Life and the city

10 najpopularniejszych oszustw w barach i restauracjach

2 grudnia 2015

DSC_3733fresh

Wpadłam kiedyś z samego rana po latte do jednej z kawiarni. Było jeszcze pusto, bo miasto powoli budziło się ze snu, a kelnerzy w pierwszych minutach po otwarciu uzupełniali asortyment na półkach i w lodówce. Zerknęłam na ladę, na której wyłożono nierozpakowane ciasto. Jakieś brownie wyglądające całkiem apetycznie, gdyby nie data ważności: 1 grudnia. A to był styczeń roku następnego. Kelnerka zawołała kierownika z zaplecza i pokazała mu na migi to opakowanie, a on tylko machnął ręką i kazał się jej pośpieszyć. Chwilę później ciasto trafiło oczywiście do sprzedaży. A ja stamtąd wyszłam.

W swoim życiu byłam świadkiem wielu podobnych sytuacji. Mimo to lubię jeść poza domem. Sam fakt, że nie muszę stać przy garach, jest dla mnie rodzajem małego, osobistego święta. No i zawsze to fajna rozrywka wyskoczyć gdzieś z rodziną. Ale… Z tymi restauracjami bywa naprawdę różnie. Wiadomo. Tylko w domu możesz mieć stuprocentową pewność, że wiesz, co jesz. Bo właściciele i kierownicy – a często nawet sama obsługa! – oszukują na potęgę, licząc na boku zaoszczędzoną w ten sposób kasę. Myślę, że warto znać ich triki, żeby wiedzieć, na co zwracać uwagę i zwyczajnie nie dać się zrobić w balona.

DSC_3718 kopia

1. Kebab cielęcy praktycznie nie istnieje.

A to, co zamawiasz w barach z kebabem, to odpowiednio doprawiona mieszanina mięsa wołowo-indyczego. Lub wieprzowego (tak, tak – tak też bywa).

2. Brak dziczyzny w… dziczyźnie.

I tutaj znowu zamiast mięsa z sarny, jelenia lub dzika w restauracjach najczęściej dostaniesz mięso z tańszej wołowiny.

3. Zastępowanie drogiej ryby tanią.

Panga zamiast soli, czarniak zamiast dorsza lub słabe jakościowo resztki ryby odciętej spod skórki w sałatkach z łososiem.

4. Wyroby seropodobne.

To bardzo częsta praktyka – zamiast żółtego sera dostajesz na zapiekankach i w większości pizzerii tani, seropodobny tłuszcz.

5. Inne serowe oszustwa.

Feta z menu to po prostu ser solankowy, lazur to każdy inny tańszy ser z niebieską pleśnią, a oscypek to zwykły ser wędzony.

6. Odświeżanie potraw.

Generalnie, jeśli czujesz, że mięso jest bardzo mocno przyprawione (przesolone), to możesz się obawiać, że albo udaje coś, czym nie jest, albo (co gorsza!) jest kiepskiej jakości lub lata pierwszej młodości ma dawno za sobą.

Podobnie jest z ciastami – dużo cukru pudru lub cynamonu? Uciekaj, gdzie pieprz rośnie, bo ktoś tu próbuje coś zakryć aromatycznymi dodatkami.

7. Mycie przybrań.

Chodzi o te wszystkie dekoracje z boku talerza: listek sałaty, plasterek ogórka lub pomarańczy. Tego się w restauracjach po prostu nie je, bo krążą one – wymyte – z talerza na talerz.

8. Oszukiwanie na wadze.

Jeśli w menu jest podane: „200 g mięsa” to tak naprawdę rzadko jest to faktycznie 200 g mięsa. W kuchni zazwyczaj odmierzają porcje „na oko” (bo nie ma czasu!) i robią to raczej ze szkodą dla klienta.

9. Kawa i wino z dyskontu.

Jeśli myślisz, że w kawiarni dostaniesz dobrą jakościowo kawę, to… Przestań myśleć i po prostu sparz ją sobie w domu ;). Tylko w tych lepszych kawiarniach masz szansę dostać Lavazzę. W proporcjach: jedna trzecia do dwóch trzecich najtańszego, ziarnkowego shitu.

Podobnie bywa z alkoholami, bo te tańsze są przelewane do butelek po droższych, a piwo jest rozcieńczane wodą. Ale z alkoholem to już w ogóle dłuższa historia…

10. Drinki bezalkoholowe zamiast tych z alkoholem.

Barmani mają mnóstwo trików na oszukanie klienta. Wlewają mniejsze miarki lub – jeśli zabawa sięga zenitu, a goście są już na tyle podpici, że nie poczują większej różnicy pomiędzy sokiem z wódką, a tym bez niej – moczą w alkoholu samą słomkę. Jeśli widzą, że klient nie pije przez słomkę – moczą brzegi szklanki. W ten sposób cały wieczór pijesz szklankę soku za… 20 złotych.

DSC_3691fresh

DSC_3704

Co ciekawe – najmniej oszustw spotkasz w cieszących się chyba najgorszą sławą sieciowych barach fast food typu McDonald’s. Dlaczego? Bo właśnie tam jest najwięcej kontroli! To nie znaczy oczywiście, że jedzenie fast foodów jest zdrowe, tylko że jeśli coś jest napisane w menu lub na ulotce, to właśnie takie jest. W tych miejscach nie trzeba się też bać o świeżość produktów czy czystość, jaka panuje w kuchni podczas ich przygotowywania.

DSC_3680vsco

Ok, ale co jeśli (tak jak ja) lubisz jeść na mieście i to niekoniecznie same fast foody? Jest kilka sposobów, żeby nie dać się oszukać:

+ Sprawdzaj czy knajpa jest tłumnie oblegana. Tam, gdzie dają dobrze jeść, nie ma pustek przy stolikach.

+ Jednak pustek nie ma też w knajpach znajdujących się w wakacyjnych kurortach, a właśnie tam ryba bywa smażona przez 14 godzin na tym samym oleju. Dlaczego? Bo restauracja nie musi pracować na powracających klientów. Jeśli więc jestem na wakacjach, sprawdzam opinie w serwisie Zomato (dawni Gastronauci).

+ W ogóle poczta pantoflowa jest najlepsza. Może znajomi polecają jakieś miejsce? Kiedyś pokazałam na Instagramie zdjęcie z Kołobrzegu i od razu odezwały się moje czytelniczki – jesteście przekochane! – żebym spróbowała owoców morza w tej i tej knajpie. Nigdy nie jadłam lepszych! Warto też szukać opinii w sieci. Poznaniakom mogę na przykład polecić blog Wygrywam z anoreksją – od kiedy go śledzę, trafiam do samych świetnych miejsc z pysznym jedzeniem.

+ Zły lokal poznasz też po tym, że obsługa przynosi sobie jedzenie z zewnątrz ;).

+ Jeśli chodzi o alkohol, to mam sposoby, których nauczył mnie mąż: zamiast drinka zamawiam wódkę w kieliszku i szklankę coli/soku oddzielnie (nie lubię shotów, ale drinka mogę sobie przecież zrobić sama!). Jeśli w szklance z piwem słomka się nie przewraca, tylko stoi w pionie, to znaczy, że nikt piwa nie chrzcił wodą. Oczywiście zawsze najlepiej brać piwo butelkowe. A wino? Wino najlepiej smakuje w domu ;).

DSC_3723

DSC_3728

DSC_3739

Dodaj komentarz

26 komentarzy do "10 najpopularniejszych oszustw w barach i restauracjach"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
asieklack
Gość
asieklack

swojego czasu pracowałam w hotelu gdzie była też restauracja. osobiście nie polecałabym w restauracjach dań typu gulasz czy klopsiki w sosie, bigos itp. no nie ma co ukrywać- trafiają do tych dań resztki pozostałych… a hotel niby *** :/

dor
Gość

A jak chcesz w fast foodzie zjeść świeże frytki, to zamawiaj bez soli… Zazwyczaj solą wszystkie z automatu, więc jak zamówisz niesolone, będą musieli usmażyć nowe :)

Bożena Jędral
Gość
Bożena Jędral

Dodaj jeszcze, że pracownika gastronomii poznasz po tym, ze z uporem maniak czyści sztućce przed posiłkiem i serwetka zwilżoną w kieliszku wódki wyciera brzeg szklanki ;)

Justyna
Gość
Justyna

W sumie na mycie sałaty czy ogórka bym nie wpadła… ;) Ale świętą prawdą jest, że w większości restauracji dania daleko odbiegają od ideałów…

Maciej Blatkiewicz
Gość

Zdjęcia z Raju!

Cieszę się, że mogę być przewodnikiem po kulinarnym Poznaniu. Obecnie np. pracuje nad zestawieniem najlepszych kawiarni, w których nie uświadczysz raczej ani najtańszego shitu, ani Lavazzy, tylko kawę z jeszcze wyższej półki. :)

AnuŚka Bąbik-Daniło
Gość

Ja np nie lubię pić piwa z butelki i nawet jak zamawiam butelkowane to proszę o przelanie do szklanki. Ale ostatnio coraz trudniej mi o to prosić, bo znajoma opowiadała mi jak oni te szklanki „myją”…:(

Matko Zabawko
Gość

Pracowałam chwilę w warszawskiej kawiarni i na kuchni robili tak jak im wygodnie i po najniższych kosztach…nie mówiąc o tym, że jak kogoś klient wkurzył to dostawał posiłek z niespodzianką..

karjola
Gość
karjola

Trochę muszę zaprotestować. Pracowałam kiedyś w kawiarni. Nigdy nie podawaliśmy gościom nic nieświeżego, wszystko robiliśmy z dbałością o szczegóły, nigdy tez nie oszukiwaliśmy na alkoholu. Mój mąż pracował w barze studenckim i i było dokładnie tak samo. Fakt,że był tam barman, który mocno oszukiwał i wkładał sobie do kieszeni,ale szybko został zwolniony zaraz po wykryciu. Także, nie wolno generalizować, bo na pewno bywa różnie. Aaaa i kawę mieliśmy Lavazze i nigdy jej nie mieszaliśmy z niczym:)

Olga
Gość

Kawę pijam w domu, bo od 2 lat mam fajny ekspres…z Lidla… i kawę też z Lidla, więc dyskontową… ale mi smakuje :) a Lavazze jakaś super hiper też nie jest… ostatnio z kasą gorzej więc do knajp chodzimy rzadziej… poznajemy Poznańskie knajpy z kuponami z grupona :P

Chichotki Trzpiotki
Gość

U mnie w miasteczku na przedmieściach Warszawy była cudowna knajpka, kuchnia francuska, mało dań w karcie, jedyne miejsce, w którym jak zjadłam to nie musiałam później wypić hektolitrów płynu, nie bolał mnie brzuch, nie czułam się ciężko. Widocznie nie oszukiwali, chcieli dawać ludziom dobrze, zdrowo jeść… Bo mimo dużego ruchu, prób ratowania się cateringiem, splajtowali po 1,5 roku.

Agaka
Gość

Klasyczne polskie podejście do sytuacji, zawsze jest źle i wszędzie chcą nas oszukać. Skrajne sytuacje. Najśmieszniejsze są opinie o barmanach, jako osoba związaną z tą branżą zrywam boki. Ujęła mnie historia o robieniu samemu drinka przed barem. Szczyt cebulactwa. Na szczęście kultura picia i świadomość naszych rodaków o barmaństwie jest co raz większa. Także od jutra do restauracji chodzę z wagą a po driny z własnym jiggerem (miarką).

Karolina
Gość
Karolina
Ostatni z przyjaciółkami poszłyśmy w Białymstoku na grzane wino i kawę do jednego z lokalu (nazwa lokalu zawiera słowo beczki). Prócz tego, że w lokalu śmierdziało tłuszczem to przeraziło nas jak obsługa robi grzane piwo (obserwowałyśmy z poziomu nad barem). Pani doprawiała i próbowała czy grzaniec jest dobry tą samą łyżką, czyli łyżka z buzi i od razu do garnka, i tak kilka razy. Strach, czego nosicielem może być taka osoba. Nawet nie wiedziałyśmy jak na to zareagować, prócz tego by więcej się nie pojawić w tym lokalu. Zastanawia mnie czy takie zachowania obsługi jest na porządku dziennym w innych… Czytaj więcej »
Sylwia Szczypek Szczypa
Gość
Sylwia Szczypek Szczypa

Taka osoba pewnie nie jest nosicielem niczego, bo od pracowników w gastronomii wymaga się ciągłych badań.

Emilee
Gość
Emilee

Mój brat jest kierowcą tira i od niego nauczyłam się też pewnej sztuczki. Lubi on dobrze zjeść ale nie zawsze ma okazję ( nie wszędzie może wjechać ciężarowym lub ogranicza go postój). Więc kiedy z mężem jesteśmy gdzieś w trasie a chwyci nas głód wypatrujemy ‚przydrożnych” knajpek z jedzeniem im więcej tirów i samochodów osobowych tym lepiej. Wtedy mamy pewność, że jedzenie będzie dobre, będzie go dużo i będzie w rozsądnej cenie :).

zniesmaczona
Gość
zniesmaczona
nie wiem skąd takie przekonania, sama pracuję w restauracji, mam również znajomych w innych lokalach. Zgodzę się, że ‚kebab cielęcy nie istnieje’. Cielęcina osiąga wysokie ceny, dlatego podejrzana jest pod róznymi postaciami w niskich cenach. Brak dziczyzny w dziczyźnie? Czy wołowina to jakiś ochłap? Czy tatar z wołowiny to pomyje które należy podawać pod postacią tatara z dziczyzny? UWAGA – ser lazur jest podróbką roqueforta, ciężko znaleźć podróbkę podróbki. Mycie przybrań – naprawdę kelnerzy ratują plaster ogórka (którego cena za kg nie przekracza 2 zł), aby zaoszczędzić na przyozdabianiu talerza? Plasterek pomidora nie jest wart tyle, aby zniechęcić klienta do… Czytaj więcej »
Monika Matusze
Gość
Monika Matusze

W karcie powinna być podana waga produktu gotowego ! Obok może być podana szczegółowa gramatura produktów surowych ale tego się nie praktykuje. PIH sprawdza zgodność posiłku z opisem w menu.Z takim podejściem miałaś szczęście że nie zapłaciłaś kary. Choć z drugiej strony kary są tak niewysokie że gastronomom opłaca się kombinować i ryzykować ,

ada123
Gość
ada123
Uważam, że jest to bardzo niesprawiedliwa ocena. Jako pracownik gastronomi tudzież kucharz zauważyłam, że polskie restauracje coraz rzadziej decydują się na takie kroki. Nie podoba mi się określenie „większość” „w większości” ponieważ większość kucharzy, właścicieli czy też nawet kelnerów czy Pań zmywających nie oszczędzają kosztem klientów. A to jednostki w skali 1 do 99 robią tak jak Pani to opisała. Aczkolwiek niedługo bo zazwyczaj takie miejsca szybko kończą swoją karierę na rynku. Owszem zdarzają się przydrożne zajazdy czy restauracje w malutkich mieścinach, w których się tak dzieje. Ale to dlatego, że goście są tam niewymagający albo właściciel po prostu nie… Czytaj więcej »
DominikS
Gość
DominikS

Pracuję w gastronomi warszawskiej ponad 10 lat i w życiu nie czytałem większych bzdur. Nie wiem do jakich miejsc trzeba chodzić żeby naciąć się na taką praktykę. Jak przeczytałem o moczeniu rurki ( słomka to jest w butach) alkoholem to się poddałem. Nie mam pojęcia czy Pani pracowała kiedyś w gastronomii ale mam nadzieję, że jest to ostatni Pani artykuł w tym temacie. Pozdrawiam

majniaki
Gość

Wszystko zależy od właściciela lokalu, osobiście znam kilku, którzy nic nieświeżego nie sprzedają i zawsze dbają o najwyższą jakość potraw. Tacy może i mają mniejszy zarobek, za to stałych lojalnych klientów. Osobiście znam też i takich, którzy kotleta, który spadł na podłogę położą z powrotem na talerz, zmywarkę mają na sztukę, a o myciu rąk przez personel nie wspomnę wrrr…

http://www.szafamajniaka.blogspot.com http://www.majniaki.pl

Monika Matusze
Gość
Monika Matusze

Cieszy mnie głos oburzenia ze strony pracowników zakładów gastronomicznych..Jak widać jest wiele osób uczciwie wykonujących swoje obowiązki i my konsumenci to widzimy i dlatego dzielimy się informacjami nie tylko które lokale omijać ale także które warto odwiedzić.

kasiamala
Gość
kasiamala

Pracowałam w restauracji 4 lata i nie zdarzyło się, żeby ktokolwiek mył dekoracje z talerzy…
Oczywiście wymieniasz rzeczy, które mają miejsce, ale nie wszędzie i nie zawsze :)

Sylwia Kostuch
Gość
Sylwia Kostuch
Mozliwe że część z 10ciu wymienionych punktow jest praktykowane,ale jako pracownik kawiarni- a pracowałam w korporacyjnej jak i prywatnej firmie wiem, że nie ma czegos takiego jak mieszanie kawy zeby oszczedzic i dac klientowi badziew.Kawiarnie posiadaja w swoich oferyach wysokiej jakosci kawy,palone na bieżąco i polecam omijac lokale z lavazze bo to nie jest prawdziwa kawiarnia-to duza łatwizna i to takie lokale psują renome tym lokalom, które poswiecaja swoj czas na znalezienie dobrej jakosci towaru. Takich kawiarni jest pelno.i nie chodzi tu o sieciowki,ale o prywatne,lokalne kawiarnie. Ps. Polecam sprawdzac jak wyglada dysza do spienia mleka w ekspresie – jezeli… Czytaj więcej »
asd
Gość

nie mów mi jak mam żyć kobieto.

Ewelina
Gość
Ewelina

Nie wierzę w to co czytam! Pomagam w prowadzeniu restauracji i nawet do głowy tu nikomu nie przychodzi aby stosować którąkolwiek z wymienionych metod. To jest poprostu fuuuj! Najbardziej mnie śmieszy mycie przybrań, przecież to zajęłoby więcej czasu niż przygotowanie nowych! Trzeba by było te plasterki specjalnie przenosić ze zmywaka na kuchnie, myć, przeglądać, nie ma szans!
A myślałam, że to u nas panuje zasada lekkiej ?oszczędności? ;-D

error: Content is protected !!