Mum and the city

Jak to jest mieć serce poza własnym ciałem?

2 października 2013


„Before I was a Mom –
I didn’t know the feeling of having my heart outside my body”

znalezione w sieci

DSC_1036

Są dzieci, które przesypiają całe noce, takie, których matki twierdzą, że ich dzieci przesypiają całe noce (a budzą się o 24, 2/3 i 5/6 „tylko” na karmienie) oraz te, które długo nocy nie prześpią.

Podobnie jest z matkami. Wszystkie wiemy, że poświęcenie jest w macierzyństwo wpisane. Jednym przychodzi to z łatwością, inne twierdzą, że nie mają z poświęceniem się żadnego problemu, a jeszcze inne… No właśnie, tej trzeciej grupy nie znam.

Dlatego co rano jeszcze przed śniadaniem zjadają mnie ogromne wyrzuty sumienia, bo kiedy po piątej słyszę, jak mój syn nawołuje mnie z sąsiedniego pokoju, jedyne, na co mam w tym momencie ochotę, to nakryć się kołdrą po same uszy i udawać, że nie ma mnie w domu. Daleko mi do matki, której obraz znałam przed porodem. Ta matka – ubrana w śliczną sukienkę, pachnąca po porannym prysznicu i z pieśnią na ustach idzie, a raczej leci kilka centymetrów nad ziemią swoje dziecko wytulić. Doprawdy nie wiem, kiedy i gdzie się wyspała, skoro do późna sprzątała swój idealny dom i piekła ciasteczka na podwieczorek dla męża (względnie chleb, bo to jest jakby bardziej w modzie ostatnimi czasy), a od rana smażyła naleśniki, których waniliowy zapach roznosi się w powietrzu tudzież wyciskała własnoręcznie sok z pomarańczy.

Tylko proszę się nie śmiać, drogie Mamy! Założę się, że większość młodych kobiet właśnie w taki sposób wyobraża sobie macierzyństwo! Myśląc w ten sposób, decydują się na dziecko, a potem… Szok!

Winę za to ponoszą celebrytki, które tuż po porodzie pojawiają się na salonach chudsze niż kiedykolwiek, zadbane i wyspane, a potem łżą (inaczej tego nazwać nie potrafię!) w tabloidowe oczy, że używają wielorazowych pieluch i karmią marchewką z własnego pola. Aha, a po powrocie z planu filmowego łapią króliczka zza krzaczka, zarzynają dla swojego maleństwa kurkę, co to niepryskaną trawkę całe życie skubała u nich w ogródku, a wieczorem przed bankietem nakładają maseczkę na twarz, idą do fryzjera i makijażysty. Jeszcze pamiętają, żeby przy każdej okazji – nawet w papciach i szlafroku – być sexy mamą.

Tu się zgina dziób pingwina! Już żadnej kompletnie w nic nie uwierzę! Ja używam Pampersów, w lodówce mam słoiczki „na czarną godzinę”, królika kupuję w sklepie, a i tak czasu dla siebie potrafię wygospodarować tyle, co kot napłakał.

Dlaczego nie przeczymy głośno wizji macierzyństwa, jaką znamy z mediów? Ba, nawet próbujemy ją realizować: być idealną żoną, gospodynią, kucharką, piękną kobietą, która zaraz po porodzie gubi kilogramy nie wiadomo gdzie… Ok, może inne są mądrzejsze, więc będę mówić za siebie. Ja próbowałam. Wierzyłam, że mogę mieć czysty dom, obiad dla męża, obiad dla dziecka, czas na ćwiczenia z Chodkowską, ułożone włosy i pomalowane oko. Tyle razy słyszałam przecież: co to za problem wrócić do pracy i wychowywać dziecko? Kobieta na urlopie macierzyńskim ma tyle czasu, że jej mieszkanie powinno lśnić, a ona sama wyglądać jak bogini, w końcu całymi dniami siedzi w domu i się nudzi. Jeśli nie gotuje trzydaniowych obiadów, a na komodzie zalega kurz, to znaczy, że jest po prostu leniwa.

Teraz wiem, że to nieprawda. Tak się nie da!!!

I jeśli ktoś zapyta mnie kiedyś, jakie to macierzyństwo jest, opowiem krótką historię o jego początkach. Środek nocy. Mąż śpi, bo rano idzie do pracy, biedaczek. Ja również chciałabym spać, bo chociaż nie idę do pracy, to jednak tej pracy w domu też jest sporo (w co chyba nikt, poza kobietą, która aktualnie też jest matką, nie wierzy). Dziecko wręcz przeciwnie – ani myśli zasnąć. Nakarmione, przewinięte, płacze. Kolejną godzinę z rzędu, tfu! Co ja piszę! Kolejną noc z rzędu, kolejny tydzień. Próbowałam już wszystkiego, więc odkładam zawiniątko do łóżeczka (ono krzyczy jeszcze głośniej!) i kieruję się w stronę drzwi, myśląc: „Idę stąd, wychodzę, mam to gdzieś. Wychodzę i nie wracam”. Naprawdę mam ochotę zdezerterować, przerosło mnie to wszystko, nie nadaję się. Po kilku krokach dopadają mnie wątpliwości. Dziecko mnie woła. Jestem wykończona, boli mnie głowa, nie mam siły, powinnam jeszcze wymyć włosy, jutro rano miałam sprzątać, mogłabym wymieniać i wymieniać, tylko… Po co? To wszystko jest już nieistotne. Dziecko mnie potrzebuje. Wracam.

Najpierw jestem matką, dopiero potem człowiekiem, kobietą, żoną, gospodynią, kucharką, pracownicą, itp. Tak to właśnie jest z tym macierzyństwem. Początki bywają trudne właśnie dlatego, że walczymy z nieuniknionym, nie zgadzamy się, chcemy zachować resztki dawnej siebie: tymczasem czas spojrzeć prawdzie w oczy, przewartościować swój świat, kopnąć samą siebie w tyłek na do widzenia i zrozumieć – najpierw jesteś matką.

Potem powinno być łatwiej.

Dodaj komentarz

31 komentarzy do "Jak to jest mieć serce poza własnym ciałem?"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
dorkota
Gość
dorkota

Mamuniu, pięknie napisane. Przy czytaniu ekran mi się zamglił.

trzej krolowie
Gość
trzej krolowie

nic dodac, nic ujac – kazda mama to zrozumie.
a ja myslalam ze bylam jedyna, ktora chciala zostawic wszystko i uciec

Ania Radlak Woźniak
Użytkownik

Super Mamuniu !! Jakbym czytała o sobie. Szkoda tylko, że Ci którzy tego nie przeżyli nie potrafią lub nie chcą zrozumieć.

Magda
Gość
Witam, jak się cieszę, że zostało to napisane. Ja mam dwójkę małych dzieci 4 l. i 2 l. i coraz częściej mam chęć zagrzebać się rano w pościeli, wywiesić tabliczkę mnie tu nie ma, uciec gdzieś daleko choć na chwilę by nikt mnie nie widział. Dzisiejszy świat oczekuje od nas, MAM byśmy były idealne we wszystkim, miały najlepiej kilkoro dzieci, uroczych, zadbanych bobasków, piękny dom, oczywiście realizowały się zawodowo, najlepiej odnosiły sukcesy w pracy, dbały o męża, o siebie, były na diecie, ćwiczyły. A ja tymczasem jako mama pracująca na pełnym etacie, nie jak nasze celebrytki, sexi mamy itp sporadycznie,elastycznie,… Czytaj więcej »
Ewa Kuchennie
Gość

Nie mam jeszcze dzieci, ale tak Ci powiem, że jak przeczytałam, co napisałaś, to… chyba jeszcze bardziej będę moment ich posiadania odwlekać.

Kiedyś czytałam bardzo fajny artykuł na temat straszenia porodem – czyli jak obecne matki straszą te przyszłe – nie jestem go w stanie namierzyć, ale był mega mądry i mega wyważony.

Pozdrawiam,
http://ewakuchennie.blogspot.com/
https://www.facebook.com/pages/Ewa-Kuchennie/683595538318332

Mamunia
Gość
Mamunia

Nie mam zamiaru straszyć, raczej… Uświadamiać?
Na posiadanie potomstwa trzeba być przygotowanym, bo to nie jest łatwe, oczywiste i naturalne, a za takie uchodzi. Wszystko wywraca się do góry nogami, a do równowagi wraca się potem latami (o ile to w ogóle możliwe?). Do starej siebie nigdy się nie wraca. To nowe życie jest pod wieloma względami lepsze, ale… Jest też trudne. Na pewno nie cukierkowe, a taki obraz kreują media (i wiele matek również). Dziś uważam, że decyzja o macierzyństwie powinna być gruntownie przemyślana – moja była, a i tak wiele aspektów mnie zaskoczyło. Przecież im więcej wiemy, tym lepiej.

Ania
Gość
Wiesz Mamuniu, a mi sie trochę wydaje, że jeśli któraś chcąca mieć dzieci myślała, że to proste i wszystko da się zrealizować to a) była okropnie naiwna b) nie znała nikogo kto ma dzieci ?! Bo ja nie wierzę w wypomadowane Panie w rozmiarze zero 2 tygodnie po porodzie. No są takie, wiadomo, ale żeby zaraz za ich przykładem myśleć, że każda tak będzie miała dobrze? Moja siostra z dwójką dzieci była wiecznie niewyspana, notorycznie zmęczona i sfrustrowana. Wiedziałam, że TAK będzie choć przyznaję nie miałam pojęcia JAK to będzie. Mnie najbardziej boli jedno: jeśli robię coś w domu w… Czytaj więcej »
Mamunia
Gość
Mamunia
Dlatego w pewnym momencie się zreflektowałam i dopisałam, że „będę mówić za siebie”. Ja sfrustrowanych matek nie znam. Moje najbliższe znajome nie mają jeszcze dzieci, a znajome z pracy mają dzieci dawno odchowane. Wchodzę na blogi, a tam tysiące lajków pod stwierdzeniem: „Wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia, bo mam dziecko”, zresztą wystarczy spojrzeć: https://www.facebook.com/PamietnikMamyPL (polecam wpis sprzed godziny i komentarze pod nim). Nie wiem, ale mam wrażenie, że te kobiety próbują wmówić otoczeniu i sobie, jakie są szczęśliwe. Inna kwestia to taka, że zawsze wszystko mi się udawało, dlatego wierzyłam, że i z macierzyństwem „gładko” sobie poradzę. Ot, kolejne… Czytaj więcej »
Ania
Gość

Masz rację.
Nie dalej jak wczoraj byłam na blogu, na którym kobitka opisuje swój lajtowy poród sn zakończony cc. Wszystko w superlatywach (rodziła w tym szpitalu co ja). Czytałam też wcześniej wpis Madzi odnośnie cc i karmienia piersią i kurde u mnie wszystko na odwrót! Muszę z tym żyć, jestem bardzo ciekawa jak to będzie z drugim potomkiem (a propos ciągle się boję, ze jestem w ciąży hehehe).

Dobra, późno jest, zaczynam pleść.
Uściski dla Kuka!

Mamunia
Gość
Mamunia

Aniu „boję”? Przecież chcesz mieć trójeczkę! Mam wrażenie, że lepiej ode mnie odnajdujesz się w nowej roli, radzisz sobie wzorowo, a co do porodu… Nic nie jest przecież przesądzone.

Ania
Gość
No kochana, chcieć – chcę, ale boję się że teraz! Tak za dwa lata to i owszem. Przypomniał mi się zabawny dialog mojej siostry w sklepie: Sis: Dzień dobry, eee, co to ja chciałam? Przepraszam, mam ostatnio niewielki zasób słów. Kobitka: Pani na wychowawczym? Sis: Taaak….. Kobitka: Rozumiem, byłam 7 lat. Brzmi jak wygnanie! Mamuniu, zdecydowałam się część rzeczy…zignorować (patrz: porządek w domu, naczynia w zlewie, zadbany ogródek, zadbana ja….). Mam nowych przyjaciół: dresy, dresy i dresy. Śpię wtedy kiedy dziecko, a dziecko śpi z nami w łóżku. Sama na siebie kręcę bicz – wiem. Jestem niekonsekwentna, niewyspana (nic dziwnego,… Czytaj więcej »
trzej krolowie
Gość
trzej krolowie
mysle Mamuniu, ze to wynika z tego, ze jestes perfekcjonistka i dlatego te pierwsze miesiace tak Cie zaskoczyly. po prostu trudno uwierzyc, zeby przez tak malego czlowieka trzeba bylo sobie az tak bardzo przeorganizowac zycie, dopoki sie tego nie doswiadczy. dlatego nawet, jezeli sie kogos uswiadamia przed porodem, to i tak ta osoba w to do konca nie uwierzy (eetam, poradze sobie. sama tak mowilam, choc akurat nie nasluchalam sie cukierkowych historii, tylko tych troche gorszych) mam tez przyklad rodzinny. moja siostra bacznie obserwowala mnie i potomka (jest kilka miesiecy starszy od potomka siostry) i dopiero jak sama juz urodzila… Czytaj więcej »
frustratka
Gość
frustratka

Ja ma dwójkę. Jestem na wychowawczym. Właśnie mam ochotę powiedzieć: pocałujcie mnie wszyscy w d…! zwalniam się!

Mamunia
Gość
Mamunia

;)

frustratka;)
Gość
frustratka;)

Kryzys minął. Odwołuję swe ostatnie oświadczenie. Nie zwalniam się.

W
Gość
Przyznam szczerze – jak czytam takie wpisy to nie rozumiem, nie mieści mi się w głowie… Kilka dni temu minęło 3 miesiące odkąd cesarskim cięciem urodziłam Córeczkę. W piątek poród, w niedziele powrót do domu, a w poniedziałek usiadłam do pracy przy komputerze w domowym zaciszu – miałam umyte włosy (na szczęście przed porodem poszłam do fryzjera żeby po porodzie wyglądać schludnie i po prostu kobieco), „umalowane oko”, ubranie czyste, uprasowane, kobiece. Mam własną firmę, nie stać mnie było na opłatę maksymalnego zus-u w ciąży, więc zasiłek mam minimalny, stąd działalności nie mogłam zawiesić – zwyczajnie nie wystarczyłoby na życie… Czytaj więcej »
Mamunia
Gość
Mamunia
Witam. Dziękuję za rady, ale nie napisałaś mi niczego, czego nie wiem (i nie poruszyłam w innych wpisach tutaj, na blogu). Było o wakacjach z dzieckiem (trochę starszym co prawda, bo nie wyobrażam sobie unieruchomić w foteliku samochodowym dwumiesięczne dziecko i przejechać z nim 200 km. Moje płakało po 5 minutach w takiej nienaturalnej pozycji), było też o rytuałach, które z powodzeniem stosujemy niemal od urodzenia. „Zdrowe” dziecko to pojęcie względne – opisywałam zarówno nerwową ciążę jak i poród z komplikacjami – dziecko jest nerwowe, nadwrażliwe, pierwsze trzy miesiące po prostu przepłakało – nie było możliwości zająć się czymś innym… Czytaj więcej »
Mamunia
Gość
Mamunia

Poza tym rzeczywiście wydajesz się być idealną kobietą, która wiedzie idealne życie z idealnym dzieckiem i mężem, więc nie wiem, skąd ta potrzeba dowartościowania się przed obcymi (byłam u fryzjera przed porodem, mam własną firmę, jestem prawniczką, przytyłam 11 kg, nie mam rozstępów, schudłam, wyglądam kobieco, schludnie, maluję się codziennie, nie jestem jak moje znajome), a przede wszystkim szukanie potwierdzenia własnej wartości w oczach męża (mąż jest zadowolony, więc chyba jest nieźle)?

Jeżeli to – co napisałaś – jest prawdą, jest więcej niż nieźle. Bez żadnego „chyba”. Powinnaś to wiedzieć bez względu na opinie innych.

W
Gość
Jest nieźle, nigdy nie ma idealnie. Nie, nie chwaliłam się. Wprost napisałam – ze względów finansowych musiałam wrócić do pracy – otwarcie i wprost przyznałam, że chodziło o pieniądze, bo ja nie miałam 100% pensji. Żyjemy w takich czasach, że mój pracodawca zmusił mnie do otworzenia własnej firmy i przejścia z etatu na własną działalność pracując u niego, pod groźba zwolnienia. Napisałam mój post aby dodać otuch innym kobietom, że macierzyństwo wcale nie musi takie być. To jest życie i to jak je sobie ułożymy w ogromnej mierze zależy od nas. Albo poświęcimy je w 100% dziecku, albo wydzielimy czas… Czytaj więcej »
Mamunia
Gość
Mamunia
Hmmm… „Resztą”, czyli obowiązkami – mówiąc o dbaniu o męża, miałam na myśli gotowanie obiadu (staram się, ale nie zawsze jest, wtedy proszę, żeby mąż przywiózł coś na wynos), pranie, prasowanie (czasami mąż musi o to zadbać sam), itp., a nie czas, jaki razem spędzamy. Zresztą uważam, że to mąż powinien ocenić czy jest odstawiany na boczny tor, a nie osoba z zewnątrz sugerująca się jednym wpisem. Widzisz, każda z nas dodaje otuchy na swój sposób, Ty napisałaś: „Możesz zachować dawną siebie, mi się udało pogodzić macierzyństwo z pracą i wszystkimi obowiązkami”, ja napisałam: „Jeśli nie potrafisz spełniać na raz… Czytaj więcej »
Mama x 2
Gość
Mama x 2
Drogie Panie, czytając wszystkie komentarze i Waszą dyskusję, myślę, że każda ma rację. Tak, matka jeśli ma możliwość i ochotę to może próbować żyć jak wcześniej, nie zawsze to wychodzi, ale jest możliwe. Dbanie o siebie i całą rodzinę, nie tylko o dziecko jest możliwe, ale też wymaga dużo samoorganizacji i cierpliwości. Oczywiście „czasu dla siebie” po ogarnięciu domu i rodziny nie zostaje dużo, ale coś zawsze da się wygospodarować. Mamunia znajduje czas na bloga. Pani W znajduje czas dla siebie, więc każda wykorzysta go jak uważa. Ja sama uważam, że takie dyskusje są potrzebne, nie by przestraszyć, ale by… Czytaj więcej »
Ania
Gość

moim zdaniem pani W nie zrozumiala przeslania tego wpisu, ale na szczescie zostalo to pozniej przez Mamunie wyjasnione. nie odebrałam tego jak straszenie mam, tylko jako uzmysłowienie, ze nie wszystko będzie wyglądać tak jak przedtem. trzeba pozwolić biec sprawom własnym torem, a dopasowanie planu dnia do własnego wyobrażenia, jak taki dzień powinien wyglądać, może czasem nie wyjść i trzeba to zaakceptować.

Mamunia
Gość
Mamunia
Co więcej, mój wpis powstał właśnie w pewnej opozycji do tego powszechnego mniemania, że łatwo pogodzić rolę matki z rolą pracującej kobiety, z rolą kobiety zawsze atrakcyjnej również (także w czasie porodu. Swoją drogą nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby przed porodem iść do fryzjera ani tym bardziej, żeby trzy dni później zrobić makijaż – kiepsko jestem zorganizowana jednak). Okazuje się, że babki same kręcą na siebie ten bicz, opowiadając, jak sobie wzorowo poradziły: jeśli ty nie potrafisz – jesteś zaniedbana, źle zorganizowana, itp., więc patrz na mnie, podziwiaj i ucz się albo zazdrość. Dlatego się odezwałam i przedstawiłam… Czytaj więcej »
trzej królowie
Gość
trzej królowie
Mamuniu, ja Twój przekaz również zrozumiałam. prawdę mówiąc to wkurzył mnie ten komentarz pani W. Ale cóż poradzić, jest wolność wypowiedzi. Prawdę powiedziawszy osobiście nie znam żadnej takiej mamy jak pani W. nie wiem też czy takim dobrem dla dziecka jest powrót do pracy tak wcześnie. rozumiem powody finansowe – któż ich nie ma. czasem w życiu liczy się coś więcej niż tylko pieniądze. niemniej jednak widać to pani ta czuje się upoważniona do udzielania rad, jak sobie dobrze zorganizować życie i nie bierze pod uwagę faktu, że dzieci są różne i jeżeli nawet się konsekwentnie stosuje jakąś zasadę to… Czytaj więcej »
Ania
Gość

jeszcze mi się przypomniała taka scenka, kiedy moja siostra na studiach nocowała u koleżanki, która miała małe dziecko.
otóż moja siostra nie mogła się nadziwić i mi kilkaktrotnie mówiła, jak leniwa musi być ta koleżanka, skoro nawet jej się paru rzeczy nie chce wyprasować. dziś moja siostra, również matka, na to wspomnienie zawsze dostaje ataku śmiechu, a jak u mnie zalega pranie do prasowania, to również zawsze sobie to przypominam i jakoś tak mi weselej.i wcale nie mam wyrzutów sumienia. czy to znaczy, że jestem leniwa, nie dbam o dom czy nie jestem – o zgrozo – dobrze zorganizowana? pozdrawiam

Ania Yokasta
Gość
Ania Yokasta
Kurczę, jak czytam co napisała W to też mi się nie mieści w głowie. Pierwszy miesiąc Włóczykij był podłączony do cycka. I nie było wstawania na zmianę, kiedy on spał spałam ja, kiedy płakał to i ja płakałam. Dwa tygodnie po porodzie ledwo się ruszałam, a o samodzielnym prysznicu nie było mowy więc możliwości powrotu do pracy i spotkań biznesowych pogratulować. I co to znaczy, że musimy znaleźć na wszystko czas? Figa z makiem, nic nie musimy a już na pewno nie na wszystko. Sama obiady gotuję od niedawna, bo mój egzemplarz nie był zainteresowany pitraszeniem mamy, w końcu obiad… Czytaj więcej »
Kabaretka
Gość
Kabaretka

Pamiętajcie, że rożnie bywa. Niektóre mamy mają panią do sprzątania, inne do dyspozycji teściową. Ja miałam np. spore wsparcie. O życie jak w Madrycie ciężko, ale kij ma zawsze dwa końce.

Mamunia
Gość
Mamunia
Dziewczyny, należą się chyba słowa wyjaśnienia. Cały wieczór zastanawiałam się, czy nie napisać oddzielnej notki, ale nie ma sensu zawracać kijem rzeki. Moim zdaniem wkradło się tutaj małe nieporozumienie – każda z Was w mojej notce dostrzegła to, co chciała zobaczyć. I tak W, czytając to, co napisałam, zobaczyła obraz zaniedbanej Matki Polki, skupionej tylko i wyłącznie na dziecku, która poza nim nie ma własnego świata, co więcej: pała nienawiścią do kobiet, które ten świat śmią mieć. Zobaczyła kobietę, która będąc matką myśli tylko o pieluchach, męża odstawia na boczny tor, o powrocie do pracy nie myśli, całymi dniami chodzi… Czytaj więcej »
Ania Yokasta
Gość
Ania Yokasta

Brawo. W 100% się zgadzam, powiem więcej – mam tak samo!

P.S. uwielbiam sobotę rano kiedy dłuuuuga kąpiel w ramach odpoczynku mi się należy

hania
Gość
Zgadzam sie w stu procentach. Jestem mama trzy i pol mesiecnej coreczki na dziecko sie zdecydowalismy swiadomie Lata uciekaja a dziecka chcielsmy oboje 30 lat wydawalo mi sie ze to juz czas najwyzszy – i oooo wlasnie !!! Wszystko jest inaczej niz myslalam nie ma sie czasu dla siebie Wszystko trzeba robic szybko i juz nie mozna tak dokladnie jak kiedys bo malec po prostu na to nie pozwala Chyba kazda kobieta po porodzie sie rozczarowuje Wydaje mi sie ze nie zrozumie nas ten kto przez to po prostu nie przeszedl Z czasem jednak zdajemy sobie sprawe ze to ze… Czytaj więcej »
Mamunia
Gość

O, dokładnie tak!