Mum and the city

5 typów mam, które spotkasz w święta. Którą z nich jesteś?

12 grudnia 2016

DSC_5869

Przed nami najfajniejszy czas w roku. No, może poza wakacjami, ale że tutaj z dziećmi bywa różnie, pozwolisz, że tym razem przemilczę temat. Bo o czym to ja…? Aaa, o świętach! To bez wątpienia najbardziej magiczny okres, zwłaszcza jeśli masz już swoją rodzinę, choć właśnie wtedy święta przestają ci się kojarzyć tylko i wyłącznie ze Świętym Mikołajem, a zaczynają z… szukaniem dorodnego karpia, któremu trzeba humanitarnie odciąć głowę, choć humanitarnie się nie da. A także z kilometrowymi kolejkami do kasy w sklepie spożywczym (mam wrażenie, że wszyscy poza mną wiedzą o jakiejś wojnie!) oraz lepieniem trzystu pierogów. Ile matek na świecie, tyle zapracowanych rąk w grudniu, choć tak naprawdę każda z nas z tą coroczną gonitwą radzi sobie na swój wyjątkowy sposób. Jaki? Poniżej opisałam pięć różnych zachowań. A tak naprawdę pięć różnych mam i jestem pewna, że jedną z nich jesteś właśnie ty!

DSC_5874

1. Mama Samosia.

Święta planuje zaraz po powrocie z cmentarza w dzień Wszystkich Świętach, choć niektóre przypadki już w sierpniu przeglądają Pinteresta w poszukiwaniu świątecznych ozdób. Robią je potem same i cały czas się stresują, czy na pewno zdążą wydziergać skarpety na kominek przed szóstym grudnia?

Bo poza skarpetami całą jesień mają pełne ręce roboty! Okna trzeba pomyć, drzwi i lampy, a nawet dno szuflady na sztućce.

Mama Samosia 24 grudnia wstaje przed wszystkimi i zajmuje strategiczne miejsce w kuchni, które opuszcza dopiero po świętach. To ta, która przepędza dzieci ścierką, żeby nie kręciły się pod nogami i zabrania wyjadać krem, bo… Sama nie wie dlaczego, ale tak trzeba.

Na jej stole jest dwanaście potraw i… Jeszcze pięć na wszelki wypadek. Dwa makowce, trzy serniki, kilka kilogramów pierników oraz karpatka, bo wszyscy ją lubią, choć jeść nie ma komu po zbyt obfitej kolacji. Mama ta po wszystkim powtarza, że nienawidzi świąt, bo czuje się z lekka zajechana, ale to wcale nie przeszkadza jej przygotowywać się do kolejnych już w sierpniu ;).

2. Mama strategiczna.

Kupuje mrożone pierogi, bo wie, że i tak nie zbłądzi do niej Magda Gessler, więc absolutnie nikt się nie skapnie. Okien nie myje, bo przecież w święta jest ciemno od 14 – goście i tak niczego nie zauważą. A zapraszać do siebie na kolację wigilijną lubi! Potem każdemu przez telefon mówi: „Bo ty robisz najlepszą kutię!”, „Twój karp w zeszłym roku powalił mnie na kolana!”, „Do dzisiaj pamiętam smak twojego sosu grzybowego!”, „Mogłabyś mi podać przepis na twój barszcz? Postaram się niczego nie zepsuć… Wiesz, zawsze coś przypalę… Co? Ale że ty przyniesiesz? Nie, naprawdę… Nie trzeba… No dobra, kto jak kto, ale ty barszcz potrafisz zrobić najlepiej!”.

O odmrożeniu pierogów ostatecznie zapomina, a przygotowania do świąt ogranicza do ustrojenia choinki i nakrycia stołu, do czego oddelegowuje dzieci oraz skombinowania sianka i opłatków, od czego ma męża.

DSC_5893

3. Mama od dokładek.

Przez trzy dni powtarza jedno zdanie: „Zjedz jeszcze trochę, mizernie wyglądasz”, ewentualnie: „Prawie nic nie zjadłaś/eś. Może chcesz kawałek serniczka?”.

Na pewno ją znasz, bo to twoja osobista mama lub teściowa, która zachowuje się tak, od kiedy została babcią. Babcie już tak mają ;). Przypadkiem nie mów przy niej, że boli cię brzuch, bo usłyszysz, że… To na pewno z głodu! Nawet jeśli dopiero co wsunęłaś caaały garnek kapusty z grzybkami.

4. Mama „weźcie sobie coś z lodówki”.

Ta mama w pierwszy i drugi dzień świąt podaje na obiad odgrzaną rybkę z kolacji wigilijnej, a to dlatego, że wyznaje zasadę: jak się napracować, to porządnie, ale na Boga! Raz w tygodniu wystarczy.

5. Mama objazdowa.

Kupuje małą choinkę w doniczce – taką 20 cm wysokości maks – albo wcale, bo przecież nie ma sensu. I tak całe święta spędzi razem z rodziną w rozjazdach.

Które planować zaczyna jeszcze przed zakupem kalendarza adwentowego dla dzieci. Na szybko godzi się z teściową, żeby móc jechać do niej w pierwsze święta, w drugie obowiązkowo zjawia się u siostry/brata, a w Wigilię – wiadomo – u własnej mamusi! Dzięki temu nie musi się martwić o zaopatrzenie lodówki i to jeszcze przez tydzień po świętach, bo wie, że każdy coś tam jej zapakuje ;).

Odnajdujesz się w którejś z tych mam?
Bo ja dzisiaj jestem mamą objazdową, a za kilka lat będę pewnie typową czwóreczką ;).

DSC_5900

podwpis

  • e-milka

    Jedyneczka jestem. W sierpniu? A obserwacja dzieci pod katem prezentow? Ta trwa caly rok. I co roku obiecuje sobie, ze koniec z tym. Ale pozniej – pierogi z garmazerii? Nie, nie – po Wszystkich Swietych zaczynamy lepienie. ;)

  • Najbliżej mi mamy samosi z tą różnica, zż ja kocham święta i te przygotowania, a dzieciom pozwalam mi pomagać :) No i ja haruję tylko do wigilii, by później odpoczywać :)

    Tak, o świętach myślałam już w sierpniu ;)

  • Zofia Bogusławska

    Żadna z nich! Co roku wigilia u nas i co roku robię barszcz, tony ciast i pierniki, myślę na dwa miesiące przed wigilią nad prezentami, czy zadaniami do kalendarza adwentowego. Ale na boga, od karpia mam męża, od mycia okien mam męża. Śledzie w śmietanie/oleju mają pyszne w naszym wiejskim sklepie. Od grzybowej, pierogów i tak dalej mam resztę rodziny. Sprzątamy i szykujemy dom razem. W pierwszy dzień świąt do południa jemy odgrzewaną rybkę z wigilii :p Pierwszy i zazwyczaj drugi dzień świąt wybywamy do rodziny w godzinach obiadowo-popołudniowych. Generalny mix wszystkich typów mam, może poza tą „zjedz jeszcze kawałeczek” ;)

    • Czyli najważniejsze – równowaga – zachowane :).

  • Olga

    Hmmm trudny wybór… W połowie objazdowa, ale bez wielkiej choinki, własnego barszczu i ciasta? Jak to tak? :) Do tego nr. 4, bo tak się w domu nauczyłam od własnej mamy, co najwyżej świeży makaron do barszczu i maku można ugotować :D a ziemniaki? Po co Ci ziemniaki? Zjedz z chlebem :D

    okna czekają na umycie…ale tak trochę mnie przekonałaś tekstem „Okien nie myje, bo przecież w święta jest ciemno od 14 ? goście i tak niczego nie zauważą.” :D

    z mam nr. 1 i 2 bliżej byłoby mi do mamy nr 2, bo co jak co ale delegowanie zadań opanowałam bardzo dobrze :) „A jak już tam stoisz to mi podaj…” ;-)

    • A u nas okna w tym roku wyjątkowo pomyte na czas – męża zagoniłam :).

      • Olga

        Ja ze sprzątaniem jestem jeszcze w lesie, ale nadrobiłam wielkie sterty prania. Biegający i włażący wszędzie 2-latek, i teściowa po operacji, której na szczęście trzeba pomóc tylko w noszeniu cięższych rzeczy i np. zrobieniu prania czy posprzątania.. Do tego milion spraw do załatwienia… Plan na dziś – zrobić listę rzeczy do zrobienia, pokazać mężowi, podzielić zadania i opiekę nad synem aby wyrobić się na Święta. Do tego jutro czeka mnie ubieranie 2 metrowego drzewka i wytłumaczenie dziecku, że nie wolno zdejmować ozdób…

  • pestki

    Jestem zdecydowanie tą piątą, choć czytając nie wydała mi się zbyt sympatyczna ?

  • W tym roku jestem piąteczką, bo akurat jedziemy do rodzinki, ale kiedy nie jeździmy to zdecydowanie czwóreczka – po mamusi ;D

  • monika.lask

    bardzo lubię w Tobie tą naturalność!

  • Podobnie jak Ty: piątko-czwórka ;) Podoba mi się blog, chyba zostanę na dłużej :)