Life and the city

10 świątecznych wpadek, które na pewno też znasz?

22 grudnia 2015

DSC_4086

Święta idealne zdarzają się tylko w reklamie, w której występuje Oliwier Janiak wraz z rodziną. W przyrodzie jest to zjawisko całkowicie niespotykane, tak jak niezrzędząca ciężarna czy mądry wyborca Kukiza. Boże Narodzenie bez wpadki jest jak Boże Narodzenie bez piosenki „Last Christmas”. Czy tylko u mnie stało się to kolejną świąteczną tradycją? Człowiek chce dobrze… I na tym się kończy! Tak czy siak wciąż wierzę, że kiedyś będzie perfekcyjniej niż w gazetce Lidla (czyt. tanio, ale dobrze). Dlatego – jak co roku – obiecuję sobie, że kolejnych wpadek uniknę, bo…

1. Będę myśleć o prezentach caaałą jesień!

O tym postanowieniu przypominam sobie zawsze, kiedy drugą godzinę stoję w przedświątecznym korku sto metrów przed wjazdem na parking do CH. Albo w kolejce na sto ludzia do kasy w Empiku. A ja chciałam kupić tylko taśmę klejącą i kawałek czerwonej wstążki! Szfak.

2. Nie kupię dziecku żadnej zabawki!

Podczas gdy są dzieci, które marzą o znalezieniu Kinder Niespodzianki pod choinką, mój od rodziny dostanie pół Smyka, więc ode mnie – najwyżej piżamę w renifery. Albo rajstopki.

A potem idę do Lidla po nektarynki i na widok drewnianych zabawek w taaakich cenach – kupuję wszystkie! Kuchenka, warsztat, autostrada i kolej. No co? Drugiej takiej okazji nie będzie!

3. Upiekę pierniki już w listopadzie!

Po czym kupuję je dzień przed świętami u Piskorskiego i na chybił trafił zalewam lukrem. Żeby nie było, że to nie domowe ;).

4. Wymyję okna na święta.

Ok, na te drugie święta. Nie, nie na Wielkanoc. Na Boże Narodzenie – ale za rok.

5. Przystroję dom jak na amerykańskich filmach.

Światełka wzdłuż balkonów i fluorescencyjny renifer przed drzwiami.

A potem walczę z tymi kablami: co druga lampka przepalona, co trzecia mryga zamiast oszałamiać pełnym blaskiem. A w ogóle to – skuszona ceną – za krótkie kupiłam, więc kończy się na ubraniu choinki i… Zapaleniu jednej świeczki na stole. W końcu też daje klimat!

6. Tym razem nie zajadę się w świątecznych przygotowaniach. Ugotuję tyle, żeby było w sam raz. Żeby każdy się najadł, ale nic nie zostało. O!

To słowa mojej mamy. A potem pakuje nam te galaty, świąteczne sałatki, białe i bigosy, które trzeba dojadać jeszcze w styczniu. W efekcie na makowca czy pierogi z grzybami nie mogę patrzeć przez cały rok. Aż do następnych świąt.

7. Zabiję tego karpia! Za pięć minut na pewno to zrobię!

To akurat wpadka mojego brata, który kilka lat temu pierwszy raz urządzał święta u siebie w domu. Kupił karpia, ku uciesze dzieciaków wpuścił go do wanny i tak długo walczył ze sobą, aż karp… Sam zdechł. A goście (rodzice wraz z teściami + rodzeństwo z rodziną) musieli zadowolić się opłatkiem i sosem grzybowym z ziemniakami.

8. W tym roku złożę szczere i wyszukane życzenia świąteczne!

Po czym do każdego bąkam: „Nawzajem, nawzajem” ewentualnie (jeśli akurat dopisuje mi fantazja): „Wesołych Świąt! I… Zdrowia”.

9. Pójdę na pasterkę!

Wigilia Bożego Narodzenia to chyba jedyny dzień w roku, kiedy robię się senna już o 22…

10. Aktywnie spędzę wolny czas. Na pewno dobrze go wykorzystam!

Czyli w praktyce: przy stole. Ok, czasami udaje mi się doturlać do tv. Lub wyjść na spacer. Przed dom, żeby wynieść śmieci.

DSC_4094

Ale tak naprawdę, wszystko to się nie liczy. Bo święta – nawet bez czystych okien czy bez tego karpia na stole – to czas magiczny. I najpiękniejszy.

Czego życzę każdej z was!

Dodaj komentarz

17 komentarzy do "10 świątecznych wpadek, które na pewno też znasz?"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Margot
Gość
Margot
Przykro mi że u Ciebie tak to wygląda. Może jestem młoda i nie rozumiem dlaczego nie możesz kupić prezentów wcześniej (mi już 3 rok udało się za szybko kupić prezent w listopadzie na zasadzie „kupię w grudniu to do mnie nie dojedzie/zniknie z półek”), dzieci nie mam więc drugi punkt odpada, pierniki upiekliśmy z narzeczonym na początku grudnia (polecam – fajna zabawa, szczególnie jak się spiep*y pierwsze ciasto, ale za to ma się wykrojniki za 3zł z Auchan ;)), okna myję co najmniej dwa razy w roku (no chyba, że się czymś upaprzą, wtedy od razu trafiają pod ścierę), okna… Czytaj więcej »
Monika
Gość
Monika

chciałoby się rzec… „dzieci nie mam, więc…” wszystkie punkty odpadają :D a tak na poważnie to Wesołych Świąt ;)

hanka
Gość

jak nie miałam dzieci i mieszkałam z narzeczonym, miałam zupełnie tak jak TY:) miałam na wszystko czas i takie tam. Nawet okna myłam częściej niż dwa razy do roku:) no, ale życie z dziećmi dużo zmienia i mam teraz zupełnie tak jak napisane jest w poście:) hehehe i wcale z tego powodu nie jest mi głupio:)

karjola
Gość
karjola

wow. Chyba nie jesteś na właściwym blogu ;)Ale nie żebym Cię krytykowała. Skądże znowu ;)

Monika Kilijańska
Gość
Jako że nie lubię amerykanizmów dom stroję po swojemu :) czyli nie ma mikołajów na oknach czy renifera na trawniku. Ale uwielbiam robić te pierdołki bożonarodzeniowe i mam ich masę! Za to z piernikami ociągam się zwykle tak długo, że boję się czy z przepisu twarde nie wyjdą i wtedy stawiam na inne ciastka, czasem kupne ;) Prezenty kupuję czasem już latem, a potem piećdziesiąt razy zmieniam ich miejsce w szafie i zwykle przed samą Wigilią szukam w popłochu :D Okien nie myję – szkoda mi sie rozchorować na święta (tak tłumacze lenistwo). Poza tym – wszystko co napisałaś to… Czytaj więcej »
Marta
Gość

Doświadczenie podpowiada mi, że prezenty musimy kupować na ostatnią chwilę. Inaczej nie doczekają położenia pod choinką. Oboje z chłopakiem, bardziej nie możemy doczekać się dania prezentu niż dostania :D

karjola
Gość
karjola

Hahaha. Co roku to samo ;)Ja bym jeszcze dodała: sukienkę na Wigilię miałam kupić w listopadzie,a w końcu idę w zeszłorocznej bo 23 grudnia już nic nie znalazłam :D. Jedyny pozytyw a propo punktu 10 to taki,że w zeszłym roku po 2 tygodniach nicnierobienia naprawdę wzięłam się za siebie i zaczęłam biegać i ćwiczyć :D. Wesołych Świąt!

Beata Redzimska
Gość

Ilona, mam to samo, wszystko planuje na glanc, na cacus, na miesiac przed swietami, w praktyce zaiwaniam, by zdazyc ze wszystkim na ostania chwile. Pozdrawiam serdecznie i korzystam z okazji, by zyczyc Ci Wesolych Swiat. Beata

Kasia
Gość

Podziwiam dziewczyny mające dzieci…ja nie mam, a i tak robię wszystko na ostatnią chwilę, ale zawsze zdążę powiedzieć bliskim, że ich kocham :-)

Okiem Mamy
Gość

Prawda!