Mum and the city

Co powinno umieć dziecko oraz jak je zachęcić do pomocy w domu?

12 października 2017

Jedni mówią, że to odbieranie dzieciństwa. Bo na obowiązki nasze maluchy będą miały jeszcze… Całe życie! I że dzieci nie są wcale od tego, żeby robić coś za nas, dorosłych. Mowa oczywiście o pomocy w domu! Ten temat dzieli rodziców nie mniej niż kwestia: czy posyłać sześciolatki do szkół?


A CO JA O TYM MYŚLĘ?

Bardzo często wydaje mi się, że nie mam na nic czasu. Dzieci. Praca. Dom. Budowa. Bieganie. Moja doba nie jest z gumy, ciężko pomieścić w niej wszystko!

Kiedy byłam małym dzieckiem wydawało mi się, że dorośli mają fajnie, bo mogą robić, co tylko chcą. Bardzo chciałam jak najszybciej dorosnąć, żeby jeść czekoladę na śniadanie, nosić szpilki bez okazji i chodzić spać, o której tylko chcę. Nie miałam pojęcia, jak ta cała dorosłość wygląda naprawdę! Że każdego dnia musisz wybrać, co jest dla ciebie NAJważniejsze i inne sprawy – te tylko ważne – olać.

Czasami czuję się jak najbardziej nieogarniająca matka na świecie.

Bo za dużo pracuję, a za mało czasu poświęcam dzieciom.
Bo przecież mogłam zagrać w te karty tak, jak obiecałam!
Bo na obiad była gotowa pizza.
Bo nie zabezpieczyłam okien na budowie i teraz są porysowane.
Bo klamek nie zamówiłam na czas.
Bo nie zdążyłam dziecku przeczytać bajki na dobranoc.
Bo noc już, a ja nie zrobiłam prania.

Długo zastanawiałam się, jakim cudem inne kobiety nie nawalają?! Upychają obowiązki kolanem, tak jak ja upycham ręczniki w szafie, w której ledwo co się mieści? Nianię mają? Biorą mniej na głowę? Pracują wydajniej? Nic nie śpią?

A nasze mamy? I babcie? Bez pralek, pampersów, mikrofalówek oraz samochodów?

Powiem ci jak, one to robiły: po prostu się nie przejmowały! Pamiętasz, jak spędzałaś czas ze swoją mamą? U mnie to są takie blackouty, zupełnie jak na dyskotece. Ciemno i nagle błysk lasera. Ciemno i błysk lasera. Więc ten błysk to właśnie wspomnienie.

Mama myje naczynia, a ja wkładam je pod strumień zimnej wody, aż piana całkowicie się spłucze. Przejęta jestem przy tym, bo nie chcę niczego potłuc, choć czasami szklanka wypada mi z rąk. Na taboreciku stoję, więc muszę być bardzo mała.
Siedzimy na ławce w ogrodzie. Lato jest, komary tną przeokrutnie. Pod stopami mamy miskę, do której wrzucamy obraną fasolkę. Śmiejemy się, rozmawiamy trochę przy okazji.
Zrywamy truskawki na dżem. Co druga trafia do buzi.
Kroimy ogórki na mizerię i mama mówi, że mam sobie kilka plasterków położyć na twarz, bo skóra jest po tym gładsza. Sama też kładzie. Ja wolę je zjeść.

Rozumiesz już? Nasze matki nie zastanawiały się, jak jakościowo spędzić czas z dzieckiem – po prostu go spędzały. Nie wymyślały na siłę zabaw edukacyjnych i zamiast układać z nami klocki w jak najwyższe wieże, uczyły nas gotować obiad. Nie rezygnowały z odkurzania, ani z przebrania pościeli – że niby szkoda tego czasu po pracy, co warto by go z dzieckiem – tylko wołały nas do pomocy!

obowiązki dziecka

I tak sobie myślę, że może warto brać z nich przykład? Małe dzieci nie traktują sprzątania jak pracy, przykrego obowiązku, tylko jak zabawę. Mam dwójkę i wiem, że jest taki wiek, w którym strasznie się cieszą, że mogą wyjąć naczynia ze zmywarki, nakryć do stołu czy wytrzeć kurze. Być jak dorośli (bo jeszcze nie wiedzą, co ich czeka ;)).

Doszłam więc do wniosku, że skoro dzieci traktują sprzątanie jak zabawę, to jest to świetny sposób na wspólne spędzanie czasu!

obowiązki dziecka

obowiązki dziecka

W dodatku hamerykańscy naukowcy już dawno stwierdzili, że dzieci, które mają jakieś obowiązki, lepiej sobie radzą w dorosłym życiu: nie tylko lepiej się uczą i są odpowiedzialne, ale przede wszystkim potrafią współpracować oraz świetnie dogadują się z innymi ludźmi!


KILKA RAD, JAK ZACHĘCIĆ DZIECKO DO POMOCY W DOMU?

co powinno umieć dziecko

PO PIERWSZE: Przyzwyczajenie do sprzątania po sobie jest po prostu nawykiem. Im wcześniej zaczniesz, tym będzie łatwiej. Według psychologów, jeśli chcesz nagle nauczyć czterolatka (albo starsze dziecko!), żeby wyrzucało papierki do kosza na śmieci, to będzie się buntować, podczas gdy młodsze dziecko uzna twoją prośbę za całkiem naturalną i z radością ją spełni, wyrabiając w sobie nawyk, że papierków nie rzuca się pod siebie.

PO DRUGIE: Termin „posprzątaj” brzmi dla dziecka jak czysta abstrakcja. Nic więc dziwnego, że kiedy każesz mu posprzątać pokój, to ono nie robi nic. Bądź konkretna! Lepiej powiedzieć: „Posprzątaj klocki z dywanu”, „A teraz schowaj autka”.

PO TRZECIE: Każda rzecz musi mieć swoje miejsce, które dziecko zna. To znaczy, że ty też musisz się pilnować! Jeśli rzucasz ubrania na krzesło, to nie dziw się, że twoje dziecko też je rzuca. Ono po prostu myśli, że tam jest ich miejsce!

Zabawki najlepiej trzymać w pojemnikach (wrzucacie klocki albo autka i gotowe), warto też zadbać, żeby wszelkie półki/wieszaki były w zasięgu rąk dziecka. Był taki czas, kiedy mój syn po powrocie z przedszkola zostawiał kurtkę na podłodze. Byłam zła na męża (że na pewno naśladuje jego!) po czym zauważyłam, że Kostek po prostu z trudem sięga do wieszaka!

PO CZWARTE: Nie wyręczaj!

  • Nawet jeśli wydaje ci się, że sama zrobisz to dokładniej i szybciej. Kiedy wieszam z dziećmi pranie, czasami ciężko mi się powstrzymać, żeby nie zabrać im go z rąk, bo robią to naaaprawdę wolno (skarpetka po skarpetce), ale wiem, że w ten sposób daję im jasny przekaz: zostaw to mamie, mama zrobi lepiej. A nie na tym mi przecież zależy!

  • Nie oznacza to jednak, że masz nie pomagać. Dzieci nie lubię sprzątać same (wyobraź sobie, że latasz z odkurzaczem, a twój mąż w tym czasie leży na kanapie z piwem!) i kiedy Kostek nie ma ochoty uprzątnąć po swoim posiłku, proponuję mu, że ja wytrę stół, a on odniesie naczynia do zmywarki. Albo ja biorę talerze, a on sztućce. To nasz bałagan, więc jesteśmy w tym razem :).

  • Gdy dziecko nie sprząta po sobie mimo moich licznych próśb, nie robię nic. Czekam. Wiem, że ono najlepiej uczy się na własnych błędach! Mój synek na przykład ostatnio zbuntował się, że nie posprząta po swoim jogurciku, bo jest zmęczony. Odpowiedziałam, że skoro jest zmęczony, to musi się położyć i odpocząć, zamiast bawić się w berka z Basią. To mu się oczywiście nie spodobało, lamentom nie było końca, ale największy raban podniósł, kiedy przyszła pora kolacji, a na jego miejscu przy stole był… Bałagan, którego nie lubi (nawyki z pierwszego punktu!). Nie miał gdzie postawić talerzyka z kanapką, więc ostatecznie SAM ZDECYDOWAŁ, że jednak wyniesie jogurt do śmieci. Kiedy nie może znaleźć zabawki, to też doskonale wie, czyja to wina ;).

I PO PIĄTE NAJWAŻNIEJSZE: wprowadź elementy zabawy. Np. zawody: kto szybciej opróżni swoją część zmywarki? Albo misję specjalną: znajdź wszystkie klocki na dywanie i włóż je do kartonu! Można się bawić w autka, które brum brum wracają do garażu, kładzenie lalek spać na półce, robota sprzątającego bip bip, szefa kuchni w trakcie gotowania czy… W duchy, kiedy przewijacie pościel! Albo w bitwę na poduszki!

co powinno umieć dziecko

U nas na przykład najlepszym pomocnikiem okazał się Miś Coccolino (pamiętacie go z reklam z dzieciństwa???). Od kiedy pojawił się w naszym domu w pewien deszczowy dzień, Kostek ma dla kogo gotować, urządzać przyjęcia, a nawet wspiera mnie w praniu, bo jeśli Miś ma czystą koszulkę, to wszystkie dzieci też powinny!

co powinno umieć dziecko

Rozejrzyj się tylko wokół, na pewno sama znajdziesz tysiące powodów do zabawy ze swoim dzieckiem przy okazji wykonywania codziennych obowiązków!

 

CO POWINNO UMIEĆ DZIECKO?

Na zakończenie mam dla ciebie listę z obowiązkami domowymi dobranymi do wieku dziecka. Po co? Bo czasami boimy się cokolwiek zlecić naszym dzieciom przekonani, że to jeszcze za wcześnie, podczas gdy ono świetnie sobie z tym poradzi! A znowu innym razem chcemy, żeby umiało to i tamto, bo siostra koleżanki szefowej opowiadała, że jej córa pomaga już myć okna!

No więc z tą małą ściągą nie zginiecie:

co powinno umieć dziecko

A wiesz, co w tym wszystkim jest najlepsze? Że jeszcze tylko osiem lat i mój syn zaserwuje mi na obiad ulubione spaghetti!


Przygotowałam również film, w którym pokazuję, jak to wygląda u nas! Że wspólne wykonywanie prac domowych NAPRAWDĘ może być świetną zabawą, a nie przykrym obowiązkiem. Takim fajnym pretekstem do spędzania czasu RAZEM.


co powinno umieć dziecko

* do odnajdywania niezwykłych chwil w codzienności zainspirowała nas marka Coccolino wprowadzająca na rynek nową linię płynów do płukania tkanin Coccolino Intense


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? UWAŻASZ, ŻE JESZCZE KOMUŚ MOŻE SIĘ PRZYDAĆ? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • polajkujesz go albo udostępnisz na moim fanpejdżu,
  • dasz mi o tym znać komentarzem,
  • zaobserwujesz mojego Facebooka, żeby być ze wszystkim na bieżąco,
  • dołączysz do nas na Instagramie
  • Na szczęście nie mam, i nigdy nie miałam problemów z proszeniem ?
    Na szczęście albo i nieszczęście nigdy nie należałam do grupy
    perfekcjonistek. Nie wszystko muszę robić sama w przeświadczeniu, że
    nikt nie zrobi tego lepiej niż ja. Jak dla mnie, zadanie które pierwszy
    raz komuś wydelegowałam może to zrobić ?jakoś?. Za pierwszym razem może
    być niezdarnie, za drugim nie najlepiej, za trzecim w miarę. Przy
    kolejnych próbach, będzie tak jak powinno być
    Trzeba tylko pozwolić komuś spróbować. Bez gmerania, że nie jest tak
    jak zwykle. Wiecie bez czego nie wyobrażam sobie mojego dalszego życia, a
    już zwłaszcza z drugim dzieckiem? Bez pomocy domowników.
    Ilona, jeśli pozwolisz:
    http://todopieropoczatek.pl/cierpliwosc/bez-tego-nie-wyobrazam-sobie-dalszego-zycia/

  • Marta Cy.

    Zgadzam sie z tym na 10000% ….Ja mam super pomocnice w domu chetnie ze mna sprzata gotuje i odkurza ale od zawsze jej na to pozwalalismy kanapke tez robi sobie sama..;) ma 3 lata teraz pozostaje tylko druga malude nauczyc tego samego, ma rok….i juz widze ze to kompletnie inny gagatek…;/niech moc bedzie ze mna ;) pozdrawiam cieplutko wasza cudowna rodzinke :)

  • e-milka

    A ja w tej kwestii nawalilam, niestety. Tez pamietam te przeblyski przy skladaniu poscieli, ktora sama tez zanosilam do magla, luskanie groszku, noc nad stolem pelnym grzybow, robienie przetworow. Owszem, moje dzieci pomagaja, ale dobrowolnie, nie majac stalych obowiazkow. Ale mysle, ze to specyfika naszej sytuacji. Moja mama odeszla zbyt szybko i dlatego moje zycie jako matki to ciagly quality time, a przynajmniej proba, zeby tak bylo.

  • Całkowicie się zgadzam. Bardzo fajnie to opisałaś. Mi dzieciaki w domu też pomagają, aczkolwiek czasami brakuje mi cierpliwości w zabawę w sprzątanie. Wiedzą, że mają pewne obowiązki i tyle, czasami marudzą stękają ale generalnie nie jest źle. :)

    • Mój synek też już potrafi pomarudzić czy odmówić (córka póki co chce być „dorosła”, naśladuje wszystkich i sprawia jej to ogromną frajdę, że może „pomóc”!), ale jestem zdania, że wyrobienie odpowiednich nawyków w odpowiednim czasie = dziecko, które sprząta po sobie, a jak nie posprząta, tylko rzuci papierek gdzie popadnie, to mimo wszystko nie czuje się z tym super i dostrzega, że to nie fair, żeby ktoś inny miał za nie wynieść papierek do śmieci (dzisiaj ja – w przyszłości żona). I w sumie to chcę osiągnąć, na tym zależy mi bardziej niż na porządku w domu :)

      • Rozumiem, ja na przykład po roku osiągnęłam cel i syn mój nie zostawia po sobie gniazda orła w łazience. Właśnie z myślą o żonie/partnerce koledze z akademika, warto. :)

  • Ola

    Moja 1,5 córcia powoli zaczyna mi pomagać w wyciąganiu naczyń ze zmywarki, i w odkładaniu zabawek do pudełka