Mum and the city

5 mitów na temat kąpieli maluszka – sprawdź, czy robisz to dobrze!

18 sierpnia 2016

DSC_1559

Wychowanie dzieci jest łatwe – dopóki sama ich nie masz. Dobra, stare to, ale musisz przyznać, że bardzo prawdziwe? Bo kiedy rodzą się twoje dzieci, nagle okazuje się, że wszystkie mądrości można o kant… Jednym słowem nie wiesz co robić i nawet nie masz kogo zapytać, bo zalecenia zmieniają się jak w kalejdoskopie. Nasze matki podawały nam na przykład sok owocowy już w pierwszym miesiącu życia i poiły nas czarną herbatą (nie wierzysz? Zapytaj!). Więc nie rozumieją, dlaczego my do tego szóstego miesiąca czekamy, do picia szykujemy czystą wodę i jeszcze jesteśmy z tego dumne!

Właśnie przez te zmieniające się zalecenia mitów związanych z opieką nad dzieckiem jest naprawdę sporo. Kilka z nich narosło zwłaszcza wokół pielęgnacji maluszków, ale że jestem świeżo po rozmowach z panią doktor dermatolog Martą Hasse-Cieślińską, mogę się z nimi rozprawić raz a porządnie. Pierwszą rozmowę znajdziesz TUTAJ, do drugiej zapraszam teraz:

I sama na tapetę biorę rzeczone mity. Sprawdź, czy o tym wiedziałaś!

1. Dziecko najlepiej kąpać codziennie.

DSC_1502

Kiedy urodziłam Kostka, poradzono mi, żeby kąpać go codziennie o tej samej porze. Miał to być taki nasz rytuał, dzięki któremu będzie wiedział, że pora na spanko. I wszystko było fajnie, dopóki synek miał kilka tygodni. Bo potem niestety kąpiel zamiast go zmęczyć – zaczęła go rozbudzać. Dodatkowo jego skóra stała się przesuszona.

Okazało się, że jest odrobina prawdy w powiedzeniu: „Częste mycie skraca życie”!

Bo dzieci się nie brudzą. To znaczy Kostek na potęgę, w końcu biega po kałużach i tarza się w piaskownicy, ale taki leżący jak Basia bobasek – już niekoniecznie. Dlatego spokojnie można ją kąpać co kilka dni, a tym samym nie pozbawiać jej delikatnej skóry naturalnej bariery ochronnej.

A rytuały? Nadal je mamy, ale teraz jest to karmienie i śpiewanie kołysanek w przypadku córki oraz czytanie książek starszakowi.

2. Trzeba często myć włosy, żeby nie powstała ciemieniucha.

Po pierwsze: małe dzieci mają jeszcze mało włosów, więc w ich przypadku bardziej skupiamy się na wymyciu skóry głowy. Z tego powodu nie trzeba stosować oddzielnych szamponów, wystarczy kosmetyk 2 w 1 taki jak łagodzący żel do mycia ciała i włosów Nivea Baby Emolient.

Po drugie: to, że kąpiesz dziecko raz na dwa-trzy dni wcale nie oznacza, że za każdym razem trzeba je wymyć całe – od stóp do głów. Wręcz przeciwnie, skórę głowy można myć raz w tygodniu! O tym nie wiedziałam przed spotkaniem z panią doktor.

Po trzecie: ciemieniucha wcale nie wynika z zaniedbań pielęgnacyjnych! Pani doktor na filmie powyżej dokładnie wyjaśnia, skąd się bierze i jak się jej pozbyć.

3. Najlepiej kąpać dziecko w czystej wodzie, a brud zmywać myjką/gąbką.

Myjek oraz gąbek nie używam, bo to doskonałe siedlisko wszelkich bakterii, a ja nie mam czasu ani ochoty wyparzać ich co kilka dni. Jednak wiem, że czasami mamy używają tych akcesoriów zamiast kosmetyków, których się boją, bo wyczytały na forach, że najlepsza jest czysta woda. Otóż to bzdura totalna! Właśnie szorstkie myjki mogą wyrządzić więcej szkody delikatnej skórze dziecka, bo podrażniają ją i usuwają naturalne substancje ochronne. A samą wodą nie jesteśmy w stanie wymyć dziecka dokładnie (zresztą, spróbuj nie używać mydeł i płynów podczas swojej kąpieli, a szybko zauważysz, że woda nigdy nie zmyje całego brudu).

W takiej sytuacji najlepiej sięgnąć po stworzone specjalnie dla niemowląt emolienty. Tak jak wspominałam wcześniej, ja stosuję te z linii Nivea Baby, bo one delikatnie oczyszczają skórę, chroniąc równocześnie warstwę lipidową, która się na niej znajduje.

DSC_1516

4. Dzieci nie lubią chłodnej wody.

Rodzice przyzwyczajeni do cieplejszych kąpieli obawiają się często, jak zimniejszą wodę zniosą ich pociechy. Panikują tym bardziej, że nie wszystkie noworodki od razu lubią mycie. Moje na przykład musiały się przyzwyczaić, zanim na dobre to polubiły, ale i tak od samego początku wlewaliśmy do wanny wodę o temperaturze 36-37 stopni, którą dzieci po kilku pierwszych razach w pełni zaakceptowały.

Kostek przyzwyczaił się tak bardzo, że teraz głośno sygnalizuje, jeśli woda jest za gorąca (w jego przypadku „za gorąca” to już taka o temperaturze 38 stopni!). Nie ma też najmniejszego problemu, żeby wskoczyć do basenu czy jeszcze zimniejszego jeziora. Dodatkowo taka kąpiel hartuje organizm :). Ważne jest, żeby zaraz po wyjęciu z wody opatulić malucha ręcznikiem, bo dopiero wtedy ciało zaczyna się wychładzać.

DSC_1519

5. Szkoda czasu na masaż.

DSC_1534

Kostka nie masowałam zbyt często – kiedy był maleńki, bałam się, że zrobię mu krzywdę. Był bardzo wrażliwym noworodkiem, a ja wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to całkiem normalne i po prostu potrzebujemy czasu. On, żeby oswoić się z nową sytuacją, jaką jest życie poza brzuszkiem mamy, a ja… Żeby nabrać pewności i zwyczajnie się go nauczyć. A ponieważ nie weszło nam to w nawyk, o masażu zapominałam również, kiedy podrósł.

I to był błąd!

Teraz to nasza ulubiona część kąpieli :).

DSC_1547

Bo taki masaż niesie ze sobą naprawdę wiele korzyści – jak każdy dotyk i w ogóle wrażenia zmysłowe wspomaga rozwój mózgu. Dodatkowo pobudza układy w organizmie dziecka, usprawniając zwłaszcza funkcjonowanie układu trawiennego. Nie bez powodu zaleca się masowanie brzuszka rozgrzaną w dłoniach oliwką, kiedy dziecko ma kolki lub gazy.

Ale to nie wszystko!

Masaż jest jedną z form komunikacji: wzmacnia więź między rodzicem i maluszkiem, bo pozwala nam wyrazić, jak bardzo go kochamy. Zresztą, spójrz tylko na zdjęcia! One mówią wszystko :).

DSC_1552

DSC_1548

DSC_1560

Jeśli kiedykolwiek sama miałaś zrobiony masaż, na pewno wiesz, że to jeden wielki relaks. Ale możesz nie wiedzieć, że doskonale odstresowuje nie tylko dziecko, ale również tego, kto masaż wykonuje. Świetnie nadaje się do tego mleczko intensywnie nawilżające Nivea Baby Emolient oraz oliwka pielęgnacyjna z tej samej serii, którymi masujemy Basię.

Na koniec dodam tylko, że niemowlaki śpią po takim masażu jak… Niemowlaki. Ale nie że po 15 minut co 15 minut, tylko naaaprawdę dłuuugo i spokojnie – sprawdzone info!

DSC_1585k

DSC_1596

DSC_1602

  • e-milka

    Ale slodka ta Basia Twoja. O tak – znam ten mit numer 1. U nas bylo dokladnie tak samo – kapiel pobudzala zamiast wyciszac. Do tego sama jestem alergiczka, wprawdzie z codziennych kapieli dla mnie nie zrezygnuje na pewno (ale odkad przestawilam sie na dzieciece kosmetyki nie mam nawrotow atopowego zapalenia skory), ale dzieci nie kapalam co wieczor wiedzac, ze to wysusza skore. W Niemczech to normalne, natomiast mialam wrazenie ze w Polsce jestem na cenzurowanym: „A Ty nie kapiesz jej dzisiaj?” A co do 4 – nawet nie wiedzialam, ze woda w temperaturze ciala to chlodna kapiel. Oboje tak kapalam. A ciemieniucha chyba naprawde ma zwiazek z odpowiedzia organizmu na hormony matki – u nas corka nie miala, ale synek za to bardzo dlugo.

  • Super wpis, a jaka z Ciebie gwiazda telewizji : ) Co do tematu, to wydaje mi się, że każdy rodzic i dziecko muszą wypracować zasady i działanie dostosowane do siebie swoich potrzeb i stylu życia. Mam znajomych, którzy mają rytuał kąpiel, bajka i spać i świetnie się to u nich sprawdza. A u innych kąpiel co drugi, trzeci dzień, bo dziecko bardzo nie lubi się kąpać, więc jest mycie zębów, buźki i rączek, bajka i spanie.

    • Masz rację, najlepiej obserwować dziecko i dostosować się do jego potrzeb. Ja już po mojej dwójce widzę, że każdy z nich ma inną skórę i inaczej muszę ją pielęgnować :).

  • Kąpiel często rozbudza dlatego, że łazienki są zwykle dobrze oświetlone. A niebieskie światło ze współczesnych żarówek rozbudza, zamiast usypiać ;)

  • Nadia

    U nas mała lubi kąpiel ale już od jakiegoś czasu nie lubi wycierania ten placz jest straszny jakby się czegoś bała a wcześniej gaworzyla przy wycieraniu a co do masażu to nie ma opcji ledwo ja ubiore w tym płaczu a masaż jej nie uspokoi

    • Polecam szybko zawinąć dziecko w ręcznik i wziąć na ręce. Można wycierać je nosząc przytulone do siebie. Warto też zastanowić się nad zmianą ręcznika na bardziej miękki (np. bambusowy) lub sprawdzić czy nie „pachnie” on zbyt mocno płynem do płukania.

  • Ja jednak jestem zdania, że dziecko trzeba myć codziennie. Poci się, ulewa, robi w pieluchy. Gdy raz nie umyłam córki, ponieważ zasnęla zaskakująco szybko i już nie chciałam jej budzić, to następnego dnia pojawiły się potówki. Bojąc się o wysuszoną skórę najlepiej stosować właściwe kosmetyki. Ja co kilka dni smaruję ją oliwką z Hippa, która ma rewelacyjny skład. Wybierając kosmetyki dla dziecka należy unikać tych zawierających parafinę, ponieważ przy długim stosowaniu wysusza ona skórę.
    Kąpię córkę ok. godziny 19:30. Faktycznie jest wtedy nieco pobudzona, niemniej nie przeszkadza jej to zasypiać ok 20:30.

  • salus salus

    Uwielbiam Was!!

  • Dorotka (ZG)

    wszystko fajnie, szkoda tylko, że nierzetelnie, bo nic nie wspominasz o dość kiepskim składzie kosmetyków Nivea. PEG-i, parafinum liquidum, czyli olej mineralny, który zatyka pory skóry i nie pozwala jej oddychać… no ale rozumiem, artykuł sponsorowany, pieniążki trzeba zarabiać. Szkoda tylko, że kosztem jakości kosmetyków, które wybiorą Twoje czytelniczki dla swoich dzieci.

    • Kochana, poczytaj o parafinie i w ogóle o skłonności skóry do „zatykania się” – ale rzetelne artykuły, a nie te na dziecisawazne.pl i forach internetowych, gdzie moja racja najmojsza – i wtedy pogadamy ;).

    • A zresztą ułatwię Ci zadanie:

      1. http://wszystkopodkatrola.blog.pl/2013/07/01/parafina-w-kosmetykach-dobro-czy-zlo/

      cytuję: „Parafina należy do substancji określanych jako emolienty czyli mającą doskonałe właściwości natłuszczające. (…) Parafiny są bardzo szeroko wykorzystywane zwłaszcza w kosmetykach dla skóry wrażliwej, atopowej oraz w produktach pielęgnacyjnych dla dzieci, których zadaniem jest przywrócenie skórze odpowiednich funkcji oraz ochrona jej. Nie poleca się stosowania przy cerze tłustej, skłonnej do trądziku oraz mieszanej. U takich osób stwierdza się nadmierne wydzielanie sebum.”

      Chyba nie sugerujesz, że noworodek/niemowlę ma cerę trądzikową? A w pierwszej części rozmowy z panią doktor (tutaj: http://mumandthecity.pl/tymi-emolientami-czyli-moment-zostalam-gwiazda-filmowa/) było wyraźnie powiedziane, dlaczego chronimy skórę tak małego dziecka (przedłużamy naturalne środowisko, jakim była maź w brzuchu mamy) i jak długo można stosować emolienty.

      2. http://www.bio-med.pl/kontrowersyjne_sk%C5%82adniki_kosmet_1.html

      „Nie jest również prawdą, że stosowanie parafin uniemożliwia skórze oddychanie. Człowiek nie oddycha przez skórę, a zatem nie można zaburzyć procesu oddychania aplikując wazelinę, czy olej parafinowy na skórę. Ponadto, kosmetyki zawierające parafiny mogą być nieakceptowane przez osoby z takim typem cery ze względu na możliwy efekt świecenia i błyszczenia, potęgujące wrażenie nadmiernego wydzielania sebum. Dlatego parafin nie stosuje się w kosmetykach przeznaczonych do cer tłustych i z tendencją do tworzenia zaskórników” – zaskórniki też raczej nie grożą niemowlakom ;).

      Czyli coś gdzieś przeczytałam (z częściowym zrozumieniem), a potem się oburzam, bo parafina to złooo.