Mum and the city

10 rad, które dałabym sobie, gdybym znowu miała zostać mamą po raz pierwszy

14 marca 2017

DSC_8285

Internet pełen jest dziwnych rad dla świeżo upieczonej mamy. Na przykład: śpij, kiedy dziecko śpi (obiad dla starszego dziecka zrobi się przecież sam) i nie bój się prosić o pomoc (ciekawe kogo? Przypadkowych ludzi z łapanki na ulicy?). Dlatego postanowiłam zrobić swój własny mini-poradnik. Co powiedziałabym tej sobie sprzed czterech lat?

DSC_8297

1. Niczego nie oczekuj.

Nie wyobrażaj sobie, jak będzie wyglądać twoje życie z dzieckiem: że będziesz jedną z tych umalowanych mam na spacerze, które prowadzą modny wózek. Że twoje dziecko będzie lubiło spać, bo przecież ty z mężem lubisz. Że może inne dzieci są kapryśne, ale twoje NA PEWNO takie nie będzie, bo dobrze je wychowasz.

Chyba każda matka myśli, że jej dziecko będzie inne: spokojniejsze i grzeczniejsze, bo jakbyśmy spodziewały się tego, co nas czeka – ludzkość już dawno by wymarła :).

Ale serio lepiej stworzyć w głowie może nie czarny, ale realny scenariusz: że dziecko to nieprzespane noce i brak czasu dla siebie, że płacz i biceps od noszenia niemowlaka, a kilkulatek przez godzinę potrafi krzyczeć o czekoladę przed obiadem. Uczucie rozczarowania – że nie tak to miało wyglądać! – jest ostatnim, którego potrzebujesz w tych pierwszych miesiącach.

2. Daj sobie czas na pokochanie dziecka.

Boże, jak frustrowały mnie zdania: „Poród bolał, ale jak tylko dostałam na ręce dziecko, od razu o wszystkim zapomniałam!” czy: „Uśmiech dziecka wszystko wynagradza!”. Serio? Co ze mną nie tak, skoro bezzębny uśmiech w żaden sposób nie sprawia, że czuję się bardziej wyspana?

Teraz wiem, że wszystko było w porządku, po prostu potrzebowałam trochę więcej czasu, żeby się do mojego dziecka przywiązać. Jak tysiące innych matek, choć wiadomo, że w społeczeństwie, w którym jesteśmy na każdym kroku oceniane, żadna z nas nie powie tego głośno ;).

3. Kolekcjonuj pamiątki.

Zdjęcia z USG? Nie mam pojęcia, gdzie są! Opaska ze szpitala? Wylądowała w koszu! Odlew małej stópki i dłoni? Nie miałam do tego głowy!

Tak, jako że natura zbieracza jest mi całkiem obca – zawsze wolałam mieć mniej niż więcej i na bieżąco pozbywam się rzeczy „niepotrzebnych” czyli też takich, które mają wartość tylko i wyłącznie sentymentalną – tutaj nawaliłam na całej linii. Poza zdjęciami i filmikami nie mam żadnych pamiątek. A fajnie byłoby je wszystkie schować w kartonie na strychu i wyjąć za jakieś trzydzieści lat, żeby pokazać wnukom, jaką małą rączkę miał ich tata…

4. Za dużo nie czytaj.

To jest tak, że kiedy zostajesz mamą, każda wyczytana informacja na temat dziecka jest jak młyn na wodę dla twojej wyobraźni. Ja na przykład przeczytałam, że noworodki powinny spać 20 godzin na dobę. Pamiętam jak z zegarkiem w ręku liczyłam, ile śpi mój (nijak nie wychodziło więcej niż 14-16 godzin) i terroryzowałam całą rodzinę („Nie możemy teraz jechać do babci na obiad, bo on musi spać!”). Przed mężem roztaczałam barwny obraz ubytków i dziur w mózgu, które się tworzą, kiedy dziecko śpi za mało. Cóż, jedyną osobą z dziurami na mózgu byłam raczej ja ;).

5. Nie odmawiaj sobie wszystkiego ze względu dziecko.

Nie pójdę pobiegać, bo go nie zostawię. Nie wyjdę na kawę z przyjaciółką, bo co jak dziecko zacznie mi płakać w miejscu publicznym? I ci wszyscy ludzie będą się GAPIĆ? I rzucać uwagi, że z tak małym dzieckiem powinnam siedzieć w domu?

Wiele się ostatnio zmieniło w kwestii wychowania dziecka i tak jak kiedyś, kiedy się pojawiało, musiało się dostosować do zastanej sytuacji, tak teraz to my się dostosowujemy do dziecka. Całe życie układamy pod nie.

Nie dość, że zawód matki ogólnie jest stresujący jak rola kaskadera w holyłudzkiej produkcji, to jeszcze same sobie dokładamy niepotrzebnie, zmieniając swoje życie o 180 stopni. Zamykając się z dzieckiem w domu. Odmawiając sobie najdrobniejszych przyjemności, bo teraz jest przecież jego czas, a nie twój.

Takiej młodej matce często się mówi: „No co ty, chyba nie pójdziesz z dzieckiem na zakupy do CH? Wiesz ile tam jest zarazków? Jakie to obciążenie dla młodej psychiki ci wszyscy ludzie, te wszystkie światła i jeszcze muzyka???!”. Inni dokładają jeszcze bardziej, twierdząc, że nie chcą jeść w restauracji, patrząc na twojego małego gluta i że w ogóle powinny być wydzielone miejsca dla rodziców z dziećmi i tych, którzy dzieci nie mają. Dla mnie to rodzaj dyskryminacji, bo to tak, jakbyśmy wydzielali oddzielne sale dla niepełnosprawnych czy ludzi o innym kolorze skóry. Nie chcesz patrzeć na moje dziecko? To siedź w domu! Bo ja nie mam już najmniejszego zamiaru ;).

DSC_8302

6. Daj się wykazać innym, nawet jeśli robią coś zupełnie inaczej niż ty.

Nie zwracaj uwagi mężowi, że pieluchę to nie tak, co robisz, daj, ja ci pokażę! Bo następnym razem powie: „Zrób to sama, skoro wiesz lepiej”.

A ty serio nie masz czasu na ogarnianie wszystkiego.

7. To naprawdę nie czas na sprzątanie.

Chata nigdy nie zarośnie brudem tak, że będzie to stan nieodwracalny :). Jeszcze zdążysz sobie pożyć w sterylnie czystych warunkach, dzieci przecież nie będą zawsze mieszkać i bałaganić pod twoim dachem.

8. Nie porównuj.

Dziecka z innymi dziećmi. I co z tego, że wnuczka koleżanki twojej teściowej po roczku zaczęło załatwiać swoje potrzeby na nocniczek? A synek kolegi twojego męża z pracy już dawno chodzi, podczas gdy twój maluch dopiero co zaczął raczkować?

Albo koleżanka na macierzyńskim ma czas na czytanie książek? A inna na kosmetyczkę dwa razy w miesiącu, przedłużanie rzęs, fryzjera i hybrydę? Co z tego, że dom tamtej mamy z Insta zawsze lśni czystością? I że na śniadanie serwuje swojemu dziecku moczoną całą noc owsiankę z dżemem domowej roboty zamiast kaszki błyskawicznej? Każdy ma inne priorytety.

A macierzyństwo to nie wyścig.

9. Znajdź inną mamę z dzieckiem w podobnym wieku w okolicy.

Kogoś, z kim możesz do południa porozmawiać w innym języku niż: „a gu!”. Komu możesz się pochwalić, co twoje dziecko już umie i mieć pewność, że tej osoby nie zanudzisz.

Ja mam to szczęście, że dzięki blogowi na co dzień mam kontakt z tysiącami prześwietnych babek, z którymi i o pieluchach, i o tym, co zrobić dzisiaj na obiad mogę pogadać. Dzięki, że tu ze mną jesteś :).

10. Wymagaj od siebie mniej.

Jeszcze mniej.

I jeszcze.

Rady dla młodej mamy

A może dopisałabyś coś swojego do mojej listy?


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? UWAŻASZ, ŻE JESZCZE KOMUŚ MOŻE SIĘ PRZYDAĆ? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • Ja bym dodał – nie wmawiaj sobie, że jesteś z tym wszystkim sama. Tata też tu jest i kocha tak damo jak Ty. Od Ciebie dużo zależy, jak bardzo się zaangażuje.

  • 11. Nie rób nadmiernej ciszy w domu. :D Przy pierwszym dziecku, chodziliśmy jak koty, tak cicho, telewizja? Nie mam mowy, bo dziecko śpi!

  • 1.Nie przejmuj się innymi.
    2. Naucz się ignorować wszystko- wiedzące inne osoby
    3. Nie daj sobie wejść na głowę wszystkim wokół, którzy uważają, że się znają na twoim dziecku lepiej niż ty

  • Dominika Ka

    Pamietam jak się umęczyłam spełniając oczekiwania Innych, gdy urodziłam pierwszego syna :/. Nie potrafiłam się cieszyć macierzyństwem, bo cały czas za czymś goniłam!

    Podpisuje się pod Twoim tekstem!
    Idealnie ujęte ;)

  • karjola

    To na pewno nie jest tekst napisany przeze mnie?? ;) naprawdę to są dokładnie moje przemyślenia, zgadzam się w 100%:)

  • Nie oceniaj siebie i innych :)

  • e-milka

    Chyba tylko – nie rezygnuj z poczucia humoru. Wiem, rodzicielstwo to jednak powazna sprawa. Czasem bardziej do placzu niz do smiechu. Nie, nie chodzi o to, zeby z dziecka szydzic, czy wstawiac fillmiki z jego upadkami i wpadkami. Ale czasem jest naprawde smiesznie. Ze znowu rozlalo – zamiast wrzasnac, spojrz na jego mine, chyba nie spodziewalo sie, ze kubek jest za maly w stosunku do ilosci napoju. Ze przy kazdej, najbadziej nawet „intelektualnej” rozmowie „leci z nami kupa” czy inne brzydkie slowo, nastaw w duszy stoper i zaloz sie sama z soba, w ktorej sekundzie to nastapi. Posmiej sie z dzieckiem, niech nabierze troche dystansu do siebie.

  • Red Justyna

    Dziękuję Kochana!
    Przeczytałam Twój tekst i czuję sie tak jak wtedy gdy opowiedziała mi o tym moja siostra przy kawie tuż przed moim rozwiązaniem.
    Piękny tekst i z jajem :D

  • Wspaniałe rady, na pewno będę powracać do tego wpisu gdy już uda mi się zostać mamą. Przy punkcie 4. aż się głośno zaśmiałam ;)

  • Dodałabym jeszcze ? od początku dogadaj się z babciami i dziadkami na temat zasad, które są dla Twojej rodziny wygodne :)

  • gigi

    weszłam na ten blog zupełnie przypadkowo ktoś z moich znajomych z facebooka polubił… nie mam dzieci i na razie nie planuje w najbliższej przyszłości ich mieć chodź chce… świetne rady =) zapamiętałam i na pewno wykorzystam

  • Olga

    Z całej lity chyba najważniejsza jest poznana mama w okolicy – nic tak nie poprawia nastroju, nie podnosi na nogi i nie przyspiesza wlekącego się czasu z dzieckiem jak obecność fajnej osoby z którą można pogadać :) Poznałam fajną mamę mieszkającą 5 minut spacerkiem ode mnie, spotykamy się 2-4 razy w tygodniu na kawę i wspólną zabawę dzieci. Raz u jednej, raz u drugiej. Teraz obie planujemy rodzeństwo dla naszych 2-latków i mamy nadzieję, że różnica wieku też wyjdzie nam podobna (między jej a moi synkiem jest 1,5 miesiąca różnicy).

    No i nie zamykanie się w 4 ścianach. Bez problemu jeździliśmy z mężem z niemowlakiem po całej Polsce.
    Męża nigdy nie poprawiała. Wyszłam z założenia, że dopóki dziecko jest najedzone i jest mu ciepło to mnie nie interesuje czy zjadł drugi deserek lub kaszkę tego dnia i że ma zupełnie nie pasującą górę stroju do dołu. Jeśli mi zależy aby synek zjadł coś konkretnego lub był ubrany w konkretny zestaw to po prostu to szykuję i tyle ;)

    • e-milka

      Zgadzam sie. Tez mialam takie szczescie – jeszcze w ciazy poznalam tez taka dziewczyne i okazalo sie, ze mieszka dosc blisko, a ok. roku dokoptowala do nas przypadkowa znajomosc z placu zabaw. Urodziny naszych dzieci lezaly w odstepie 6 tygodni. :) Choc teraz nasze drogi juz sie rozeszly, to wtedy uratowalo mnie to przed szalenstwem. W Niemczech bardzo popularne sa zajecia dla mam z maluchami (PEKiP, Prikler, grupy zabaw, „kolka laktacyjne”, plywanie z niemowletami etc.) – bylam sceptyczna, ale przekonalam sie, te i tu mozna spotkac fajne dziewczyny, ktore na tym etapie zycia rozumieja czlowieka jak nikt inny.

  • oli82

    swieta prawda, potwierdzam jako mama rocznej coreczki:) tak poza tym fajny kolor wlosow. koniec przygody z blondem?

  • Elwira Zbadyńska

    Słuchaj intuicji i bądź asertywna.