Mum and the city

Ok, będę szczera: jest kilka takich rzeczy, których zazdroszczę bezdzietnym!

22 listopada 2017

Gdybyś zapytał jakąkolwiek matkę na ulicy, czy zamieniłaby się na życie z bezdzietnymi, odpowiedziałaby, że absolutnie nie. I jest w tym sporo prawdy, ale również odrobina kłamstwa. Bo jest kilka takich rzeczy, których zazdrościmy ludziom, którzy nie mają jeszcze dzieci. Raczej nie mówimy głośno, że czasami z rozrzewnieniem wspominamy, jak to było kiedyś, żeby nikt nie przylepił nam łatki „złej matki”. To trochę taki temat tabu, ale ja uważam, że nie ma się czego wstydzić! Tak samo jak zazdroszczę Beyonce tyłka, Martynie Wojciechowskiej dalekich podróży, a sąsiadowi nowego samochodu, tak i o życiu bezdzietnych zdarza mi się pomyśleć z nutką tęsknoty…


CZEGO ZAZDROSZCZĘ BEZDZIETNYM?


1. Tego, że doskonale wiedzą, jak wychować dzieci!
 Niestety ja – im dłużej jestem matką – tym wiem mniej.

2. Czasu. Pamiętam, jak przed dziećmi modliłam się bardzo często, żeby czas leciał szybciej. W pracy. W tramwaju. W kolejce do lekarza. Teraz otwieram oczy i już jest wieczór!!!

3. Że mogą iść spać, kiedy tylko chcą. Albo kiedy obejrzą wszystkie seriale na Netflixie.

4. A jeśli bawią się o piątej nad ranem to z własnej woli, nie zmusza ich do tego żaden kilkulatek.

5. Sami decydują, w którą stronę pójdą i nie muszą zatrzymywać się przy wszystkich płotach, za którymi jest piesek. Kotek. Albo kurka.

6. Nie muszą wiedzieć, jak postępować w przypadku wszawicy.

7. Na obiad mogą zrobić wszystko, na co tylko mają apetyt. Nikt im nie każe jeść pięć razy w tygodniu naleśników!

8. Nie muszą grzebać nikomu w jedzeniu, żeby wyciągnąć „to zielone!”.

9. Ani wyciągać zielonego z czyjegoś nosa.

10. Nie muszą wąchać cudzych tyłków. No chyba, że chcą.

11. W TV mogą oglądają to, co lubią. A nie Świnkę Peppę.

12. Ich tablet należy tylko do nich.

13. Kawy, herbaty i telefonu nie muszą stawiać w ciężko dostępnych miejscach. Ja zawsze zapominam, na górze której szafy odłożyłam komórkę!

14. W trakcie igraszek z partnerem nigdy nie słyszą: „Mamo! Siku!!!”.

15. Mogą iść do restauracji czy na zakupy bez obciachu.

16. Kiedy zapomną czegoś z domu, nikomu nie stanie się większa krzywda. Kiedy rodzic zapomni mleka albo pieluchy, musi potem wracać przez całe miasto na sygnale!

17. W ich domu nie wali kupą.

18. Nie bawią się całymi dniami w „orientuj się!”, łapiąc spadające z szafy dzieciaki.

19. Wypoczywają w weekendy i podczas urlopu. Rodzic odpoczywa w pracy ;).

20. Nie zbierają naklejek w czasie zakupów.

21. Jeśli zapomną opuścić deskę od wc, to ich maskara, puder czy krem nie zaliczy nurkowania.

22. Nie muszą wiedzieć, co to jest tiomersal, jak się czyta siatkę centylową oraz jak mają na imię wszystkie Teletubisie.

23. Nie muszą udawać, że szpinak jest pyszny, a frytki z McDonalda ohydne.

24. Nikt nigdy nie zrobił kupy w ich wannie.

25. … (śmiało! Dopisz coś swojego!)



Super, że dotarłaś do końca wpisu! I<3U
Teraz bardzo ważna sprawa.

SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI POLAJKUJESZ GO LUB UDOSTĘPNISZ <3

 


Dziękuję, że jesteś ze mną!

 

  • Kamila

    Bez dzieci było więcej miejsca w łóżku. Tylko mąż, ja i pies, a teraz dochodzi dwójka dzieci i łóżko 180 zrobiło się za małe.
    PS. Zdjęcia zajebiste :-D

  • e-milka

    Chyba wszystko ujelas. ;) Czasu, czasu przede wszystkim, tej blogiej nieswiadomosci, ze nie miec czasu na powiedzmy silownie to nie to samo, co nie miec czasu na umycie glowy.
    Ostatnio w tramwaju dwie psiapsiolki, tak na oko 20 plus: jedna: „Tak mi sie by dzisiaj chcialo pojsc do sauny”. Druga: „Nie ma mowy, musimy sie jeszcze odstawic, bo przeciez po nas przyjada.”. Dwa zdania, a wywolaly we mnie lawine wspomnien – ten wiek, dwadziescia plus, pierwsza „powazna” praca i pieniadze, wystarczajace wtedy, choc dzisiaj smieszne, i to pytanie na dzien dobry: „Jak sobie dzisiaj uprzyjemnic dzien?: Silka z masazem kulkowym, sauna, czy po prostu kilka godzin w ksiegarnio-kawiarni?” To byly dylematy.
    A jesli chodzi o zapachy – czasem mam wrazenie, ze odkad sa dzieci, to mnie sie niektore slady zapachowe wrecz wryly w mozg. Zaczelo sie od zapachu kwasnego mleka ulewajacej strasznie corki, a potem bylo juz gorzej.

  • N.

    Do niedawna zazdrościłam… A potem okazało się, że dzieci rosną (niemożliwe!) I jest tylko lepiej!
    Fakt, że jestem mamą pracującą w domu, tak więc wiele problemów z brakiem czasu mnie nie dotyczy. Mam ciszę i nawet przy dobrej organizacji czasem uda mi się wyjść na siłownię. Jednak im starsze dzieci tym łatwiej. Co najważniejsze można je czasem sprzedać do sąsiadów i mieć godzinę dla siebie i męża;) bo przecież sześciolatek to już taki mniejszy kłopot.
    Pozdrawiam!

  • Wyglądasz jak przed erą dzieci tylko na bardziej spełnioną, oboje bardziej uśmiechnięci.

  • Kam Al

    Na całkiem poważnie – tej beztroski, że nie jest się tak odpowiedzialnym za drugiego człowieka oraz nieświadomości o granicach cierpliwości.
    Na pół żartem – że własne zarobki w 75% szły na moje wielkie „potrzeby” z górnej półki, obecnie proporcje są odwrotne (1/4 też mi jakoś zaczęła wystarczać :-P ).
    Na pół serio – brakuje mi najzwyklejszej nuuuudy, gdy nie wiadomo co począć z nadmiarem czasu.
    Na całkiem żartobliwie – wyobrażaniu sobie, jakie dziecko powstanie z połączenia genów moich i męża (znając wynik, w życiu bym sobie tego nie wyobraziła :-D ;-) )!

    • Ewa Kaśka

      oj świetnie ujęła to co ja czuję. Beztroska, możliwość po prostu ponudzenia się czasami, i fakt że jak bardzo, bardzo „musiałam” miec ten super krem, albo te piękne buty to je miałam. I długo się zastanawiałam jak sobie z tym radzą dzieciaci. No bo jak to, oni nie mogą sobie tak po prostu kupić butów za ćwierć pensji jak poprstu chcą?!?! Strasznie mi się to wydawało niesprawiedliwe ?

  • Korka P.

    Że mogą być we dwójkę chorzy, spać całymi dniami, a herbatę idzie robić ten kto ma mniejszą gorączkę. (Tak właśnie było ;) Teraz mama „nie choruje”, a gdy zagrzebie się pod kołdrą to i tak długo tam sama nie poleży. (Moja córka 11m często śpi z nami w łóżku – oczywiście w srodku i nie cierpi być przykryta, więc automatycznie nie ma mowy bym spała nakryta po uszy)

  • Olga

    20. – ej a naklejki na książkę kucharską w Lidlu? :P

    25. Nikt nie budzi cię w środku nocy bo „nie mogę spać… książkę chcę, mleko chcę i siku…ej mamo to może wodę będę chociaż chciał? Ja nie mogę spać… dzień jest?”

    26. Możesz usiąść na wc sama!

    • 20. Na książki kucharskie też zbiera mój syn, nie ja!!! :)

  • Ewelina Janiak

    Punkt 1 najlepszy :-D

  • Patrycja Laskowska-Chyła

    19 też bym pogrubiła.
    21 dotyczy również kociarzy :D
    A 23 wydaje mi się nierealne…

  • oli82

    ale fajnie zobaczyc Was w takiej odslonie! Ilona- bardzo sexy:)

  • Karolina

    Jak dla mnie to nic dodać, nic ująć. Zagięłaś mnie połową tych punktów ! Człowiek sobie nie zdawał sprawy, że to życie tak się zmieniło. Zbieram szczękę z podłogi. PS. Ach ten blond i loki. Też to przerabiałam, ale nie wiem czy bym była w stanie to teraz ludziom pokazywać (w moim wydaniu oczywiście), także ten .. uszanowanko z mojej strony :-)

  • Ewa Kaśka

    zazdroszczę będziemy tego, że mogą się wyspać!!!
    I że nie muszą przyglądać się cudzym kupom gdy te są zbyt kolorowe, zbyt rzadkie lub gęste…

  • Kasia A.

    Ilona :) to zdjecie jesienne (na tle zoltych lisci) pamietam jak Piotr pokazywal w pracy :))
    Mnie obecnie w bezdzietnych najbardziej zadziwia fakt, jak mowia, ze nie maja na nic czasu. Przecie to jest ogrom czasu do wykorzystania i tego troche zazdroszcze :) ja na etapie bez dzieci jak już pracowalam, studiowałam tez drugi kierunek, chodziłam na imprezy, chodziłam na aerobik, wyjezdzalam i jak sobie porównam obydwa `zycia’ to sprzed dzieci to luz pod względem ilości czasu.
    i jeszcze (jako, ze od zawsze duzo jezdzilam i z dziecmi sie tez staram co jakis czas wyjechac) przy wyjazdach, biora TYLKO swoje rzeczy a nie caly majdan :) tylko siebie pakuja, tylko sie soba zajmuja podczas jazdy.
    i punkt 3 – jak sa chorzy moga sie polozyc i wychorowac :) to jest luksus :)

  • A ja im nie zazdroszczę. Sami byliśmy bardzo długo bez dzieci i znudziło nam się imprezowanie, oglądanie filmów do nocy i wiele innych rzeczy. Z dziećmi może śpimy krócej ale poranki są milion razy piękniejsze. Mamy bałagan ale przynajmniej jest wymówka dlaczego a wcześniej uchodziliśmy za leni :) Tak jak pisałaś nie zamieniłabym tego stanu na inny.