Mum and the city

10 dowodów, że urlop macierzyński jest większym wyzwaniem niż praca

12 września 2014

DSC_0009
Koniecznie pokaż ten wpis swojemu mężowi, bo coś czuję, że mówiłaś mu o tym setki razy, ale do niego to nie dociera. Urlop macierzyński to prawdziwe wyzwanie! Dlaczego?

1. Nie możesz zaspać. Nawet jeśli Twój budzik zawiedzie, szef pofatyguje się do Ciebie osobiście i nie przebierając w słowach ani gestach, wyrzuci Cię z łóżka. Ewentualnie wpakuje Ci palec w oko. Na pewno jednak nie będzie patrzeć z pobłażaniem na Twoją niesubordynację! Żadne zalanie domu przez sąsiada, korki na ulicy czy zepsuta winda nie są wystarczającym wytłumaczeniem.

2. Nie przysługuje Ci prawo do nawet najkrótszej przerwy. Śniadanie, lunch, coffee time? Jasssne! Wyjdź na papierosa, a po powrocie nie poznasz własnego miejsca pracy.

3. Nawet na chwilę nie możesz zwolnić. Oddechu złapać. Zawsze musisz dotrzymywać kroku swojemu szefowi.

4. Dress code w korporacji jest niczym w porównaniu z tym, co musisz ubierać, pracując w domu. Wyobraź sobie tylko! Codziennie tani ciuch, bo szef grozi, że poplami Cię ulanym mlekiem, dżemem lub piaskiem z placu zabaw. Do tego kapcie lub znoszone adidaski – to jest dopiero monotonia!

DSC_0048

5. Lepiej nie sprawdzaj, kiedy możesz udać się na pierwszy urlop. Albo przynajmniej, kiedy będziesz mieć pierwszy wolny weekend. Tylko Cię to niepotrzebnie zdemotywuje.

6. Nie, zachorować z rozpaczy też nie możesz. Twój szef nie akceptuje druków L4!

7. Ciągle musisz podnosić swoje kwalifikacje, ale nie idzie za tym żadna, nawet najmniejsza szansa awansu.

8. Twoim narzędziem pracy jest pampers i marchewka, a nie służbowa komórka, komputer czy samochód. Ok, jeśli Ci się poszczęści, Twój szef pozwoli Ci przez kilka sekund potrzymać swój plastikowy telefon lub pobawić się resorakiem.

9. Każdego dnia musisz być dla swojego szefa miła i uśmiechać się do niego, nawet jeśli opluł Cię właśnie kaszką. Tak, właśnie w ten sposób w Twojej firmie jest wyrażane niezadowolenie z efektów Twojej ciężkiej pracy.

10. Nie możesz złożyć wypowiedzenia, jeśli szef Cię wkurzy lub wydaje Ci się, że podział obowiązków jest niesprawiedliwy. A jest. Nie wydaje Ci się.

Ale mimo braku większych korzyści finansowych system motywacyjny oparty na buziakach i przytulasach jest tak dobry, że – drogi Tato! – żałuj, że zgarnęłam Ci tę posadę sprzed nosa!

DSC_0148

Dodaj komentarz

18 komentarzy do "10 dowodów, że urlop macierzyński jest większym wyzwaniem niż praca"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Agnieszka Wroniecka
Gość

No właśnie! Jak to jest, że chociaż ciężej jest niż nawet na budowie, to nie zamieniłybyśmy się z naszymi mężami :D mój szef przechodzi dzisiaj samego siebie…

My Sweet Little Precious
Gość

Hahaha, dobry tekst, muszę to pokazać mojemu M. Póki co bagatelizuje on nawet to, jak mu mówię, że poród to niewyobrażalny ból. Mówi, że jak tyle kobiet to przeżywa to ‚musi być spoko’ ;)

Gosia
Gość

Wystarczy wziąć męża na salę porodową, od razu zmieni zdanie, jak zobaczy, przez co kobieta musi przejść ;) Mój był przy porodzie od początku do końca i jest dla mnie pełny podziwu. Od razu uprzedzam pytanie, że objawów zniechęcenia wobec mnie po tym, co widział, nie dostrzegam ;)

PasjoMatka
Gość
Fajne, wesołe, wierzę, że wiele mam tak ma, ale u mnie się zupełnie nie sprawdziło. Ubierałam się normalnie, może nie w garsonki czy gorsety i ukochane gotyckie, pin-upowe czy steampunkowe stroje sprzed ciąży (bo jeszcze w nie nie właziłam :P), ale nie w dresy. Przerwa się zawsze jakaś znalazła pomimo tego, że jadę na 3 etaty godząc role matki, gospodyni domowej (w domu z psem i masą psiej sierści, wymagającym codziennego odkurzania) z życiem zawodowym (praca w domu, ale jak się komuś wydaje, że to takie suuuuper fajne i łatwe, to niech najpierw poczyta post http://ja-pasjomatka.blogspot.com/2014/03/praca-w-domu-wyobrazenia-rzeczywistosc.html), a i w tym… Czytaj więcej »
yendza
Gość

fajny wpis :)

Hania
Gość

a jak się przedłuży o macierzyński to już w ogóle mówię Ci, hard core;-)

Hania
Gość

edit: z tych nadgodzin pomyliłam z wychowawczym ;p

miotlarka
Gość

Ja akurat bym się zamieniła, wręcz rozkoszuję się pracą na etat – i to jest właśnie fajne, że każdy z nas jest inny, i nie ma jednego jedynego właściwego wyboru:) Wspaniały tekst, uśmiałam się po pachy:D

Ana
Gość

Ale i to chyba jedyna praca, z której nie grozi zwolnienie. Dopiero emerytura ;)

error: Content is protected !!