Mum and the city

7 pytań, których nigdy nie usłyszy… Tata!

25 stycznia 2016

DSC_5083

Mama i tata to niby to samo, ale jednak zupełnie co innego! I chociaż włączają się ci nasi kochani panowie w obowiązki domowe oraz wychowanie dzieci coraz chętniej, to jednak w świadomości ludzi gotowanie, sprzątanie czy opieka nad najmłodszymi nadal pozostaje domeną kobiet. Nie wierzysz? To zastanów się, czy ciebie te pytania – zadane mężowi – również by nie zdziwiły? A potem zastanów się: czy faktycznie powinny?

1. Dużo przytyłeś w ciąży?

Mąż aktywnie uczestniczy w mojej ciąży. Tak aktywnie, że – wczoraj sprawdzaliśmy! – przytył dokładnie tyle, co ja. Trochę dlatego, że teraz mam większy apetyt, więc częściej gotujemy. Lodówka MUSI być pełna. Mam też przeróżne zachcianki i często, gęsto wyciągam chłopaków na przykład na lody. Zamawiam największy z deserów (mój mąż skromnie – kawałek serniczka), po czym w połowie stwierdzam, że to jednak nie to, właściwie wystarczy mi herbatka z miodem. W ten sposób Piotr zostaje z ciastkiem i pucharkiem pełnym lodów.

Tylko że jego przyrastającą wagą jakoś nikt się nie interesuje!

DSC_5094

2. Boisz się porodu?

Yep, nikt nigdy nie zapytał o to mojego męża. Choć on boi się porodu bardziej ode mnie!

3. Jak łączysz rodzicielstwo z pracą?

Ręka w górę, która pracująca kobieta nie słyszała tego pytania?
Ręka w górę, któremu mężczyźnie je zadano?
Jakoś nie widzę lasu rąk ;).

4. Nie przeszkadza ci, że ktoś inny wychowuje twoje dziecko?

Pytają cię o to, kiedy wracasz do pracy. Oddajesz dziecko babci. Prowadzisz je do żłobka. Przychodzi do was niania. Twój partner zostaje na wychowawczym.

Facet ma pod tym względem lepiej, bo to oczywista oczywistość, że ktoś inny wychowuje jego dziecko. Na przykład – ty ;).

5. Za mało tulisz.

Ale również: nie lulasz? Nie śpisz z dzieckiem? W domyśle: co z ciebie za matka? Nigdy ojciec, ojciec nie musi.

DSC_5086

DSC_5088

6. Dlaczego nie gotujesz domowych obiadów?

Na widok mężczyzny ze słoiczkiem wszyscy kiwają z podziwem głową. Taki dzielny tata! Na widok matki ze słoiczkiem co druga osoba zapyta: „Nie gotujesz sama?”.

Podobnie jest, kiedy Piotrek idzie z naszym dzieckiem do KFC: „Ale fajnie! Spędza z synem tyyyle czasu!”. Kiedy ja zabieram Kostka na randkę do Maca, słyszę raczej: „Frytki? Serio? Frytki??? Dajesz mu frytki?”. No ja nie wiem, jak mogę!

DSC_5117

DSC_5103

7. Czemu masz taki bałagan w domu?

Pytanie wymierzane wprost (lub tylko wymownym spojrzeniem) zawsze w gospodynię domu, nigdy w gospodarza.

Są jeszcze wszystkie te mało ważne pytania, które zadaje się nam, kobietom. Facet? Już samo to, że wyszedł z dzieckiem na spacer, jest sukcesem! Dziecko nie ma rajstop? Gdzie jest jego matka???

DSC_5074
DSC_5104

DSC_5111

„Pinokio” z ilustracjami Manueli Adreani (to jedna z najpiękniejszych serii, jakie widziałam!) – m.in. tutaj, ale można też znaleźć stacjonarnie (ja wygrzebałam z kosza w Carrefourze ;))

DSC_5125

  • salus salus

    U Nas jest podział obowiązków w domku ? mąż gotuje w niedzielę i pomaga w sprzątaniu..
    A w reszcie się zgadzam!

  • Jak zawsze – są równi i równiejsi ;)

  • Mama za to nigdy nie usłyszy pytania: „Będziesz przy porodzie?” :P :P

  • Taaa moja mama takie pytania waliła.
    – Jezu jaki tu bałagan ( mój bałagan, nie jej!). Odpowiedziałam, że kuchnia należy do sprzątania do Kuby, usłyszałam – Ale to TY jesteś gospodynią!

    Zdarzyło mi się kiedyś, z braku czasu posłaś męża z dzieckiem do lekarza. I się zaczęło, też od mojej mamy. – Ale to TY jesteś matką, jak możesz, nie interesuje Cię własne dzieco.
    Brzmiało to tak, jak by ojciec nie był pełnoprany, i jak by ukrywał przede mną to co się działo u lekarza, co oczywiście było bzdurą. W sumie to nie rozumiem takiego podjeścia ludzi, przecież, kobieta sama sobie dziecka nie zrobiła, i oby dwoje rodzice tworzą rodzinę, dom i budżet, więc (?).

    • Olga

      Ja wysłałam męża samego z dzieckiem na szczepienie, bo nie miałam ochoty siedzieć w przychodni. Też przecież jest rodzicem więc dlaczego to tylko ja miałabym chodzić po lekarzach, skoro on też był w domu?

  • Zofia Bogusławska

    Oooo… taaakkk zawsze jak dziecko źle ubrane odprowadzane przez tatę do przedszkola/babci/whatever to wina MATKI. I babcia nie powie „jak ty ją ubrałeś!” tylko „co ona mu/jej włożyła? bożesztymój wogóle nieubrane to dziecko!” :D A potem litania „powiedz jej.. ” ;)

  • taki jeden

    A po co facetowi zadawać takie pytania? To kobieta jest odpowiedzialna za pierwsze lata życia dziecka. Później gdy dziecko lepiej pozna swojego ojca to on przejmuje role i to ojciec powinien pokazać dziecku swiat i tłumaczyć go i odpowiadac na wieczne pytania „a dlaczego”

    • „Pozniej gdy dziecko lepiej pozna swojego ojca…” – dobre! Bo mam nadzieje, ze to zart!

      • Na ten sam fragment zwróciłam uwagę.
        Później… Może być za późno.

  • Najgorsza jest właśnie kwestia tego obciążenia jak się wraca do pracy. Facet tego nie ma, ale kobieta czuje presję, żeby być bardziej z dzieckiem, jednocześnie realizując się w pracy…
    Ach

  • Dlaczego je mleko z butli?
    Dobry tekst :)

  • Tata nie usłyszy też – szczęśliwy tata to szczęśliwe dziecko. Ale szczęście kobiety – matki? Tylko spróbuj czuć frustrację i smutek, słaaabo ;)

    • O kurcze, faktycznie.
      Popatrz, zupełnie o tym nie pomyślałam.

  • Mam cię! Usłyszałem 5 z 7 pytań :)

    • Oł noł! A posta pisałam po konsultacjach z mężem ;).

  • To może zacznijmy ich o takie rzeczy pytać, wtedy usłyszą :)

  • Oj tak… to wszystko jest kwestią naszej kultury matriarchalnej i wzorców przenoszonych z pokolenia na pokolenie….

  • Święta racja. W ogóle tata jest traktowany jako dodatek a wszystkie obowiązki powinny spoczywać na mamie. Kiedy tata zaprowadza dziecko do żłobka, to jest ooooooo jak fajnie. Kiedy mama zaprowadza – wygodna, lepiej oddać dziecko na cały dzień. Kiedy dziecko je z tatą i jest całe brudne to też usłyszysz oooooo ale słodko. Jak uwali się przy matce – nie nauczyłaś go jeszcze ładnie jeść? WTF?!

  • Kasia A.

    a 7 pytan, ktorych nigdy mama nie uslyszy? :)

  • Natalia

    Pani Ilono i czytelniczki..ja tak z innej beczki…co myslicie o kupnie mieszkania, domku na tak zwanych osiedlach domkow jednorodzinnych od dewelopera..jest ktos z takim doswiadczeniem? Jakie duze macie te mieszkania/domy, na co zwracac uwage przy kupnie? Moze mi ktos polecic jakies osiedle w okolicach Poznania lub w samym Poznaniu? Bede bardzo wdzieczna…pozdrawiam

  • Uśmiałam się jak nie wiem! :D Ale taka prawda, traktujemy tych facetów jak totalnych fajtłapów, co jak już cokolwiek robią przy dziecku i w domu, to bohaterzy. :D A na kobitkach się wyżywamy, My jako społeczeństwo. Chociaż ja często pytam tatusiów co mają być przy porodzie, czy się boją. :D I o tycie w ciąży też! To zabawne jak się ci panowie zaokrąglają, więc mam ochotę też ich pognębić. :D

  • Nie lubię generalizować, ale prawda jest taka, że w naszej kulturze to przeważnie kobieta jest odpowiedzialna za dom, sprzątanie, gotowanie, pranie, itd., a facet ma zarabiać na dom i rodzinę. A jednak kobiety w dzisiejszych czasach też pracują na pełnym etacie, a wracając do domu mają kolejny etat, bo mężczyzna nie ruszy palcem. Nie mówię, że wszyscy, ale większośc niestety jest przyzwyczajona do tego, że to pani domu podaje obiad, posprząta po tym obiedzie, umyje naczynia, zrobi pranie, wyprasuje stos ubrań, a na dobranoc jeszcze spełni życzenia faceta w sypialni. A, no i dzieckiem oczywiście się zajmie, bo to jej obowiązek. Taka kultura, takie przyzyczajenia, takie wychowanie.

  • Och, bo wystarczy, że facet się z dzieckiem na ręku w miejscu publicznym pokaże i już jest ‚takim dobrym tatą’, a żeby o kobiecie powiedzieli, że „taka dobra z niej mama’ to się nieźle musi naharować, nagimnastykować i jeszcze mało. Facet z wózkiem – „ale cool tatuś”. Babeczka z wózkiem – ‚kolejna matka polka’, czyli nuuuda. Ja tam facetom zazdroszczę, bo mają mniej na głowie, a więcej uznania, jeśli już coś zrobią ;P