Life and the city

Blogowigilia 2014

22 grudnia 2014

10357530_788776681159565_2588792456505955941_n

10306316_788776671159566_2972377431926326506_n

W sumie miałam o tym nie pisać. To znaczy na początku chciałam napisać, ale nie zabrałam ze sobą aparatu fotograficznego, a mój telefon od jakiegoś czasu leży i kwiczy (w skrócie: zepsuty jest), więc z braku zdjęć postanowiłam nie wspominać.

Ale potem znalazłam na Fejsie taką fotkę:

Kotkowicz.pl

i stwierdziłam, że szkoda by było, aby przepadła gdzieś w czeluściach facebookowych archiwów.

Opatrzność czuwa! To znak, że o Blogowigilii pisać trzeba. To nie tylko największa impreza skupiająca blogerów, ale również impreza najlepsza. Po wejściu na Stadion Narodowy (tak, tak, tylko tam mogliśmy się wszyscy pomieścić!), zawołałam: „Wow!”. Nigdy nie byłam na takiej Wigilii! Nigdy też nie widziałam tylu przystojnych barmanów w jednym miejscu!

No ale byłam z mężem, więc nie ma o czym mówić… Ten bardzo do serca wziął sobie zadanie wyznaczone przez organizatorki – Ilonę Patro, Ewę Salamon i Annę Samsonowicz – polegające na zapoznaniu pięciu blogerów. W myśl zasady, że nic tak nie zbliża jak rozmowa o pasjach, mieliśmy podchodzić i pytać obce nam osoby, jakiego bloga prowadzą. Piotr tak się rozochocił w poznawaniu innych ludzi, że kiedy przeczytał na koszulce jakiegoś niepozornego faceta imię „Dżejson”, od razu zagaił: „Cześć Jason! A ty jakiego bloga prowadzisz?”. Rozbawił tym samym całe towarzystwo w promieniu kilku metrów. Okazało się jednak, że Kominek cierpliwy jest, łaskawy, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą, gniewem i – mam taką cichą nadzieję? – nie pamięta złego. Czyli, że całkiem miły z niego gość.

Atmosfera na pewno integracji sprzyjała. Pięciu blogerów? Mało! Sama poznałam ich nie kilku, a kilkudziesięciu, o ile nie ponad setkę. Pech chciał, że wszyscy mężczyźni, którzy do mnie podchodzili, kiedy tylko usłyszeli, że prowadzę bloga parentingowego, uciekali chyłkiem, bokiem, pod byle pretekstem. Jak najdalej! Nieliczni z nich zdążyli jeszcze (odważnie!) przed ewakuacją zadać pytanie: „To ty masz dziecko???”. I tyle ich widziałam. Pocieszam się jednak, że taka Flow Mum miała gorzej, obserwując reakcję płci wcale nie takiej brzydkiej (helloł! W końcu było tam wielu blogerów modowych!) na słowa: „Dziecko? Kochany! Ja mam trójkę dzieci!!!”. Także ten…

Cały wieczór skazana byłam na towarzystwo innych mamusiek. A one na moje :).

Dlatego na zakończenie zdradzę Wam kilka smaczków na temat parentingów. Żeby nie było, że te plotki o podrzucaniu sobie przez nas brudnych pieluch naszych dzieci zostały wyssane z palca. Taka Malwina na przykład jadła bigos na boso, zagryzając go ciastem. Podejrzewamy ciążę urojoną, ale być może już za kilka miesięcy ekipę Bakusiowa faktycznie zasili jeszcze jeden członek rodziny. A za Tekstualną – wulkanem energii i pozytywnego myślenia – uganiali się nie tylko faceci, ale również babki.

Ja natomiast cały wieczór tropiłam pierogi. Wyobraźcie sobie, że od kilku dni byłam zmuszona oglądać na Fejsie, z jaką pieczołowitością je lepiono! Apetytu narobiono mi ogromnego, tymczasem nigdzie nie mogłam ich znaleźć! Mam małe podejrzenia, że wszystkie pierogi zjadła Marysia z Oczekując, która jako jedyna wspominała, że są pyszne, ale… Kit z pierogami! Kto by na to zważał, kiedy wokół tyle innego dobra…

10858445_854466714603453_7992846024739772468_n

Bez nazwy-1

Po więcej kompromitujących szczegółów – czyli z kim się bawiłam oraz ile wypiłam – zapraszam na mój Instagram:

Kolaż-1

Blogowigilia_2

Blogowigilia_3

gęby internetów po kolei: Oczekując, Okiem Mamy, Jak ona to robi, Lefti, Tekstualna, Flow Mummy, Nishka, Andrzej Tucholski z Jest Kultura, Janek ze Stay Fly, Ilona Patro, Pałac Kultury i Nauki.

zdjęcia: Kotkowicz.pl, Mama Bloguje, Poszli-Pojechali, kiepski telefon męża

  • iPhone nie wyrabia :)

    • Za dużo wrażeń!

      • hahah, chciałam to samo napisać:D ekstra impreza! Sama żałuję, że nie udało mi się wyrwać, ale perspektywa prawdziwej domowej wigilii wygrała z tą stadionową;-) btw włos masz tu bardzo fajny!!!! ps. dziś byłam w poleconym salonie fryzjerskim – jednym słowem -> dzięki;-))))))

        • Super! Ceny mają wyśrubowane, ale moim zdaniem warto, bo znają się na fachu i nawet jak włosy odrastają i nie ma czasu na fryzjera, to jakoś tak nie ma tragedii.

          A moje włosy… Efekt godzinnego prostowania ;). Może jak jeszcze trochę podrosną, zrobię sobie keratynę :).

          • Faktycznie cena lekko przytłacza, ale ja dla efektu fajnego włosa jestem w stanie dać takie pieniądze! Myslalam też o keratynie!! Aktualnie wracam do swojego koloru i juz mam w planach na wiosnę delikatne refleksy zeby odrost max nie rzucał się w oczy! Dzięki za namiary:)

          • A jaki masz naturalny kolor? Ja też jeszcze nie tak dawno temu byłam jasną blondynką, potem zafarbowałam na ciemny blond (koniecznie jesienią, żeby nie pojaśniał od słońca) i sobie zapuszczałam… Przez moment była tragedia – tylko kitka, potem włosy wyglądały jak ombre (właśnie w tym salonie panie obcięły mi tak, żeby podkreślić ten efekt bez farbowania), na końcu obcięłam końcówki i od czasu ciąży mam naturalne :).

          • Już nie pamietam :D a tak serio to ciemny blond raczej, na ten moment jest duży kontrast :))) zazdro, że już masz ten temat z głowy!!

          • Już mnie kusi, żeby znowu zafarbować ;).

  • Kasia A.

    w takiej kreacji nic dziwnego, ze podchodzili panowie ;)
    a ktos tu ostatnio pisal o wyjsciu z domu taty, a widze, ze rodzice sie bawia na calego :)

    • Kreacja… Wyobraź sobie, że cały czas chodziłam na wdechu, bo kiecka sprzed ciąży, bardzo ją lubię, ale ledwo dopinam. Miałam zrzucić przed wyjazdem jakiś kilogram, ale zupełnie mi nie wyszło (to pewnie przez te świąteczne pierniki!)… Może dobrze, że nie znalazłam w końcu tych pierogów, bo to mogłoby się źle skończyć…

      Rodzice się bawią, nie wiem jak mąż, ale ja jeszcze nie do końca doszłam po tej imprezie do siebie… Mam nadzieję, że do prawdziwej Wigilii zdążę zregenerować siły ;).

  • aaa tam gorzej! właśnie lepiej! ludzie myślą, ze jak już sie ma trójkę to strojem codziennym jest namiot a fryzurą szczota :) także same komplementy słyszałam pomimo trampek na nogach hahaha

  • <3

  • <3 Jestem w szoku w życiu nie powiedziałabym, że ktokolwiek o mnie przy okazji tej Blogowigili wspomni, no chyba, że tylko po to, by mnie skompromitować. Tytuł najdrętwiejszej uczestniczki mam w kieszeni, choć nikt mi go nie wręczył. Dzięki wielkie, fajnie było Was poznać :)

    • No co Ty! Bawiłam się z Tobą większość imprezy (całkiem fajnie zresztą!), to jak mogłam nie wspomnieć??? <3

  • Tekstualna

    <3

  • Pozdrawiam! :D

  • Uwielbiam Wasze pierwsze zdjęcie ;] Pozdrawiam ciepło i bardzo miło było Was poznać!

  • Podglądam na FB, insta, na różnych blogach… ach, ależ tam było fajnie! Jestem ze stolycy, więc rzut beretem, ale nie zgłosiłam się, bo sobie skromniutko bloguję dopiero od miesiąca :) Mam nadzieję, że odważę się za rok! ;)

    • Było BARDZO fajnie! Ja sama jechałam z mieszanymi uczuciami, ale tak szczerze, to jedna z najlepszych imprez, na jakich się w życiu bawiłam. Nie może Cię zabraknąć za rok!

  • „HOT mama” działa na mężczyzn jak magnez :)
    Dzięki za wspólną zabawę – mam nadzieję, że nie ostatni.

    • Haha, piszesz oczywiście o sobie? Bo działałaś!
      Również mam nadzieję, że będziemy jeszcze miały okazję się spotkać – było super!

      • Ja byłam bardzo „grzeszna”… tzn. „grzeczna” ;P