej sytuacji zrobić. Po czym zorientowałam się, że wyciągałam brudne naczynia, bo zmywarka dopiero czeka na właczenie

  • Ewelina Kowalczyk

    Eeee. Ja matka nie jestem (taaa, to ta ´´niedzieciata´´, co to nie wie co to zmeczenie i nieprzespane noce), a mam tak samo. :)

  • Ja mówię do dziecka jak do psa, a psa wołam imieniem dziecka ?

    • Nina Bartelik

      U mnie nagminnie to samo, a już szczególnie, gdy synek miał etap raczkowania

  • Zwariowana Anka

    Dosypałam do cukierniczki soli zamiast cukru i postawiłam na stolik gościom, ich miny po pierwszych łykach kawy bezcenne ;)

    • Tak mi się przypomniało, jak gotowałam kiedyś rosół i zamiast soli dodałam bułkę tartą (tak, też nie wiem, jak można sól pomylić z bułką, ale to była jakaś kupna bułka: drobno zmielona i blada). Ale mąż dzielnie zjadł.

      PS Zorientowałam się, jak już garnek był prawie pusty i zobaczyłam bułkę tartą na dnie :)

      • przynajmniej syci byli bardziej ;)

  • Gadałam do córki by się uspokoiła, i zaczęła jeść śniadanie, a ręce miałam w pieprzu… potarłam oko… Shit!

  • Kochana, ja i bez dzieci takie rzeczy robię ;))). Gdybym była matką, to aż strach pomyśleć, co by się działo ;))).

  • Nina Bartelik

    Czytałam post, śmiałam się z wpadek i płakałam jednocześnie, bo akurat mnie dopadł ciężki kryzys z niewyspania w tym tygodniu.
    A Babcie też potrafią włączyć się w ciąg przemęczeniowy ;)
    Jedna Babcia ugotowała zupę pomidorową z wiórkami kokosowymi zamiast z ryżem.
    Druga Babcia rozcięła palec i odkaziła go dokładnie płynem do mycia okularów.

    Tak więc kobiety – głowa do góry i miejmy się na baczności! Kto wie, co tym razem schowałyśmy do lodówki/pralki :D

  • Marta Cy.

    Omg Kochana usmialam sie po prostu do lez…:))))) swietny wpis u mnie wozek sklepowy wygrywa non stop sie na tym lapie …:)))))))

  • Agnieszka

    Chyba większość wpadek już mi się zdarzyły , począwszy od płacenia dowdem, przez mylenie imion dzieci i nazw produktów, wczoraj np. Schalam mąkę do lodówki robiąc ciasto, której później szukałam oczywiście w szafce. Ale najlepsza byłam jak zrobiłam tort bez mąki i wcale nie miał być bezglutenowy;-)

  • Próbowałam w kiosku kupić znaczek ulgowy :) Robiąc kawę wlałam wrzątek do słoiczka z kawą zamiast do kubka – baaaardzo mocna kawa wyszła :P

  • Monika Prucnal

    Hhi ja też się nie wysypiam. I często wstawiam wrzacy czajnik do lodofki lub podlałam raz kwiatki zamiast kubkiem z wodą to swoją kawą lub zamiast mleka do kawy sobie wlałam mężowi do herbaty. A raz zamiast plecaka ktory córce pomagam nieśc na przystanek wziełam worek na ciapy. I mojej córci się zdarzyło chociaż ma 7 lat z niewyspania zapomniala majtek do szkoły a byl tego dnia w-f ale była zdziwiona

  • e-milka

    Czekajac na metro bujalam sie podobnie jak Marta, tyle tylko ze nie mialam zadnego wozka ze soba.

    Ale najwieksza akcje przezylam w dzien urodzin. Wzielam wolne, dzieci za to poslalam do przedszkola i szkoly. I licho mnie podkusilo, by sie wybrac na przechadzke po miescie, bo wiadomo, zakupy z dziecmi to zadna frajda. Wracajac kupilam cos na wynos, zeby nie musiec gotowac, w koncu to mial byc moj dzien. A ze rzeznik byl po drodze, to i mieso na jutro. No i tak wracalam jak juczny mul w dzien urodzin, pozno sie tez juz zrobilo, a przeciez mialam wypoczac. Nic to – wroce, poloze nogi do gory, maz dzieci odbierze, a ja sobie odpoczne te dwie godzinki chociaz. Nareszcie. Nalezy mi sie w koncu. Chwile potem, kiedy wysiadlam z autobusu, uswiadomilam sobie, ze zostawilam w nim siatke z jedzeniem na wyynos i z miesem. I zaczela sie gonitwa, nieudane proby skontaktowania sie z kierowca tego autobusu przez innego kierowce i ich wewnatrzna linie, potem szalona jazda na petle, zeby nie oddal tej siaty w biurze rzeczy znalezionych. Odzyskalam siatke, ale zrobilo sie pozno, a ja bylam w okolicy przedszkola. No wiec… odebralam dzieci, a normalnie mial maz z przyczepka dla mlodszego. Wracalam wiec z siatami i opierajacym sie kilkulatkiem, niechetnie idacym pieszo. Nie odpoczelam ani sekundy, bo po prawdzie i lazenie po sklepach mnie zmeczylo. I tak sobie wtedy pomyslalam – ten dzien to po prostu taka metafora mojego calego aktualnego zycia…

  • e-milka

    Aha i mam jeszcze dwa niewesole – kiedys idac do pracy bardzo wczesnie (wczesniej pojde, wczesniej wroce), zobaczylam, ze chodnik sie…wygina. Slowem – mialam halucynacje z niewyspania. I pomyslalam sobie wtedy, ze na szczescie nie jezdze samochodem. Moja kolezanka z biura zrezygnowala z prowadzenia samochodu wlasnie z tego powodu, bo uswiadomila sobie, ze jest po prostu zagrozeniem dla siebie i innych wspoluczestnikow ruchu. Ta sama kolezanka (dziecko w wieku mojego mlodszego, wymagajace i niestety ze sklonnoscia do AZP, wiec bardzo niespokojne) rozplakala sie w biurze, kiedy maly mial ok. 1,5 roku pytajac nas histerycznie „Jak myslicie, jak pojade na to szkolenie do Hamburga, to chyba nie bede slyszec jego placzu. Nie bede, co?”. Dodam, ze nie jest to dziewczyna sklonna do histerii, ani przewrazliwiona, ani tez specjalnie wylewna, raczej z tych, co wszystko potrafia skwitowac dowcipna uwaga. No, prawie wszystko.

  • asiek

    U mnie klasyka (na szybko): wacik do demakijażu nasączyłam zmywaczem do paznokci, niestety zorientowałam się w trakcie zmywania…
    W sklepie przy płatności podałam Pani kasjerce kartę do lekarza… jej mina bezcenna. Dotarło do mnie dopiero jak grzecznie powiedziała ?ale to chyba nie ta karta?.
    A! I notorycznie mylę kosz na śmieci z pralką lub odwrotnie. W grę wchodzą również inne urządzenia domowe.

  • Karolina

    Umylam włosy które już wcześniej umylam i ułożyłam, przypomniało mi się to gdy już po raz drugi mylam włosy i wtedy było zdziwienie

  • Ostatnio placilam w sklepie i majac do zaplacenia 11 euro dalam pani pieniadze i czekam spokojnie na reszte. Po 10 minutach zorientowalam sie ze zamiast 20 euro dalam Tylko 10.

    Z codziennych zdarzen to: ubranie koszulki na lewa strone i zorientowanie się po paru godzinach. Wsiascie do metra jadacego w druga strone (uzywam codziennie tego samego metra).

  • nicka

    Z tym płynem do higieny intymnej to nic strasznego: „Paulina Krupińska – Polska modelka i zdobywczyni tytułu Miss Polonia 2012 (…) publicznie ogłosiła, że jej sekretem pięknej cery jest mycie twarzy płynem do higieny intymnej.”:).

  • Asia

    Swoje majtki zamiast wrzucic do pralki wrzucilam do sedesu…i zamknełam klape.

  • Kasia A.

    a ja sie rozmarzyłam – ponieważ weekend – żeby tak mieć cały dzień tylko dla siebie. Przyznam – nie miałam nigdy od 7 lat :)

  • Monia

    Zapuściłam mojemu dziecku do nosa spray na ciemieniuchę zamiast wody morskiej :/

  • Justyna Górska

    Uśmiałam się choć niektóre wpadki znam z autopsji – szczególnie kołysanie wózka w markecie ;-) Moją największą wpadką było wyjście na zakupy na pobliski targ, po drodze miałam wyrzucić śmieci i worek z pieluchami. Jakie było moje zdziwienie (i zażenowanie) gdy schylając się w sklepie by wrzucić do koszyka w wózku zakupione wędliny znalazłam tam nasze śmieci :D

  • Magda

    Gdy w nocy dziecko zaczelo plakac po raz setny, nieprzytomna wzielam poduszke i przylozylam ja do piersi, dopiero maz widzac to wyciagnal mi corke z lozeczka i przyniosl na karmienie ;)

  • Magda

    I jeszcze zakropilam dziecku oczy probiotykiem… Dobrze, ze kropli do oczu nie podalam do buzi tylko sie zorientowalam juz ?

  • Monika Kapuścińska

    A zjadłyście kiedyś tabletkę którą miałyście podać kotu? Weterynarz płakał jak zadzwoniłam z pytaniem czy teraz będę rzygać futrem. Nie wiem ile razy wychodziłam na spacer w kapciach, zimą było najzabawniej. A kiedyś zabrałam że sobą worek ze śmieciami i zapomniawszy zostawić go w śmietniku poszłam z nim do sklepu. Na szczęście wtedy miałam buty. Staram się trzymać zasady „jedna skucha na raz”.

  • Paulina Joanna Czarnecka

    Wyszłam od dentysty w tych celofanowych niebieskich ochraniaczach na buty i tak dojechałam do domu , uprzednio robiąc zakupy w lidlu – mocne sa skubane – nie zdarły sie !

  • @asja

    Bujanie wózków sklepowych to standard, mi często się zdarza wyjść z osiedlowego sklepiku z ich koszykiem zakupowym i orientuję się dopiero pod domem, jak mam otworzyć drzwi – a najlepsze, że ani razu nie zatrzymał mnie ochroniarz:)